Sakrament Spowiedzi??
Kochaj nieprzyjacioły?
Grzech głowny - gniew?
Można bez końca.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Pokuta i pojednanie
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
"Dobry Bóg jest sprawiedliwy, to znaczy, że ma wzgląd na naszą słabość. Czego więc mogłabym się lękać?"Piotr55 pisze: 15 kwie 2024, 11:13 Sakrament Spowiedzi??
Kochaj nieprzyjacioły?
Grzech głowny - gniew?
Można bez końca.
św. Teresa od Dzieciątka Jezus
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
1. Czym grzech ciężki różni się od lekkiego? 1 J 5,17
Św. Jan pisze: „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17). Śmierć duchową sprowadzają te grzechy, które całkowicie niszczą miłość lub wiarę. Kto bowiem powoduje zniszczenie miłości lub wiary, ten pozbawia się daru usprawiedliwienia, czyli daru życia Bożego. Grzech ciężki całkowicie niszczy miłość lub wiarę, grzech lekki natomiast tylko w jakimś stopniu je narusza. I tak np. niszczy wiarę w sobie ten, kto ją świadomie odrzuca, stając się ateistą z wyboru, kto oddaje się bałwochwalstwu itp. Kto natomiast gromadzi wielkie bogactwa, nie niszczy wprawdzie całkowicie wiary w Boga, jednak jego zatroskanie o sprawy doczesne objawia pewien brak zawierzenia Mu. Niszczy miłość w sobie ten, kto świadomie i dobrowolnie kieruje się nienawiścią do Boga i do ludzi. Kto zaś nie miłuje - jak poucza św. Jan — „trwa w śmierci” (1 J 3,14). Trudno natomiast mówić o całkowitym zniszczeniu miłości, czyli o grzechu śmiertelnym, zwanym także ciężkim, w przypadku, gdy ktoś np. troszczy się o chorą matkę, jednak - poniesiony chwilowym zdenerwowaniem — unosi się od czasu do czasu gniewem, albo też gdy miłujący się małżonkowie posprzeczali się ze sobą, a potem zaraz pogodzili, czy też — gdy dobrze wychowująca swoje dziecko matka, w zdenerwowaniu, niesłusznie je skrzyczała.
Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.
2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy?
Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu:
a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.
b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.
c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.
d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go.
e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp.
f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić.
g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły.
h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia.
i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości.
j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św.
Ks. dr Michał Kaszowski
Św. Jan pisze: „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17). Śmierć duchową sprowadzają te grzechy, które całkowicie niszczą miłość lub wiarę. Kto bowiem powoduje zniszczenie miłości lub wiary, ten pozbawia się daru usprawiedliwienia, czyli daru życia Bożego. Grzech ciężki całkowicie niszczy miłość lub wiarę, grzech lekki natomiast tylko w jakimś stopniu je narusza. I tak np. niszczy wiarę w sobie ten, kto ją świadomie odrzuca, stając się ateistą z wyboru, kto oddaje się bałwochwalstwu itp. Kto natomiast gromadzi wielkie bogactwa, nie niszczy wprawdzie całkowicie wiary w Boga, jednak jego zatroskanie o sprawy doczesne objawia pewien brak zawierzenia Mu. Niszczy miłość w sobie ten, kto świadomie i dobrowolnie kieruje się nienawiścią do Boga i do ludzi. Kto zaś nie miłuje - jak poucza św. Jan — „trwa w śmierci” (1 J 3,14). Trudno natomiast mówić o całkowitym zniszczeniu miłości, czyli o grzechu śmiertelnym, zwanym także ciężkim, w przypadku, gdy ktoś np. troszczy się o chorą matkę, jednak - poniesiony chwilowym zdenerwowaniem — unosi się od czasu do czasu gniewem, albo też gdy miłujący się małżonkowie posprzeczali się ze sobą, a potem zaraz pogodzili, czy też — gdy dobrze wychowująca swoje dziecko matka, w zdenerwowaniu, niesłusznie je skrzyczała.
Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.
2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy?
Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu:
a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.
b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.
c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.
d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go.
e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp.
f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić.
g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły.
h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia.
i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości.
j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św.
Ks. dr Michał Kaszowski
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Quinque
- Posty: 141
- Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3
- Podziękowano: 5
- Płeć:
Ja cierpię na mocny skrupulantyzm. Spowiadałem się z pewnego grzechu 3 razy. Raz bardzo ogólnikowo, później lepiej ale wciąż nie byłem zadowolony z tej spowiedzi. I wyspowiadalem sie z niego raz jeszcze. Ksiądz kazał mi zostawić (tylko że źle sformulowałem pytanie. Bo pytałem się "czy mam się spowiadać z grzechu który już wyznawałem ale dalej mnie męczy". Mając na myśli że nie podałem wszystkich szczegółów, albo ksiądz mnie źle zrozumiał). Wczoraj na spowiedzi, pytam się czy mam się z tego spowiadać bo nie wiem czy ksiądz mnie dobrze zrozumiał, no i mówię mu że już ksiądz mi powiedział że nie. Że pytałem się innego księdza w internecie i on kazał mi to też zostawić). Tyle że mogłem nakierować księdza na odpowiedź tak formułując pytanie. Męczy mnie ciągle wracanie do przeszłości. Czytam na ten temat, ale nie odnajduje spokoju. uważam że mój grzech jest zbyt istotny by go zignorować. Mam przekonanie że jak posłucham się księdza to Bog mnie potępi. Że na sądzie powie że "za bardzo się wstydziłes powiedzieć coś wprost na spowiedzi, idź precz"
Ostatnio zmieniony 14 sie 2024, 22:17 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Wilczyca z Gubbio
- Posty: 168
- Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 12
- Podziękowano: 67
- Płeć:
@Quinque , pamiętaj, że w konfesjonale spowiadasz się przed samym Chrystustem, a nie przed księdzem. Jeżeli wyznałeś ten grzech szczerze i miałeś czyste intencje, zadając księdzu pytanie w konfesjonale, to temat jest zamknięty. Twoje osobiste odczucia nie świadczą o tym, czy grzech został przebaczony, czy też nie. Świadczy o tym otrzymanie rozgrzeszenia. Dostałeś je, więc sprawa jest jasna.
Bardziej skupiłabym się na obrazie Boga, który nosisz w sercu. Mam wrażenie, że traktujesz Go jako kogoś, kto skrupulatnie notuje Twoje porażki i tylko czeka, aż znowu się potkniesz i upadniesz. Bóg jest kochającym Ojcem. Kochający Ojciec nie jest tyranem.
Bardziej skupiłabym się na obrazie Boga, który nosisz w sercu. Mam wrażenie, że traktujesz Go jako kogoś, kto skrupulatnie notuje Twoje porażki i tylko czeka, aż znowu się potkniesz i upadniesz. Bóg jest kochającym Ojcem. Kochający Ojciec nie jest tyranem.
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Zatajenie grzechu ciężkiego czyli celowe niewyznanie grzechu ciężkiego skutkuje brakiem ważności sakramentu. Należy powtórzyć całą ostatnią spowiedź.
@daniel chyba myśli o zapomnieniu grzechu - wtedy jeśli grzech ciężki się przypomni po spowiedzi trzeba go wyznać na następnej spowiedzi.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
Powiedzmy, że nie doprecyzowałem.Magnolia pisze: 28 sie 2024, 20:59Zatajenie grzechu ciężkiego czyli celowe niewyznanie grzechu ciężkiego skutkuje brakiem ważności sakramentu. Należy powtórzyć całą ostatnią spowiedź.
@daniel chyba myśli o zapomnieniu grzechu - wtedy jeśli grzech ciężki się przypomni po spowiedzi trzeba go wyznać na następnej spowiedzi.
Ale ostatecznie, tak czy siak, "lekarstwem" na zatajenie jest "odtaienie" przy następnej spowiedzi.
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Ale @daniel nie tylko
wyznanie tego jednego ale wszystkich grzechów z ostatniej spowiedzi. Po prostu spowiedź cała trzeba powtórzyć.
A jeśli robiło się tak celowo przez długi okres czasu , np przez lata nie wyznawało się celowo że żyje się w związku niesakramentalnym i chodziło się do komunii to trzeba wyspowiadać się z tych wszystkich lat oraz że świętokradczych komunii św.
wyznanie tego jednego ale wszystkich grzechów z ostatniej spowiedzi. Po prostu spowiedź cała trzeba powtórzyć.
A jeśli robiło się tak celowo przez długi okres czasu , np przez lata nie wyznawało się celowo że żyje się w związku niesakramentalnym i chodziło się do komunii to trzeba wyspowiadać się z tych wszystkich lat oraz że świętokradczych komunii św.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
Ok. Rozumiem.Magnolia pisze: 28 sie 2024, 21:14 Ale @daniel nie tylko
wyznanie tego jednego ale wszystkich grzechów z ostatniej spowiedzi. Po prostu spowiedź cała trzeba powtórzyć.
A tego to sobie w ogóle nie wyobrażam.Magnolia pisze: 28 sie 2024, 21:14 A jeśli robiło się tak celowo przez długi okres czasu , np przez lata nie wyznawało się celowo że żyje się w związku niesakramentalnym i chodziło się do komunii to trzeba wyspowiadać się z tych wszystkich lat oraz że świętokradczych komunii św.
Zresztą cała ta sytuacja wydaje się bez sensu. Po co mam świadomie gwałcić swoje sumienie. Na pokaz?
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Chyba bardziej wynika to z lekceważenia Dekalogu, Nauki Kościoła.
Np czytamy w Dekalogu nie zabijaj. A ktoś sobie tłumaczy nie zabijam ale łykam tabletkę wczesnoporonną i tego nie uważam za grzech.
Inne tłumaczenie słyszałam że kobieta nie uznawała że procedura in vitro jest grzeszna i przeszła ją dwukrotnie i ani razu się z niej nie wyspowiadała a do komunii św chodziła. Miała świadomość nauki Kościoła ale nie wyznawała tego w konfesjonale. Na szczęście namówiłam ją na spowiedź generalną z tych kilku lat.
Np czytamy w Dekalogu nie zabijaj. A ktoś sobie tłumaczy nie zabijam ale łykam tabletkę wczesnoporonną i tego nie uważam za grzech.
Inne tłumaczenie słyszałam że kobieta nie uznawała że procedura in vitro jest grzeszna i przeszła ją dwukrotnie i ani razu się z niej nie wyspowiadała a do komunii św chodziła. Miała świadomość nauki Kościoła ale nie wyznawała tego w konfesjonale. Na szczęście namówiłam ją na spowiedź generalną z tych kilku lat.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
A zatem spowiedź może być "łamaniem" sumienia gdy spowiadam się z czynu, co do którego nie podpowiada sumienie, że jest grzeszny.
Wydaje mi się, że gdybym miał zataić grzech to raczej ze wstydu, ale wtedy w ogóle nie poszedłbym do konfesjonału.
Wydaje mi się, że gdybym miał zataić grzech to raczej ze wstydu, ale wtedy w ogóle nie poszedłbym do konfesjonału.
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Łamanie sumienia? a może błędnie ukształtowane sumienie?
Sumienie powinno się kształtować cały czas, opierając się na Dekalogu, Nauczaniu Kościoła.
Należy dołożyć starań aby zrozumieć dlaczego coś Kościół uznaje za zło.
Sumienie powinno się kształtować cały czas, opierając się na Dekalogu, Nauczaniu Kościoła.
Należy dołożyć starań aby zrozumieć dlaczego coś Kościół uznaje za zło.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
Pewnie masz racje.Magnolia pisze: 29 sie 2024, 7:09 Łamanie sumienia? a może błędnie ukształtowane sumienie?
Sumienie powinno się kształtować cały czas, opierając się na Dekalogu, Nauczaniu Kościoła.
Należy dołożyć starań aby zrozumieć dlaczego coś Kościół uznaje za zło.
Choć nie wiem czy "należy dołożyć starań aby zrozumieć dlaczego" odnośnie wszelkich grzechów. Nie wiem czy człowiek jest w stanie zrozumieć wszystko. Czasem, wydaje mi się, wypada uwierzyć, by poniekąd "dotknąć" prawdy ponad rozumieniem.
...
hmmm ... a czy należy spowiadać się z tego, iż czegoś nie uważam za grzech, albo, że mam wobec tego wątpliwości?
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
@bramin co ty na to?daniel pisze: 29 sie 2024, 11:24
hmmm ... a czy należy spowiadać się z tego, iż czegoś nie uważam za grzech, albo, że mam wobec tego wątpliwości?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Najczęściej najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Masz wątpliwości to zapytaj księdza podczas spowiedzi.
On po to tam jest i na pewno nie odgryzie głowy penitentowi, po to jest ta kratka w konfesjonale.
Masz wątpliwości to zapytaj księdza podczas spowiedzi.
On po to tam jest i na pewno nie odgryzie głowy penitentowi, po to jest ta kratka w konfesjonale.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
