Modlitwa Pańska - która jest po prostu modlitwą par excellence. "Modlić się" oznaczało często we wczesnym monastycyzmie po prostu odmawiać "Ojcze nasz..."
Jednak proponowałbym cofnąć się do źródeł, które uczą, że całym przeznaczeniem chrześcijanina jest dążenie do ciągłego i nieprzerwanego przebywania na modlitwie - do stanu umysłu, który ma oddzielać człowieka od wszystkiego co nie jest Bogiem, a jednocześnie ze wszystkim jednoczyć na taki sposób, aby w życiu chrześcijanina zrealizowała się zasada, która była uczona od co najmniej V wieku - jak nie wcześniej:
ABY WE WSZYSTKIM BÓG BYŁ UWIELBIONY (o tym mówi m. in. Reguła św. Benedykta) - z tym, że pod pojęciem umysłu, nie należy go rozumieć płytko, jako samo myślenie - że mam cały czas mózgiem się modlić i np. jechać samochodem i zamiast skupiać się w 100% na drodze, to myśleć o Bogu, czy wyobrażać sobie coś Bożego. Nie. Jak prowadzisz auto to tak, żeby maksymalnie być w tym co robisz. I tak ma być ze wszystkim. Chodzi o umysł w sensie, jak uczą wczesne źródła o modlitwie, czyli umysł - to nasze najgłębsze ja, w którym mieszka Chrystus, gdzie mam zstąpić. To ukryte centrum które jedynie zna Duch Boże (pięknie to opisuje Katechizm Kościoła Katolickiego w IV części MODLITWA CHRZEŚCIJAŃSKA). Nie będę pisał gdzie dokładnie, bo daję wskazówki, a "pracę domową" każdy musi odrobić sam

Można też w tym temacie sięgnąć do Pism św. Grzegorza z Nazjanzu, o modlitwie.
Najpierw trzeba dążyć do postawy, aby we wszystkim co robimy Bóg był uwielbiony i żyć w świadomości, żeby robić tylko to, co nam przynosi korzyść na Życie Wieczne oraz unikać grzechów.
Następnie trzeba zdać sobie sprawę, że każda modlitwa jest ODPOWIEDZIĄ (o czym też znajdziesz w Katechizmie), a więc jeżeli jest odpowiedzią, to ja przynajmniej tak uważam i znam to z rozmów i doświadczenia z ludźmi, bo lubię się ubogacać świadectwem innych, że Bóg każdemu z nas nie tylko daje powołanie życiowe do rozeznania (np. kapłaństwo lub małżeństwo) i wybrania ODPOWIEDZI na wezwanie Boga, ale także widzę, że każdemu Bóg daje powołanie do konkretnej modlitwy. I teraz jak się połączy stan UWIELBIENIA BOGA WE WSZYSTKIM, co wymaga czujności w życiu, a modlitwa jest odpowiedzią, to Twoja odpowiedź na słuchanie sercem stanie się konkretnym wyborem formy modlitwy jaką Bóg Ci proponuje. Wtedy to będzie Twoja forma modlitwy - Twój osobisty kanał. Każdy korzysta z innych form prowadzących do bycia w obecności Bożej. Jeden odmawia różaniec, inny medytuje, kolejny odmawia Koronkę do Miłosierdzia Bożego... Itd. I nie można mówić, a to lepsze, a to skuteczniejsze... Jak uczył Chapman - taki mnich benedyktyński: MÓDL SIĘ TAK JAK POTRAFISZ, A NIE TAK JAK NIE POTRAFISZ.
Polecam przeczytać KKK - IV rozdział i życzę owocnych poszukiwań duchowych!
Bóg da co dobre!