abi pisze: 13 gru 2024, 18:31
syn jest upośledzony głęboko i ma autystyczne cechy przy swej schizofrenii
rujnowanie porządku otoczenia dla mojej wątpliwej satysfakcji a jego lęku i złości
to nie po chrześcijańsku
rozumiem, że choinka jest dziwna dla niego, ale świąteczny obiad też?
on z obiadu je tylko zupę i to jedna z kilku konkretnych - musi być kwaśna
nic innego nie będzie jadł
mam wrażenie że mnie nie rozumiecie
Dodano po 6 minutach 20 sekundach:
mogłabym dopisać że dramat jeśli ja go karmię nie ojciec.
albo jeśli trzecia osoba jest w kuchni
albo jeśli jest włączony gaz pod ziemniakami
albo jeśli jest otwarte okno...
abi pisze: 13 gru 2024, 18:31
syn jest upośledzony głęboko i ma autystyczne cechy przy swej schizofrenii
rujnowanie porządku otoczenia dla mojej wątpliwej satysfakcji a jego lęku i złości
to nie po chrześcijańsku
rozumiem, że choinka jest dziwna dla niego, ale świąteczny obiad też?
on z obiadu je tylko zupę i to jedna z kilku konkretnych - musi być kwaśna
nic innego nie będzie jadł
mam wrażenie że mnie nie rozumiecie
Dodano po 6 minutach 20 sekundach:
mogłabym dopisać że dramat jeśli ja go karmię nie ojciec.
albo jeśli trzecia osoba jest w kuchni
albo jeśli jest włączony gaz pod ziemniakami
albo jeśli jest otwarte okno...
Myślę że nic na siłę. Każda zmiana to trauma i nie ma co ich dodawać bo to tylko pogorszy sytuacje. A nasroroju świątecznego nie spowoduje żadnego, wręcz przeciwnie.
Ja i to nie kpina, wlasnie obserwowałem jak żona wyjmuje choinke z bagaznika. Kupiliśmy na stoisku szwagierki. Drugi rok z kolei będzie żywa.
Co do wazniejszych spraw to się zastanawiam jak dotrę na spowiedź w parafii w sobote. Na razie jestem zdeterminowany że poradze sobie. No zobaczymy. Nawet myślę by w przyszłą niedzielę na Msze jechać. Tak to są w moim stanie marzenia ale ponoć marzenia należy spełniać to jestem dobrej myśli. Biodro nie czyta mojej pisaniny a siedzę na fotelu to czuje moc, że podołam
abi pisze: 15 gru 2024, 12:17
tak mocno widzę odzew i zrozumienie dla moich codziennych problemów, że nie dziwcie się że sporadycznie post tu zamieszczę
po prostu nie warto
Dodano po 1 minucie 43 sekundach:
(a moja zagadka biblijna wisi od 31 sierpnia)
Abi, myślę że nas zatkało to co napisałaś. Jak sobie wyobraziłam to co piszesz to zabrakło mi słów. Współczuję.
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
@Magnolia , jestem obecnie na etapie domykania spraw zdrowotnych, a skończę tuż przed świętami. Więc jeszcze nie zaszyłam się w kuchni, a sprzątanie zaczynam od jutra.
@abi , ja doskonale Cię rozumiem. Milo jest zjeść świąteczny posiłek przy zapalonej choince, ale nie to jest w tych świętach najważniejsze.
Mnie coraz bardziej drażni komercja związana z Bożym Narodzeniem i kompletne oderwanie od istoty tego święta.
Te "mikołaje" od Coca Coli i inne akcje.
Z choinkami tez skończyłem, kupowałem małe w doniczkach, żeby je później przesadzić do ogrodu ale nic z tego nie wyszło, ponadto mój kot lubi zabawy z choinką więc doszedłem do wniosku, ze choinki będą tylko w kościele.
abi pisze: 13 gru 2024, 23:00
mam wrażenie że mnie nie rozumiecie
Dodano po 6 minutach 20 sekundach:
mogłabym dopisać że dramat jeśli ja go karmię nie ojciec.
albo jeśli trzecia osoba jest w kuchni
albo jeśli jest włączony gaz pod ziemniakami
Doskonale Cię rozumiem bo w rodzinie mamy podobną sytuację. Są ustalone schematy, rytuały i nie wolno wyjść poza schemat. Inaczej jest tragedia.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Mnie denerwuje to, że ten komercyjny pęd za Bożym Narodzeniem zaczyna się tuż po Wszystkich Świętych. Chciałby człowiek w skupieniu przeżyć Adwent, a wszędzie widzi choinki, Mikołajów (jeszcze dobrze, jeśli są to Mikołaje, a nie Krasnale) i światełka, a w uszach dudni na zmianę WHAM! i Mariah Carey.
W tym roku w zasadzie uniknęłam zakupowego szaleństwa... nie wybrałam się do centrum handlowego, aby kupować prezenty... wszystkie upominki kupiłam w jednym sklepie. Nie zamawiałam nic przez internet/paczek, więc na nic już nie czekam... więc stres mniejszy, dużo mniejszy.
Do centrum miasta też się nie pojechałam aby "podziwiać" oświetlenie stolicy... a telewizji nie mam... na YT mam zablokowane reklamy i też dużo mniej stresu...
mam już rybę i opłatki... dużo zakupów już w domu... mycie okien nie ma sensu bo wciąż wieje i pada deszcz... więc na luzie... córki coś upieką, byle była dobra atmosfera!
Dodano po 6 minutach 28 sekundach:
a lubicie jarmarki świąteczne?
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Może nie tyle co jarmarki świąteczne, ale lubię chodzić po tych straganach, gdzie można zobaczyć i kupić rękodzieło. Czasem naprawdę fajne rzeczy można spotkać. W ten sposób kupiłam kiedyś siostrze ikonę Chrystusa Pantokratora i drewniane malowane kolczyki.
Magnolia pisze: 18 gru 2024, 18:09
a lubicie jarmarki świąteczne?
Mam już tego po kokardę. W krajach niemieckojęzycznych są one bardzo popularne. Można znaleźć jakieś wyroby regionalne choć ceny są kosmiczne.
Większość jednak to kicz i badziewie z Chin i innych krajów gdzie wykorzystuje się ludzi jak niewolników i często pracują tam małe dzieci.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Zakupy się chyba nie kończą... w każdym razie córki wysłałam z listą i wróciły bez kilku rzeczy w tym grochu...
Więc pisze sms do męża że ma super ważne zadanie kupić zapas mleka i napojów oraz groch.... stał przed półka z pieczywem chrupkim i szukał groszku ptysiowego... ale się w porę zorientował, że chyba nie o to mi chodziło...
Lodówka buczy bo taka pełna, mam w domu mały sklep spożywczy i warzywny... ale grochu z kapustą nie będzie....hehehee
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)