Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Katolicy "tradycjonaliści" vs. "lewakokatolicy"

Życie Kościoła, dokumenty, encykliki, wydarzenia
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Odpowiedz na pytania
1. Nie odrzuca, ale to nie ma nic do rzeczy
2. Pewnie tak, ale co to ma do rzeczy? Jezus każe się nawracać
3. Nie wierzę w ewolucję, bo robi się z niej bożka który ma wyjaśniać absolutnie wszystko
4. Zdajesz sobie sprawę że np. Teoria stanu stacjonarnego była uważana za pewnik? Przez środowiska naukowe? Czy teorie rasy? Gdyby nie II wojna prawdopodobnie do dziś uczylbys się o tym, że są easy gorsze i lepsze.
pisze: To w jakiś sposób umocni twoją wiarę?
Twierdzenie że Bóg tworzy orientację za której praktykowanie potępia, na pewno nie wpływa pozytywnie na wiarę. Zatem masz odpowiedzieć dlaczego
Ostatnio zmieniony 22 cze 2025, 1:41 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Quinque pisze: 22 cze 2025, 1:38 2. Pewnie tak, ale co to ma do rzeczy? Jezus każe się nawracać
No i wierz, że się nawrócą, a może są nawróceni, homoseksualizm sam w sobie nie jest grzechem i nie stoi w opozycji do wiary. Ale Ty swoimi gadkami na pewno nie pomagasz tym, którzy potrzebują tego zbawienia, nawet jeśli tego nie wiedzą jeszcze.

"Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»

On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników»."

Pan Jezus usiadłby do stołu i z Tobą i gejem i obu kochał tak samo - ani mniej, ani więcej. Tej miłości ciężko dorównać, ale my musimy się starać.
Zdajesz sobie sprawę że np. Teoria stanu stacjonarnego była uważana za pewnik?
Fałsz. Ona nigdy nie była uważana za pewnik, stanowiła jedynie konkurencję dla Teorii Wielkiego Wybuchu, miała jakieś swoje grono zwolenników. Została potem pomału zapominana dzięki nowym odkryciom, głównie dzięki odkryciu mikrofalowego promieniowania tła. Co potwierdza to co mówię - nauka nigdy nie trzyma się kurczowo niczego, zawsze dopuszcza do siebie nową wiedzę i zmianę stanowiska.
Czy teorie rasy? Gdyby nie II wojna prawdopodobnie do dziś uczylbys się o tym, że są easy gorsze i lepsze.
Fałsz. To nie była nauka, tylko tzw. pseudonaukowy rasizm – błędne próby klasyfikowania ludzi na "lepsze" i "gorsze" rasy. To nie nauka jako metoda zawiodła, lecz ludzie, którzy wykorzystywali ją ideologicznie.

W tym czasie istnieli też naukowcy, którzy uważali, że kobiety nie mogą uprawiać sportu, bo zagraża to ich układowi rozrodczemu i może uszkodzić macicę.
Twierdzenie że Bóg tworzy orientację za której praktykowanie potępia, na pewno nie wpływa pozytywnie na wiarę. Zatem masz odpowiedzieć dlaczego
Bóg stworzył też wyrostek robaczkowy i kość ogonową, które bardziej nam przeszkadzają niż pomagają i dał nam je wszystkim, więc to nie mogło być błędem. A ponieważ nie wierzysz w teorię ewolucji to nie możesz obronić się tym, że na jakimś etapie ewolucji były one nam przydatne.
Ostatnio zmieniony 22 cze 2025, 2:25 przez Wypasiona Owca, łącznie zmieniany 1 raz.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Obie teorie były uznawane za prawdę przez środowisko naukowe. Dla mnie to wystarczający dowód że była to tzw. nauka. Analogicznie, z twierdzeniami dotyczącymi homoseksualizmu może być tak samo
pisze: Fałsz. To nie była nauka, tylko tzw. pseudonaukowy rasizm – błędne próby klasyfikowania ludzi na "lepsze" i "gorsze" rasy. To nie nauka jako metoda zawiodła, lecz ludzie, którzy wykorzystywali ją ideologicznie
Czyli nauka jest wtedy gdy potwierdza nasze poglądy. Jak nie, no to lipa

Kolejna rzecz, na jakiej podstawie uważa się że homoseksualizm jest orientacją a już jakieś filie nie?
Ostatnio zmieniony 22 cze 2025, 9:12 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Quinque pisze: 22 cze 2025, 9:11 Kolejna rzecz, na jakiej podstawie uważa się że homoseksualizm jest orientacją a już jakieś filie nie?
O mate mio. Bóg chyba zesłał mi Ciebie, żeby testować moją cierpliwość i pokorę. Ok, zatem wróćmy do podstaw.

Homoseksualizm to orientacja seksualna – trwała i niepatologiczna cecha osobowości dotycząca płci osób, do których ktoś odczuwa pociąg seksualny/romantyczny. Nie powoduje krzywdy u innych (z wyjątkiem ultra konserwatystów).

Parafilie to nietypowe preferencje seksualne, które są klasyfikowane medycznie i mogą ale nie muszą podlegać diagnozie jako zaburzenia psychiczne. Decyduje kwestia etyczna - czy czyjeś osobiste preferencje mogą być szkodliwe dla społeczeństwa, w znaczeniu - powodowaniu cierpienia u drugiej strony.
Obie teorie były uznawane za prawdę przez środowisko naukowe.
Obie teorie to dwa odrębne przypadki. Teoria wyższości rasy białej to oczywista pseudonauka, ale faktycznie jest to jakiś sygnał ostrzegawczy dla całej ludzkości, żeby uważać na konszachty nauki z ideologiami. Ale jeżeli zestawiamy to z homoseksualizmem, to bym patrzył na to w drugą stronę - że naukowcy w imię poczucia wyższości swojego światopoglądu, chcieli kiedyś odrzeć z szacunku jakieś środowisko ludzi, sugerując że są chorzy, zboczeni, wynaturzeni, niemoralni i próbując zestawić to z pedofilią. To jest podobna sytuacja do tej, kiedy jakieś gremium pseudonaukowe próbuje za pomocą idiotycznych analiz wykazać wyższość jakiejś rasy.

Teoria stanu stacjonarnego to już teoria kosmologiczna a te opierają się głównie na modelach matematycznych, których zgodność z obserwacjami i fizyką teoretyczną poddawana jest ciągłej weryfikacji. Kosmologia ma jednak ograniczony zestaw narzędzi badawczych (teleskopy, detektory fal grawitacyjnych, sondy kosmiczne), co odróżnia ją od nauk takich jak genetyka czy psychologia, które mogą prowadzić badania w sposób bardziej bezpośredni i eksperymentalny.
Czyli nauka jest wtedy gdy potwierdza nasze poglądy. Jak nie, no to lipa
Nauka jest wtedy, gdy masz dowody. Wiem, że fajnie jest wejść "z buta" do pokoju, pokopać, porozrzucać wiele lat pracy, badań, krytyki naukowców z różnych części świata, religijnych i niereligijnych, powiedzieć że się mylą, bo w przeszłości mylono się, ale dobrze wtedy zaproponować jakąś wiarygodną alternatywę. Bo inaczej to wygląda jak konfrontacja całego świata nauki z absolwentem wyższej szkoły chłopskiego rozumu, który wie lepiej bo obejrzał kiedyś film na youtubie.

Kościół zresztą również nie ma problemy z uznaniem homoseksualizmu jako orientacji. Katechizm mówi:

"Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności
homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z
nich stanowi ona trudne doświadczenie"
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Chcesz dyskutować merytorycznie to podawaj źródła definicji pojęć które wyjaśniasz. Poproszę.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 22 cze 2025, 18:03 Chcesz dyskutować merytorycznie to podawaj źródła definicji pojęć które wyjaśniasz. Poproszę.
Konkretnie?

I czemu mnie to mówisz? A nie innym, którzy mówią, że gdzieś, ktoś mówił o jakimś badaniu, ale teraz nie pamięta, ale wierzcie mi na słowo.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Jeśli coś definiujesz np orientację homoseksualną to ja poproszę definicję naukową.
Żebyśmy na pewno wiedzieli o czym rozmawiamy
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

@Magnolia czemu mam wrażenie, że jesteś jakaś tendencyjna w swoich uwagach? Mogę oczekiwać od Ciebie, żebyś była równie stanowcza wobec innych, szczególnie kiedy głoszą coś sprzecznego z faktami?

A jak ktoś chce poczytać o orientacji seksualnej to polecam wikipedię: https://pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Jeśli masz zastrzeżenia do czyjegoś postu to jest funkcja zgłoś post , rozważymy to w moderacji.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

@Magnolia oczywiście, nie wątpię. Ale z czystej ciekawości. Ktoś teraz zgłosił mój post, czy to Ty tak z własnej inicjatywy?
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Śledzę wątek i reaguje tam gdzie mi brakuje konkretów jako zwykły użytkownik.
A nie jako moderacja.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Wypasiona Owca pisze: Homoseksualizm to orientacja seksualna – trwała i niepatologiczna cecha osobowości dotycząca płci osób, do których ktoś odczuwa pociąg seksualny/romantyczny. Nie powoduje krzywdy u innych (z wyjątkiem ultra konserwatystów
Rozumiem że zdajesz sobie sprawę z tego że pojmowanie homoseksualizmu jako orientacji, wynika z przyjęcia pewnych przedzalozeń? Jeśli u kogoś homoseksualizm wzbudza cierpienie to jest jeszcze orientacja czy nie? Zależnie od tych przedzalozeń, różne rzeczy możemy sobie różnie definiować
pisze:Obie teorie to dwa odrębne przypadki
Chodzi o to, że obie były traktowane jako prawda lub teorie naukowe. To że obecnie homoseksualizm jest nieuznawany za chorobę, nic nie znaczy
pisze:Nauka jest wtedy, gdy masz dowody
Masz dowody na to że w każdym miejscu we wszechświecie istnieją te same prawa przyrody? Jest to chyba podstawowy wymóg uprawiania nauki. Jeśli przyjmiemy że nie mamy takiej pewności, to uprawianie nauki nie ma sensu. Skoro na Ziemi grawitacja działa w inny sposób aniżeli gdzie tam indziej

Nie wiem po co Bóg miałby tworzyć homoseksualizm, a później jego zakazywać? Ktoś potrafi to wyjaśnić? Nawet nie mówię że ty, ale ktokolwiek?

Ps: również proszę moderację o równe traktowanie wszystkich uczestników rozmowy
Ostatnio zmieniony 22 cze 2025, 19:56 przez Quinque, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Wypasiona Owca pisze: 22 cze 2025, 17:59 Homoseksualizm to orientacja seksualna – trwała i niepatologiczna cecha osobowości dotycząca płci osób, do których ktoś odczuwa pociąg seksualny/romantyczny. Nie powoduje krzywdy u innych (z wyjątkiem ultra konserwatystów).
No to ja nie przyjmuję taką definicję za poprawną

Po pierwsze co to jest cecha osobowości?

Cechy osobowości możemy zatem zdefiniować jako stałe i niezmienne, charakterystyczne dla konkretnego człowieka składowe części osobowości, które nadają spójność jego zachowaniu.
Oto lista czynników (cech) osobowości, według wyżej wspomnianej Wielkiej Piątki:
Cechy osobowości — przykłady:
Neurotyczność
Otwartość na doświadczenie
Ugodowość
Sumienność
Ekstrawersja

https://www.livecareer.pl/rozwoj-osobis ... zachowaniu.
Ups! to chyba nie jest ta sama kategoria cech co homoseksualizm, prawda?

Kto określa że dana cena osobowości, za która masz homoseksualizm, jest patologiczna lub nie? Jakie kryteria wybieramy aby to ocenić?

Czy kryterium czynienia krzywdy jest dobrym kryterium?
Masturbacja też nie wywołuje widocznej krzywdy u osób trzecich, a jednak jest wewnętrznie nieuporządkowana moralnie. Podobnie jak wg Nauki Kościoła jest z aktami homoseksualnymi.

Również wg filozofii i pojęcia prawa naturalnego nie obronisz tej definicji jako poprawnej. Bo wg prawa naturalnego, czyli porządku czysto naturalnego, homoseksualizm nie prowadzący do rozmnażania trudno uznać za ewolucyjnie potrzebny i uzasadniony. Co podkreśla Kościół.
„Akty homoseksualne są sprzeczne z prawem naturalnym. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności emocjonalnej i płciowej.” (KKK 2357)

Prawo naturalne to:
zbiór zasad moralnych wpisanych w naturę człowieka przez Boga,
rozpoznawalnych rozumem, niezależnie od objawienia,
dotyczących dobra, celu istnienia i relacji międzyludzkich.
„Prawo naturalne to uczestnictwo rozumu stworzonego w prawie wiecznym.” (św. Tomasz z Akwinu, STh I-II, q. 91)
„Prawo naturalne stanowi fundament moralności, wspólny wszystkim ludziom.” (KKK 1954–1960)

W potocznym lub naukowym sensie, niektóre osoby mogą posiadać trwałe lub silne skłonności homoseksualne, co oznacza, że:
- nie jest to coś „wyuczonego”,
- orientacja nie jest dobrowolnym wyborem,
- występuje również wśród zwierząt (argument często przywoływany).

W tym znaczeniu mówi się, że homoseksualność „występuje w naturze” – ale to nie jest tożsame z byciem moralnie naturalnym według prawa naturalnego.

Dodano po 8 minutach 27 sekundach:
Dodam jeszcze:
Czy można mówić o „naturalności” w sensie etycznym?

- Nie, jeśli mamy na myśli zgodność z celem, dla którego powstała seksualność (prokreacja i jedność małżeńska).

- Tak, w sensie empirycznym, że skłonność może być obecna od urodzenia lub niezależna od woli.

Ale dla prawa naturalnego nie wszystko, co istnieje w świecie przyrody, jest moralnie dobre.
Przykład: agresja, zazdrość, gwałtowność – też są „naturalne” w pewnym sensie, ale nie są dobre.

@Wypasiona Owca w twoich wypowiedziach naprawdę brakuje mi jasności i przejrzystości wyrażanych argumentów. Zrobiłam podsumowanie tematu homoseksualizmu po mojemu, czyli opierając się na filozofii i teologii.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

@Magnolia
Również wg filozofii i pojęcia prawa naturalnego nie obronisz tej definicji jako poprawnej. Bo wg prawa naturalnego, czyli porządku czysto naturalnego, homoseksualizm nie prowadzący do rozmnażania trudno uznać za ewolucyjnie potrzebny i uzasadniony. Co podkreśla Kościół.
„Akty homoseksualne są sprzeczne z prawem naturalnym. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności emocjonalnej i płciowej.” (KKK 2357)
Zważ, że również w porządku naturalnym istnieją zjawiska, które nie służą bezpośrednio rozmnażaniu, a mimo to mają sens i miejsce – także w Bożym planie. Na przykład:

- Celibat - też jest nienaturalny z perspektywy biologii, bo nie prowadzi do przekazywania życia – a jednak Kościół uznaje ją za cenną duchowo drogę.
- Niepłodne małżeństwa są w pełni uznawane przez Kościół, mimo że nie mogą wypełnić „naturalnej” funkcji prokreacyjnej.
- Miłość jako wartość nie sprowadza się jedynie do funkcji biologicznej. Jezus nie mówił nigdy o wartości człowieka w kontekście jego zdolności do rozmnażania, lecz w kontekście jego serca, wrażliwości, zdolności do kochania i czynienia dobra.

W świetle Ewangelii każda osoba – także homoseksualna – jest zaproszona do życia w relacji z Bogiem i do miłości. Nie wszystko, co nie służy prokreacji, jest grzeszne. I nie wszystko, co „nienaturalne” z punktu widzenia biologii, jest złe. Sam Jezus łamał wiele norm 'naturalnego porządku' tamtej kultury: uzdrawiał w szabat, rozmawiał z cudzoziemcami, dotykał trędowatych, stawał po stronie wykluczonych.

Prawo naturalne może służyć jako kompas, ale nie powinno być mieczem. Gdy staje się narzędziem wykluczenia, przestaje służyć miłości – a miłość była i jest największym przykazaniem Jezusa.
Kto określa że dana cena osobowości, za która masz homoseksualizm, jest patologiczna lub nie? Jakie kryteria wybieramy aby to ocenić?

Czy kryterium czynienia krzywdy jest dobrym kryterium?
Masturbacja też nie wywołuje widocznej krzywdy u osób trzecich, a jednak jest wewnętrznie nieuporządkowana moralnie. Podobnie jak wg Nauki Kościoła jest z aktami homoseksualnymi.
Jeśli za kryterium uznajemy „nieuporządkowanie moralne”, to musimy zapytać: kto i na jakiej podstawie je definiuje? Bo jeśli jedynym argumentem, że coś jest grzechem, jest to, że Kościół tak powiedział, to nie jest to jeszcze argument — to jest autorytet, a nie dowód.

A teraz konkretnie:

- Jeśli uznajemy, że moralność opiera się na czynieniu dobra i unikaniu krzywdy — to akty homoseksualne w relacji pełnej miłości, odpowiedzialności i wierności nie krzywdzą nikogo.

- Masturbacja również nikogo nie krzywdzi — a jej ocenę moralną Kościół sam łagodził z czasem (kiedyś mówiono o „ciężkiej zbrodni”, dziś bardziej o „niedojrzałości”).

Zatem jeśli trzymamy się logiki, musimy zapytać: czy moralność jest oparta na miłości, wolności i odpowiedzialności – czy jedynie na reprodukcji i literalnych przepisach? Bo Jezus nigdy nie mówił: „Kto się nie rozmnaża, ten grzeszy”. Mówił za to: Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Nie ma w Ewangelii ani jednego zdania potępiającego osoby homoseksualne. Jest za to mnóstwo o tym, by nie sądzić innych, nie wykluczać, nie rzucać kamieniami.
Prawo naturalne to:
zbiór zasad moralnych wpisanych w naturę człowieka przez Boga,
rozpoznawalnych rozumem, niezależnie od objawienia,
dotyczących dobra, celu istnienia i relacji międzyludzkich.
„Prawo naturalne to uczestnictwo rozumu stworzonego w prawie wiecznym.” (św. Tomasz z Akwinu, STh I-II, q. 91)
„Prawo naturalne stanowi fundament moralności, wspólny wszystkim ludziom.” (KKK 1954–1960)

W potocznym lub naukowym sensie, niektóre osoby mogą posiadać trwałe lub silne skłonności homoseksualne, co oznacza, że:
- nie jest to coś „wyuczonego”,
- orientacja nie jest dobrowolnym wyborem,
- występuje również wśród zwierząt (argument często przywoływany).

W tym znaczeniu mówi się, że homoseksualność „występuje w naturze” – ale to nie jest tożsame z byciem moralnie naturalnym według prawa naturalnego
Powiedz mi, skoro prawo naturalne to 'rozpoznawalne rozumem zasady dobra', to czy można rozumem dowieść, że dwoje ludzi tej samej płci, kochających się wiernie i nikogo nie krzywdzących, czynią zło? Czy zło to brak miłości — czy brak zgodności z reprodukcją?

Jeśli już ustaliliśmy, że homoseksualność nie jest wyborem, nie jest wyuczony, a człowiek rodzi się z taką orientacją — i sam Kościół to już uznaje — to jak można mówić, że Bóg wpisuje coś w naturę człowieka, a potem to potępia?

Bo wiesz, gdyby Jezus naprawdę chciał potępić osoby homoseksualne, miał ku temu dziesiątki okazji. A jednak nigdy tego nie zrobił. Ani razu.

Co więcej, Jezus łamał prawo rytualne i literalne, jeśli stało ono w sprzeczności z miłością i miłosierdziem:

– uzdrawiał w szabat,
– jadał z grzesznikami,
– rozmawiał z kobietą cudzołożną,
– bronił tych, których inni chcieli ukamienować w imię „prawa”.

Więc jeśli Jezus sam pokazywał, że litera prawa nie może stać nad miłością, to czemu tak wielu chrześcijan trzyma się suchej definicji prawa naturalnego, a odrzuca konkretnego człowieka, który pragnie dobra, miłości i Boga?

Problem nie leży w naturze, ale w naszym lęku przed tym, co inne. A lęk nie pochodzi od Boga. W miłości nie ma lęku (1 J 4,18)

Ja wiem, że Kościół nam daje pewne zasady, żeby móc lepiej poruszać się pośród tych meandrów życia i nie zagubić się w tym i nie można ot tak sobie odrzucać pewnych rzeczy w imię swojej wygody. Ale zastanów się - czy kiedy już staniesz w obliczu Jezusa i będzie znał wszystkie Twoje uczynki, w tym te wszystkie złe. I gdybyś miała prawo się bronić. Pewnie to będzie niepotrzebne, bo miłość Jezusa nie będzie wymagała Twoich tłumaczeń, ani nawet skruchy, po prostu staniesz całkiem duchowo naga przed nim i wszyśtko będzie czyste i klarowne. Ale załóżmy, że mogłabyś się bronić. To wolałabyś być sądzona z uczynków dyktowanych miłością, czy tych podyktowanych poprzez przestrzeganie prawa? Nie narzucam żadnej odpowiedzi. Ale wiem jak ja bym odpowiedział. Czyniąc tak albo inaczej - będę narażony na ryzyko, że się pomylę. Ale kierując się miłością, szacunkiem, sercem, wierząc w głębi, że moralność w nim mozolnie żłobił sam Jezus, nie będę miał do siebie pretensji.
Śledzę wątek i reaguje tam gdzie mi brakuje konkretów jako zwykły użytkownik.
A nie jako moderacja.
Dziwne, nie zareagowałaś kiedy ksiądz wkładał mi w usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałem i mnie upokarzając. Ale pewnie moja wina - nie kliknąłem guziczka "zgłoś". Głupi ja.

Moja rada: zawsze występujesz jako moderacja, czy Ci się to podoba czy nie. Nie możesz sobie żonglować dwiema funkcjami wedle potrzeby. Najlepiej nie ingeruj w ogóle - za wyjątkiem sytuacji kiedy ktoś pójdzie ostro po bandzie. Bo robiąc to wybiórczo, dopuszczasz się manipulacji. Ktoś obserwujący dyskusję odniesie wrażenie, że to osoba X coś mataczy, bo akurat jemu moderatorka zwraca uwagę. Ale fajnie, że odpisałaś rzeczowo. I tak właśnie można dyskutować. Nie lepiej tak, zamiast sprowadzać rozmowę do bronienia się przed pseudonaukowymi teoriami?

@Quinque
Chodzi o to, że obie były traktowane jako prawda lub teorie naukowe. To że obecnie homoseksualizm jest nieuznawany za chorobę, nic nie znaczy
Na tej zasadzie dosłownie wszystko można podważyć. Jak ktoś chce kopać się z koniem - wolna wola. Ale zastanawiam się czemu i komu ma to służyć.

[/quote] Rozumiem że zdajesz sobie sprawę z tego że pojmowanie homoseksualizmu jako orientacji, wynika z przyjęcia pewnych przedzalozeń? Jeśli u kogoś homoseksualizm wzbudza cierpienie to jest jeszcze orientacja czy nie? Zależnie od tych przedzalozeń, różne rzeczy możemy sobie różnie definiować [/quote]

Homoseksualizm sam w sobie nie wzbudza cierpienia. Pojawia się ono dopiero pod wpływem reakcji otoczenia, bo niestety ale jesteśmy zwierzęciem stadnym i to co o sobie myślimy, nasza samoocena, poziom własnej wartości jest uzależniony od akceptacji innych. A jeżeli dużo osób myśli o tobie, że jesteś zaburzony, niemoralny, niegodny miłości, zboczony, to wtedy dopiero cierpisz. Podawałem tu wcześniej badania pokazujące jak liczna część osób LGBT cierpi na depresję, lęki. Bynajmniej nie wynika to z samej istoty bycia homoseksualistą. Ale wrogiej reakcji na to. Doprowadzało to kiedyś do tego, że takie osoby same poddawały się terapii elektrowstrząsami, bo za wszelkę cenę chcieli być "normalni" i zyskać akceptację otoczenia. Sam się zastanów czy to było słuszne.
Nie wiem po co Bóg miałby tworzyć homoseksualizm, a później jego zakazywać? Ktoś potrafi to wyjaśnić? Nawet nie mówię że ty, ale ktokolwiek?
I to jest dobre pytanie. Też nie znam na nie odpowiedzi. Wiele rzeczy, wiele wyborów Boga jest zastanawiające. Mógłbym powiedzieć, że może to rodzaj testu dla naszego człowieczeństwa? Ale tak naprawdę nie wiem - wiem tylko że nie muszę wiedzieć wszystkiego.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Przecież Bramin nie wkładał w ust ci żadnych słów. Kolejna rzecz, wydaje mi się że masz wyrobiony obraz Jezusa jako takiego miłego misia, co to nikogo nie potępi, co to nikogo nie krytykuje i zachęca do nawrócenia. To obraz fałszywy (a przynajmniej niepełny)
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@Wypasiona Owca posłuchaj, poświęciłam w swoim życiu wiele lat na naukę teologii i jednego jestem pewna Ty nie. Niestety nie rozumiesz pojęć które używasz i wnosisz przez to wiele chaosu w swoją argumentację.
Postaraj się nie oburzać, ale z pokora przyjąć, że tak jest.... bo prawie na tym ja się znam.
Aby argumentować logicznie i merytorycznie należy się trzymać jednej koncepcji, a nie skakać po kilku koncepcjach na raz, bo wnioski jakie wyciągasz są błędne logicznie.

Filozofia to jest taka nauka o pojęciach, czyli filozof definiuje co jest czym. Poszukaj więc co to jest prawo naturalne? jaka jest definicja i skąd się wzięło?
Bo to na pewno jest bardzo podstawowa sprawa w tej rozmowie.

Badania naukowe mogą mimo wszystko dawać różne wyniki, bo są badaniami ludzkimi zależnymi od bardzo wiele okoliczności i kryteriów, przerzucanie się badaniami naukowymi (kto? co? i gdzie? udowodnił jest po prostu bardzo niepewne, bo badania mogą być nierzetelne zaplanowane lub wykonane, albo błędnie można wyciągnąć wnioski) Dlatego ja nie bardzo ufam badaniom naukowym, a zdecydowanie bardziej ufam w filozofię.

To jak będzie? chcesz się czegoś rzetelnie nauczyć (logicznego wnioskowania), czy Ty chcesz nas pouczać?

Dodano po 10 minutach 22 sekundach:
Wypasiona Owca pisze: 22 cze 2025, 21:44 Zważ, że również w porządku naturalnym istnieją zjawiska, które nie służą bezpośrednio rozmnażaniu, a mimo to mają sens i miejsce – także w Bożym planie. Na przykład:

- Celibat - też jest nienaturalny z perspektywy biologii, bo nie prowadzi do przekazywania życia – a jednak Kościół uznaje ją za cenną duchowo drogę.
- Niepłodne małżeństwa są w pełni uznawane przez Kościół, mimo że nie mogą wypełnić „naturalnej” funkcji prokreacyjnej.
- Miłość jako wartość nie sprowadza się jedynie do funkcji biologicznej. Jezus nie mówił nigdy o wartości człowieka w kontekście jego zdolności do rozmnażania, lecz w kontekście jego serca, wrażliwości, zdolności do kochania i czynienia dobra.
Absolutnie nie przytoczyłeś przykładów które są zgodne z koncepcją prawa naturalnego.
Celibat nie wynika z natury człowieka ale jest przepisem ludzkiego prawa kanonicznego, przez kilka pierwszych wieków prezbiterzy mieli żony, a potem przyjęto że kapłani mają zachować celibat. Ten przepis wystarczy zmienić, czyli jest ludzkim zapisem prawnym.
A prawo naturalne to jest coś co odkrywamy w naturze człowieka i świata. Naturą człowieka jako organizmu obdarzonego w płodność jest rozmnażanie się.

Niepłodne małżeństwa to również nie jest przykład prawa naturalnego tylko problemów biologicznych/zdrowotnych danych dwojga ludzi. To nie jest "natura człowieka" - bo to jest pojęcie filozoficzne, że prawie ci małżonkowie są bezpłodni, tylko mają problem zdrowotny.

Co do samego pojęcia miłości, które przytoczyłeś to mogę się zgodzić. Ale tu znowu przywołujesz coś co nie jest kwestią prawa naturalnego.

i tak każdy akapit musiałabym skomentować...
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Wilczyca z Gubbio
Posty: 168
Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 12
Podziękowano: 67
Płeć:

Post

@Magnolia , akurat ocena zachowań agresywnych powinna być osadzona w kontekście. Dla przykładu terroryści, którzy porwali samoloty pasażerskie, by uderzyć nimi w wieże WTC, byli raczej mili, uspokajali pasażerów, zabili pojedyncze osoby, ale nie urządzali rzezi na pokładzie. Mimo to pasażerowie lotu 93 postanowili stawić opór i zaatakowali napastników, używając wszystkiego, co mieli pod ręką. Wykazali się agresją, niejako wymuszając na napastnikach rozbicie maszyny w szczerym polu i uśmiercenie wszystkich na pokładzie. Uratowali jednak w ten sposób wiele ludzkich istnień i dziś są uważani za bohaterów.

Również w wojsku żołnierze są uczeni stosowania przemocy w taki sposób, by weszło im to w krew i np. odruchowo otwierali ogień na widok wroga, by bo zabić. Są dosłownie uczeni zabijania. Nie po to, by potem zabijać dla przyjemności, ale żeby odeprzeć wrogą armię czy chronić cywilów przed terrorystami na misji pokojowej.

Agresja jest potrzebna zarówno do tego, by kogoś zaatakować, jak i do tego, by obronić kogoś przed atakiem drugiej osoby. Nie bez powodu do obrony posesji wybiera się stróżujące psy, które nie boją się w razie potrzeby zaatakować nawet niedźwiedzia, a nie mogące wykazywać lękliwe zachowania wilczaki.


@Wypasiona Owca , a co powiedział Jezus do kobiety cudzołożnej? "Idź, nie musisz nic zmieniać. Ja cię kocham i akceptuję, więc nie mam nic przeciwko. Możesz cudzołożyć, Ja nie oceniam"? Czy raczej "Idź i nie grzesz więcej?".

Tak, Jezus "trzymał' z grzesznikami i jadał z nimi. Ale nigdzie, absolutnie nigdzie nie pochwalał ani nie akceptował ich grzechu.

Bóg nie jest hipokrytą. Nie zmienia nagle zdania w zależności od tego, jak wiatr zawieje. Sam piszesz, że masz pewne problemy z niektórymi fragmentami Pisma Świętego, więc może warto wyrobić w sobie ciekawość poznawczą i przyjąć, że coś może być na rzeczy, niż wszystko negować tylko dlatego, że nie zgadza się z Twoim światopoglądem? Osoby świeżo nawrócone często tworzą sobie własną wizję Jezusa i wiary, i mają tendencję do popadania w skrajności. Czyli albo mamy jezusa-hippisa, który mówi "Róbta, co chceta", albo Jezusa-tyrana, na którego Miłość trzeba sobie zasłużyć.

Mam wrażenie, że żyjesz w bańce własnej wizji wiary i przyszedłeś nas tutaj oświecić, że to ona jest słuszna, a oficjalna nauka Kościoła się myli.
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Ja tam nie widzę żeby Owca chciał nas pouczac. Widzę osobę która rozczarowała się prawicą i chce dyskutować o wierze, z perspektywy "lewicowego katolika". Należy to docenić, gdyż moje doświadczenia z ludźmi LGBT w kontekście religii są raczej negatywne. Tutaj mamy człowieka, który z odmiennej od naszej perspektywy rozumie wiarę. Poza tym Oczywiście należy się zgodzić z Owcą że KK nie potępia osób za orientację.

Dlatego Owca, kibicuje ci
Ostatnio zmieniony 22 cze 2025, 23:26 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@Wilczyca z Gubbio a gdzie ja pisze w tym wątku o ocenie zachowań agresywnych?!

@Wypasiona Owca wróćmy do prawa naturalnego.
Prawo naturalne (w ujęciu klasycznym, np. św. Tomasza z Akwinu) zakłada, że wszystko, co istnieje, ma cel wpisany w swoją naturę przez Stwórcę. Ten cel pozwala rozpoznać, czy coś jest „zgodne z naturą” — nie tylko biologiczną, ale rozumną i moralną.

Poniżej dla przykładu przedstawiam sens kilku rzeczy w świetle prawa naturalnego, czyli: „do czego coś zostało stworzone?”, „jaki ma cel?”.

1. Serce
Cel naturalny: podtrzymywanie życia poprzez pompowanie krwi.
Znaczenie symboliczne: źródło miłości, odwagi, życia duchowego.
Serce symbolizuje centrum osoby – zarówno fizycznie (życie), jak i moralnie (sumienie, miłość).

2. Woda
Cel naturalny: umożliwia życie biologiczne, oczyszcza, nawadnia.
Znaczenie duchowe: symbol łaski, chrztu, oczyszczenia.
Woda jest „życiem” – bez niej ciało umiera, bez łaski dusza obumiera.

3. Ogień
Cel naturalny: ogrzewanie, oczyszczanie, energia.
Znaczenie duchowe: miłość Boża, Duch Święty, pasja.
Ogień może niszczyć, ale i oczyszczać – jak prawda i miłość, gdy są używane z rozwagą.

4. Odbyt
Cel naturalny: usuwanie z organizmu resztek, oczyszczanie ciała.
Z punktu widzenia prawa naturalnego: nie jest narządem seksualnym.
Użycie sprzeczne z jego celem (np. w aktach seksualnych) uznaje się za nieuporządkowane – niezgodne z celem naturalnym.

5. Miłość
Cel naturalny: jednoczenie osób, ofiarność, budowanie relacji, rodzenie życia.
Miłość wg prawa naturalnego ma cel osobowy i wspólnotowy – nie może być egoistyczna ani oderwana od prawdy.
Miłość prawdziwa to dar z siebie – nie tylko emocja, ale decyzja i wierność dobru.

6. Kosmos
Cel naturalny: ukazuje ład, piękno i mądrość Boga.
W tradycji chrześcijańskiej jest „księgą stworzenia” – objawiającą Stwórcę.
„Niebiosa głoszą chwałę Boga” (Ps 19,2) – porządek kosmosu jest odbiciem rozumu Boga.

7. Pochwa
Cel naturalny: przyjęcie nasienia w akcie małżeńskim, umożliwienie poczęcia życia, droga narodzin.
Również służy jedności małżonków (cel jednoczący).
W ujęciu prawa naturalnego – seksualność ma cel prokreacyjny i jednoczący, dlatego użycie tego narządu poza tymi celami jest moralnie niewłaściwe.

Obrazek

Ten sens ludzie odkrywają obserwując naturę rzeczy, taki sens dla tych rzeczy odkrywa filozofia.
I to opierając się na filozofii można ocenić czy dany czyn jest moralnie uporządkowany czy nie, czy jest wewnętrznie dobry czy wewnętrznie nieuporządkowany - ludzie nie wzięli sobie tego z badań naukowych ( bo w czasach starożytnych czy średniowiecza ich nie było) tylko z rozumowania, logiki.

Może i my mamy dostęp do wiedzy, jakiego wcześniej nie było, mamy na wszystko mnóstwo badań i teorii, ale bardzo szkoda że nie uczy się podstaw filozofii w szkołach, aby po prostu znać sens rzeczy i świata.
Nie wiem po co Bóg miałby tworzyć homoseksualizm, a później jego zakazywać? Ktoś potrafi to wyjaśnić? Nawet nie mówię że ty, ale ktokolwiek?
Kościół katolicki nie naucza, że Bóg "stworzył" homoseksualizm jako część pierwotnego zamysłu stworzenia.
„Skłonności homoseksualne, chociaż nie są same w sobie grzechem, są obiektywnie nieuporządkowane.” (KKK 2358)
„Akty homoseksualne są sprzeczne z prawem naturalnym.” (KKK 2357)
Oznacza to, że:

Skłonność może pojawić się niezależnie od woli człowieka (biologicznie, psychologicznie, środowiskowo- naukowcy naprawdę wciąż to badają i nie ma jednego stanowiska),
Ale nie jest ona zgodna z pierwotnym porządkiem stworzenia, który zakłada komplementarność mężczyzny i kobiety (Rdz 1,27–28).

Każdy człowiek, bez względu na orientację seksualną, został stworzony przez Boga, kochany i powołany do świętości. Homoseksualiści również są kochani przez Boga. Nie ma mowy o wykluczaniu kogokolwiek ze względu na orientację.

„Osoby homoseksualne winny być przyjmowane z szacunkiem, współczuciem i delikatnością.” (KKK 2358)
„Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni.” (1 Tm 2,4)

Więc skąd się wziął homoseksualizm?
Nie każde zjawisko obecne w człowieku pochodzi wprost od Boga.
Po grzechu pierworodnym natura ludzka została zraniona:

- istnieją wewnętrzne nieuporządkowania (por. Rz 7),
- niektóre pragnienia są sprzeczne z dobrem osoby lub z Bożym zamysłem,
- dlatego mówimy o skłonności do grzechu (konkupiscencja) – to nie grzech sam w sobie, ale stan napięcia moralnego.

Tak samo Kościół rozumie skłonności homoseksualne – mogą być realne i silne, ale nie oznacza to, że są wolą Boga w sensie pozytywnym i należy im ulegać. To jest trudna droga do świętości poprzez czystość.

Mam nadzieję, że to przemyślisz na spokojnie. Pozdrawiam

Dodano po 38 minutach 24 sekundach:
Wypasiona Owca pisze: 22 cze 2025, 21:44
A teraz konkretnie:

- Jeśli uznajemy, że moralność opiera się na czynieniu dobra i unikaniu krzywdy — to akty homoseksualne w relacji pełnej miłości, odpowiedzialności i wierności nie krzywdzą nikogo.
Subiektywnie można tak na to popatrzeć, że nie ma krzywdy jeśli dwie osoby jednej płci dobrowolnie uprawiają akt homoseksualny. Obiektywnie czynią coś niezgodnego z naturą i przeznaczeniem narządów (myślę tu o wykorzystaniu odbytu/ust do współżycia), obiektywnie skupiają się wyłącznie na sobie, a nie na przedłużaniu gatunku, co jest po prostu zaprzeczeniem sensu nawet w wymiarze gatunkowym.
Wypasiona Owca pisze: 22 cze 2025, 21:44 - Masturbacja również nikogo nie krzywdzi — a jej ocenę moralną Kościół sam łagodził z czasem (kiedyś mówiono o „ciężkiej zbrodni”, dziś bardziej o „niedojrzałości”).
Przykro mi, ale mówisz nieprawdę. Czyżby celowo? Mam nadzieję, ze nie.
Kościół nie zmienił swojej oceny moralnego wobec masturbacji i cały czas jest grzechem ciężkim. Czynem wewnętrznie nieuporządkowanym, bowiem człowiek jest z natury nastawiony na miłość do drugiej osoby, do dawania, a w masturbacji ulega egoizmowi i jest skierowany wyłącznie na siebie. Krzywda się dzieje, choć nie jest widoczna gołym okiem, bo taki człowiek prędzej czy póżniej poniesie konsekwencje czy to w relacji czy po prostu trwając w grzechu ciężkim nie rozwija relacji z Bogiem i ludźmi.

Wypasiona Owca pisze: 22 cze 2025, 21:44 Nie ma w Ewangelii ani jednego zdania potępiającego osoby homoseksualne. Jest za to mnóstwo o tym, by nie sądzić innych, nie wykluczać, nie rzucać kamieniami.
[/quote]
Owszem, ale już cytaty potępiające rozpustę i czyny mężczyzn współżyjących ze sobą znajdziemy, prawda?

Poza tym już wiele razy podkreślałam, ze osobom jest należny szacunek, bez względu na orientację.
Ostatnio zmieniony 23 cze 2025, 1:40 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

posłuchaj, poświęciłam w swoim życiu wiele lat na naukę teologii i

jednego jestem pewna Ty nie.
Postaraj się nie oburzać, ale z pokora przyjąć, że tak jest.... bo prawie na tym ja się znam.
To jak będzie? chcesz się czegoś rzetelnie nauczyć (logicznego wnioskowania), czy Ty chcesz nas pouczać?
Ciekawe, że mówisz o pokorze, jednocześnie wykorzystując swój autorytet teologa. Ja ciągle podkreślam, że jestem w tym wszystkim nowy, ale mam swój punkt widzenia i po prostu lubię dyskusję. Jeżeli nazywasz to "pouczaniem", to może wróć do korzeni i zdobądź się na refleksję nad samą ideą for dyskusyjnych.
Badania naukowe mogą mimo wszystko dawać różne wyniki, bo są badaniami ludzkimi zależnymi od bardzo wiele okoliczności i kryteriów, przerzucanie się badaniami naukowymi (kto? co? i gdzie? udowodnił jest po prostu bardzo niepewne, bo badania mogą być nierzetelne zaplanowane lub wykonane, albo błędnie można wyciągnąć wnioski) Dlatego ja nie bardzo ufam badaniom naukowym, a zdecydowanie bardziej ufam w filozofię.
A ja ufam wszystkiemu co pozwala mi lepiej zrozumieć Boga. Nauka też jest bardzo ważna. Dzięki niej wiemy o człowieku dużo więcej niż
kiedyś i możemy sam "grzech" lepiej poznać, a tym samym skuteczniej z nim walczyć.

Jak ten cały homoseksualizm. Biblia i całe kolejne stulecia nie znały takiego pojęcia jak "homoseksualizm". Istniała tylko "sodomia", sprowadzająca się do samych czynów homoseksualnych. Nawet ja uczciwie mogę przyznać, że ówczesny punkt widzenia był zrozumiały. Myślano, że każdy mężczyzna posiada jednokierunkowy pociąg do kobiet. Więc akty homoseksualne były totalną aberracją, sprzeniewierzeniem się wobec usankcjonowanemu w Bogu porządku naturalnemu i po prostu - własnej naturze. Dzięki nauce na ten grzech inaczej możemy patrzeć. Jeżeli wiemy, że są ludzie, których popęd seksualny jest wyłącznie ukierunkowany w stronę osób tej samej płci, to popełniony przez niego czyn homoseksualny już nie jest czymś na przekór swojej naturze, a grzech leży tylko i aż w uleganiu jej. Uznając naukowe stanowisko ws. homoseksualizmu, nie zabieramy niczego swojej wierze, a pomagamy osobom tym dotknięte

ks. Jacek Prusak, jezuitay i psychoterapeuta:
„W świetle nauki homoseksualizm jest jedną z orientacji seksualnych, która nie jest wadą rozwojową, nie jest zaburzeniem psychicznym, i nie jest perwersją”. I dalej: "homoseksualizm jest jedną z orientacji seksualnych. Niestety, wiara może stać się ideologią, jeśli nie akceptuje się wiedzy."

Podobnie ma się z poruszaną tutaj masturbacją. Dzięki psychologii możemy lepiej zrozumieć z czego ona wynika, jak wiele odcieni ona może mieć.I na tej podstawie uzupełniać naukę Kościoła. Dawniej tradycja przypisywała kobiecie rolę podrzędną w relacji z mężczyzną, zarówno w małżeństwie, jak i Kościele. M.in. św Tomasz z Akwinu twierdził, że kobieta jest „mniej doskonałym” mężczyzną.
Sobór Watykański II i papieże (zwłaszcza Jan Paweł II i Franciszek) podkreślają: „Kobieta i mężczyzna mają równą godność i są sobie nawzajem powierzeni.” (Mulieris Dignitatem, 1988). Nauka ewoluowała w duchu Ewangelii i dalej będzie, nawet jeśli nie ufasz badaczom.

Błogosławiony Kard. Newman, XIX wiek: nauki Kościoła rozwijają się „jak drzewo z nasiona” – nie zmieniają istoty, ale rozszerzają rozumienie.
Co do samego pojęcia miłości, które przytoczyłeś to mogę się zgodzić. Ale tu znowu przywołujesz coś co nie jest kwestią prawa naturalnego.
A czemu ja muszę rozmawiać o prawie naturalnym? Narzuciłaś samowolnie dyskusji nowy kierunek - ten filozoficzny, bo to jest Twój teren, na którym się czujesz swobodnie. Ale to nie znaczy, że ja muszę się podporządkowej tej Twojej wygodzie. Jak prześledzisz wątek, to zauważysz, że nawet przez moment nie rozmawialiśmy zgodnie z tematem, ale rozmowa wkoło dryfowała na obrzeża meritum.

Trochę czytałem, próbowałem się dokształcić, ale nie widzę by ten wątek "prawa naturalnego" cokolwiek zmieniał.
Moralność chrześcijańska nie polega na redukowaniu człowieka do szablonu prawa naturalnego, lecz na naśladowaniu Chrystusa, który umiłował każdego – także grzesznika – ofiarując mu miłosierdzie. Wzywa nas do miłości, łaski i rozumienia, a nie do oceny grzechów na podstawie abstrakcyjnych pojęć jak "nieuporządkowany", "sprzeczny". Wierzę, że chrześcijaństwo to przede wszystkim droga z Kimś, kto zawsze pochylał się nad tymi, których inni omijali. Dlatego właśnie tak ważne jest, żebyśmy sobie tej wędrówki nawzajem nie utrudniali, tylko szli obok – nie jako ludzie lepsi czy gorsi, ale jako bracia i siostry, którzy mają różne bagaże, ale wspólną nadzieję. A nie da się tego robić, gdy seksualność i jego użyteczność prokreacyjna jest dla ciebie probierzem jego wartości w Kościele. Bo nawet współcześni teologowie, jak czytam - przestrzegają przed “biokonserwatywnym” redukcjonizmem moralności do prostego racjonalnego porządku natury.

"Nade wszystko miejcie gorliwą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów" 1 Piotra 4:8-11
Obiektywnie czynią coś niezgodnego z naturą i przeznaczeniem narządów (myślę tu o wykorzystaniu odbytu/ust do współżycia), obiektywnie skupiają się wyłącznie na sobie, a nie na przedłużaniu gatunku, co jest po prostu zaprzeczeniem sensu nawet w wymiarze gatunkowym.
Czyli twoim zdaniem takie "użycie" narządów wewnątrz tradycyjnego związku małżeńskiego to coś, co przeczy prawu naturalnemu? A usta można też wykorzystywać do pocałunków - w usta ukochanej, ale i inne części jej ciała? Co Tomasz z Akwinu na ten temat mówił? Może źle to interpretuję, ale czytając Ciebie mam wrażenie, jakby seks był bardzo monotonną, jednowymiarową czynnością, gdzie czułość, przyjemność, jakakolwiek otoczka i "zabawa" są wręcz niepożądane. To jest ten problem, że niektórzy narzucają bardzo wysokie standardy moralne i albo stwierdzasz uczciwie, że im nie sprostasz i odejdziesz od Kościoła. Albo ktoś ci w porę wyjaśni, że „Życie moralne nie jest egzekwowaniem przepisów, ale wezwaniem do coraz większej dojrzałości i miłości.”
Przykro mi, ale mówisz nieprawdę. Czyżby celowo? Mam nadzieję, ze nie.
Oczywiście, że nie. Ale sama insynuacja, że mógłbym to zrobić celowo, choć przecież wiem, że rozmawiam z magistrem teologii, jest zastanawiająca.
Tak czy inaczej, popełniłem błąd, zbytnio zaufałem swojej pamięci. Ale i tak niewątpliwie zmieniło się podejście do tego tematu. Wiemy dziś, że ważne jest podejście personalistyczne. Bym chętnie rozwinął ten dość złożony temat, ale czuję się nieswojo rozmawiając o tym publicznie i w dodatku w takim miejscu.
Owszem, ale już cytaty potępiające rozpustę i czyny mężczyzn współżyjących ze sobą znajdziemy, prawda?
Gdybym był wredny, to bym zapytał: kłamiesz celowo czy niechcący? Ale nie jestem. Pomyliłaś się, tam pisałem wyraźnie o Ewangelii.



Może nie do końca w temacie, ale przyszedł mi do głowy pewien paradoks: seksualna bliskość w wiernym, kochającym związku dwóch osób tej samej płci — nawet jeśli nie jest uznawana przez Kościół za zgodną z jego nauczaniem — wynika z naturalnego dla człowieka pragnienia miłości, oddania, relacji. Tymczasem zdrada małżeńska, która łamie przysięgę, niszczy zaufanie i rani drugiego człowieka, bywa przez niektórych traktowana z większym „zrozumieniem”.
Oba te czyny Kościół okresla jako grzech ciężki, ale nawet w tym przypadku zdążyłem przeczytać, że z dwojga złego, mniejszym ładunkiem przewinienia jest zdrada poprzez właśnie prawo naturalne - bo jest to wciąż akt skierowany w stronę życia. Czy nie pokazuje to, że czasem bardziej niż sercem Ewangelii — kierujemy się schematem, który myli moralność z biologią, a miłość z funkcjonalnością narządów? Jeśli miłość nie jest punktem wyjścia, to w jakim miejscu jesteśmy jako wspólnota wierzących?

To jest tylko temat do rozważań, a nie "narzucanie" czegoś. Papież Franciszek lubił prowokować swoich seminarzystów, uczestników rekolekcji, prosząc ich o szczerą, anonimową opinię na najbardziej kontrowersyjne i drażliwe tematy. Robił to, by skłonić do refleksji, wydobyć ukryte postawy i pobudzić do autentycznego myślenia, a nie tylko powtarzania schematów.

Przykłady:
„Czy naprawdę wierzysz, że Duch Święty działa poza Kościołem?”
„Czy wolałbyś mieć Kościół czysty, ale pusty, czy brudny, ale pełen ludzi?”
„Co zrobiłby Jezus, gdyby dzisiaj spotkał rozwiedzioną kobietę z dzieckiem?”
Miało to zachęcać do „badania sumienia”, rozeznawania, kwestionowania fałszywych przekonań. A także uczyć szukania Boga we wszystkim, nawet w tym, co nieoczywiste, trudne, niepokojące.

@Wilczyca z Gubbio
Sam piszesz, że masz pewne problemy z niektórymi fragmentami Pisma Świętego, więc może warto wyrobić w sobie ciekawość poznawczą i przyjąć, że coś może być na rzeczy, niż wszystko negować tylko dlatego, że nie zgadza się z Twoim światopoglądem?
Mówiłem konkretnie o jednym fragmencie, który nie jest dla mnie problemem, ale budzi moją ciekawość, wręcz fascynację i planuję o nim rozmawiać z duchownym - bez założonej tezy, bo nie mam żadnej, chcę tylko go bardziej zrozumieć.
Osoby świeżo nawrócone często tworzą sobie własną wizję Jezusa i wiary, i mają tendencję do popadania w skrajności. Czyli albo mamy jezusa-hippisa, który mówi "Róbta, co chceta", albo Jezusa-tyrana, na którego Miłość trzeba sobie zasłużyć.
Ja bym powiedział, że wszyscy, prawie wszyscy przedmiotowo podchodzą do wiary, myśląc że legitymizuje ona nasze fobie, uprzedzenia, gniew. Więc nawet jeżeli i ja tak robię, to wolę wiarę kanalizować w tym kierunku, w którym sam wzrastam w wierze i w miłości i uczę się przekazywać to dalej. I nawiązując do nieco wcześniejszego wpisu - wówczas nawet jeśli w dniu sądu ostatecznego Bóg mi wyłuszczy wszystkie moje błędne interpretacje, to nie będę się bał, bo będę sądzony z miłości i w świetle miłości. Co mi wówczas grozi?

@Quinque
Ja tam nie widzę żeby Owca chciał nas pouczac. Widzę osobę która rozczarowała się prawicą i chce dyskutować o wierze, z perspektywy "lewicowego katolika". Należy to docenić, gdyż moje doświadczenia z ludźmi LGBT w kontekście religii są raczej negatywne. Tutaj mamy człowieka, który z odmiennej od naszej perspektywy rozumie wiarę. Poza tym Oczywiście należy się zgodzić z Owcą że KK nie potępia osób za orientację.
To na pewno Ty pisałeś? Mrugnij dwa razy jeśli jesteś przetrzymywany wbrew swojej woli. Też uważam, że chyba to wartość dodatnia mieć na forum kogoś z trochę innym spojrzeniem, bo to daje duże pole do dyskusji. A tymczasem przez większy czas odczuwam jakąś wrogość.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.