Całkiem zwyczajnie - to, co zaleca Paweł było po prostu w tamtych czasach przyzwoitym zachowaniem.
Bowiem wiele grzechów zależy od kontekstu kulturowego.
Weźmy tak niedawno burzliwie rozważane na sąsiednim forum noszenie spodni - w pewnym czasie mogło to być bardzo niemoralne zachowanie. Podobnie jak nasz dzisiejszy strój plażowy, lekkie koszulki pań czy leginsy (pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłem, byłem oburzony).
Ograniczam się do ubrań, bo to najłatwiej pokazać, ale sa i inne rzeczy - kiedyś wyjście na miasto panienki bez przyzwoitki mogło być niemoralne.
Oczywiście najłatwiej byłoby się odwołać do kultur bardzo nam odmiennych - choćby Indian czy dzikich plemion w Afryce.
Cejrowski wspomina o misjonarzu, którego nikt nie chciał słuchac w takim plemieniu, bo... nie chodził z gołym,
pardon, tyłkiem (i nie tylko...). Indianie uważali, ze jak przykrywa, to musi mieć jakąś kompromitującą jego męskość wadę - a taki ktoś nie mógł w ich pojęciu być kapłanem.
I facet zdjął to ubranie - i zaakceptowali go. Choć ponoć nie przyznał się swojemu biskupowi, że odprawia Mszę Świętą z gołym tyłkiem...
Ale patrzmy też na kultury Zachodu. W Australii całkowicie normalnym zachowaniem jest topless pań na plaży. Nie jest to uważane za niemoralne. Czy jest to dla Australijki grzech? Wątpię.
Kultura się zmienia i konkretne "implementacje" grzechu też. Liczy się zasada, a nie zdefiniowane "prawo".
Inne prawo, prawo Miłości mamy "wypisane w sercach" po to, by interpretować je na codzień, nie potrzebujemy "chrześcijańskiego Talmudu" by w nim czytać co jeszcze jest OK, a co jest grzechem - Paweł pisze
"Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające."/Rz 2:15/
Bo "wiemy o co chodzi" -
"Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego."/J 15:15/
„Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.” /Rz 13,8-10/
Zapowiadał to zresztą ST, np.:
„ Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy zawrę z domem Izraela i z domem Judy nowe przymierze. Nie takie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich władcą - wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercach. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi ludem."/Jr 31,31-33/)
W przeciwnym wypadku wchodzimy w pułapkę Talmudu, gdzie moralność, zamiast w sercu, gubi się w rozważaniach i interpretacjach.
„Prawo nie opiera się na wierze, lecz /mówi/: Kto wypełnia przepisy, dzięki nim żyć będzie. Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił” /Gal 3,12-13a/
Jakiś czas temu przeczytałem współczesny(!) tekst o jednym z aspektów świętowania przez Żydów szabatu:
W jaki sposób dzisiejszy Izrael rozwiązuje kwestię pracy w Szabat związanej z udojem krów?
Dojenie zwierząt (w tym krów) należy do jednej z kategorii czynności zakazanych (melachot) Żydom w Szabat. Ten rabiniczny zakaz stoi jednak w sprzeczności z zasadą car balei chajim (niezadawania cierpienia zwierzęciu [istocie żywej]), więc od dawna stosowane są metody postępowania w tej sytuacji zgodnie z religijnym prawem tak, aby zwierzę się nie męczyło, a zasada szabatowa była szanowana.
Po pierwsze, krowa może być wydojona przez nie-Żyda.
Po drugie krowa może być dojona przez Żyda wówczas, gdy mleko nie jest w żaden sposób wykorzystywane, a więc gdy jest natychmiast niszczone, co oznacza że czynność ta wykonywana jest wyłącznie w celu zapobieżenia cierpieniu zwierzęcia. Dojenie jest bowiem mefarek, czyli oddzielaniem substancji jadalnej od środowiska niejadalnego. Dojenie więc prosto na podłogę obory lub dojenie do naczynia zawierającego substancję chemiczną (na przykład detergent), która czyni mleko natychmiast niejadalnym, powoduje, że dojenie przestaje być mefarek.
Trzecią metodą - i ta właśnie od wielu już lat jest najczęściej stosowana na większych farmach w Izraelu - jest dojenie krów przy pomocy elektrycznych dojarek, które są zaprogramowane przed Szabatem i również przed Szabatem podłączone do wymion. O określonej porze włączają się, całkowicie bez udziału człowieka i doją krowy. Mleko uzyskane w ten sposób może być wykorzystane w dowolny sposób po Szabacie tak, jak mleko z każdego innego dojenia w zwykłe dni tygodnia.
(za Facebook, Stowarzyszenie 614 Przykazania, (dostęp 30.05.2021)
W ten właśnie sposób Żydzi zawalili sprawę; Bóg podarował im Szabat jako dzień odpoczynku - tymczasem oni uczynili go dniem wypełnionym udręką, jak się zachowywać, by nie "złamać szabatu".