Bierze lekarstwa a mimo to widzę jak szatan działa w jego życiu... chyba mogę taj to ująć.
Ostatnio byłam z nim w sklepie i widziałam że kupuje bułki, pytam ile potrzebujesz?
a on że 6 bo to liczba szatana.
i druga sytuacja (nie pamietam więcej ale było ich dużo). kiedyś opowiadał o jakimś czerwonym znaku
pytam o co chodzi a on znów coś tam o szatanie. Mówiłam mu żeby nie żartował nawet z tym diabłem bo to nie są żarty,,
Chciałabym wiedzieć jak go przeprowadzić na tę Dobrą stronę.
Zacząć o Panu Bogu mówić,
Uświadomić go, że w piekle na pewno nie jest tak fajnie a szatan ni jest taki fajny?
Szkoda ze do Kosciola nie chce isc.
