Przepraszam, że znowu zadaję pytanie "grzech czy nie"? Ale zupełnie zepsuło mi ono humor i nie mam siły wziąć się za coś produktywnego i potrzebuję pomocy.
Pisałem z koleżanką, z którą piszę od 2 miesięcy. Podobam jej się, ale ze względu na różnice wieku raczej nie będziemy razem. Napisałem jej już nie pamiętam w jakim kontekście że chętnie bym się potulił. Ona napisała, że w takim razie zaprasza. Kiedyś pisała, że przyszedł do niej kolega się potulić. Podejrzewam że oglądali film czy coś i przytulali się na łóżku siedząc lub leżąc. Ona wie że jestem wierzący, i sama uznaje się za wierzącą choć nie do końca wychodzi jej życie zgodnie z wiarą. Tak czy inaczej chyba chodzi do kościoła. Napisała, że to byłoby jak brat i siostra, bo zna moje podejście do wiary. Generalnie się zgodziłem ale nie umówiliśmy się bo aktualnie mam wyjazd na tydzień. Zastanawiam się czy nie popełniłem grzechu ciężkiego. Kiedyś, przed rozpoczęciem leczenia mojego moralnego/religijnego OCD (nerwica natręctw, skrupuły) raczej bym się na to nie zgodził. Jestem jednak od kilku miesięcy na lekach i dobrze wychodzi mi walka z chorobą, dlatego jestem bardziej otwarty np. na taką propozycję spotkania. Zastanawiam się czy takie przytulanie nie byłoby wystawieniem się na ryzyko popełnienia grzechu seksu bez małżeństwa. Czy byłoby to wystawianie się na pokusę? Oczywiście nie chciałbym tego, ale istniałoby takie ryzyko. Nie wiem czy przesadzam i to efekt choroby, czy na prawdę zgadzając się i nie przeciwstawiając się popełniłem grzech ciężki. Chcę iść dziś do kościoła i przyjąć Komunię, ale boję się że to mógł być grzech ciężki. Proszę o pomoc
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Przytulanie się
-
Magnolia
- Posty: 10170
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Samo pisanie o przytulaniu wydaje mi się być niewinne, normalne.
Ale przytulanie powinno być wyrazem naszych uczuć do danej osoby. Więc raczej właściwym miejscem jest związek a nie jedynie koleżenstwo.
Z jednej strony przytulanie jest wystawianiem się na pokusę z drugiej strony jak się ma młody człowiek nauczyć panowania nad sobą? Czasem trzeba wypróbować siebie i swoją wolę.
Nie można bać się wszystkiego co ludzkie .
Ale przytulanie powinno być wyrazem naszych uczuć do danej osoby. Więc raczej właściwym miejscem jest związek a nie jedynie koleżenstwo.
Z jednej strony przytulanie jest wystawianiem się na pokusę z drugiej strony jak się ma młody człowiek nauczyć panowania nad sobą? Czasem trzeba wypróbować siebie i swoją wolę.
Nie można bać się wszystkiego co ludzkie .
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wilczyca z Gubbio
- Posty: 168
- Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 12
- Podziękowano: 67
- Płeć:
Magnolia, ale przytulamy się przecież nie tylko do chłopaka/męża czy dziewczyny/żony, ale również do osób nam bliskich - a zdarza się, że i w spontanicznym geście do takich, które ledwo poznaliśmy. Przytulenie się nie musi być gestem nacechowanym erotycznie i samo w sobie nie powinno być w mojej opinii tak postrzegane.
Niepokoi mnie też osobiście przekonanie, że jakakolwiek forma bliskości z kimkolwiek przeciwnej płci przed ślubem oznacza, że na pewno dojdzie do grzechu ciężkiego. To świadczy o tym, że człowiek nie ma zaufania ani do siebie, ani do tej drugiej osoby. Nasz umysł działa w taki sposób, że jak powtarzamy sobie: "Tylko nie myśl o różowym słoniu", to automatycznie wyobrażamy sobie różowego słonia. Jeśli więc ciągle powtarzamy sobie: "Byleby to spotkanie nie zakończyło się seksem przedmałżeńskim, byleby nie było grzechu", to siłą rzeczy w umyśle powstanie skojarzenie jednego z drugim. W efekcie zamiast cieszyć się z np. ze wspólnego oglądania filmu i skupiać na wydarzeniach na ekranie, człowiek gorączkowo myśli o tym, żeby nie zgrzeszyć, przez co w umyśle od razu pojawiają się u niego obrazy związane z tym grzechem. To zdradza pewnego rodzaju nieuporządkowanie w sferze seksualnej i to jest sprawa, nad którą powinno się pracować z kierownikiem duchowym. On również powinien decydować, czy dla danej osoby przebywanie w danej sytuacji jest wystawianiem się na grzech, czy też nie. Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi, która będzie uniwersalna dla wszystkich. Natomiast prawdą jest, że przytulanie się podczas seansu na kanapie to jednak już pewna intymność i nie robimy tego ze znajomymi - jest to bliskość zarezerwowana dla sympatii. Warto zadać sobie pytanie: "Czy to byłoby dla mnie ok, gdyby moja dziewczyna przytulała się tak ze swoimi znajomymi?". Jeżeli odpowiedź jest negatywna, to oznacza, że w głębi serca wiemy, że to nie jest jedynie niewinny gest.
Osobiście zwróciłabym uwagę na nieco inną rzecz. Autor wątku wspomniał, że podoba się tej dziewczynie, ale sam nie widzi raczej możliwości bycia z nią ze względu na różnicę wieku (nie wiadomo, jaka to różnica i czy dziewczyna jest sporo starsza, czy sporo młodsza). W takiej sytuacji ja bym sobie odpuściła jakąkolwiek bliskość. Dziewczyna pewnie odczyta to jako zachętę do pogłębienia znajomości, autor da jej niepotrzebną nadzieję i koniec końców oboje będą cierpieć. Podejrzewam też, że ze względu na swoją nerwicę i skrupuły nie doświadczy żadnej przyjemności z tego spotkania i będzie jedynie cały czas zastanawiał się, czy już był grzech, czy jeszcze nie.
Podsumowując: gorąco zachęcam do poszukania sobie kierownika duchowego, z którym wspólnie będzie można pracować nad nieuporządkowaniem i rozeznawać, co można, a przed czym lepiej dla własnego dobra się wstrzymywać.
Niepokoi mnie też osobiście przekonanie, że jakakolwiek forma bliskości z kimkolwiek przeciwnej płci przed ślubem oznacza, że na pewno dojdzie do grzechu ciężkiego. To świadczy o tym, że człowiek nie ma zaufania ani do siebie, ani do tej drugiej osoby. Nasz umysł działa w taki sposób, że jak powtarzamy sobie: "Tylko nie myśl o różowym słoniu", to automatycznie wyobrażamy sobie różowego słonia. Jeśli więc ciągle powtarzamy sobie: "Byleby to spotkanie nie zakończyło się seksem przedmałżeńskim, byleby nie było grzechu", to siłą rzeczy w umyśle powstanie skojarzenie jednego z drugim. W efekcie zamiast cieszyć się z np. ze wspólnego oglądania filmu i skupiać na wydarzeniach na ekranie, człowiek gorączkowo myśli o tym, żeby nie zgrzeszyć, przez co w umyśle od razu pojawiają się u niego obrazy związane z tym grzechem. To zdradza pewnego rodzaju nieuporządkowanie w sferze seksualnej i to jest sprawa, nad którą powinno się pracować z kierownikiem duchowym. On również powinien decydować, czy dla danej osoby przebywanie w danej sytuacji jest wystawianiem się na grzech, czy też nie. Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi, która będzie uniwersalna dla wszystkich. Natomiast prawdą jest, że przytulanie się podczas seansu na kanapie to jednak już pewna intymność i nie robimy tego ze znajomymi - jest to bliskość zarezerwowana dla sympatii. Warto zadać sobie pytanie: "Czy to byłoby dla mnie ok, gdyby moja dziewczyna przytulała się tak ze swoimi znajomymi?". Jeżeli odpowiedź jest negatywna, to oznacza, że w głębi serca wiemy, że to nie jest jedynie niewinny gest.
Osobiście zwróciłabym uwagę na nieco inną rzecz. Autor wątku wspomniał, że podoba się tej dziewczynie, ale sam nie widzi raczej możliwości bycia z nią ze względu na różnicę wieku (nie wiadomo, jaka to różnica i czy dziewczyna jest sporo starsza, czy sporo młodsza). W takiej sytuacji ja bym sobie odpuściła jakąkolwiek bliskość. Dziewczyna pewnie odczyta to jako zachętę do pogłębienia znajomości, autor da jej niepotrzebną nadzieję i koniec końców oboje będą cierpieć. Podejrzewam też, że ze względu na swoją nerwicę i skrupuły nie doświadczy żadnej przyjemności z tego spotkania i będzie jedynie cały czas zastanawiał się, czy już był grzech, czy jeszcze nie.
Podsumowując: gorąco zachęcam do poszukania sobie kierownika duchowego, z którym wspólnie będzie można pracować nad nieuporządkowaniem i rozeznawać, co można, a przed czym lepiej dla własnego dobra się wstrzymywać.
-
Shiftt
- Posty: 44
- Rejestracja: 20 lut 2024, 23:50
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 13
- Podziękowano: 9
- Płeć:
Generalnie poczytałem trochę w internecie i doszedłem do pewnych wniosków. Po pierwsze przytulanie się nie jest grzechem, to normalne, że osoby, które wzajemnie coś do siebie czują chcą jakiejś bliskości. Myślę nawet, że powinna ona występować, bo bez niej później, po latach gdy zawrze się związek małżeński może być problem z jeszcze większą bliskością. Po prostu tacy ludzie będą już przyzwyczajeni do braku bliskości i ciężko będzie im ją odczuwać.Wilczyca z Gubbio pisze: 10 sie 2024, 19:27 Magnolia, ale przytulamy się przecież nie tylko do chłopaka/męża czy dziewczyny/żony, ale również do osób nam bliskich - a zdarza się, że i w spontanicznym geście do takich, które ledwo poznaliśmy. Przytulenie się nie musi być gestem nacechowanym erotycznie i samo w sobie nie powinno być w mojej opinii tak postrzegane.
Niepokoi mnie też osobiście przekonanie, że jakakolwiek forma bliskości z kimkolwiek przeciwnej płci przed ślubem oznacza, że na pewno dojdzie do grzechu ciężkiego. To świadczy o tym, że człowiek nie ma zaufania ani do siebie, ani do tej drugiej osoby. Nasz umysł działa w taki sposób, że jak powtarzamy sobie: "Tylko nie myśl o różowym słoniu", to automatycznie wyobrażamy sobie różowego słonia. Jeśli więc ciągle powtarzamy sobie: "Byleby to spotkanie nie zakończyło się seksem przedmałżeńskim, byleby nie było grzechu", to siłą rzeczy w umyśle powstanie skojarzenie jednego z drugim. W efekcie zamiast cieszyć się z np. ze wspólnego oglądania filmu i skupiać na wydarzeniach na ekranie, człowiek gorączkowo myśli o tym, żeby nie zgrzeszyć, przez co w umyśle od razu pojawiają się u niego obrazy związane z tym grzechem. To zdradza pewnego rodzaju nieuporządkowanie w sferze seksualnej i to jest sprawa, nad którą powinno się pracować z kierownikiem duchowym. On również powinien decydować, czy dla danej osoby przebywanie w danej sytuacji jest wystawianiem się na grzech, czy też nie. Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi, która będzie uniwersalna dla wszystkich. Natomiast prawdą jest, że przytulanie się podczas seansu na kanapie to jednak już pewna intymność i nie robimy tego ze znajomymi - jest to bliskość zarezerwowana dla sympatii. Warto zadać sobie pytanie: "Czy to byłoby dla mnie ok, gdyby moja dziewczyna przytulała się tak ze swoimi znajomymi?". Jeżeli odpowiedź jest negatywna, to oznacza, że w głębi serca wiemy, że to nie jest jedynie niewinny gest.
Osobiście zwróciłabym uwagę na nieco inną rzecz. Autor wątku wspomniał, że podoba się tej dziewczynie, ale sam nie widzi raczej możliwości bycia z nią ze względu na różnicę wieku (nie wiadomo, jaka to różnica i czy dziewczyna jest sporo starsza, czy sporo młodsza). W takiej sytuacji ja bym sobie odpuściła jakąkolwiek bliskość. Dziewczyna pewnie odczyta to jako zachętę do pogłębienia znajomości, autor da jej niepotrzebną nadzieję i koniec końców oboje będą cierpieć. Podejrzewam też, że ze względu na swoją nerwicę i skrupuły nie doświadczy żadnej przyjemności z tego spotkania i będzie jedynie cały czas zastanawiał się, czy już był grzech, czy jeszcze nie.
Podsumowując: gorąco zachęcam do poszukania sobie kierownika duchowego, z którym wspólnie będzie można pracować nad nieuporządkowaniem i rozeznawać, co można, a przed czym lepiej dla własnego dobra się wstrzymywać.
Natomiast druga kwestia - rodzaj relacji. Faktycznie, takie przytulasy zaledwie z koleżanką są po prostu dziwne. Ona chyba chce czegoś więcej niż przyjaźni (choć sam nie wiem czego chce). Takie aktywności raczej powinny być w związku a nie w relacji koleżeńskiej.
-
Wilczyca z Gubbio
- Posty: 168
- Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 12
- Podziękowano: 67
- Płeć:
Shifft, powtórzę raz jeszcze - znajdź sobie kierownika duchowego, przed którym otworzysz serce i który pomoże Ci rozeznawać, co jest dobre dla Ciebie i jak Ty powinieneś to interpretować. Nie kieruj się tym, co jest napisane w Internecie (choć w tym przypadku znalezione przez Ciebie informacje są prawdziwe), bo potrzebujesz indywidualnego podejścia i osobistego prowadzenia.
