Na przykład fakt, że są inni ludzie niż ja.
Drugi człowiek.
Miliardy ludzi.
Ludzi ze swoją świadomością, ze swoim życiem, ze swoją historią ale i ze swoim dzisiaj.
Którzy teraz też coś robią, coś przeyżywają, o czyms myślą.
W coś wierzą.
Może rodzą się, może umierają?
Może cieszą się, może płaczą?
Kiedy jadę sobie autobusem i patrzę przez okno na ludzi, to nie mogę pozbyć się tego zdziwienia.
Może to głupie,
ale tak się do tego przyzwyczailiśmy
i do ogromu innych niezwykłych rzeczy wokół,
że traktujemy to jak coś oczywistego, normalnego, zwykłego.
A to przecież tak niesamowite
