Tak. Mamy kochać każdego. Ale kochać to przede wszystkim chcieć dobra i zbawienia drugiego. I przy tym kochać jak siebie samego.
Czy Jezus nie kochał faryzeuszy? Ale to nie znaczy że był dla nich miły.
Problem polega na definicji miłości. Może napiszę czym dla mnie jest miłość.
Miłość jest w pełni świadomym i dobrowolnym oddaniem części lub w całości swojej wolności. Im więcej wolności oddajesz, tym bardziej kochasz. Miłość jest nierozerwalnie związana z cierpieniem. Im bardziej cierpisz tym mocniej kochasz.
Chrystus kochał i kocha nas najbardziej na świecie, bo poświęcił dla nas całą swoją wolność, piekielnie cierpiał i oddał za nas to co najcenniejsze, czyli własne życie. Nie ma większej miłości od tej, kiedy jeden człowiek oddaje życie za drugiego człowieka. I nie musi go przy tym lubić. Ludzie często nie potrafią tego zrozumieć jak to jest możliwe kochać kogoś, a przy tym go nie lubić. Można kogoś nie lubić, ale jeżeli go nie lubisz, to nigdy się z nim nie żeń, nie wychodź za mąż. Pokochasz tą osobę jak człowiek człowieka, ale jeżeli nie lubisz współmałżonka, to nie będziesz szczęśliwy.
Jeżeli ktoś by mnie zapytał kogo nienawidzę, to powiedziałbym, że nikogo. Można kogoś nie lubić, ale nienawidzić?
Natomiast kocham wszystkich ludzi, tylko że nie wszystkich tak samo jak zrobił to Jezus. Myślę, że tylko Jezus był w stanie pokochać wszystkich ludzi tak samo i tak mocno - do samego końca, bo oddał za nas swoje życie. Jezus natomiast na pewno nie wszystkich lubił, np. tych których wygonił ze świątyni, bo zrobili sobie w niej bazar.
Życie oddałbym za najbliższe mi osoby, czyli najbardziej kocham właśnie je. Nie zdecydowałbym się oddać swojego życia za jakąś obcą osobę, tak jak zrobił to np. Maksymilian Maria Kolbe. To nie znaczy, że nie kocham takich osób. Po prostu obcych kocham mniej. Myślę, że to jest normalne. Trudno oddać własne życie za obcą osobę, jeżeli samemu ma się matkę, żonę i dzieci, które po mojej stracie pewnie bardzo by cierpiały. Nie zrozumiały by mojego postępowania. Wręcz byłbym pewnie oskarżany przez moich najbliższych o to, że kogoś obcego kocham bardziej od nich. Tylko Jezus był zdolny do czegoś takiego, a Jego Matka musiała Go zrozumieć.