Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Kardynał Ryś: Bóg nie musi istnieć?

Bóg Ojciec, Syn Boży - Jezus Chrystus, Duch Święty
Albertus
Posty: 671
Rejestracja: 13 mar 2021, 9:27
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 73
Podziękowano: 106
Płeć:

Post

Jockey pisze: 22 maja 2026, 10:45 Kardynał Ryś jest ustawiany po bardzo liberalnej stronie katolicyzmu. I to wiele osób ma mu za złe.
Ta wypowiedz jest nielogiczna. Zgadzam się z @Marek Piotrowski
A hejt który się na niego wylał moim zdaniem nie dotyczy samej wypowiedzi. A raczej, że powiedział to kardynał Ryś. Moim zdaniem to wystarczy do tego aby zaatakować. Takie trochę czepianie się.
Zgadzam się. Poza tym że akurat ta wypowiedź jest nielogiczna.

Co jest w niej nielogicznego jeśli wziąć pod uwagę dalszą cześć wypowiedzi księdza kardynała?
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 328
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

@Albertus mam ci zacytować co już było pisane? Przeczytaj w wątku. Nie byłem pierwszy który stawia tezę nielogiczności. A raczej tylko tezę poparłem. Wszystko masz w wątku.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Jockey pisze: 22 maja 2026, 10:45 A hejt który się na niego wylał moim zdaniem nie dotyczy samej wypowiedzi.
Jak to już mistrz Rej powiedział "iż Polacy nie gęsi ..." :) . Na marginesie, nie lubię tego określenia "hejt". Jak mnie uczono w młodych latach oznacza to nienawiść.
Krytyka, polemika to nie nienawiść. No chyba, ze ktoś obrzuca kardynała wulgarnymi określeniami i źle mu życzy.
Mówi się wiele o kontrowersyjności kardynała ale jak do tej pory nikt nie przedstawił konkretów na ten temat.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 328
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

No właśnie obrzucono go błotem wyzywając od najgorszych.
Krytyka jest jak najbardziej dopuszczalna. Zresztą sam wielokrotnie polemizowałem z poglądami biskupa. Ale w tym najważniejsze aby nie poniżać i nie wyzywać i fałszywie nie oskarżać o motywacje których tam nie było.
Ja poglądowo jestem bardzo daleki od takiego podejścia do sakramentów czy nauczania katolickiego jakie prezentuje hierarcha. Ja z tych liturgistów-terrorystów. I mnie osobiście rażą takie przekroczenia jakich dopuszcza się ks. kardynał. Ale to nie powód aby padały w kierunku kardynała teksty: "do piekła, diable", "zdrajco" itp.
Według mnie hejt to właśnie taki niemerytoryczny atak nie mający celu polemizowania z poglądami a dyskwalifikację drugiej strony przy pomocy zmyślonych tez lub odwołujących się nie do tezy a do autora. Taka próba skierowania ataku na osobę mające na celu poniżenie w opinii publicznej.
Przeciwko czemuś takiemu będę się zawsze buntował i przeciwstawiał.
Dzisiaj to jest niestety bardzo popularne. Ale tylko z jednej strony.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Jockey pisze: 29 maja 2026, 11:51 Ja poglądowo jestem bardzo daleki od takiego podejścia do sakramentów czy nauczania katolickiego jakie prezentuje hierarcha.
Ja właśnie chciałbym wiedzieć jakie podejście (domyślnie złe podejście) ma kardynał do sakramentów i nauczania katolickiego.
Pytam nie dlatego, żeby się czepiać, tylko dlatego, ze często padają różne oskarżenia ale są one ogólnikowe.
Jockey pisze: 29 maja 2026, 11:51 I mnie osobiście rażą takie przekroczenia jakich dopuszcza się ks. kardynał.
Proszę więc o konkrety.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 328
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Była cała akcja z niby mszą na spotkaniach młodzieży.
https://wiez.pl/2021/09/27/abp-rys-nie- ... mlodzieza/
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Jockey pisze: 29 maja 2026, 13:24 akcja z niby mszą na spotkaniach młodzieży.
To nie była "niby msza".
Ja już wcześniej pisałem o tym co jest dla mnie kontrowersyjne:
Jak dla mnie kontrowersyjne było odprawienie Mszy Sw. na stadionie w Łodzi i nadgorliwość kardynała w sprawach dotyczących dialogu Kościoła z żydami.
Pytałem co jest takiego kontrowersyjnego u kardynała.
Teraz zrozumiałem, że kardynał jest kontrowersyjny bo jest kontrowersyjny. Dziękuję za ubogacającą dyskusję.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 328
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Obiecuje ze napiszę w okolicach Bożego Ciała. Teraz mam dość mało czasu ale poszukam konkretnych jego wypowiedzi i się do nich odniosę
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Trochę czuję się wywołany do tablicy, bo to ja użyłem sformułowania "kontrowersyjny".
I choć niechętnie w ogóle dyskutuję publicznie na temat hierarchów (zwłaszcza, że nie mam na nich wpływu, więc właściwie po co?), więc się wypowiem co MOIM ZDANIEM jest kontrowersyjne.
bramin pisze: 31 maja 2026, 17:04
Jockey pisze: 29 maja 2026, 13:24 akcja z niby mszą na spotkaniach młodzieży.
To nie była "niby msza".
Zgoda, lecz była to Msza Święta z skandalicznym złamaniem zasad. Choć - może niektórych zaskoczę - rozumiem intencję Kardynała. A jednak uważam - podobnie jak Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski, która wydała stosowne oświadczenie (Pro memoria) - że dzisiejszy kardynał posunął się za daleko (ciekawe, czy teraz, jak jest kardynałem, będą w stanie się mu narazić w jakiejkolwiek sprawie...).
A już całkowicie niezrozumiałe jest, że wkrótce został mianowany członkiem... Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w Watykanie.
bramin pisze:Ja już wcześniej pisałem o tym co jest dla mnie kontrowersyjne:
Jak dla mnie kontrowersyjne było odprawienie Mszy Sw. na stadionie w Łodzi i nadgorliwość kardynała w sprawach dotyczących dialogu Kościoła z żydami.
Owszem. Także brak niuansowania kwestii imigranckiej i wzięcia pod uwagę także zagrożeń, sprowadzanie tego do jakiegoś bezrozumnego "strachu przed obcym". Tak jakby nie rozumiał, iż nie jest to jedynie dążenie tych ludzi do wjechania do nieco bogatszego kraju niż ich, ale wewnątrzeuropejska akcja przebudowy społecznej i ludnościowej kontynentu.
Ale to, powiedzmy, błędy "polityczne".

Podobnie brak rozwagi w ekumenizmie - w tym propagowanie tzw. "ekumenizmu serca" który niestety - w moim, rzecz jasna, przekonaniu - w praktyce oznacza wyjście spod reguł ekumenizmu nakreślonych na SVII i późniejszym nauczaniu papieskim. Jest to koncepcja irenistyczna, propagowana przez pewne ruchy III fali reformacji.
Jest to tym bardziej zaskakujące, że akurat w Polsce "fałszywy ekumenizm" zebrał straszliwy plon.

Kolejnym problemem (tu pewnie sam wywołam kontrowersje ;) ) jest wzmacnianie (i to najwidoczniej bez żadnej mocniejszej kontroli) środowiska rodzimych "teleewangelistów" (w rodzaju p. Marcina Zielińskiego), którzy mieszają bardzo pożyteczne akcje ewangelizacyjne z głoszeniami skrajnie kontrowersyjnymi.

Nie jestem, nie byłem i nigdy nie będę "tradsem", ale Kardynał posunął się IMHO w tych kwestiach daleko za daleko.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 I choć niechętnie w ogóle dyskutuję publicznie na temat hierarchów (zwłaszcza, że nie mam na nich wpływu, więc właściwie po co?), więc się wypowiem co MOIM ZDANIEM jest kontrowersyjne.
Fakt, nie mamy wpływu ale poprzez publiczną dyskusję pewne treści mogą dotrzeć do hierarchów, którzy powinni wiedzieć co myślą o nich zwykli śmiertelnicy.
Publiczne dyskusje stały sie początkiem pewnych zmian w wielu diecezjach. Uważam więc, ze warto o tym mówić.
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 Zgoda, lecz była to Msza Święta z skandalicznym złamaniem zasad.
Co do tego nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości.
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 A już całkowicie niezrozumiałe jest, że wkrótce został mianowany członkiem... Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w Watykanie.
To wskazuje na to, ze są w Kościele pewne układy. Ważne, ze kardynał miał odwagę przeprosić. Za to go cenię.
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 Podobnie brak rozwagi w ekumenizmie - w tym propagowanie tzw. "ekumenizmu serca" który niestety - w moim, rzecz jasna, przekonaniu - w praktyce oznacza wyjście spod reguł ekumenizmu nakreślonych na SVII i późniejszym nauczaniu papieskim. Jest to koncepcja irenistyczna, propagowana przez pewne ruchy III fali reformacji.
W Polsce, wynika to z moich obserwacji, ekumenizm praktycznie nie istnieje a jeśli istnieje w większych ośrodkach jest to wersja light. Uważam, ze jesteś trochę nadwrażliwy :).
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 Jest to tym bardziej zaskakujące, że akurat w Polsce "fałszywy ekumenizm" zebrał straszliwy plon.
Przypomina sobie jak w innej dyskusji podawałeś jakieś dane o pewnych katolickich wspólnotach charyzmatycznych (oazowych?) i ich członkach, którzy przeszli do różnych protestanckich wspólnot.
Wiem, ze teraz bardzo upraszczam ale skoro ludzie odchodzą z Kościoła do wspólnot protestanckich to jest to jakiś znak, ze w Kościele nie znaleźli tego co szukali i winę za ten stan rzeczy ponoszą księża odpowiedzialni za formację w tych grupach.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Faktycznie upraszczasz :)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 Jest to tym bardziej zaskakujące, że akurat w Polsce "fałszywy ekumenizm" zebrał straszliwy plon.
Jakiż to straszliwy plon zebrał "fałszywy ekumenizm"?
Podałeś pewne dane o odejściach z grup charyzmatycznych i im podobnych ale w skali ogólnej to nie są wielkie liczby więc tez tak jak ja dokonałeś uproszczenia.
Podtrzymuję moją tezę o tym, iż ekumenizm w Polsce poza kilkoma większymi ośrodkami miejskimi nie istnieje. Przykład kardynała Rysia i miasta Łodzi jest tu bardzo spektakularny.
Ponadto wspólnoty protestanckie w Polsce raczej ostrożnie podchodzą do ekumenizmu gdyż są mniejszością i istnieje u nich obawa, ze mogą być w jakiś sposób wchłonięci przez katolików. Wyjątkiem są pentekonstalne wspólnoty typu Zielonoświątkowcy tylko oni raczej koncentrują się na ewangelizacji a nie ekumenie. I to jest ta III fala reformacji.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 328
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Wspólnoty protestanckie używają ekumenizmu do dyskredytowania Kościoła katolickiego i wyciągania katolików mniej ugruntowanych w wierze do swoich wspólnot.
Wielokrotnie słyszałem o zwiedzionym kościele i o tym że katolicy zbawienie nie będą. Oczywiście teksty w kuluarach a nie na forum. Na forum jest jak najbardziej poprawnie.

Tak rozpoczęliście rozprawę z hasłem „niby msza”. Naprawdę nie widzieliście cudzysłowu? No ale cóż zakwalifikowaliście mnie do tych niemyślących logicznie bo najpierw rozprawiliście się z moją tezą tak jak ja rozumiecie. A to co ja miałem do powiedzenia to skandaliczne złamanie kanonu mszy świętej i uważam że żaden biskup odpowiedzialny za sprawowanie liturgii w swojej diecezji nie powinien łamać zasad a raczej być tym dobrym przykładem. Oczywiście msza była sprawowana.

Odnośnie działań abp Rysia to prowadzi jakaś taka dziwna liberalizacje. Chciałby otwarcia kościoła na osoby które są dzisiaj na pograniczu kościoła ale z takim troszeczkę równaniem w dół.
Kupiłem swojego czasu jego książkę Klucz do ewangelii św Jana i lektura mnie tylko utwierdziła w tym że abp chce jakby na nowo odczytać ewangelię ale tak równając w dół. Nie skończyłem książki. Odrzuciła mnie. Liczyłem na coś więcej niż tam znalazłem.

Dodano po 5 minutach 23 sekundach:
Teksty abp na temat migrantów i ich przyjmowania zapominając że to nie są migranci a okupanci. Moralne przymuszanie do przyjmowania migrantów pomimo wiedzy do czego to doprowadziło w Europie.

O liberalizacji podejścia do sakramentów już pisałem.
Nie zgadzam się również z jego koncepcją otwartości na dialog ekumeniczny czy dialog z judaizmem.

Dodano po 4 minutach 42 sekundach:
Kolejna sprawa to zgodność z linią śp. papieża Franciszka. Był czy nadal jest propagatorem linii tego papieża. Obecny papieża trochę zaczął sprzątać po Franciszku. Szkoda że nie przyczyniło się to do refleksji naszego kardynała. Ale kto wie może jeszcze doczekam się zmiany stanowiska. Odnośnie rozmiękczania nauczania katolickiego przez papieża Franciszka nie będę tutaj pisać to temat długi i szeroki.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Jockey pisze: 06 cze 2026, 9:23 Tak rozpoczęliście rozprawę z hasłem „niby msza”.
Jeśli umieszczasz jakieś pojęcie w cudzysłowie to znaczy, ze mamy do czynienia z czymś co nie jest prawdziwe, cos jakby, quasi.
Jockey pisze: 06 cze 2026, 9:23 No ale cóż zakwalifikowaliście mnie do tych niemyślących logicznie bo najpierw rozprawiliście się z moją tezą tak jak ja rozumiecie
Nikt Ciebie nie zakwalifikował do niemyślących logicznie. Co do logiki wypowiedzi kardynała odniosłem się już kilka razy.
Jockey pisze: 06 cze 2026, 9:23 A to co ja miałem do powiedzenia to skandaliczne złamanie kanonu mszy świętej i uważam że żaden biskup odpowiedzialny za sprawowanie liturgii w swojej diecezji nie powinien łamać zasad a raczej być tym dobrym przykładem.
Ale nikt tego nie kwestionuje i sam kardynał za to przeprosił.
Jockey pisze: 06 cze 2026, 9:23 Odnośnie działań abp Rysia to prowadzi jakaś taka dziwna liberalizacje. Chciałby otwarcia kościoła na osoby które są dzisiaj na pograniczu kościoła ale z takim troszeczkę równaniem w dół.
Mógłbyś skonkretyzować na czym polegają liberalne poglądy kardynała i na czym polega to równanie w dół?
Po raz kolejny piszesz o liberalnym podejściu do sakramentów. Jakich sakramentów dotyczy ta liberalizacja?
O sprawowaniu liturgii Eucharystii na stadionie już rozmawialiśmy.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

bramin pisze: 06 cze 2026, 8:35
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 9:33 Jest to tym bardziej zaskakujące, że akurat w Polsce "fałszywy ekumenizm" zebrał straszliwy plon.
Jakiż to straszliwy plon zebrał "fałszywy ekumenizm"?
Podałeś pewne dane o odejściach z grup charyzmatycznych i im podobnych ale w skali ogólnej to nie są wielkie liczby więc tez tak jak ja dokonałeś uproszczenia.
To są kolosalne liczby (oczywiście to, co podawałem, to wierzchołek góry lodowej)biorąc pod uwagę to, jaka grupa została wystawiona na ekspozycję fałszywego ekumenizmu.
To są kolosalne liczby, jeśli pamiętać, ze dotyczy najbardziej aktywnej religijnie części katolików.
Podtrzymuję moją tezę o tym, iż ekumenizm w Polsce poza kilkoma większymi ośrodkami miejskimi nie istnieje.
Bo poza dużymi ośrodkami miejskimi nie istnieje w ogóle problem kontaktów z innowiercami (poza pewnymi charakterystycznymi terenami w Polsce).
Przykład kardynała Rysia i miasta Łodzi jest tu bardzo spektakularny.
Na czym polega ta spektakularność? Bo mam poważne wątpliwości co do katolickości niektórych form tego ekumenizmu.
Ponadto wspólnoty protestanckie w Polsce raczej ostrożnie podchodzą do ekumenizmu gdyż są mniejszością i istnieje u nich obawa, ze mogą być w jakiś sposób wchłonięci przez katolików.
Absolutnie nie!
I mówię to z własnych doświadczeń (50 lat temu o mało na podstawie takich działań nie zostałem baptystą... )
moje świadectwo pisze:Gdy miałem 16 lat i chodziłem do technikum, zaprzyjaźniłem się z kolegą z klasy. Darek był zapalonym, świeżo upieczonym baptystą, ja - „tradycyjnym” katolikiem.
Mieliśmy niepisaną umowę (w każdym razie tak mi się zdawało), że ubogacając się nawzajem, nie będziemy się nawzajem „przeciągać” do swoich wyznań.
Trwało to około roku. Niepostrzeżenie kilku naszych wspólnych znajomych przyłączyło się do Kościoła Baptystów, ale ja wciąż wierzyłem, że z Darkiem się nie „nawracamy” nawzajem. Bomba pękła pewnego czerwcowego popołudnia, kiedy mój przyjaciel stracił cierpliwość i wybuchnął „Szczurek (moje szkolne przezwisko – przyp. mój) – kiedy ty WRESZCIE się zdecydujesz!?”. Po czym zasypał mnie antykatolickimi argumentami.
Traach! Całe moje wyobrażenie o „ekumenizmie” naszych wzajemnych relacji załamało się w jednej chwili. Okazało się ze przez cały ten czas mój przyjaciel „pracował” nade mną, starając się powoli, lecz konsekwentnie zmieniać moje nastawienie do Kościoła.
Nie przeczę, że następne kilka miesięcy stanowiły dla mnie ciężki okres – nie znałem argumentów katolickich, byłem zafascynowany muzyką, „fajnością” jego środowiska, jego dynamiką….
Kiedy zaczynałem chodzić na spotkania baptystów, pociągała mnie przede wszystkim inność. Wszystko było mniej skupione, weselsze i spontaniczne - pieśni, modlitwa itd. To, że zbór składał się głównie z konwertytów (a więc ludzi, którym zależało - konwertując można się mylić lub nie, ale mało prawdopodobne by się to robiło bez zaangażowania) i to, że był niewielki dawało gorliwość i „przeżycie”, o które trudno na co dzień w Kościele (chyba że szuka się w „grupach zaangażowanych”). Słabo wówczas znałem jeszcze Biblię, więc argumenty wyglądały na poważne.
To były trudne dni. Całość moich przekonań została zakwestionowana. Musiałem wybrać – czytałem Pismo, modliłem się, szukałem mądrych opracowań, rozważałem. argumenty… Od tego czasu jestem nie tylko „katolikiem z urodzenia”, ale także „katolikiem z wyboru”.
Wspólnoty protestanckie w krajach, w których jest porównywalna liczba katolików i niekatolików znacznie rzadziej i mniej chętnie angażują się w ekumenizm (bo, to po prostu, nie przynosi im skutku werbunkowego). I nie ma tu specjalnej różnicy pomiędzy "charyzmatykami" a np. baptystami. Może pod tym względem luteranie mają inne podejście, ale to niemal "martwe" wyznanie.
W Polsce niekatolicy robią to bardzo chętnie, choć... w specyficzny sposób.
Oto,,,
-----------------------------------------STUDIUM PRZYPADKU-----------------------------------
Rozmawiałem kiedyś (na ich forum) z przedstawicielami „bardzo charyzmatycznego” warszawskiego zboru, utworzonego parę lat temu przez byłego uczestnika Odnowy w Duchu Świętym. Rozmowa zeszła na ekumenię. Jeden z moich rozmówców oświadczył:
„(…) z Rzymem nie bawimy się w ekumenię, lecz oddzielamy się i obmywamy z jego obrzydliwości”.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy w dalszej części rozmowy inna jej uczestniczka poczęła się chwalić, iż proboszcz z jej miejscowości udostępnia im salę, by mogli w niej głosić i ewangelizować katolików.
Spytałem, czy ów proboszcz wie, że nie bawią się w „ekumenię”, lecz postrzegają katolicyzm jako obrzydliwość i stanowczo się od niego odcinacie.
„Nie” – odpowiedziała. – „Nie powiem księdzu czegoś takiego (...) Bóg posłał nas jak owce między wilki. Trzeba postępować mądrze ku ogólnemu dobru ludzi”.
--------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiadomo, że gdyby taki harcownik stanął w Prawdzie i od razu zdradził się z zamiarami „przeciągania” – większość ludzi mniej lub bardziej grzecznie by mu podziękowała.

To się robi bardzo powoli: "nadgryza" się prawdy, Nabrał się na to nawet sługa Boży ks. Blachnicki (sprawdźcie, jakie rzeczy znalazły się w oazowych "dzienniczkach uczestnika" po rozpoczęciu flirtu z amerykańskimi protestantami!). Spiritus movens tego flirtu, Joe Łosiak, po latach w swoich wspomnieniach nie kryje, do jakiego skutku dążył...
Pewne rzeczy się delikatnie sugeruje, pewnych rzeczy się "nie praktykuje"... to się dzieje bardzo powoli, ale skutecznie.

Stąd "gotowanie żaby" - aby na spokojnie bez problemów ugotować żabę nie wrzuca się ją tak jak raka do wrzątku.. bo by wyskoczyła.
Żabę wsadza się do chłodnej wody do której jest przyzwyczajona i powoli podgrzewa się wodę...nieznacznych różnic temperatury żaba (podobno) nie wyczuwa i kiedy już woda zaczyna wrzeć żaba nie ucieka tylko się ścina i jest ugotowana....

Pojecia tego nauczył mnie sp. Jacek Jureczko, który jako 17-latek „nawrócił” się , rzucił szkołę i został zielonoświątkowym ewangelizatorem… przez 7 lat, gdzieś po drodze zaliczał nawet „studium biblijne” i należał do grona „zaufanych młodych liderów”. Tam go właśnie uczono, że należy traktować katolików jak te żaby - powoli, żeby nie spłoszyć...

Jacek pisał:
"„(…) nie wyobrażałem sobie współpracy z katolikami-bałwochwalcami. Byłem mocno przekonany, że muszę ratować katolików, co też podzielali moi bracia i siostry z ChSA. W otwartej rozmowie nigdy nie mówiliśmy katolikom, że muszą opuścić swój Kościół. Po prostu twierdziliśmy, iż muszą wybrać sobie Kościół, w którym mogliby wzrastać (broń Boże nie katolicki!!!).
Na jednym z obozów byłem świadkiem (sam też tak uważałem), jak nie pozwolono katolikom udać się na Mszę Świętą twierdząc, że będziemy mieli własne nabożeństwo. Kilka osób z Makowa Podhalańskiego mocno było z tego powodu rozczarowanych – nie mogli pojąć, jak im – katolikom – nie wolno brać udział we Mszy Świętej – »przecież ChSA to organizacja ponaddenominacyjna!!!«. Jednak działanie w ChSA było dla mnie bardzo dobre, zaciętego zielonoświątkowca(...)

(...) W kontekście mojej drogi trudno mi uwierzyć w prawdziwy ekumenizm z tzw. wolnymi Kościołami i innymi grupami powstałymi przez podział wewnątrz protestantyzmu. Trudno mi uwierzyć w prawdziwy ekumenizm z grupami, które kilka lat temu opuściły Kościół katolicki. Chyba nikt o zdrowym chrześcijańskim spojrzeniu nie jest w stanie uwierzyć, że osoby z kieleckiego »Wieczernika« mogą prawdziwie modlić się o jedność Kościoła. Przekonałem się, że grupy wyrosłe z protestantyzmu mogą ze sobą współpracować dla ratowania katolików”."

Warto przeczytać jego świadectwo https://analizy.biz/apologetyka/index.p ... id=105.htm

Nie we wszystkim zgadzam się z Księdzem Dominikiem Chmielewskim (jestem bardzo krytyczny) , ale trudno Mu odmówić słuszności w poniższych – gorzkich – refleksjach:
„(…) to, co dzieje się często pod płaszczykiem ekumenizmu, rozumianego tylko jako wspólna wymiana darów duchowych, (…) czyli bezkrytycznego zafascynowania zielonoświątkowcami i ich sposobem interpretacji Biblii czy udzielania przez nich »ducha« do ewangelizacji katolików, którym ulega wielu obecnych katolickich charyzmatyków (…), jest niebezpieczne.
Doświadczenie pokazuje, że w 90% wymiana ta idzie tylko w jedną stronę, kiedy to katolik, żeby działać ekumenicznie musi zrezygnować z nauczania tego, co stanowi jego tożsamość, żeby czasami nie obrażać protestantów i powoli sam staje się katolikiem o sercu protestanckim, wstydzącym się mówić o zbawieniu nie tylko przez łaskę, ale też przez sakramenty, o tradycji Kościoła, niezwykle ważnej roli Matki Bożej, świętych, sakramentaliów, różańcu, katolickich modlitw mających wielosetletnią tradycję itp. I co najczęściej się dzieje w tak pojętym ekumenizmie?
Że katolik z takich wspólnot zaczyna po cichu, w kuluarach wspólnoty kwestionować nauczanie katolickie, nie zgadzając się z nim w sercu, jeszcze bardziej bezkrytycznie chłonie nauczanie protestancko-zielonoświątkowe, stając się po krótkim czasie katolikiem już tylko z nazwy. (…)
Życie pokazuje jednak, że zdecydowana większość katolickich ewangelizatorów świeckich, a nawet księży, chłonie książki, nauczania, konferencje zielonoświątkowców budując na nich swoje nauczanie nie zastanawiając się, czy jest to nauczanie zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego” .


Jestem zaangażowany w ekumenię od czasu owego werbowania przez baptystów i to trwa - bo musi, biorąc pod uwagę, że mój rodzony Brat jest niekatolikiem. Mogę z nim prowadzić ekumenizm, bo ufamy sobie.

Ale głęboko odradzam entuzjastyczny ekumenizm ludziom, którzy nie są umocnieni w wierze i merytorycznie przygotowani na "atak doktrynalny".
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 To są kolosalne liczby (oczywiście to, co podawałem, to wierzchołek góry lodowej)biorąc pod uwagę to, jaka grupa została wystawiona na ekspozycję fałszywego ekumenizmu.
Z tym wierzchołkiem góry lodowej to jednak trochę przesadziłeś :), brzmi fajnie i tak publicystycznie ale nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Jednak pewne dane mowią cos odwrotnego. Cytuję to za chatem Gemini:
Ani Główny Urząd Statystyczny (GUS), ani Kościół Katolicki, ani poszczególne Kościoły protestanckie nie prowadzą publicznych, centralnych rejestrów, które precyzyjnie zliczałyby akty konwersji (czyli oficjalne przejścia z jednej konkretnej denominacji do drugiej).
Możemy jednak wyciągnąć bardzo konkretne wnioski, analizując ogólne dane demograficzne, Narodowy Spis Powszechny (NSP) oraz badania opinii publicznej.

1. Skala zjawiska: Co mówią badania społeczne?
Chociaż odchodzenie od Kościoła katolickiego w Polsce jest faktem (co wyraźnie pokazał Spis Powszechny z 2021 roku), to większość osób formalnie lub nieformalnie opuszczających tę instytucję zasila szeregi osób bezwyznaniowych (sekularyzacja), a nie innych związków wyznaniowych.
Według badań CBOS z 2022 roku, w których analizowano powody i kierunki zmian religijnych Polaków:
Ponad 90% osób odchodzących z Kościoła katolickiego deklaruje porzucenie religijności w ogóle lub staje się indyferentna religijnie.

Jedynie około 3% osób, które zmieniły swoje podejście do wiary, zadeklarowało całkowitą zmianę wyznania (co w polskich realiach oznacza najczęściej przejście do jednego z Kościołów protestanckich lub do Świadków Jehowy).

W skali kraju oznacza to ruch rzędu kilku tysięcy osób rocznie, które decydują się na formalną konwersję na protestantyzm. Jest to zjawisko zauważalne mikrospołecznie (zwłaszcza w dużych miastach), ale w skali makro ma charakter niszowy.
Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 Na czym polega ta spektakularność?
Miałem na myśli pewną widoczność czy nawet widowiskowość w przestrzeni publicznej. A czy tam jest katolickość? Nie wiem bo nie widziałem i nie natknąłem sie na jakieś słowa krytyki.
Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 I mówię to z własnych doświadczeń (50 lat temu o mało na podstawie takich działań nie zostałem baptystą... )
Chciałbym nieśmiało zauważyć, ze my tu rozmawiamy ogólnie o protestantyzmie bo taki jest zarzut wobec kardynała a nie jego skrajnych odłamach typu baptyści czy zielonoświątkowcy. Te wymienione wspólnoty także w Niemczech czy w Europie zachodniej wyróżniają się swego rodzaju natrętną , by nie powiedzieć fanatyczną misyjnością i są traktowane przed duze Kościoły Reformacji jako właśnie fanatyczne.
Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 Doświadczenie pokazuje, że w 90% wymiana ta idzie tylko w jedną stronę,
Skąd te procenty u ks. Chmielewskiego? :D
Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 Że katolik z takich wspólnot zaczyna po cichu, w kuluarach wspólnoty kwestionować nauczanie katolickie, nie zgadzając się z nim w sercu, jeszcze bardziej bezkrytycznie chłonie nauczanie protestancko-zielonoświątkowe, stając się po krótkim czasie katolikiem już tylko z nazwy. (…)
Załóżmy, ze tak się dzieje i wierzymy ks. Chmielewskiemu, który popuszcza wodze fantazji.
A wiesz dlaczego tak się dzieje? To wina katechezy na żenującym poziomie i wina księdza prowadzącego daną wspólnotę.
Teraz z mojego doświadczenia jak byłem jeszcze w Polsce. Księża kreciki nosami na oazę, różne grupy modlitewne, charyzmatyków itp. ale nie zauważyłem, żeby prowadzili jakieś spotkania związane z Biblią, żeby mówili młodym ludziom o modlitwie, różnych jej formach itd.
Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 23:02 Ale głęboko odradzam entuzjastyczny ekumenizm ludziom, którzy nie są umocnieni w wierze i merytorycznie przygotowani na "atak doktrynalny".
Powracam do punktu wyjścia z pytaniem jak wygląda ekumenizm w Polsce w takiej przeciętnej polskiej parafii?
Ile razy w roku są nabożeństwa ekumeniczne, ile razy są spotkania, niekonieczne modlitewne z jakąś wspólnotą protestancką, jakie i ile jest wspólnych projektów np. jeśli chodzi o pracę z dziećmi, młodzieżą, charytatywnych itp.?
Powiem jak ks. Chmielewski :) , 90% parafii w Polsce nie ma żadnej styczności z ekumeną lub ma tylko okazjonalnie, może z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Dla jasności - temat ks.kardynała traktuję tu jako pretekst, piszę szerzej o ekumenizmie (a może raczej: o jego wypaczeniach względem norm i zaleceń Kościoła posoborowego na temat ekumenizmu). Choć niestety w moim przekonaniu kard. Ryś wpisuje się w te trendy (zwłaszcza ten, który opatrzyłem numerem 3)

Zgadza się, że większość opuszczających zasila "bezwyznaniowe" chrześcijaństwo, ale co to zmienia?
Zresztą, to "bezwyznaniowe" to jest albo w praktyce wyznanie (jak Ruch Nowego Zycia, która to organizacja przed zmianą nazwy zasilała ideologicznie Ruch Światło-Życie), albo tzw. jaczejka innego wyznania (jak Campus Crusade itd.)

To nie jest jednak IMHO największy problem. Największe problemy są trzy:
1) Owe 3% konwertujące to są osoby najbardziej zaangażowane (osoby obojętne nie konwertują)
2) Jednak ważniejsze jest, iż owe wpływy zmieniają również wierzenia katolików pozostających w Kościele (na bynajmniej nie katolickie)
3) Cały wysiłek ekumeniczny zostaje skrzywiony niezgodnie z definicją Soboru Watykańskiego II i późniejszych encyklik w kierunku irenistycznym lub fałszywej jedności.

Nie wydaje mi się, żeby można było mówić o baptystach czy zielonoświątkowcach jako o skrajnych odłamach. Baptyści są w warunkach polskich w grupie dość umiarkowenej, a zielonoświątkowcy różnej maści to 1/3 chrześcijan na świecie.
Duże wyznania protestanckie (np.Luteranie) są w degrengoladzie i w żywym życiu religijnym mają marginalne znaczenie.

Pytasz, skąd mniemanie, że w 90% wymiana idzie tylko w jedną stronę.
Zapewne teza publicystyczna, ale zadam Ci dwa pytania:

I pytanie:
Ilu znasz konwertytów w tę, a ile w drugą stronę (co prawda, jako ksiądz, możesz znać więcej "na naszą stronę" - u mnie statystyka - zarówno ta "w życiu" jak i "w Sieci" jest jednoznaczna)

II pytanie:
Ile znasz przypadków dopuszczenia do głoszenia niekatolika we wspólnocie katolickiej, a ile na odwrót?

Poruszyłeś bardzo ważna sprawę pisząc:
Załóżmy, ze tak się dzieje i wierzymy ks. Chmielewskiemu, który popuszcza wodze fantazji.
A wiesz dlaczego tak się dzieje? To wina katechezy na żenującym poziomie i wina księdza prowadzącego daną wspólnotę.
Teraz z mojego doświadczenia jak byłem jeszcze w Polsce. Księża kreciki nosami na oazę, różne grupy modlitewne, charyzmatyków itp. ale nie zauważyłem, żeby prowadzili jakieś spotkania związane z Biblią, żeby mówili młodym ludziom o modlitwie, różnych jej formach itd.
Tak niestety jest. Bardzo często świecki lider wspólnoty, z charyzmą, w praktyce prowadzi duchowo księdza - a nie odwrotnie.
To jednak nie zmienia faktu, ze zagrożenie jest i jest realne.
bramin pisze: 10 cze 2026, 9:04 Powracam do punktu wyjścia z pytaniem jak wygląda ekumenizm w Polsce w takiej przeciętnej polskiej parafii?
Ile razy w roku są nabożeństwa ekumeniczne, ile razy są spotkania, niekonieczne modlitewne z jakąś wspólnotą protestancką, jakie i ile jest wspólnych projektów np. jeśli chodzi o pracę z dziećmi, młodzieżą, charytatywnych itp.?
A ja odpowiem na dwa sposoby:
  • na sposób niepoprawny politycznie: a w jakim celu?
    Co mają dawać tego rodzaju spotkania, prócz tworzenia możliwości zwiedzenia?
    Czy naprawdę akurat ekumenizm (a nie np. ewangelizacja) jest tym, co jest potrzebne w przeciętnej parafii?
    Jak dotąd WSZYSTKIE inicjatywy ekumeniczne, jakie miałem okazję obserwować, kończyły się pewną liczbą konwersji.
  • na sposób praktyczny: a w jakim celu?
    Wielowyznaniowość praktycznie w Polsce nie istnieje, a więc i potrzeba ekumenizmu jest nikła.
    Top trochę tak, jak organizować w Polsce pogadanki, jak to nie należy dyskryminować Murzynów... ten problem, jako powszechny, nie istnieje, z barku dostatecznej liczby dyskryminowanych
Owszem, jestem za wzmożeniem takich kontaktów na terenach, gdzie są realne różnice wyznaniowe - np. tam, gdzie Prawosławni żyją wśród katolików. W takim wypadku takie spotkania maja sens (inna rzecz, że są bardzo trudne do prowadzenia, ze względu na nastawienie prawosławnych).

A teraz pytanie do forumowiczów: jaki jest, w nauce Kościoła, pozytywny cel działań ekumenicznych?
Ostatnio zmieniony 10 cze 2026, 12:51 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 Zgadza się, że większość opuszczających zasila "bezwyznaniowe" chrześcijaństwo, ale co to zmienia?

No właśnie nie zgadza się a Ty próbujesz obracać kota ogonem bo nie pasuje Ci to do Twojej tezy.
W tekscie jest wyraznie napisane:
Ponad 90% osób odchodzących z Kościoła katolickiego deklaruje porzucenie religijności w ogóle lub staje się indyferentna religijnie.
To zaprzecza Twojej tezie o masowych odejściach z Kościoła do innych grup protestanckich.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 1) Owe 3% konwertujące to są osoby najbardziej zaangażowane (osoby obojętne nie konwertują)
Marku, mam wrażenie, ze wróżysz z fusów. Być może są to osoby zaangażowane, mogą to być równie dobrze osoby obojętne lub działające pod wpływem impulsu lub zawiedzione postawą duchowieństwa lub nie zgadzające się z nauką Kościoła. Powodów jest zapewne wiele ale te nikłe statystyki nie podają przyczyn odejść.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 Nie wydaje mi się, żeby można było mówić o baptystach czy zielonoświątkowcach jako o skrajnych odłamach. Baptyści są w warunkach polskich w grupie dość umiarkowenej, a zielonoświątkowcy różnej maści to 1/3 chrześcijan na świecie.
Ja to mówię z perspektywy Kościoła katolickiego i z perspektywy luteranów czy reformowanych w Niemczech.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 Zapewne teza publicystyczna, ale zadam Ci dwa pytania:
Ja wcześniej zadałem Ci pytania:
bramin pisze: 10 cze 2026, 9:04 Ile razy w roku są nabożeństwa ekumeniczne, ile razy są spotkania, niekonieczne modlitewne z jakąś wspólnotą protestancką, jakie i ile jest wspólnych projektów np. jeśli chodzi o pracę z dziećmi, młodzieżą, charytatywnych itp.?
Dlaczego nie chcesz na nie odpowiedzieć tylko zmieniasz temat? Nie pasuje Ci do Twojej tezy? Pytanie jest bardzo proste.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 A ja odpowiem na dwa sposoby:
na sposób niepoprawny politycznie: a w jakim celu?
Co mają dawać tego rodzaju spotkania, prócz tworzenia możliwości zwiedzenia?
Czy naprawdę akurat ekumenizm (a nie np. ewangelizacja) jest tym, co jest potrzebne w przeciętnej parafii?
Jak dotąd WSZYSTKIE inicjatywy ekumeniczne, jakie miałem okazję obserwować, kończyły się pewną liczbą konwersji.
na sposób praktyczny: a w jakim celu?
Wielowyznaniowość praktycznie w Polsce nie istnieje, a więc i potrzeba ekumenizmu jest nikła.
Top trochę tak, jak organizować w Polsce pogadanki, jak to nie należy dyskryminować Murzynów... ten problem, jako powszechny, nie istnieje, z barku dostatecznej liczby dyskryminowanych
Przepraszam ale to nie jest poważne traktowanie partnera w dyskusji.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

bramin pisze: 12 cze 2026, 11:48
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 Zgadza się, że większość opuszczających zasila "bezwyznaniowe" chrześcijaństwo, ale co to zmienia?

No właśnie nie zgadza się a Ty próbujesz obracać kota ogonem bo nie pasuje Ci to do Twojej tezy.
W tekscie jest wyraznie napisane:
Ponad 90% osób odchodzących z Kościoła katolickiego deklaruje porzucenie religijności w ogóle lub staje się indyferentna religijnie.
To zaprzecza Twojej tezie o masowych odejściach z Kościoła do innych grup protestanckich.
Po pierwsze - nic podobnego, To, ze "poza wiarę" idzie znacznie więcej osób nie należy do tematu.
To tak, jakbyśmy rozmawiali o szkodliwości picia wódki a ktos by napisał, że przecież więcej umiera od czego innego :)
Po drugie, nie wiem co miałoby znaczyć "masowe". Jest to krytyczna liczba w stosunku do liczby osób wystawionych na ekspozycję.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 1) Owe 3% konwertujące to są osoby najbardziej zaangażowane (osoby obojętne nie konwertują)
Marku, mam wrażenie, ze wróżysz z fusów. Być może są to osoby zaangażowane, mogą to być równie dobrze osoby obojętne lub działające pod wpływem impulsu lub zawiedzione postawą duchowieństwa lub nie zgadzające się z nauką Kościoła. Powodów jest zapewne wiele ale te nikłe statystyki nie podają przyczyn odejść.
I znów to samo: mowa o osobach wystawionych na ekspozycję protestancką, a nie o takich, co to obraziły się na księdza.
Jesli badamy śmiertelność z powodu zażywania narkotyków to nie mieszamy do tego tych, którzy jedzą za dużo hamburgerów.

Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 Zapewne teza publicystyczna, ale zadam Ci dwa pytania:
Ja wcześniej zadałem Ci pytania:
bramin pisze: 10 cze 2026, 9:04 Ile razy w roku są nabożeństwa ekumeniczne, ile razy są spotkania, niekonieczne modlitewne z jakąś wspólnotą protestancką, jakie i ile jest wspólnych projektów np. jeśli chodzi o pracę z dziećmi, młodzieżą, charytatywnych itp.?
Dlaczego nie chcesz na nie odpowiedzieć tylko zmieniasz temat? Nie pasuje Ci do Twojej tezy? Pytanie jest bardzo proste.
Zakładałem, że Twoje pytanie jest retoryczne, ale dobrze - niewiele razy w roku, bo nie ma takich potrzeb.
Jeśli protestanci w Polsce robią jakieś projekty charytatywne, to zazwyczaj niechętnie współpracują z katolikami, bo robią to w celach werbunkowych.
Oczywiście nie zawsze, ale podam Ci charakterystyczny przykład: bliska mi osoba, wraz z Żoną, prowadzili w ramach zboru świetlicę dla zaniedbanych dzieci z okolicy. Naprawdę się angażowali. Po jakimś czasie zostali wezwani do Rady Zboru i tak oświadczono im, że ich działalność nie ma sensu, ponieważ mimo już kilkumiesięcznej działalności, w jej wyniku nie przybył w zborze ani jeden członek...

Nasza różnica spojrzeń zapewne wynika z róznych środowisk w jakich żyjemy - Ty w środowisku, gdy kontakty z innowiercami są częste, bo jest ich porównywalna liczba, a ja w Polsce, gdzie praktycznie każdy kontakt innowiercy z katolikiem jest postrzegany przez protestantów jako możliwość "nawrócenia' katolika na protestantyzm.

A teraz, skoro ja odpowiedziałem, to odpowiedz proszę na moje niewygodne pytania ;)
Marek Piotrowski pisze:I pytanie:
Ilu znasz konwertytów w tę, a ile w drugą stronę (co prawda, jako ksiądz, możesz znać więcej "na naszą stronę" - u mnie statystyka - zarówno ta "w życiu" jak i "w Sieci" jest jednoznaczna)

II pytanie:
Ile znasz przypadków dopuszczenia do głoszenia niekatolika we wspólnocie katolickiej, a ile na odwrót?
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 A ja odpowiem na dwa sposoby:
na sposób niepoprawny politycznie: a w jakim celu?
Co mają dawać tego rodzaju spotkania, prócz tworzenia możliwości zwiedzenia?
Czy naprawdę akurat ekumenizm (a nie np. ewangelizacja) jest tym, co jest potrzebne w przeciętnej parafii?
Jak dotąd WSZYSTKIE inicjatywy ekumeniczne, jakie miałem okazję obserwować, kończyły się pewną liczbą konwersji.
na sposób praktyczny: a w jakim celu?
Wielowyznaniowość praktycznie w Polsce nie istnieje, a więc i potrzeba ekumenizmu jest nikła.
Top trochę tak, jak organizować w Polsce pogadanki, jak to nie należy dyskryminować Murzynów... ten problem, jako powszechny, nie istnieje, z barku dostatecznej liczby dyskryminowanych
Przepraszam ale to nie jest poważne traktowanie partnera w dyskusji.
przepraszam, ale to nie jest poważna odpowiedź. Pytanie o cel jest najbardziej merytorycznym pytaniem w każdej sprawie, także w tej.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 Po pierwsze - nic podobnego, To, ze "poza wiarę" idzie znacznie więcej osób nie należy do tematu.
To należy do tematu ponieważ pisałeś o kolosalnych liczbach i wierzchołku góry lodowej w kontekście odejść do protestantów. Ja Ci przytoczyłem dane aby pokazać, ze przejścia do protestantów to zjawisko niszowe.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 I znów to samo: mowa o osobach wystawionych na ekspozycję protestancką, a nie o takich, co to obraziły się na księdza.
Tak, mowa o osobach wystawionych na ekspozycję protestancką, o których Ty wróżysz, ze są to osoby zaangażowane a nie obojętne, a ja twierdzę, ze nie ma takich danych bo ich po prostu nie ma, które podają z jakich przyczyn są te odejścia i być może są także inne powody odejścia m.in. jak to określiłeś, mogły te osoby obrazić sie na księdza.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 Po drugie, nie wiem co miałoby znaczyć "masowe". Jest to krytyczna liczba w stosunku do liczby osób wystawionych na ekspozycję.
Jeśli mówisz o kolosalnych liczbach i wierzchołku góry lodowej to ja mogę to zjawisko nazwać jako masowe.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 Zakładałem, że Twoje pytanie jest retoryczne, ale dobrze - niewiele razy w roku, bo nie ma takich potrzeb.
Dobra, na przyszłość będę zaznaczał wyraźnie, ze nie jest to pytanie retoryczne. Co to znaczy niewiele razy? Czyli rozumiem, dwa, trzy razy.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 Nasza różnica spojrzeń zapewne wynika z różnych środowisk w jakich żyjemy - Ty w środowisku, gdy kontakty z innowiercami są częste, bo jest ich porównywalna liczba, a ja w Polsce, gdzie praktycznie każdy kontakt innowiercy z katolikiem jest postrzegany przez protestantów jako możliwość "nawrócenia' katolika na protestantyzm.
No na pewno, oczywiście. U mnie protestanci są z niewielką przewagą nad katolikami, ponadto mam wiele małżeństw mieszanych, przedszkola są tez wyznaniowe ale chodzą tam dzieci katolickie, protestanckie, bezwyznaniowe i wyznawcy religii niechrześcijańskich.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 A teraz, skoro ja odpowiedziałem, to odpowiedz proszę na moje niewygodne pytania
Ale to nie są dla mnie niewygodne pytania.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 I pytanie:
Ilu znasz konwertytów w tę, a ile w drugą stronę (co prawda, jako ksiądz, możesz znać więcej "na naszą stronę" - u mnie statystyka - zarówno ta "w życiu" jak i "w Sieci" jest jednoznaczna)
Konwersji w naszą stronę rocznie (w jednej jak i w drugiej parafii) jest przeciętnie 4-5. W drugą stronę z tego co wiem od ewangelików jest jeszcze mniej lub wcale, to są naprawdę rzadkie przypadki.
Marek Piotrowski pisze: 10 cze 2026, 12:49 I pytanie:
Ile znasz przypadków dopuszczenia do głoszenia niekatolika we wspólnocie katolickiej, a ile na odwrót?
Choć tutaj ruch ekumeniczny jest bardzo żywy nie znam takich przypadków aby niekatolik głosił cos we wspólnocie katolickiej.
Wyjątkiem są nabożeństwa ekumeniczne gdzie ja głoszę kazanie u ewangelików, oni u mnie lub według ustaleń.
W moich dwóch parafiach mamy w roku cztery nabożeństwa ekumeniczne, trzy nabożeństwa dla dzieci szkolnych ale to już organizują szkoły, plus u mnie są dwie grupy ekumeniczne: charytatywna i grupa kobiet. Zaznaczam, ze mieszkam w dużej niemieckiej metropolii, w miasteczkach czy wsiach sprawa wygląda trochę inaczej.
Reasumując na podstawie tego jak to wszystko funkcjonuje w Niemczech i w Polsce uważam, ze bicie w wielkie dzwony o zagrożeniach związanych z ruchem ekumenicznym są mocno przesadzone. Jeśli w Niemczech jest to w wielu przypadkach zjawisko sporadyczne to tym bardziej w Polsce szczególnie na tzw. prowincji jest to cos tak rzadkiego i egzotycznego, ze nie ma o czym mówić.
W dużych ośrodkach na pewno może to budzić pewne zaniepokojenia, jeśli ludzie odchodzą ale jak mowią statystyki jest to zjawisko marginalne.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 przepraszam, ale to nie jest poważna odpowiedź.
Odpowiadam tak jak Ty odpowiadasz. Zadałem Ci pytanie a Ty odpowiadasz pytaniem, więc uważałem, ze nie traktujesz mnie poważnie.
Marek Piotrowski pisze: 12 cze 2026, 13:39 Pytanie o cel jest najbardziej merytorycznym pytaniem w każdej sprawie, także w tej.
Ja pytałem Cię o liczbę nabożeństw lub innych projektów a Ty pytałeś o cel. Odczytałem to jako unikanie odpowiedzi.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11