Jak się spędza z kimś czas, jest czyimś przyjacielem otwartym na poznanie tego drugiego to myślę że naturalnie się po pewnym czasie wie lub mocno domysla co może czuć, jak reagować, myśleć w danej sytuacji. To jest wyraz bliskości... W rozmyślaniu o tym nie ma nic złego. Owoce takiego rozmyślania można ocenić już samemu. Ja to co powiedział p. Bańka rozeznaję pozytywnie. Może warto wziąć to pod uwagę zanim się spróbuje zdyskredytować człowieka.bramin pisze: 31 lip 2024, 13:24 Już napisałem co o tym sądzę, być może zabrzmiało to ironicznie, no to jak mam nazwać p. Bankę, wizjonerem? jasnowidzem? mistykiem? Ja nie wiem co dzieje się "w ziemskim sercu Jezusa" może jestem głupi albo niezbyt pobożny? Jak on wie to super.
Nie jest to jasnowidztwo ani wizjonerstwo. Mistycyzm nie wiem, może trochę...
ok, nazwaliśmy rzeczy po imieniu i co dalej?Trzeba nazywać rzecz po imieniu, nie bać się być posądzonym o jakieś kołtuństwo, drobnomieszczaństwo.
Oburzenie to naturalna reakcja, pierwsza jaka przychodzi, ale tez mam wrażenie szybko się wypala. Co z tym oburzeniem dalej? Jak ma się odpowiednio wyrażać i na co w praktyce przekładać? Mamy wyjść na ulicę? Pisać komentarze w internecie? Co ma niby w takiej sytuacji zrobić katolik Kowalski?Nie zgadzam sie z poglądem, ze nie należy reagować oburzeniem i ze to oburzenie nic nie da.
Jestem głodna odpowiedzi na te pytania bo podskórnie czuję, że to dopiero początek zjawisk z którymi przyjdzie nam się mierzyć.
kogoś konkretnie masz na myśli? Ja tu takich osób czy na forum czy w podanych komentarzach nie zauważyłam.Jak dla kogoś święte rzeczy nie są ważne to może jest to dobra strategia.
no kościół robił też wiele rzeczy, których teraz byśmy nie pochwalili. O jakiej obronie konkretnie piszesz? Może tam będzie moja odpowiedź.Pierwotny Kościół modlił sie za swoich prześladowców ale bronił tez swoich świętości, które były opluwane.
Nie wiem co masz na myśli mówiąc "fajnokatolicka". Mam wrażenie, że wiele można pod to określenie teraz przyklepać..Uważam ze postawa "fajnokatolicka" relatywizująca takie zachowania jak te w Paryżu do niczego dobrego nie prowadzi.
tez uważam, że nie można relatywizować takich zachowań. Trzeba nazywać po imieniu, ale inną rzeczą jest też wybór reakcji I podjęcia konkretnych kroków.
Jasne, niech nam się skleja jak chce, ale nie mów że zmieniam kontekst. Bo zwróciłeś uwagę na to, że Jezus nie zawsze był łagodny (rozumiem, że nawiązując do tego co napisał p.Bańka) i podałeś na poparcie miejsca w Ewangelii. Myślę, że wspólnie mniej lub bardziej doszliśmy do tego, że owe fragmenty osadzone są w jakiś konkretnych sytuacjach dzięki którym możemy się dowiedzieć wobec kogo Jezus był mniej łagodny. Jakby nie patrzeć nie chodziło o jawnych grzeszników czy pogan a wierzących Żydów przestrzegających na swój sposób prawa.
Mnie się to skleja, poza tym zmieniłaś kontekst wiec niech tak zostanie jak uważasz. Nie wszystko musi nam sie zgodnie sklejać.
no rozumiem, ale nie mam zbytnio zdania na ten temat. Nie znam osobiście muzułmanów, tylko mam jakieś pojedyncze informacje o tej wierze, których nie bardzo potrafię w tym momencie zweryfikować.esperanza pisze: 30 lip 2024, 15:23 Chyba źle mnie zrozumiałaś. Nie miałem na myśli radykalnych islamistów, których oczywiście nie brakuje w Europie. Miałem na myśli przeciętnego wyznawcę islamu, który m.in. przestrzega ramadanu, zachowuje przepisy koraniczne, modli się regularnie, w piątki idzie do meczetu, dzieci są dla niego znakiem Bożego błogosławieństwa a nie obciążeniem i więzi rodzinne są bardzo silne.
Z wyżej wymienionych powodów islam jest mocny a chrześcijaństwo w Europie umiera, wymiera tez Europa.
W każdym razie wydaje mi się, że Islam jest podszyty strachem i ideologią dlatego ma się tak dobrze. No i wiadomo liczba ich ludności tutaj też robi i będzie robić robotę.
