Hej po długiej przerwie,
Muszę odświeżyć temat, może ktoś mi pomoże.
Jak mam swoją skłonność do użalania się opanować, gdy moja pracownica podważa moje kompetencje, ciągle robi mi na złość, wszystkim zalazła już za skórę swoim zachowaniem i każdy ciągle w pracy uzala się na tę sytuację. Mimowolnie muszę słuchać a i trudno nie przyznać im racji...
Już sama rozmowa z działem kadr a za chwilę z dyrekcja wzbudza we mnie wyrzuty sumienia, gdyż muszę przedstawić jej złe strony.
Jak radzić sobie w takiej sytuacji?
Dopiero byłam u spowiedzi a już czuję że nie mogę pójść do komunii przez tą sytuację ciągłego gadania...
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Nielubiani ludzie
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Cieszę się że wpadłaś Lunko.
Kochana ale jeśli rozmowa toczy się o sprawach których wszyscy są świadkami albo wszystkich dotyka to raczej postrzegałbym to w kategoriach przeżywania i dzielenia się trudnymi emocjami a nie obmową.
Dobrze to rozumiem?
No i dlaczego musisz tego słuchać? To twój obowiązek zawodowy?
Kochana ale jeśli rozmowa toczy się o sprawach których wszyscy są świadkami albo wszystkich dotyka to raczej postrzegałbym to w kategoriach przeżywania i dzielenia się trudnymi emocjami a nie obmową.
Dobrze to rozumiem?
No i dlaczego musisz tego słuchać? To twój obowiązek zawodowy?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
