Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Komentarz forumowiczów do codziennych czytań

Stary i Nowy Testament, rozważania, rozumienie, komentarze
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

A przeczytałeś dzisiejszą ewangelię? @UbogiWDuchu
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
UbogiWDuchu

Post

Magnolia pisze: 24 mar 2024, 18:37 A przeczytałeś dzisiejszą ewangelię? @UbogiWDuchu
Chodziło mi o to, że wydarzenie "Niedzieli Palmowej" kojarzą mi się z wjazdem Jezusa do Jerozolimy na osiołku i ludźmi, którzy witają go z palmami, wiwatują i krzyczą "hosanna!".

Tutaj Tak jakby "tytuł ksiązki nie zgadza mi się z jej zawartością". :-?
Awatar użytkownika
daniel
Posty: 2460
Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 500
Podziękowano: 948
Płeć:

Post

UbogiWDuchu pisze: 24 mar 2024, 18:16 Dlaczego ta niedziela obok Palmowej nazywa się "Męki Pańskiej"?
Przecież Mękę Pańską wspomina się dopiero w piatek.
Rozpoczyna Wielki Tydzień. Wszystko jest w wiki:

"Święto zostało ustanowione na pamiątkę przybycia Chrystusa do Jerozolimy. Rozpoczyna okres przygotowania duchowego do świąt, będącego wyciszeniem, skupieniem i przeżywaniem męki Chrystusa. Pierwsze znane zapisy dotyczące święta pochodzą z dziennika pątniczki Egerii, a datowane są na lata osiemdziesiąte IV wieku."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Niedziela_Palmowa

Ciekawe, że zwróciłeś na to uwagę. Radosne
Niedziela Palmowa rozpoczynająca przeżywanie cierpienia, męki i śmierci Chrystusa.
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

(Mt 7, 21-29)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości". Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki". Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie.
Tyle razy słyszeliśmy już ta ewangelię, ze się nam można powiedzieć osłuchała... pamiętamy że trzeba budować nasz dom na skale Bożych przykazań.
Ale to nie koniec nauki. istotne jest że niezależnie czy dom jest na skale czy na piasku w ewangelizacyjne jest zapowiedź wichury i burzy. Czyli to jest pewne, że będzie deszcz i burza! co to oznacza dla nas? Że burza życiowa to naturalny stan w naszym życiu , przepowiedziany przez ewangelię. Można jednak przechodzić przez ta burze z Jezusem, albo bez Niego. To jest istotna różnica.
Z Jezusem przetrwamy, bez Jezusa upadek nasz będzie wielki....
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

"Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami." (Mt 9)
Od pewnego czasu zastanawia mnie to, że Jezus i Jego uczniowie po prostu siedzą za stołem, jedzą i piją wraz z celnikami i grzesznikami. Ewangelista o niczym innym nie wspomina. Nie ma mowy o jakimś nauczaniu, nawracaniu, napominaniu. Celnicy i grzesznicy też po prostu przyszli i "dosiedli się" do stołu.
To Jezusowy sposób na powołanie i uzdrawianie chorych. Czyli chory najpierw po prostu może przyjść, jeść i pić z Jezusem i uczniami. Pewnie nikt by nie przyszedł do tego domu, gdyby na początku musiał spełnić kilka niezbędnych warunków.

Jezus zaczyna swoją terapię od jedzenia, picia i zwykłej rozmowy z tymi, z którymi inni nie chcieli mieć nic do czynienia. Mam wrażenie, że sporo tych kłótni o to, kto może, kto nie może, komu wolno, komu nie przyjąć komunii świętej bierze się z niezrozumienia miłości, a jeszcze bardziej grzechu. Jeśli grzech jest brakiem prawdziwej miłości do Boga, do samego siebie i bliźniego, jeśli jest raną, która wyniszcza chorego i innych wokół niego, jeśli jest skutkiem rozpaczliwego szukania szczęścia i ratunku w jakichś dobrach, to wcale się nie dziwię, że Jezus mówi o swojej misji jako o leczeniu chorych. To leczenie zaczyna się od tego, że chorzy po prostu przychodzą do Lekarza, jedzą i piją razem z Nim.
Dariusz Piórkowski SJ
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.

Komentarz:

Zarówno Ojcowie Kościoła, jak i współcześni bibliści podkreślają uderzające pokrewieństwo słów, jakimi Anioł Gabriel pozdrowił Maryję, z proroctwem mesjańskim skierowanym do całego ludu Bożego, jakie znajduje się w Księdze Sofoniasza. Wszystko, co w wielu słowach wypowiada prorok Sofoniasz, powtarza w niewielu słowach Anioł Gabriel: "Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Nie bój się, Syjonie! Pan, Twój Bóg jest pośród ciebie. Mocarz - On zbawi" (So 3,14-17). o. Salij


Przyznam ze jak czytam tą Ewangelię, gdzie jest jasno napisane Kim jest Jezus, to ja nie rozumiem jak naród żydowski nie przyjął Jezusa jako Mesjasza i Zbawiciela....??
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 330
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Nie wiem jakie są zasady bo widzę, że czytania codzienne są wrzucane. A to jest czytanie krótkie z Jutrzni.
Iz 53
11b Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu,
ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
12 Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,
i posiądzie możnych jako zdobycz,
za to, że Siebie na śmierć ofiarował
i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu,
i oręduje za przestępcami.

Poruszył mnie ten fragment dzisiaj rano
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Poruszeniami z codziennych czytań można dzielić się tutaj, w tym wątku. @Jockey

Wątek z codziennymi czytaniami nie jest wątkiem dyskusyjnym, tak jest od początku. Czytania daję albo ja albo wyznaczona osoba do tego zadania,
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Natalia89
Posty: 30
Rejestracja: 17 lip 2026, 12:45
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Piękny komentarz ks. Piórkowskiego do dzisiejszej Ewangelii:
"Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa" (Mt 13, 30)
W przypowieściach o królestwie niebieskim (które jest obecne na ziemi w formie niedoskonałej, zmierzającej do pełni) Jezus ukazuje nam Jego "jarzmo", czyli Jego nauczanie, które po jego przyjęciu ma czynić nas doskonałymi na wzór Ojca.
Przypowieści zasadniczo objawiają nam, co to znaczy, że Bóg jest miłością. Pokazują, jak prawdziwa miłość działa wobec całego stworzenia. A jest to miłość, której nie pojmujemy, która często wydaje nam się dziwna w działaniu, czasem skandaliczna, a jeszcze innym razem, jakby jej w ogóle nie było. Z drugiej strony ukazują, na jakie przeszkody natrafia Słowo Boga, które pragnie ukształtować człowieka i uczynić go szczęśliwym, podobnym do samego Boga.
Jezus posługuje się obrazem Siewcy, Rolnika, Ogrodnika, Sadownika, czyli kogoś, kto sieje i sadzi rośliny, aby rosły i wydawały owoc.
Tydzień temu słyszeliśmy przypowieść o Siewcy i o ziarnie, w której Jezus opowiada o marnotrawstwie i rozrzutności Boga, który mówi sieje gdzie popadnie. Głosi Słowo wszystkim, chociaż z góry wie, że nie wszyscy od razu je przyjmą albo przyjmując nie od razu wydadzą spodziewany owoc. Przeszkody tkwią w ludzkim sercu: przywiązania, brak uważności, żądze, czyli serce w różnym stopniu uwikłane w niewłaściwą miłość do stworzeń powoduje, że słowo ostatecznie nie wydaje owocu. Całe działanie Słowa, czyli słuchanie tego Słowa, polega na tym, aby stopniowo i cierpliwie oczyszczać ludzkie serce.
W dzisiejszej przypowieści Jezus idzie jeszcze dalej. Stwierdza, że istnieją jeszcze zewnętrzne przeszkody, które jednakowoż wnikają do serca i mogą sprowokować nas do tego, że poniszczymy już dojrzewającą pszenicę - czyli już wzrastający w nas owoc.
Mowa o działaniu nieprzyjaciela i istnieniu zła w świecie i w nas samych. Jest to jedna z największych wyzwań w życiu każdego człwoieka, także chrześcijanina.
Wiele uwagi poświęciłem tej przypowieści w książce "Nie musisz być doskonały", więc nie chcę pewnych rzeczy powtarzać. Podzielę się tutaj tym, co dzisiaj szczególnie mnie poruszyło.
Przypowieść jest odpowiedzią Jezusa na misterium zła w świecie, ale o wiele bardziej pokazuje, na czym polega cierpliwość i łagodność Boga. Zresztą, według św. Pawła jest to pierwsze imię miłości. Cierpliwość ma powstrzymać nas przed pierwszą impulsywną reakcją wobec zła. A kiedy go doświadczamy czujemy lęk i boimy się, że zostaniemy pochłonięci przez zło, które zwykle nie przychodzi do nas w jakiejś abstrakcyjnej postaci, lecz bardzo konkretnie. Bo jeśli damy się wciągnąć złu w lęk, a potem w przemoc, agresję czy rozpacz, miłość już nie jest w stanie przez nas działać. Nie ukażą się w działaniu jej inne oblicza.
Trzeba przypomnieć, że w przypowieści chodzi nie tyle o jakiś chwast, lecz konkretną roślinę - życicę roczną, która jest ma wyrazić pozór dobra. Jest to roślina nieodróżnialna od pszenicy we wczesnym stadium rozwoju, czyli na etapie źdźbła. Różnicę można zauważyć po czasie, gdy rozwija się kłos pszenicy i życicy. Jedna i druga roślina posiada ziarna. Tyle że ziarna życicy są szkodliwe dla zdrowia i życia człowieka i zwierząt, które jedzą zboże.
Tę właśnie roślinę zauważają po pewnym czasie słudzy gospodarza. I to rodzi w nich niepokój, zdziwienie, pytanie, skąd się to wzięło, przecież gospodarz posiał pszenicę. Taki był cel działania nieprzyjaciela: wzbudzić realny niepokój i lęk wszak życica naprawdę jest szkodliwa. Słudzy zaniepokoili się tym, że przy żniwach nastąpi pomieszanie ziaren dobrych i złych. Chcieli więc zawczasu zapobiec ewentualnym zatruciom przez tych, którzy będą jeść chleby z mąki tego pola.
To są też nasze pytania: skąd się wzięło zło, skoro Bóg jest dobry. Istnienie zła i dobrego Boga często wyklucza się w ludzkiej głowie. Jeśli Bóg jest dobry, to jak może dopuszczać do istnienia zła i jego działania? Celem zła jest najpierw podważyć dobroć Boga i stworzenia. Tym się kieruje nieprzyjaciel z przypowieści. Chodzi o to, by przekonać człowieka, że to Bóg jest autorem zła, a jeśli nie jest, to na pewno jest wobec niego bezsilny lub jest mu obojętne to, czego doświadcza Jego stworzenie.
A co mówi Jezus? Najpierw, że nieprzyjaciel i gospodarz nie są równorzędnymi partnerami albo inaczej, zło i dobro nie istnieją odwiecznie, nie są dwiema konkurującymi ze sobą siłami. Tak tłumaczy świat wiele systemów: dualizm, manicheizm, gnostycyzm. Jest zły i dobry bóg. Pierwszy bardziej związany z materią, drugi z tym, co duchowe.
Jezus objawia nam, że pierwotne i jedyne jest pole z pszenicą. Pierwsza jest pszenica. I gospodarz skupiony jest całkowicie na pszenicy, która daje pokarm i zostanie zwieziona do spichlerza. Zło jest dziełem stworzenia, nie Boga. Nie istnieje coś takiego jak odwieczne zło, bez początku. Nie istnieje coś takiego jak stworzenie od początku złe.
Widzimy jednak w przypowieści, że gospodarz jest świadom istnienia i działania swego nieprzyjaciela. O tym nie wiedzieli słudzy. Co więcej, gospodarz pozwala działać nieprzyjacielowi pod osłoną nocy. Nawiasem mówiąc gdyby zło i dobro było równorzędne, nieprzyjaciel nie musiałby działać w nocy, gdy wszyscy śpią, Boi się działania w dzień, bo szybko byłby zdemaskowany.
Reakcja sług ilustruje nasze pierwsze reakcje wobec tego, co nas zaskakuje, budzi nasz lęk, w czym rzeczywiście upatrujemy zagrożenie dla nas, dla naszego życia. Nie ma nic złego w tym, że taki lęk czy strach się budzi. To całkiem naturalne. Problem zaczyna się w momencie naszej reakcji na ów lęk. Zło popycha nas w kierunku impulsywnych, pierwszych, i natychmiastowych reakcji, zwykle obronnych lub przemocowych. To może być ucieczka, (a nie zawsze należy uciekać przed nieprzyjemnymi uczuciami), to może być atak, użycie siły, użycie słowa jak miecza, który zabija drugiego itd.
W odpowiedzi na pytanie sług, gospodarz ukazuje im to, czego oni po prostu nie wiedzą. I ta nowa wiedza zmienia zasadniczo sposób odpowiedzi na powstały lęk i niepokój. Słudzy chcą wyrwać i usunąć życicę zawczasu, kierując się dobrymi intencjami i chęcią ochrony zdrowia i życia, ale nie wiedzą, że życica jest połączona korzeniami z pszenicą. Propozycja siłowego i szybkiego rozwiązania doprowadziłaby do zniszczenia wszystkiego co dobre.
Polecenie gospodarza jest jednak szokujące: "Pozwólcie obu być rosnącymi razem". Oczywiście, pszenica i życica symbolizują najpierw ludzi w Kościele, w królestwie niebieskim, a szerzej w świecie.
Ta przypowieść zadaje kłam myśleniu plemiennemu, wszelkim dualizmom, ostremu podziałowi na dobrych i złych, naszych i obcych. Ten podział istnieje w ludzkiej głowie. Reakcja sług uwidacznia się w nas, gdy dostrzegając nawet złe działanie w drugim, albo po prostu inność drugiego, reagujemy lękiem i uciekamy się do przemocy fizycznej lub słownej, chcemy wykluczać, budować mury, potępiamy, czyli uważamy, że inny, obcy, nawet zły moralnie jest zły z natury. Takim się po prostu urodził.
Ta przypowieść uczy nas, że serce ludzkie to nie jest tylko sama pszenica i nie tylko sama życica. Jest w świecie, w Kościele, w nas jedno i drugie.
I właściwie od przyjęcia tej prawdy zależy to, czy królestwo Boże wyda w nas owoc. Zwykle popadamy w skrajności - i z tego dopiero bierze się wiele zła, niepotrzebnego cierpienia, krzywdy ludzkiej.
Wiele agresji, przemocy, potępiania, nieprzebaczenia bierze się albo stąd, że człowiek za słabo widzi swoją wartość, swoją dobroć z urodzenia, z natury, a za bardzo widzi w sobie realną lub często wmówioną ciemność, wiele kłamstw na swój temat, wiele pozorów dobra, czy jak dzisiaj powiedziałaby psychologia - zniekształceń poznawczych. Najprościej rzecz ujmując nie znamy pełnej prawdy o sobie, o człowieku jako takim.
Widać to, jak sądzę, w przypowieści o miłosiernym Ojcu i dwóch synach. Młodszy syn mógł uznać leżąc nad korytem świńskim, że nie ma w nim nic dobrego. Jest już kimś na podobieństwo.... świni. Sama nieczystość, zło, nędza, cierpienie, pustka, głód, beznadzieja i rozpacz. A to nieprawda. W tej ciemności jednak dojrzał ojca, to znaczy, wierzył w jego dobroć w takim sensie, że ojciec przyjmie go do pracy po powrocie do domu.
Z kolei starszy syn popadł w drugą skrajność: widział siebie tylko jako nienagannego, czystego, sumiennego, posłusznego, nie takiego jak rozpustnicy, zdziercy, marnotrawcy, złodzieje itd.Widział s sobie czyste dobro, wszak NIGDY nie przekroczył rozkazu ojca.
Młodszy syn widział w sobie zasadniczo tylko swój cień, nie widział tego, co dobre, a starszy syn nie widział swego cienia, a tylko to co dobre, szlachetne, czyste.
Pokora polega na tym, że widzimy przede wszystkim światłość, dobroć i ich.... cień. Widzimy pszenicę i życicę i jak są powiązane ze sobą. Najpierw w sobie, a potem, w drugich. Jeśli nie będę widział w sobie cienia, będę widział go tylko w innych. I wykluczał, potępiał, atakował. Jeśli będę widział tylko światło, będę naiwny i będę pomniejszał lekceważył lęk, który jest reakcją na zło w świecie i innych.
Cień i to, co cień odbija są jednością. Nie byłoby jednak cienia bez rzeczy, na którą pada światło i rzuca jej odbicie.
Bóg pozwla na rośnięcie razem w nas cienia i światła. Często tego nie rozumiemy, zwłaszcza gdy doświadczamy zła.
Co jest moim cieniem? Co jest moją życicą? Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: czego dzisiaj najchętniej pozbyłbym sie z mojego życia, sądząc, że wtedy będę szczęśliwy, pełen pokoju i radości? Co to jest? Jezus mówi, że cień musi w nas współrosnąć z tym, co jasne i dobre aż do żniwa. Bo dobro w nas jest pierwotne i najwazniejsze. Dlatego Bóg nie niszczy ani diabła, a ani nas. Nie używa żadnych form przemocy. Pozwala istnieć i działać swemu stworzeniu.
A to piękna ilustracja cierpliwej miłości z adhortacji "Amoris laetitia", do której często wracam:
"Uzbrojenie się w cierpliwość nie oznacza pozwalania, aby nas nieustannie maltretowano, ani też tolerowania agresji fizycznej czy zgody na to, by nas traktowano jak przedmioty. Problem rodzi się wówczas, gdy żądamy, aby relacje były idylliczne czy też, aby ludzie byli doskonali, albo gdy stawiamy siebie w centrum i oczekujemy wyłącznie, aby działo się tak, jak chcemy. Wtedy wszystko nas niecierpliwi, wszystko prowadzi nas do reakcji agresywnych. Jeśli nie dbamy o cierpliwość, to zawsze będziemy mieli wymówki, aby reagować gniewem i w końcu staniemy się ludźmi, którzy nie potrafią żyć z innymi, typami aspołecznymi, niezdolnymi do opanowania impulsów, a rodzina stanie się polem bitwy" (92)
Velaya
Posty: 26
Rejestracja: 23 lip 2026, 13:58
Podziękował/a: 12
Podziękowano: 9

Post

Natalia89 pisze: 19 lip 2026, 15:13 Piękny komentarz ks. Piórkowskiego do dzisiejszej Ewangelii:

"Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa" (Mt 13, 30)
Mam taką refleksję, że to nie chodzi o to, że jedni ludzie są chwastami a drudzy zbożem, tylko metaforą każdego człowieka jest tutaj całe pole.
helper
Posty: 70
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Velaya pisze: 24 lip 2026, 0:43
Natalia89 pisze: 19 lip 2026, 15:13 Piękny komentarz ks. Piórkowskiego do dzisiejszej Ewangelii:

"Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa" (Mt 13, 30)
Mam taką refleksję, że to nie chodzi o to, że jedni ludzie są chwastami a drudzy zbożem, tylko metaforą każdego człowieka jest tutaj całe pole.
Miałem podobne przemyślenia. Na początku, jak parę dni temu była ta Ewangelia, to pojawiło mi się w głowie pytanie: jestem chwastem, czy pszenicĄ? Ale potem mi przyszło do głowy, że to nie jest tak, że Jezus "łaskawie pozwala żyć" ludziom zagubionym, żeby na koniec ich wyrżnąć i spalić. Absolutnie nie. Też uważam, że to pole jest tutaj człowiekiem i Jezus na koniec przyjdzie i nas oczyści z naszych własnych chwastów i zostanie sama pszenica
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Ja myślę, ze obie interpretacje mają ziarenko prawdy o rzeczywistości.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)