Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Katolicy "tradycjonaliści" vs. "lewakokatolicy"

Życie Kościoła, dokumenty, encykliki, wydarzenia
Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 2439
Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 650
Podziękowano: 1777
Płeć:

Post

Wypasiona Owca pisze: 27 cze 2025, 1:01 Ja nawet w najgorszym swoim dniu, nawet w najcięższym sporze, nigdy bym Ciebie ani nikogo nie wykluczył. I proszę, Ty też tego nie rób
Magnolia pisze: 26 cze 2025, 15:34 Każda Osoba jest godna miłości i wsparcia.
Jednak zachowanie osób można oceniać w kategoriach zgodne/niezgodne z Bożym planem dla ludzkiej seksualności.
Zatem nigdy nie wolno „wykluczać” człowieka, ale Kościół nie może aprobować każdego stylu życia –szczególnie jeśli jest sprzeczny z objawioną antropologią.
Magnolia pisze: 26 cze 2025, 15:34 Nauka Kościoła nie wyklucza nikogo, każdy grzesznik ma takie samo wezwanie do życia w czystości,
Magnolia pisze: 26 cze 2025, 15:34 Nikt nie powinien wykluczyć nikogo ze wspólnoty, na pewno nie ze względu na grzech...
@Wypasiona Owca czy tylko mi się zdaję, że manipulujesz o dyskutujesz sam ze sobą i swoimi wyobrażeniami?
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Dominik pisze: 27 cze 2025, 10:25 @Wypasiona Owca czy tylko mi się zdaję, że manipulujesz o dyskutujesz sam ze sobą i swoimi wyobrażeniami?
Drogi Dominiku, nawiązywałem w tym komentarzu bezpośrednio do ostatniego wpisu Magnolii. Do tego:
"Przedstawiłam argumenty, które miały rzucić światło na zadane przez ciebie na początku wątku pytanie czy katolik może wspierać lewicę? Nie, nie może, bo postulaty lewicowe są bardzo dalekie, albo sprzeczne z Objawieniem.
Magnolia, nie wiem czy celowo nie celowo, nie zrozumiała tego "zadane przeze mnie pytanie na początku wątku", bo pierwotnie wątek był o czymś zupełnie innym. Ale przypuszczam, że chciała po prostu wykorzystać to jako pretekst by na koniec uderzyć tam gdzie odczuję najmocniej. Bo czytała moje "świadectwo" i wie jaką ważną dla mnie rzeczą jest pogodzić moją "lewicowość" z wiarą. Wie jak bardzo zależy mi na nawróceniu i jakie jest tego podłoże. Mam wrażenie, być może mylne, ale nawet w momencie, kiedy zmieniła ten przykład w którym porównywała homoseksualizm do miłości zwierzęcej, na inną analogię - w której przychodzi pacjent do lekarza z nowotworem, to nawet tu, znając tę moją historię, chciała zagrać na moich emocjach. Nie wiem, może jestem zbyt wrażliwy na tym punkcie. Weźmy jeszcze do tego księdza, dla którego lewica brzmi jak obelga i który próbował ze mnie zrobić komunistę, a przynajmniej kogoś, kto musi się utożsamiać z jego zbrodniami, to wszystko składa się na pewien obraz nieprzyjaznego środowiska, zamkniętego na ludzi, którzy myślą i czują inaczej niż pewien trzon tego forum. Opieram te odczucia też na obserwacji innych, starych wątków na tym forum. I nie da się tego wytłumaczyć tylko tym, że to przez to, iż byłem niemiły momentami. Czy gdyby te słowa "katolik nie może wspierać lewicę" (abstrahując od mocnego upraszczania sprawy), wraz z wrogim przyjęciem księdza, podpartym jego kościelnym autorytetem, zaowocowały poprzez faktyczne zasiania we mnie wątpliwości, czy jest miejsce dla mnie w Kościele, byłby to czyjś sukces?
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Argumentując w tym temacie nie brałam pod uwagę ani twojego świadectwa, ani twojej "lewicowości" bowiem głosiłam Naukę Kościoła. Głosiłam prawdę jaką Kościół odkrył w objawieniu i której strzeże.
Ty przeciwstawiasz tej prawdzie emocje konkretnych ludzi, którzy zmagają się z homoseksualizmem. Zupełnie inne poziomy argumentacji. I mimo że o tym pisałam wiele razy nie chcesz tego wziąć pod uwagę, że czymś innym jest zamysł Boga wobec ludzi, czymś innym jest grzech pierworodny który wprowadził na świat grzech i choroby i zaburzenia, że czymś innym są emocje ludzi gdy zmagają się ze swoim krzyżem.

Ja nie mogę ci napisać że da się pogodzić lewicowe poglądy z wiarą katolicka bo to byłaby nieprawda.
Odbierasz bardzo emocjonalnie wszystko co się tu do ciebie pisze, nic nie przeczytałeś na chłodno.
Choćby wypierasz że lewica wywodzi się z komunizmu a komunizm ma na swoim sumieniu ogromne ofiary w milionach ludzkich istnień. Obejmij historię lewicy w całości a nie tylko jej mały wycinek. Może wtedy zrozumiesz, że nie możemy cię okłamywać, że to się da pogodzić z Ewangelią.

Sam się dobrze zastanów na co jesteś taki wściekły? Bo Bóg stworzył wszystko dobre, Jego dzieła są wspaniałe. Ale to grzech pierworodny wprowadził ten chaos z którym wszyscy się zmagamy, nie tylko homoseksualiści.

I miło ze zauważasz, ze byłeś niemiły w czasie tej dyskusji. Bo sprawiało mi to dużo przykrości.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Marcin05
Posty: 134
Rejestracja: 25 cze 2025, 10:29
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 6
Płeć:

Post

@Wypasiona Owca

Aktywny homoseksualista może uczestniczyć w życiu Kościoła tak samo jak inny żyjący w grzechu ciężkim. Jedynie nie można przystępować do Komunii ale w reszcie można brać udział. Nieaktywny oczywiście nie grzeszy.

Prawo jest jakie jest. Nikt na forum nie udzieli dyspensy. Niektóre paragrafy prawa też mi cieżko zaakceptować. Np podział na grzechy cieżkie i lekkie i fakt, że z ciężkim nie wolno iść do Komunii. Skąd to się wzięło? Wyjaśni ktoś?
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 27 cze 2025, 14:02 Argumentując w tym temacie nie brałam pod uwagę ani twojego świadectwa, ani twojej "lewicowości" bowiem głosiłam Naukę Kościoła.
Ale swoje stwierdzenie o konflikcie lewicy i wiary mimo wszystko wcisnęłaś na koniec, chociaż nie to było przedmiotem tej naszej prywatnej rozmowy, ani wątku w swoim pierwotnym założeniu.
Choćby wypierasz że lewica wywodzi się z komunizmu
No i widzisz? Jak można z Tobą rozmawiać? Jak ktokolwiek, kto próbuje się nawrócić, ma z tym się spierać kiedy trafia na taki mur?
Lewica nie wywodzi się z komunizmu – to komunizm jest jednym z wielu nurtów lewicowych. Lewica to szerokie spektrum idei: od socjaldemokracji po anarchizm. Utożsamianie całej lewicy z komunizmem to tak, jakby całą prawicę utożsamiać z faszyzmem - to zwykła manipulacja, która jest obrazą dla... nie wiem ilu... Patrząc na ostatnie wybory być może można powiedzieć, że dla połowy tego narodu.

@Dominik nie znam Ciebie, więc ufam że możesz być w tym obiektywny. Więc czy uważasz, że zdanie "lewica wywodzi się z komunizmu" i że ja to wypieram, szczególnie kierowane do osoby, która dąży do pogodzenia w sobie wiary i swoich bardziej lewicowych aniżeli prawicowych przekonań (jestem przeciwko aborcji m.in.), to uczciwe przedstawienie sprawy i jest spójne z wiarą?

Magnolia, Polecam zapoznać się z faktycznymi stanowiskiem Kościoła:
"Ewangelia nie jest ideologią, którą się bierze na sztandary i którą ktoś chce się podpierać w osiąganiu swoich ludzkich celów. Jest sposobem życia tych, którzy ją przyjmują, by przemieniać swoje życie" - mówił kilka lat temu kard. Kazimierz Nycz. Przed ideologizacją wiary wielokrotnie przestrzegał papież Franciszek. M. in. w przemówieniu do Kongregacji Nauki Wiary w styczniu 2014 r. Zwrócił wtedy uwagę, że od początku Kościoła istnieje tendencja do rozumienia jego nauczania w sensie ideologicznym i sprowadzania go do zbioru abstrakcyjnych i skrystalizowanych teorii. A przecież "jedynym celem tego nauczania jest służba życiu ludu Bożego". To także Franciszek ostro powiedział, że wszelka ideologiczna interpretacja Ewangelii, niezależnie od tego, z której strony pochodzi, jest jej fałszowaniem. W styczniu bieżącego roku stanowczo przypomniał, że "Słowo Boże, łaska Ducha Świętego nie jest ideologią".
Wiem, co stoi w zgodzie z wiarą, wiem czego nie da się pogodzić z nią. Więc pamiętaj: jeżeli mówię o sobie jako osobie lewicowej, to jedynie w tych obszarach, w których nie kłóci się to z wiarą, a nawet wypływa z niej.

Tak naprawdę to dziękuję Ci za to Twoje stanowisko które tutaj przedstawiłaś. Bo ono mówi więcej o Tobie niż o mnie i mojej relacji z Jezusem.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 2439
Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 650
Podziękowano: 1777
Płeć:

Post

Wypasiona Owca pisze: 27 cze 2025, 14:36 @Dominik nie znam Ciebie, więc ufam że możesz być w tym obiektywny. Więc czy uważasz, że zdanie "lewica wywodzi się z komunizmu" i że ja to wypieram, szczególnie kierowane do osoby, która dąży do pogodzenia w sobie wiary i swoich bardziej lewicowych aniżeli prawicowych przekonań (jestem przeciwko aborcji m.in.), to uczciwe przedstawienie sprawy i jest spójne z wiarą?
Hnmmm, a może to komunizm wywodzi się z lewicy?

Ja bym oceniał konkretne rzeczy czy ideologie skąd się wzięły jak już, a nie skąd się wzięła lewica.
Lewice różnie można rozumieć, definiować. Jest to szerokie pojęcie. Dlatego uważam, że lepiej mówić o konkretach.
Np. czy prawo do aborcji wywodzi się z komunizmu.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 25 cze 2025, 11:32 To, ze jako ludzie homoseksualiści darzą się uczuciami nikt nie podważa, ale to nie jest argument na poziomie Bożego zamysłu wobec człowieka.
Ja też kocham mojego pieska, ale nie jest zamysłem Bożym by ludzie tworzyli małżeństwa ze zwierzętami... rozumiesz? To nie jest ten sam poziom argumentacji.
Nie można przeciwstawić uczuć wobec zamysłu Bożego.

I ja naprawdę ani nie podważam, że homoseksualiści mogą darzyć się uczuciami, ani nie piszę że gardzę współczesną nauką (to są twoje domysły). Ja ci staram się wyjaśnić jakie zamysły ma Bóg wobec człowieka i co jest pierwsze, filozofia czy psychologia... Bo wtedy będziemy wiedzieli jakie argumenty są pierwsza jakie są wtórne. Filozofia i teologia są pierwsze.
Po przemyśleniu przepraszam za użycie porównania miłości do pieska.
Mogło to być jednak źle odczytane lub raniące.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@Wypasiona Owca

„Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem”.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Przyznam, że ta dyskusja niesie dla mnie duży ładunek emocjonalny. Ale pokuszę się o krótkie podsumowanie. Celem założenia tego wątku było pytanie o pewien podział wewnątrz Kościoła, który widać chociażby przy okazji konklawe - że mamy frakcję tradycjonalistyczną i tę bardziej postępową, ale wciąż mieszczącą się w obrębie nauk Pana Jezusa. Przyszedłem tutaj do Was bez wyrobionej opinii co i kogo tu spotkam, ale gdzieś podświadomie liczyłem, że znajdę osoby podzielające moją wizję otwartego Kościoła - w myśl zasady, że jedność w różnorodności i w harmonii Ducha świętego. Niestety dyskusja popłynęła właściwie w jednym kierunku, głównie dotyczącym osób homoseksualnych.

Jako osoba niedawno nawrócona potrzebuję wsparcia czy zachęty, by dalej budować swoją wiarę. Podczas dyskusji, w której czasem brałem udział w sposób impulsywny i mogłem urazić moich adwersarzy, za co przepraszam, poczułem się atakowany i prowokowany a nawet zraniony. Te słowa, że lewica = komunizm, lewica wyklucza wiarę, nie powinny mieć nigdy miejsca.. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy wręcz nie ucierpi na tym mój powrót na łono Kościoła - Matki, która przygarnia swoje dzieci. Czy skoro nie wpasowuję się w ramy prawicowego katolika i bliżej mi do lewicy (choć z nie wszystkimi jej postulatami), to czy mogę liczyć na przyjęcie z miłością i empatią, i czuć, że Kościół to moje miejsce, mój dom. Byłem dzisiaj u spowiedzi i na zwyczajnej rozmowie u zakonnika, gdzie jak to na spowiedzi - szczerze podzieliłem się moimi przemyśleniami, bolączkami i tym jak zostały odebrane właśnie tutaj a także tym, że sam nie byłem fair w stosunku do innych. Rozmowa ta pozwoliła mi się utwierdzić, że liczy się serce, miłość Boga i bliźniego, a nie tylko litera prawa. A w moich poglądach nie ma niczego, co by stało w konflikcie z wiarą. Dostałem zapewnienie, że dla Boga nie ma lewicy, ani prawicy, jest On ponad wszelkimi ideologiami. Ważny jest człowiek, ten grzeszny, nieidealny, ale pragnący zaufać Jezusowi i otworzyć serce na działanie Ducha.

Jeśli ktoś poczuł się urażony lub zraniony sposobem moich wypowiedzi, to przepraszam. A że dziś uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, to zamykam siebie i wszystkich biorących udział w tej dyskusji w sercu Tego, który jest gorejącym ogniskiem miłości i Królem i zjednoczeniem serc wszystkich. Proszę też Ducha Świętego o otwartość na Jego działanie dla siebie i wszystkich członków tego fora.

Z Panem Bogiem.
Ostatnio zmieniony 27 cze 2025, 23:26 przez Wypasiona Owca, łącznie zmieniany 2 razy.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
Wilczyca z Gubbio
Posty: 168
Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 12
Podziękowano: 67
Płeć:

Post

Dyskusja była burzliwa i pełna emocji, ale mimo to wydała piękny owoc. Pan Bóg ze wszystkiego potrafi wyprowadzić dobro. @Wypasiona Owca

Zapoznałam się z całym wątkiem i uważam, że doszło do wielu aktów wzajemnego niezrozumienia, również z mojej strony. Gdy człowiek czuje się zaatakowany, to zaczyna się bronić - i ta obrona również może przybierać formę ataku. W pewnym momencie celem nie jest próba zrozumienia drugiej strony, a udowodnienie swoich racji za wszelką cenę. Na naszym forum są różne osoby, jedne mniej, a inne bardziej bezpośrednie. I niestety wypowiadającemu się tutaj Księdzu też czasami udzielają się emocje. A tam, gdzie panują silne emocje, tam łatwo zbłądzić, powiedzieć słowo za dużo czy dokonać osądu zgodnego z naszym wyobrażeniem na temat drugiej osoby, a nie z tym, co rzeczywiście próbuje przekazać.

I tak naprawdę obie strony barykady mają po części rację. Wydaje mi się, że dyskusja powinna przede wszystkim rozpocząć się od definicji grzechu, bo mamy tendencję do jego banalizowania, traktowania go jako "coś, czego nie wolno robić", nie rozumiemy, o co w ogóle cały ten raban i trochę powątpiewamy, by dobry Bóg odmówił nam zbawienia tylko dlatego, że nie byliśmy w niedzielę w kościele albo dlatego, że w chwili słabości dopuściliśmy się nieczystych czynów. Zawsze powtarzam, że grzechu ciężkiego nie popełnia się przypadkiem. To jest grzech, który zakłada dobrowolne i świadome odwrócenie się od Boga. To wyraźne powiedzenie Bogu: "Nie obchodzi mnie, czego dla mnie chcesz. Ja lepiej wiem, co jest dla mnie dobre". To odrzucenie Jego planu względem nas i wzgardzenie Jego Miłością. Bóg pragnie, byśmy byli wolni, natomiast grzech to nieumiejętne korzystanie z tej wolności. Wolność oznacza, że przekładamy Boga nad miłość własną, a miłość własna to przede wszystkim egocentryzm i egoizm. Można robić wiele dobrych uczynków i ze współczuciem pomagać innym ludziom - i to jest piękne i dobre. Takiego człowieka na pozór trudno nazwać egoistą, bo może być bardzo empatyczny, miły i skory do pomocy. Ale jeśli jednocześnie uważa, że lepiej od Boga wie, co jest dla niego dobre, i jeżeli sam wybiera szeroką i pełną kwiatów drogę (czyli np. pragnienie doświadczenia miłości drugiego człowieka za wszelką cenę, choćby w grzeszny sposób), zamiast wąskiej i pełnej cierni, wyboistej ścieżki (na której czasami trzeba się ogołocić z pragnień i własnych planów), to będzie mu ciężko kroczyć drogą prowadzącą do Nieba. W pewnym momencie pojawi się pewien dysonans, lęk, brak pokoju w sercu i poczucie, że coś jest nie tak. Panu Bogu zależy na zbawieniu każdego swojego dziecka bez wyjątku - ale dziecko musi przyjąć, że to Bóg wie, co jest mu do tego zbawienia potrzebne. "Będę szczęśliwy, jeśli spełni się to, o co Cię proszę. Jeżeli mnie kochasz, to dasz mi to" powinno zniknąć na rzecz "Jezu, ufam Ci i choć nie rozumiem, to mam pewność, że wiesz, co jest dla mnie najlepsze. Proszę, pomóż mi odnaleźć Prawdę i spraw, bym pozwolił, by mnie wyzwoliła".

Po czym poznać zatem wolę Boga, skoro nawet szatan może przyjmować postać anioła światłości? Przede wszystkim właśnie po tym, że droga do zbawienia nigdy nie prowadzi przez grzech. Nawet jeśli coś wydaje nam się dobre, spełnia nasze potrzeby i daje przyjemność, nawet jeśli wydaje nam się, że nikogo nie krzywdzimy. Sprzeciwienie się Bogu i odejście od Niego to największa krzywda, jaką możemy sobie wyrządzić, nawet jeśli na tym świecie będzie się nam dzięki temu żyło łatwiej i przyjemniej.

Każdy człowiek pragnie kochać i być kochany, szczęgólnie jeśli nigdy nie zaznał prawdziwej, szczerej i bezinteresownej miłości ze strony rodziców. Natomiast nie każdy człowiek jest powołany do małżeństwa. Jeżeli relacja romantyczna, w której jesteśmy lub pragniemy być, nie może owocować pod postacią sakramentalnego małżeństwa, to oznacza, że to nie jest droga dla nas. To boli i wydaje się niesprawiedliwe, ale nie możemy negować nadanego przez Boga prawa naturalnego i Przykazań, byleby osiągnąć cel. W historiach, które przytoczyłeś, widać niestety ten właśnie schemat. Rozumiem tych ludzi i wyobrażam sobie, jak bardzo cierpią. Jednak ich relacja z Bogiem jest dość jednostronna. "Kochasz mnie jako homoseksualistę, więc musisz akceptować moje wybory i nie wolno Ci ich potępić, nawet jeśli przeciwstawiam się Twoim prawom. Masz mnie kochać tak, jak ja wyobrażam sobie Twoją miłość. Masz zredefiniować dla mnie pojęcie grzechu". @Magnolia jako teolog wyjaśniła, czym jest prawo naturalne i Boży zamysł względem seksualności i płciowości człowieka. Podstawowym celem przedstawicieli każdego gatunku jest jego przedłużenie i wychowanie kolejnych pokoleń. Pod względem biologicznym każde dziecko posiada zarówno ojca, jak i matkę, więc do pełnego i zdrowego rozwoju potrzebuje zarówno wzorca ojca, jak i matki. Para jednopłciowa nie jest w stanie współpracować z Bogiem w celu przekazywania daru życia i nie może zapewnić dziecku z procesie wychowania właściwych ról płciowych - nie dlatego, że co do zasady są złymi rodzicami, ale dlatego, że nie są w stanie stać się "jednym ciałem". Przyjemnie jest być zakochanym i czuć czyjąś bliskość, zainteresowanie i troskę, przyjemnie jest się przytulić i złapać za rękę, przyjemnie jest odczuwać rozkosz współżycia - ale nie na tym polega powołanie do małżeństwa. Cel nie uświęca środków. Nie wszystko to, co uważamy za dobre, jest rzeczywistym dobrem. Czasami to pozór dobra, który koniec końców wprowadza zamęt, a nie przybliża do zbawienia.

Żadna ze wspomnianych przez Ciebie osób nie próbowała zasięgnąć porady katolickiego specjalisty (a są tacy), tylko działała na własną rękę. Te działania doprowadziły w końcu do akceptacji, która zniwelowała napięcie i przyniosła ulgę, a więc lepsze samopoczucie. To jednak nie są kryteria oceny moralnej. Czasami to, co moralne i najbliższe Bogu, jest bolesne, wywołuje dyskomfort, niejako zmusza do ofiary z siebie i rezygnacji z własnych planów. Brama prowadząca do zbawienia jest wąska, a walka ze słabościami jest trudna właśnie dlatego, że jest walką ze słabościami. Tutaj potrzeba głębokiego rozeznania i indywidualnego prowadzenia.

Bóg kocha każdego człowieka - bezgranicznie i bez wyjątku. Jednak nie każdy człowiek został stworzony jako zdolny do wypełnienia każdego powołania. Żyjemy w kulturze, która mocno gloryfikuje pompowanie się dopaminą pod postacią coraz silniejszych bodźców. Spójrz, jak miłość romantyczna jest przedstawiana w filmach. Najczęściej jest mocno wyidealizowana i bohaterowie pokonują wprawdzie trudności, ale nie wiąże się to z ponoszeniem prawdziwej ofiary z siebie. Małżeństwo jest maratonem, a związki ukazywane w filmach sprintem, gdzie zakochani zachowują się jak ludzie uzależnieni potrzebujący ciągle nowych bodźców. Seks jest zabawą, a nie przywilejem i obowiązkiem zarazem. Nic dziwnego, że zdecydowana większość ludzi pragnie coś takiego przeżyć - wszyscy wiemy, że wyrzuty dopaminy są przyjemne. Tylko taka sztuczna wizja miłosnej relacji między mężczyzną i kobietą to nie wizja małżeństwa. To nie tylko wydmuszka sprzedająca iluzję, ale również sprytny efekt pracy marketingowców, którzy wiedzą, dlaczego ludzie lubią oglądać komedie romantyczne. I nic dziwnego, że pragną coś podobnego przeżyć. Tylko nadal to nie jest małżeństwo z całym swoim bogactwem problemów, trudnych chwil, odpowiedzialności i kryzysów. Małżeństwo w Bożym zamyśle zaczyna się dopiero wtedy, kiedy etap zakochania mija, natomiast ludzie spragnieni uczucia najczęściej chcieliby, żeby to zakochanie trwało wiecznie.

Tymczasem Bóg sięga zawsze głębiej i dalej. Homoseksualiści to nie jedyna grupa osób, które nie są predysponowane do sakramentalnego małżeństwa. Są też osoby ciężko chore psychicznie, niepełnosprawne intelektualnie w głębszym stopniu czy takie, które nie są w stanie odbyć stosunku seksualnego (i wbrew pozorom nie jest ich wcale tak mało, bo temat obejmuje nie tylko impotencję). Wola Boża względem takich osób może być absolutnie wyjątkowa, a ich droga prowadząca do zbawienia nieporównywalna z niczym innym. I wcale, wbrew pozorom, nie musi oznaczać ani samotności, ani cierpienia. To nieprawda, że człowiek może być powołany jedynie do małżeństwa albo do kapłaństwa/życia zakonnego. I może właśnie dana osoba nie jest powołana do tego, by iść wyznaczonymi ścieżkami, ale do tego, by stworzyć swój własny szlak w Komunii z Bogiem.

W Kościele jest miejsce dla każdego człowieka bez wyjątku, nawet dla człowieka wątpiącego czy tkwiącego w grzechu ciężkim. Kościół nie odrzuca i nie wyklucza nikogo, ale jest sprawiedliwy w głoszeniu Prawdy. Inne miejsce w Kościele ma osoba, która stara się nie grzeszyć, a inne osoba, która trwa w grzechu i nie chce z nim zerwać. Bóg kocha każdą z tych osób i każda z nich jest Jego dzieckiem, ale miłość nie polega na akceptacji grzechu. Można być faryzeuszem, który chełpi się swoją religijnością na pokaz, a można być grzesznikiem, który szczerze pragnie być blisko Boga, ale nie umie, nie potrafi i nie rozumie. Jezus z miłością patrzy na każdą owieczkę zaplątaną w ciernie. Każdej pragnie pomóc się uwolnić, ale ciernie są ostre - może to być nieprzyjemne, może poranić, może nie być łatwe, może zburzyć nasz światopogląd i wymagać trudnych decyzji, może trwać wiele dni, miesięcy czy lat - ale pozwoli spocząć na ramionach Pana. Bóg nie zabiera ze sobą naszych cierni, nawet jeśli dzięki nim czujemy się bezpiecznie, nawet jeśli w naszym mniemaniu dają nam "ochronę" przed czymś. Możemy tkwić w takiej ciernistej klatce, nie wiedząc, że dopiero poza nią kryje się prawdziwa wolność. Klatka jest ciasna, nie pozwala się ruszyć, rani, paraliżuje - tym właśnie jest grzech. Jezus nie chce, żebyśmy żyli w klatkach, bo zostaliśmy stworzeni do wolności. Do wolności, która sprawia, że świat ani mieszkańcy tego świata nie są w stanie dać nam niczego, co zastąpiłoby Komunię ze Stwórcą. Tylko wtedy jesteśmy w stanie trzeźwo spoglądać na nasze pragnienia, szukać ich przyczyn, rozeznawać powołanie i żyć godnością dziecka Króla Królów, już tu na ziemi być częścią Królestwa, które nie pochodzi z tego świata. Wyobraź sobie, że stoisz nad ciemną przepaścią. Nie widzisz dna. Bóg nie chce, żebyś spadł i się potłukł. On chce, żebyś chwycił Go za rękę i skoczył.

Co do konfliktu "katolicka lewica vs. prawica", to jest to raczej odbicie nastrojów społecznych, które powoduje więcej złego niż dobrego. Żadna skrajność nie jest dobra - skrajność to fanatyzm, a nie mądry radykalizm. Boga można skotkać zarówno na mszy w rycie trydenckim, jak i na mszy novus ordo. On jest wolny i nie jest "bardziej" ani po jednej, ani po drugiej stronie. I dopóki żadna ze stron nie opiera swojej wiary na grzechu, dopóty dla każdej z nich jest w Kościele miejsce.

Zgadzam się, że postulatów współczesnej lewicy nie powinno się utożsamiać z komunizmem, na co dzień w końcu korzystamy z dobrych osiągnięć socjalizmu (jak np. związki zawodowe). Nie każdy lewicowy postulat jest niezgodny z moralnością katolicką. Natomiast lewica rozumiana jako pewna postawa opierająca się na konkretnym systemie wartości jest już nie do pogodzenia z katolicyzmem. Nie możemy w wyborach głosować na lewicową partię, nawet jeśli na pozór głosi specyficzny rodzaj miłości bliźniego - wystarczy, że popiera aborcję, by wiedzieć, że w rzeczywistości dzieli ludzi na tych, którzy mają prawo się urodzić, i na tych, których można zabijać (a to bardzo przypomina postulaty pewnego austriackiego malarza z wąsem). A ponieważ ta polaryzacja jest w Polsce bardzo silna, nie zostałeś do końca zrozumiany. Masz prawo doceniać niektóre lewicowe postulaty, w których widzisz realne dobro - tak długo, jak nie wiąże się to z przyzwoleniem na grzech. Osobiście znam dość liberalnych księży, ale każdy z nich jest wierny nauczaniu Kościoła i nazwya grzech po imieniu.

I co do grzechu, trzeba z całą mocą stanowczo powiedzieć, że okazywanie szacunku osobom LGBT (nazwijmy je tak umownie jako cała grupa osób odmiennej orientacji, nie tylko ta utożsamiająca się z ideologicznym ruchem) NIE JEST grzechem. Szacunek wobec kogoś nie oznacza, że automatycznie stawiamy na równi jego i nasz światopogląd i decyzje życiowe. Miłość bliźniego powinna być cierpliwa, łaskawa i nie unosić się gniewem - ale żadna zdrowa relacja oparta na miłości nie jest bezrefleksyjna i nie opiera się na kłamstwie. Nawet w bliskiej, romantycznej relacji dwojga ludzi nie akceptuje się w drugiej osobie wszystkiego jak leci. Każdy z nas ma wady i przywary, które pozostawione samym sobie mogą stanowić przeszkodę w rozwoju zdrowej relacji. Miłowanie drugiego człowieka nigdy nie jest miłością zerojedynkową. To jednoczesne miłowanie grzesznika i niemiłowanie grzechu. Stawanie w prawdzie wobec tego, co dobre i piękne, i wobec tego, co grzeszne.

Niestety jako katolicy często mamy z tym miłowaniem problem. Bo łatwo jest miłować tę osobę, która wychodzi naprzeciw swoim pragnieniom ciała i żyje w czystości. Trudno natomiast jest miłować kogoś, kto otwarcie żyje w grzechu, pluje na Boga i nawołuje do palenia kościołów. Niestety w części te agresywne zachowania są podżegane przez ludzi, którzy uważają się za katolików i patriotów, ale nie ma w nich miłości do tych, którzy wspólnie z nimi zamieszkują ich ojczyznę. Hejt wylewa się z obu stron, co jedynie podsyca podziały i sprawia, że automatycznie odbieramy przedstawicieli drugiej grupy w bardziej agresywny, stereotypowy sposób. Warto zastanowić się nad tym, co zrobiłby Jezus. Na pewno by nie hejtował, za to z pewnością by wysłuchał, pozwolił otworzyć serce i wylać z siebie wszystko, co boli. Nie poparłby grzechu, ale nie zostawiłby człowieka samemu sobie. Nie wiemy, czy homoseksualizm zawsze jest wrodzony - czytałam kiedyś książkę psychiatry, który prowadził terapie konwersyjne i opisywana przez niego praca z poszczególnymi przypadkami wykazywała pewną skuteczność. Tylko to nie była terapia na zasadzie "Wydaje ci się tylko, że jesteś gejem", ale poszukiwanie źródła po nitce do kłębka i włączenie do terapii również innych członków rodziny. I nawet jeśli terapia mogłaby być skuteczna jedynie w przypadku niewielkiego procenta osób, uważam, że warto jest ją podjąć, bo psychiatra zajmuje się też diagnozowaniem innych zaburzeń i wspólna praca nawet przy braku ostatecznej konwersji może przynieść dużo dobrego i poprawić relacje takiej osoby z otoczeniem. Nadal jednak postawą powinno być budowanie relacji z Jezusem, nawet jeśli taka osoba żyje w grzechu i nie może przyjmować sakramentów. Jezus żadnej swojej owieczki nie pozostawi, ale wewnętrzne natchnienia odbierane jako głos Boży należy rozeznawać wspólnie z kapłanem, żeby pod wpływem emocji nie tworzyć sobie nierzeczywistego obrazu Boga (a właśnie w ten sposób rodzą się herezje).

Kończąc ten przydługi wywód, chciałabym napisać, że bardzo dobrze, że pojawiłeś się na forum, Braciszku. I dobrze, że rozpętałeś tu taką burzę. Myślę, że dla każdego z nas to swoista lekcja pokory, która pokazuje, jak ważna jest umiejętność słuchania, pragnienie zrozumienia drugiej osoby i nieprzypisywanie jej złych intencji. Wszyscy stanowimy Kościół, który pełen jest ludzi nieidealnych i pełnych przywar. I tak jak w Kościele, tak i tutaj na forum wszyscy są mile widziani. Mam nadzieję, że z nami pozostaniesz. I również przepraszam, jeśli kogoś uraziły moje słowa.
Ostatnio zmieniony 28 cze 2025, 20:13 przez Wilczyca z Gubbio, łącznie zmieniany 5 razy.
Quinque
Posty: 141
Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 5
Płeć:

Post

Lewica nie wywodzi się z komunizmu, tylko ze środowiska mieszczaństwa XVIII wiecznej Francji
Ostatnio zmieniony 28 cze 2025, 22:07 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
Lukasz
Posty: 12
Rejestracja: 24 cze 2025, 7:59
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Ciekawy artykuł o USA w kontekście tej dyskusji https://deon24.com/2025/04/04/amerykans ... znicowani/

70% katolików popiera małżeństwa jednopłciowe.
59% popiera legalną aborcję w większości lub we wszystkich przypadkach (36% wśród regularnie chodzących na mszę).
Mar
Posty: 200
Rejestracja: 02 lut 2022, 10:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 67
Podziękowano: 27
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 16 cze 2025, 23:02
Wypasiona Owca pisze: 14 cze 2025, 17:59 Czy w Kościele katolickim mamy dziś do czynienia z coraz głębszym podziałem między „katolicką prawicą” a „katolicką lewicą”? Jak pogodzić dwie różne wrażliwości, np. w podejściu do migrantów, osób LGBT czy liturgii, nie tracąc jedności wiary i nauczania Kościoła?
Przyznam się, że pierwszy raz słyszę określenie "katolicka lewica", czy możesz je jakoś zdefiniować/określić?
Lewica katolicka, inaczej katolewica odwołuje się do katolickiego nauczania połączonego z myślą socjalistyczną. Taką typową katolewicą jest PiS.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Mar pisze: 25 lip 2025, 9:38 Lewica katolicka, inaczej katolewica odwołuje się do katolickiego nauczania połączonego z myślą socjalistyczną.
Jesli chodzi o sprawy socjalne, gospodarcze tak, natomiast w sprawach moralności chrześcijańskiej katolewica ma niewiele wspólnego z katolickim nauczaniem.
https://r.search.yahoo.com/_ylt=Awr.Quv ... ixSdOilw8-
Mar pisze: 25 lip 2025, 9:38 Taką typową katolewicą jest PiS.
PiS głosi konserwatywne i chrześcijańskie poglądy, w sprawach gospodarczych ma socjalistyczne myślenie, nie jest więc katolewicą.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Ignisaeternum
Posty: 2
Rejestracja: 25 lip 2025, 17:50
Wyznanie: inne wyznanie
Płeć:

Post

Drogi użytkowniku, jesteśmy na forum katolickim dlatego nie będą tolerowane ani akceptowane tego typu wulgarne wypowiedzi, nawet w formie cytatu! Ta część Twojego postu została usunięta.
Dostajesz za to ostrzeżenie. W przypadku recydywy zostaniesz zbanowany. Bramin

W związku z tym moje pytanie brzmi. Ten rodzaj katolika to jest bardziej tradycjonalista czy lewakkatolik? Wytłumaczycie mi to? Jak można powoływać się rzekomo na Ewangelię i potem pisać tego typu komentarze. Nie dość, że jest to obrzydliwy wpis jak, jak co to pominę, to jeszcze łamie w kilku miejscach kodeks karny, zastrasznie, groźby karalne, znieważenie, być może pod zniesławienie to też podchodzi, dehumanizacja. Taki mamy obraz prawakokatolika. I z tekstów na tym forum też wynika, że macie takie poglądy, jak pan z tego komentarza. Powiedzcie mi, dlaczego katolicy w Polsce muszą być tacy?
Ostatnio zmieniony 25 lip 2025, 19:38 przez bramin, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Ignisaeternum pisze: 25 lip 2025, 18:39 Ten rodzaj katolika to jest bardziej tradycjonalista czy lewakkatolik?
Dyskusja dotyczy "tradycjonalistów" i "lewokatolików", nie dotyczy ona patologii, która może mieć swoich zwolenników od lewej strony politycznej do prawej.
Ignisaeternum pisze: 25 lip 2025, 18:39 Taki mamy obraz prawakokatolika. I z tekstów na tym forum też wynika, że macie takie poglądy, jak pan z tego komentarza.
Po pierwsze, nie rozmawiamy tutaj o homoseksualizmie, chcesz o tym podyskutować to rob to w odpowiednim dziale po drugie, proszę podać jakieś wypowiedzi użytkowników, które zawierają:
Ignisaeternum pisze: 25 lip 2025, 18:39 zastraszanie, groźby karalne, znieważenie,
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Mar
Posty: 200
Rejestracja: 02 lut 2022, 10:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 67
Podziękowano: 27
Płeć:

Post

Ogólnie rzecz biorąc, współczesny Kościół stara się przypodobać współczesnemu światu idąc z prądem i zamiast mówić o grzechu i nawracać to mówi tylko o miłości i miłosierdziu.
Wypasiona Owca
Posty: 44
Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
Wyznanie: katolicyzm
Podziękowano: 10
Płeć:

Post

Możecie kontynuować ten wątek, ale zaznaczę raz jeszcze: w pierwotnym założeniu miałem na myśli nieformalny podział w Kościele katolickim na tę część "lewicową" i pozostałą. Ten konflikt był ostatnio szczególnie widoczny przy dyskusji o imigrantach, przy liście pasterskim kard. Rysia, przy wypowiedzi kard. Krajewskiego - tych biskupów oraz ich zwolenników miałem na myśli mówiąc o "katolewicy". Nie życzę sobie żadnego łączenia tego z poglądami socjalistycznymi, ani tym bardziej komunistycznymi
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Wypasiona Owca pisze: 11 sie 2025, 16:21 Możecie kontynuować ten wątek, ale zaznaczę raz jeszcze: w pierwotnym założeniu miałem na myśli nieformalny podział w Kościele katolickim na tę część "lewicową" i pozostałą.
Dziękujemy za pozwolenie :).
Wypasiona Owca pisze: 11 sie 2025, 16:21 Nie życzę sobie żadnego łączenia tego z poglądami socjalistycznymi, ani tym bardziej komunistycznymi
To nie jest koncert życzeń tylko forum dyskusyjne.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Ciekawe co by powiedzieli kardynałowie Ryś i Krajewski gdyby usłyszeli że zaliczasz ich do katolewicy...?!
Bo jestem pewna że oni skupiają się na głoszeniu Ewangelii, i na tym się skupiają.

Ja odnoszę wrażenie, ze na siłę próbujesz wprowadzić jakieś rozróżnienie czy schemat..
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)