Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Dawid Mysior, YouTuber

Tu zamieść temat, jeśli nie wiesz, gdzie pasuje.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Obaj reprezentują marginesy w Kościele - tyle, że przeciwne.
To są IMHO fałszywe drogi do Odnowy Kościoła.
A jednocześnie duża część postulatów obu panów jest jak najbardziej właściwa.

Jestem przekonany, że wiele złego dzieje się stąd, ze zaangażowani katolicy zwykle prędzej czy później lądują w którymś z tych dwu marginesów.
I następuje zjawisko znane z polityki (np. ze stosunków PiS i PO) - będący po jednej stronie zaczynają zgadzać się z wszystkim, co mówi "ich" strona i być przeciw wszystkiemu, co mówi ten drugi margines. I przestają myśleć.

A umiarkowany, ale zaangażowany srodek (żeby nie powiedzieć - centrum spectrum Kościoła) coraz bardziej pustoszeje.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Przesłuchałem, mało dokładnie. No cóż, w sprawach ruchu pseudotradycjonalistycznego p. Mysior poległ - bo musiał (po prostu nie miał racji).
Gorzej, ze poległ także w sprawie ruchu charyzmatycznego - ponieważ nie miał wiedzy.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Pod filmem Bogdana Rymanowskiego opublikowałam długi komentarz, jak to nie ma sensu porównywać dwóch rytów tej samej Eucharystii. Spodziewałam się niewybrednych komentarzy czy nawet hejt, ale mile zaskoczył mnie pewien pan, który rozmawiał bardzo kulturalnie. Przy okazji poznałam argument, że jakoby Kościół po SWII trwa w herezji, jakim pewnie środowisko tradycjonalne się karmi. Argument jest bardzo absurdalny i nielogiczny, szkoda ze zwolennicy pana Dawida Mysiora tego nie widzą... (nawiązuję, do powitania pana Dawida: "witaj człowieku myślący".

Obrazek
Obrazek
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 2439
Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 650
Podziękowano: 1777
Płeć:

Post

Tutaj jest zapewne myślenie tego typu.
Jest sobie pewna rodzinna, wielopokoleniowa firma. W takiej firmie może zdążyć się, że po 200 latach będzie właściciel co zacznie np. pić i firma upadnie. Skoro może tak być w firmie, to dlaczego w Watykanie ma być idealnie.

Trudno jest argumentować, że Kościół jest nieomylny ponieważ założył go Chrystus, jeśli komuś brakuje podstaw w wiedzy.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 03 lis 2025, 11:17 To są IMHO fałszywe drogi do Odnowy Kościoła.
Nie uważam aby były to fałszywe drogi do odnowy Kościoła, to są po prostu inne drogi a dróg w Kościele mamy wiele, ważne aby one mieściły się w katolickiej ortodoksji i nie rozwalały jedności Kościoła. Mamy przecież Bractwo Kapłańskie Sw. Piotra, które skupia tradycjonalistów wiernych Kościołowi i pozostających w łączności ze Stolicą Apostolską, mamy tez grupy charyzmatyczne robiące dobrą robotę ewangelizacyjną.
Marek Piotrowski pisze: 03 lis 2025, 11:17 A jednocześnie duża część postulatów obu panów jest jak najbardziej właściwa.
Tez tak uważam i nie potępiam w czambuł ich wszystkich poglądów.
Marek Piotrowski pisze: 03 lis 2025, 11:17 Jestem przekonany, że wiele złego dzieje się stąd, ze zaangażowani katolicy zwykle prędzej czy później lądują w którymś z tych dwu marginesów.
I tu pytanie: dlaczego właśnie ci zaangażowani lądują tu i ówdzie? Odpowiedź wydaje się być prosta, oni chcą czegoś więcej a jeśli widzą brak zainteresowania ze strony przeciętnych duchownych to szukają wspólnot, gdzie mogą pogłębić swoją wiarę i doświadczyć żywej wspólnoty Kościoła.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

bramin pisze: 06 lis 2025, 21:50
Marek Piotrowski pisze: 03 lis 2025, 11:17 To są IMHO fałszywe drogi do Odnowy Kościoła.
Nie uważam aby były to fałszywe drogi do odnowy Kościoła, to są po prostu inne drogi a dróg w Kościele mamy wiele, ważne aby one mieściły się w katolickiej ortodoksji i nie rozwalały jedności Kościoła.
O tym właśnie piszę. Niestety, stronnictwo tradycjonalistyczne rozwala Kościół, zaś charyzmatyzm w wersji p. Marcina ma kłopoty z ortodoksyjnością.
Mamy przecież Bractwo Kapłańskie Sw. Piotra, które skupia tradycjonalistów wiernych Kościołowi i pozostających w łączności ze Stolicą Apostolską, mamy tez grupy charyzmatyczne robiące dobrą robotę ewangelizacyjną.
Tak, oczywiście, pisałem o tym zresztą. Obawiam się jednak, że akurat społeczności reprezentowane przez tych dwu dyskutantów są bardziej skrajne.
Marek Piotrowski pisze: 03 lis 2025, 11:17 Jestem przekonany, że wiele złego dzieje się stąd, ze zaangażowani katolicy zwykle prędzej czy później lądują w którymś z tych dwu marginesów.
I tu pytanie: dlaczego właśnie ci zaangażowani lądują tu i ówdzie? Odpowiedź wydaje się być prosta, oni chcą czegoś więcej a jeśli widzą brak zainteresowania ze strony przeciętnych duchownych to szukają wspólnot, gdzie mogą pogłębić swoją wiarę i doświadczyć żywej wspólnoty Kościoła.
[/quote]Tak, to zdecydowanie prawda (choć powodów jest nieco więcej).
Identyczne zjawisko powoduje odejścia do "odleciałych" grup niekatolickich, a nawet do (czasami dziwnych) sekt.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 07 lis 2025, 8:26 to zdecydowanie prawda (choć powodów jest nieco więcej).
Identyczne zjawisko powoduje odejścia do "odleciałych" grup niekatolickich, a nawet do (czasami dziwnych) sekt.
Powodów jest mnóstwo, oczywiście.

Główne powody to formacja w seminariach, która jest odklejona od rzeczywistości, która nie uwzględnia tego, ze przyszły duchowny ma zajmować się duchowymi sprawami, ma być w tych sprawach specem, mistrzem.

Mnie w seminarium nie nauczono medytacji nad Pismem Świętym, metod jego czytania, teologia życia wewnętrznego, historia duchowości to przedmioty traktowane "per nogam".
Konsekwencją tego jest przepowiadanie księdza ograniczone do paru moralnych połajanek, tłuczenia regułek katechizmowych dzieciom komunijnym i rozróżnienie co jest grzechem ciężkim a co nie jest. Ja oczywiście upraszczam.
Ale niech ktoś mi powie czy na rekolekcjach parafialnych czy w ciągu roku mówi się cos więcej o Piśmie Świętym, modlitwie, medytacji chrześcijańskiej czy tylko omawia się dyżurne tematy dotyczące moralności?
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Różnie bywa (są różne rekolekcje, nie chcę generalizować) ale rzeczywiście to zjawisko powszechne.

Jak każdy autor, uwielbiam cytować sam siebie :) (żartuję, ale tylko trochę...)
W mojej najnowszej książce (o plusach i minusach ruchu charyzmatycznego) mam taki podrozdzialik, który pasuje do tego, o czym rozmawiamy:

Istotność przekazu
Na tydzień przed Świętami Zmartwychwstania Pańskiego w 2019 roku uczestniczyłem w swojej parafii
(nie, nie zdradzę, która to parafia) w rekolekcjach wielkopostnych. Prowadził je gość – misjonarz.

Powiem bez owijania w bawełnę: były to cztery dni niemal bezsensownej gadaniny, oklepanych chwytów retorycznych i tysiąc razy już słyszanych „opowiastek kaznodziejskich”.

Misjonarz sprawiał wrażenie, że albo mówi do nas z przekonaniem, że i tak niczego głębszego nie pojmiemy,
albo też uważa rekolekcje za formalność, podczas której należy wygłosić pewien zbiór pobożnych frazesów,
bez niepotrzebnych ambicji do zmiany życia słuchaczy. Skrajna rutyna, niewiele poruszająca w człowieku i
bez znaczenia dla jego rozwoju duchowego (chyba że za korzyść uznać ćwiczenia w cierpliwości – główną
myślą było „kiedy on w końcu skończy?”).

Wiem, że nie wszędzie i nie zawsze rekolekcje parafialne tak wyglądają (żeby nie było wątpliwości również
w mojej parafii zdarzały się fascynujące i owocne rekolekcje ). Ale dzieje się tak niepokojąco często.
Robi się (słusznie) wiele, by przekonać nas, iż udział w corocznych rekolekcjach to obowiązek. Dla niektórych
osób to uczestnictwo jest pewnym wysiłkiem – przychodzą do kościoła zmęczeni, po pracy, często rezygnując
z załatwienia różnych pilnych spraw. Nic dziwnego, ze oczekują, że jak ich już tu zwołano, otrzymają z kazalnicy
coś, dla czego warto było ponieść pewne wyrzeczenia.

Nie, nie oczekuję cudów. Chodzi tylko o to, by rekolekcje były istotne. By, jeśli się ludzi zbiera (nawet
często sugerując, że brak uczestnictwa jest grzechem!), trzeba mieć coś do powiedzenia. Coś istotnego,
coś, co będzie miało szansę choć trochę zmienić życie, co da szansę na nawrócenie. Coś, co nie
będzie tylko coroczną formalnością.

Czy coś takiego nie zdarza się podczas tradycyjnych rekolekcji? Ależ tak! Niestety, dzieje się tak dość rzadko.
Na tyle rzadko, że każdy taki przypadek bywa znany, ludzie przekazują sobie wieści o konkretnych rekolekcjach czy konkretnych kaznodziejach.

Bo ludzie są spragnieni Boga (mam czasem wrażenie, że nasi duchowni nie zawsze w to wierzą i to
sobie uświadamiają, mając wiernych raczej za istoty obojętne religijnie). Atutem Kościoła jest Ewangelia,
atutem jest Chrystus
. Ale nie pokazujemy Go, gdy kaznodzieja najpierw czyta Ewangelię (bo należy ona
do liturgii Mszy Świętej), a zaraz potem, zaniedbując Jej tekst i przekaz, opowiada jakąś łzawą „historyjkę
kaznodziejską”, na niej budując kazanie w stylu „dlaczego powinienem być dobry”.

Otóż tę istotność przekazu, wiarę, umiłowanie Ewangelii i zapał mówienia o Chrystusie słowami Jego
nauczania znajdziemy w Odnowie w Duchu Świętym. Tak, można utyskiwać (i będę to robił przez niemal
całą resztę książki…) nad pewnymi aspektami, często zbyt uczuciowymi czy powierzchownymi tego
nauczania, ale nie da się nie zauważyć tego niezaprzeczalnego atutu Odnowy.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 08 lis 2025, 13:54 Jak każdy autor, uwielbiam cytować sam siebie (żartuję, ale tylko trochę...)
Nie jest tak źle, gorzej byłoby gdybyś się cytował i uważał się za Napoleona :).
Marek Piotrowski pisze: 08 lis 2025, 13:54 Powiem bez owijania w bawełnę: były to cztery dni niemal bezsensownej gadaniny, oklepanych chwytów retorycznych i tysiąc razy już słyszanych „opowiastek kaznodziejskich”.
Jesteś bardzo łagodny i miłosierny w tym opisie :).
Marek Piotrowski pisze: 08 lis 2025, 13:54 Misjonarz sprawiał wrażenie, że albo mówi do nas z przekonaniem, że i tak niczego głębszego nie pojmiemy,
albo też uważa rekolekcje za formalność, podczas której należy wygłosić pewien zbiór pobożnych frazesów,
bez niepotrzebnych ambicji do zmiany życia słuchaczy. Skrajna rutyna, niewiele poruszająca w człowieku i
bez znaczenia dla jego rozwoju duchowego (chyba że za korzyść uznać ćwiczenia w cierpliwości – główną
myślą było „kiedy on w końcu skończy?”).
Mnie się wydaje ze do głoszenia rekolekcji powinien być wysłany ksiądz, który ma taki charyzmat do głoszenia lub przynajmniej taki, który jest dobrze przygotowany. Tu dwie uwagi: moje zdanie jest takie, ze ksiądz z racji swojego powołania już ma jakiś dar przepowiadania, oczywiście jeden będzie miał taki, ze będzie porywał tłumy, inny może nie rzuci wszystkich na kolana ale będzie można cos z tego co mówi wynieść dla siebie, inna sprawa, ze nieraz Pan Bóg daje taki czy inny charyzmat ale jeśli ksiądz nie będzie tego rozwijać przez modlitwę, lekturę Pisma Świętego czy Tradycji Kościoła to będzie zwykłym rutyniarzem, który zawsze "cos tam powie" i to ludzie wyczują.
Marek Piotrowski pisze: 08 lis 2025, 13:54 Otóż tę istotność przekazu, wiarę, umiłowanie Ewangelii i zapał mówienia o Chrystusie słowami Jego
nauczania znajdziemy w Odnowie w Duchu Świętym. Tak, można utyskiwać (i będę to robił przez niemal
całą resztę książki…) nad pewnymi aspektami, często zbyt uczuciowymi czy powierzchownymi tego
nauczania, ale nie da się nie zauważyć tego niezaprzeczalnego atutu Odnowy.
Tez tak uważam, najbardziej drażni mnie w każdej formie religijności egzaltacja. W Odnowie widać gorliwość, autentyczność ale czasami zbyt wiele uczucia.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Mnie zastanawia dlaczego Dawid Mysior wstepuje do Bractwa Piusa co mówi na poczatku rozmowy, skoro ma rodzine?
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Są różne formy przynależności do Bractwa.
Nie tylko kapłani ale tez świeccy, bracia i siostry, mogą należeć do Bractwa.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Glajt
Posty: 4
Rejestracja: 29 paź 2025, 22:39
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Uważam, że Dawid Mysior robi dobrą robotę. Zwraca uwagę i wyraźnie mówi o tym, co Kościół mówił przez setki lat.
Nauki Kościoła są niezmienne, jednak niestety wielu wiernych, nawet duchownych, stara się iść w kompromis między naukami Jezusa, a światem obecnym.
Oczywiście trzeba by przeanalizować każdą myśl osobno, więc dam tylko jeden przykład: w Biblii wyraźnie jest napisane jak skończą ludzie, którzy popadli w grzech sodomii. Niestety staje się modne, również wśród duchowieństwa, zapominanie tego faktu i relatywizowanie grzechów. Mysior "podpadł", bo mówi językiem Biblii: tak-tak, nie-nie.
Można nie zgadzać się z jego poglądami, jednak ciężko dyskutować z faktami: Kościół w ogólności traci wiernych, natomiast środowiska tradycyjne - zyskują.
Nie jestem zwolennikiem Bractwa Piusa X, ale tylko z tego powodu, że na nasz grunt stara się przenosić "tradycję" żywcem przeniesioną z Włoch, a nie naszą - rodzimą. Bractwo korzysta z łaciny z naleciałościami włoskimi i - wg mnie - zbyt mało korzysta z pięknych starych pieśni w języku polskim.
Ostatnio Dawid Mysior zrezygnował ze swoich programów około dwudziestominutowych, na rzecz godzinnych prelekcji. Wg mnie nie jest to dobre rozwiązanie. Tematy do tej pory podawane zwięźle przedłużają się w nieskończoność.
Polecam więc jego starsze audycje.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18
Oczywiście trzeba by przeanalizować każdą myśl osobno, więc dam tylko jeden przykład: w Biblii wyraźnie jest napisane jak skończą ludzie, którzy popadli w grzech sodomii. Niestety staje się modne, również wśród duchowieństwa, zapominanie tego faktu i relatywizowanie grzechów.
co masz na myśli? w jaki sposób relatywizuje się grzech sodomii wg ciebie?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Glajt
Posty: 4
Rejestracja: 29 paź 2025, 22:39
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 17 lis 2025, 20:55
Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18
co masz na myśli? w jaki sposób relatywizuje się grzech sodomii wg ciebie?
Biblia mówi wyraźnie:
1 Kor 6;9:"Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą"

Tymczasem niektórzy duchowni błogosławią takie związki, dialogują z przedstawicielami grup jawnie stawiający się przeciw Bogu i nie słyszałem, żeby na takich rozmowach ktoś został napomniany. Tymczasem chrześcijanin jest powołany do uczynków miłosierdzia względem duszy, a więc napominać grzeszących, aby ci nie zostali potępieni.
Pan Mysior jest jednym z tych, którzy zauważa, delikatnie mówiąc, niekonsekwencje. Im więcej osób będzie świadomy tego stanu, tym lepiej, bo unikniemy tzw. efektu gotowania żaby, kiedy teoretycznie łagodne zmiany stanowiska, są słabo zauważalne.
Granica między dobrem i złem jest sukcesywnie, niestety, zacierana.
Oczywiście tematów, które porusza ten człowiek jest wiele. Tutaj dałem tylko przykład, że dobrze, że jest ktoś taki.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Jako teolog znam Naukę Kościoła i nic się w niej nie zmienia pod względem dogmatów. Owszem zmienia się język którym Kościół się posługuje bo zmieniają się czasy w których żyjemy. Kościół musi docierać do współczesnych i mówić o współczesnych problemach.
I tak się dzieje.
Powtarzasz za Panem Mysiorem wiele rzeczy ale czy sam przeczytałeś jakieś encykliki i porównałeś je z wcześniejszą nauką?
Albo czy czytasz katechizm Czyli wykładnię nauki katolickiej?

Uważam że bezpieczniej jest słuchać Kościoła , bo Głowa Kościoła jest Jezus Chrystus. Czyli sam Jezus dba o swój Kościół.
Niebezpiecznie jest słuchać pana Mysiora czy jakiegokolwiek innego człowieka pojedynczego i na nim się oprzeć.
Bo to Jezus zbawił świat a nie pan Mysior.

Kościół ostrzega przed grzechami ciężkimi cały czas. Ale też ostrzega przed sądzeniem innych. A gdy patrzymy jedynie na czyny człowieka i go osądzamy to tak samo ciężko grzeszymy. Tyle że już tego nie widzimy. Jednak to wcale nie oznacza że nie zgrzeszyliśmy

Z mojej perspektywy pan Mysior bardzo błądzi w wielu kwestiach. A skoro błądzi to i zwodzi tych którzy go słuchają.
Weź odpowiedzialność sam za siebie i swoją wiarę i poczytaj katechizm albo posłuchaj ludzi naprawdę wykształconych w Nauce Kościoła.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Zaraz zaraz. Nie mieszajmy kwestii tradycjonalizmu/charyzmatyzmu i podejścia - jak sam napisałeś - niektórych duchownych do różnych grzechów.
Tradycjonaliści - prawdę mówiąc z trudnością przychodzi mi nazywanie ich tym mianem: zakochanie w tym, co było pomiędzy SOborem Trydenckim a II Soborem Watykańskim (co później to "modernizm" co wcześniej to "archeologizm") powoduje patrzenie przez różowe okulary na przeszłość (przeważnie mało tradycjonalistom znaną).
Czy wiesz o wypaczeniach (liturgicznych i moralnych) które zdarzały się wcześniej?
Jest bardzo wygodnie znaleźć jedno wytłumaczenie ("a, bo to teraz tak robią moderniści" czy podobne) na całe zło, które się dzieje, ale jest to niestety diagnoza nieprawdziwa.
Tak, jakby w tym czasie nie zdarzyło się nic, tylko Sobór Watykański II...

Tak, jakby w analizowanym okresie nic innego się nie działo: jakby świadomość społeczna nie została przeorana przez II Wojnę Światową, przez różnego rodzaju rewolucje – od komunistycznych po seksualne, jakby nie było wielkich przedsięwzięć inżynierii społecznej wprowadzającej w świadomość społeczną wiele fałszywych ideałów, jakby nie był to czas, kiedy radykalnie zmienił życie większości społeczeństw wprowadzając w nie konsumpcyjny styl życia, pogoń za przyjemnością itd. Jakby wreszcie w tym okresie przytłaczająca większość ludzi nie poczęła spędzać większości wolnego czasu przy srodkach masowego przekazu (radio, TV, Internet), wprowadzających niekontrolowane treści (nie tylko przez wiadomości i publicystykę – nic tak skutecznie nie pozwala na indoktrynację, jak odpowiednio napisana fabuła ciekawego filmu).

Tak, trzeba stać na straży pewnych rzeczy. Ale bez tworzenia gett. Ja też mam wiele wątpliwości do wielu posunięć (choćby św.p. papieża Franciszka) ale to nie powód, by odrzucać wszystko.

Gdy byłem młody, jeździłem ze znajomymi "na żagle" (2 tygodnie w odkrytej omedze, nocowanie też na łódce pod żaglem albo w namiotach). Wieczorem ognisko, dyskusje, gitara.
Bardzo za tym tęsknię (i trochę idealizuję, pamiętając tylko rzeczy fajne - i korelując z tym, ze po prostu byłem młody, był to też czas pierwszych miłości itd).
Ale... jeśli dziś pojadę w to samo miejsce, na tę samą łodkę, z tymi samymi ludźmi nawet, to nie będzie to samo.
Każdy wiek na swoje przyjemności i swoje dobre rzeczy.

Nie "uratujemy" Kościoła przywracając dawne dekoracje (czy, ładniej mówiąc, "formy"). Trzeba odróżnić treść Ewangelii od zmiennych form, jakie nadajemy naszemu kultowi. Są w nim rzeczy niezmienne - a są takie, które muszą się zmieniać, by odpowiadać naszej wrażliwości.

Poza tym w ciągu wieków Kościół niejednokrotnie czasowo szedł w różne przesady - i zawsze wracał na właściwą ścieżkę, bo jest w Nim Duch Święty. Dużo by wymieniać: przez wieki ograniczaliśmy dostęp do częstej Komunii Świętej (właściwie zmieniło się to wraz z SWII), różne tez było podejście do Pisma Śiętego, W reakcji na herezje protestanckie położyliśmy taki nacisk na uczynki, że przegięliśmy w drugą stronę. To samo z kapłanami - kiedy protestantyzm zakwestionował kapłaństwo, był moment, że wynieśliśmy kapłanów niemal do sfery niebieskiej (oczywiście robię pewną hiperbolę, ale co do zasady tak niestety było).
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Dlaczego mamy się nie opierać na pojedynczych ludziach? Bo mogą być fałszywymi prorokami.
"Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami" (Mt 7,15-23). Pismo św. ostrzega, że fałszywi prorocy są samozwańcami, którzy "nie posyłałem proroków, a oni biegali" i działają na własną rękę. a nie z ramienia Kościoła.
Czy wiesz że biskup diecezji w której mieszka pan Mysior wezwał go do siebie na rozmowę i prosił by zaprzestał tego co robi, bo to przynosi złe owoce...? Wiedziałeś? Sam Dawid to opowiada i pokazuje swoje nieposłuszeństwo, naśmiewa się z tej rozmowy, jakie to ukazuje owoce?


Z dzisiejszej ewangelii:
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. (Łk 19,1-10)
Już w czasach Jezusa oburzało ludzi to że Jezus przychodził do grzeszników... dlatego mnie nie dziwi że teraz ludzie się oburzają, gdy homoseksualista pojawia się w kościele i pragnie błogosławieństwa...
To błogosławieństwo nie jest dla grzechu ale dla człowieka. Skoro udziela Kościół błogosławieństwa na koniec mszy św to daje każdemu kto jest na mszy, prawda? Nie pyta kapłan czy ktoś jest godny przyjąć błogosławieństwo czy nie, udziela wszystkim. Nawet gdy kapłan w konfesjonale nie może udzielić rozgrzeszenia to udziela błogosławieństwa temu grzesznikowi, bo błogosławieństwo to łaska, która może prowadzić do nawrócenia. Tylko tyle i aż tyle mogą otrzymać również osoby homoseksualne, bo Kościół nie chce nikogo wykluczać, tak jak Jezus nie wykluczał ani chorych, ani trędowatych, ani ślepych, ani głuchych, ani celników ani grzeszników.

Kościół trzyma się Ewangelii. Nie udziela rozgrzeszenia gdy człowiek trwa w grzechu ciężkim i nie ma postanowienia poprawy, czy jest homo czy hetero, nie ma to znaczenia. Ale też naśladuje Jezusa i w każdym człowieku stara się dostrzec dobro i wezwać do nawrócenia.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Żeby nie być gołosłowną przygotowałam wyjaśnienie częstych punktów spornych, które znajdziemy na kanale Dawida Mysiora oraz perspektywę Kościoła.

1. Kwestia "Tradycji" a Sobór Watykański II
Zarzut Mysiora (Perspektywa Tradycjonalistyczna): Współczesny Kościół, a zwłaszcza niektórzy biskupi, odrzucają lub umniejszają znaczenie Tradycji (rozumianej jako niezmienny depozyt wiary i praktyk, często sprzed Soboru Watykańskiego II).

Nauka Katolicka (Perspektywa Soborowa): Oficjalne nauczanie Kościoła podkreśla, że Tradycja i Pismo Święte stanowią jedno źródło Objawienia (Konstytucja Dei Verbum). Sobór Watykański II (1962-1965) nie odrzucił Tradycji, lecz dążył do jej odnowy (aggiornamento) i nowego wyrażenia w kontekście współczesnego świata. Zmiany liturgiczne (Msza Pawła VI) są uznawane przez Kościół za ważne i zgodne z Tradycją.

Punkt sporny/interpretacja: To, co Dawid Mysior uważa za "odrzucenie Tradycji", jest przez Magisterium Kościoła postrzegane jako jej uprawniony, organiczny rozwój i adaptacja duszpasterska. Głównym problemem jest różnica w rozumieniu samego pojęcia "Tradycji".

2. Kwestia "Modernizmu" i "Liberalizmu"
Zarzut Mysiora: Hierarchia ulega "duchowi świata", modernizmowi i liberalizmowi, co prowadzi do rozmycia doktryny (np. w kwestiach moralności, rodziny, ekumenizmu).

Nauka Katolicka: Kościół katolicki potępia herezje modernizmu (np. w encyklice Pascendi Dominici Gregis Piusa X), ale jednocześnie podkreśla potrzebę dialogu ze światem współczesnym, inkulturacji i miłosierdzia. Nauczanie Kościoła dąży do łączenia niezmiennej doktryny z wrażliwością duszpasterską (np. adhortacja Amoris Laetitia papieża Franciszka).

Punkt sporny/interpretacja: Zarzut "liberalizmu" jest często etykietą stosowaną przez konserwatystów wobec działań, które Kościół postrzega jako realizację miłosierdzia i otwartości (np. wobec osób rozwiedzionych, duszpasterstwa mniejszości). Mysior może postrzegać duszpasterską otwartość jako doktrynalne ustępstwo.

3. Kwestia Liturgii (Ryt Trydencki vs. Novus Ordo)
Zarzut Mysiora: Ograniczanie tradycyjnej Mszy (ryt trydencki) jest niesprawiedliwe i sprzeczne z wolą wiernych, a Novus Ordo (Msza posoborowa) jest mniej święta.

Nauka Katolicka: Magisterium Kościoła (szczególnie poprzez Traditionis Custodes papieża Franciszka) stanowczo stwierdza, że księgi liturgiczne wydane przez papieża Pawła VI są "jedynym i normalnym wyrazem lex orandi [prawa modlitwy] rzymskiego rytu". Ryt trydencki jest traktowany jako indult (specjalne pozwolenie), a nie norma.

Punkt sporny/interpretacja: Tutaj problem leży po stronie Dawida Mysiora i polega na nieprzyjmowaniu do wiadomości autorytetu papieża i soboru w kwestii uregulowania liturgii Kościoła łacińskiego. Z punktu widzenia prawa kanonicznego i teologii katolickiej, papież ma pełną władzę nad liturgią, a podważanie tej władzy jest sprzeczne z nauką o prymacie Piotrowym.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18 Uważam, że Dawid Mysior robi dobrą robotę.
On nie robi dobrej roboty, on robi krecią robotę. Nie podejrzewam go o złą wolę ale jak to się mówi: "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane".
Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18 Zwraca uwagę i wyraźnie mówi o tym, co Kościół mówił przez setki lat.
Rozumiem, wszyscy zapomnieli co Kościół mówił przez setki lat, tylko pan Mysior jest niezłomnym prorokiem i przypomina tym wszystkim błądzącym papieżom, biskupom i ludziom, ze źle się dzieje.
Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18 jednak ciężko dyskutować z faktami: Kościół w ogólności traci wiernych, natomiast środowiska tradycyjne - zyskują.
Pokaz mi statystyki mówiące o tym ze środowiska tradycyjne zyskują.
Glajt pisze: 17 lis 2025, 20:18 Nie jestem zwolennikiem Bractwa Piusa X, ale tylko z tego powodu, że na nasz grunt stara się przenosić "tradycję" żywcem przeniesioną z Włoch, a nie naszą - rodzimą. Bractwo korzysta z łaciny z naleciałościami włoskimi i - wg mnie - zbyt mało korzysta z pięknych starych pieśni w języku polskim.
Z łaciną to jest najmniejszy problem. Problemem jest, ze Bractwo to schizmatycy rozwalający Kościół.
Glajt pisze: 17 lis 2025, 23:05 tymczasem niektórzy duchowni błogosławią takie związki, dialogują z przedstawicielami grup jawnie stawiający się przeciw Bogu i nie słyszałem, żeby na takich rozmowach ktoś został napomniany.
To ze niektórzy duchowni błogosławią takie związki, nie oznacza to, ze Kościół akceptuje takie związki.
W dokumentach Kościoła stoi jak byk, ze takie związki nigdy nie można stawiać na równi z małżeństwami sakramentalnymi.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

No jednak obecnie mamy sytuację w której
- udziela się komunie protestantom (czyli osobom trwającym w stanie grzechu ciężkiego)
- w jednym kościele (Niemcy, Austria, Belgia) udziela się rozgrzeszenia ludziom żyjącym w innych związkach, a w innych kościołach (np. Polska) nie.
- zmienia się praktykę Koscielną (lub pobożność niektórych wiernych) z powodów "ekumenicznych" co miało miejsce ostatnio

To jest niepoważna sytuacja. I jest gorsza od jawnej schizmy. A samo Bractwo nie jest schizmatykie. Jedynie Biskup Lefebre i wyświęceni przez niego biskupi zostali ekskomunikowani. A ekskomunikę zdjąl Franciszek z tych biskupów
Ostatnio zmieniony 21 lis 2025, 13:12 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.