Sebastian Biernacki pisze: 07 lis 2023, 14:31
Jeżeli śmierć jest równoznaczna z Czyśćcem, to jestem w stanie przyjąć to do wiadomości, ale to moja indywidualna ocena, a nie nauka Kościoła luterańskiego.
Nie wiem czy tak jest. To jedna z możliwości, że Czyściec następuje w chwili śmierci, ale tak naprawdę nie wiemy. Wiemy, że jest jakieś oczyszczenie (czy może lepiej: przemiana), ale Objawienie nie przekazuje nam tu żadnych dokładniejszych informacji co do tego, jak to się odbywa.
Za „momentalnym” lub pozostającym poza porządkiem doczesnego czasu Czyśćcem (tj. oczyszczeniem w jednej chwili) poważnym argumentem wydaje się być cytat:
„Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni. W jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną, a my zostaniemy przemienieni. Albowiem to co skażone musi przyoblec się w to co nieskażone...” (1 Kor. 15,51-53)
Być może wspierają tę hipotezę też słowa z Księgi Syracha:
„A dla Pana łatwą jest rzeczą w dzień śmierci oddać człowiekowi według jego postępowania.”/Syr 11,26/
Jeśli rację mają Ci, którzy mówią o momentalności Czyśćca, możemy tę sprawę opisać jeszcze inaczej; w chwili naszej śmierci Bóg przyjmuje nas do wspólnoty z sobą (Nieba). Jeśli nie jesteśmy dostatecznie do Niego podobni, następuje błyskawiczne, momentalne
upodobnienie (uwolnienie od doczesnych przywiązań). Wielkość wstrząsu, szoku odpowiada rozbieżności pomiędzy tym kim jesteśmy, a tym kim mogliśmy się stać i kim się właśnie - wchodząc do Nieba - stajemy. Być może to właśnie miał na myśli apostoł Paweł pisząc o zbawieniu
„jakby przez ogień” (1 Kor 3,15).
Ale, jak pisałem wcześniej, tak na pewno nie wiemy. W dodatku mówienie (a nawet myslenie) na ten temat utrudnia nam fakt, iż czas należy do doczesności - i nie wiadomo, czy w ogóle jest sens mysleć o Czyśćcu w kategoriach temporalnych.
W ogóle interesujące, że formalnym powodem kontrowersji, która rosnąc i nabierając pędu doprowadziła do XVI wiecznego rozłamu w Kościele Zachodnim była dość marginalna kwestia teologiczna, związana z modlitwą za
zmarłych, odpustami i Czyśćcem. Jak bardzo marginalna, pokazuje to choćby fakt, iż zajmuje w katechiźmie jedynie 3 zapisy.
Nie wiem o co chodzi z tą protestancką tezą, jakoby ludzie po śmierci oczekiwali w stanie nieświadomości w grobie do Sądu Ostatecznego. Trzeba by najpierw uznać, że dusza ludzka nie istnieje lub że jest śmiertelna. Tak tylko wierzą świadkowie Jehowy, a w Biblii ich przekładu, czyli w Przekładzie Nowego Świata werset z rozmową Jezusa z dobrym łotrem ma przesunięty przecinek tak, iż z tej rozmowy wynika, że Jezus mu obiecuje dziś, w tym momencie, że będzie z nim w Raju (kiedyś, w przyszłości, po Sądzie Ostatecznym).
Cieszę się, że przynajmniej w tym się zgadzamy. Jednak tak kwestię stawiają nie tylko ŚJ - w rozmowach z np. Baptystami, Adwentystami czy Zielonoświątkowcami owo nieświadome oczekiwanie jest często podnoszonym argumentem przeciw wstawiennictwu świętych.
Protestantyzm to bardzo szerokie pojęcie. Ewangelicyzm obejmuje trzy różne Kościoły, a luteranizm jest jednym z nich.
...co więcej, potocznie nazywa się tak właściwie wszystkie wspólnoty niekatolickie i nieprawosławne (może z wyłączeniem Koptów i wspólnot "przedchalcedońskich".
Poza tym jeżeli jest tak jak mówi kolega @daniel , że pomiędzy "dziś" a "w raju", można zamknąć całą wieczność, to w tym momencie wszystkie opcje są możliwe, w sensie różne rozumienia tego wersetu będą tak samo dobre.
... ale któreś rozumienie jest prawdziwe. Tylko jedno.