Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Jak upominać i co to znaczy milczeć o grzechu?

O tym wszystkim co dotyczy katolika w codziennym życiu
Michal
Posty: 23
Rejestracja: 22 sie 2024, 9:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 15
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

Witam. Ostatni post przypomniał mi że miałem spytać o jeszcze jedna rzeczz która jest powodem wielu moich skrupułów i nawet lęku.. Coś co jest dla mnie ciężkie to zrozumienia.

Mianowicie grzechy cudze, konkretnie upominanie i milczenie. Wiec chciałem zapytać, by w końcu to ogarnąć- jak, kiedy upominać i czyn jest milczenie na grzech?
Przecież wokół nas ludzie popełniają grzechy, jest to normalne bo wszyscy jesteśmy grzesznikami ale nie można przecież upominać każdego.

Jest też wiele osób niestety niewierzących, do których takie coś może nie przemawiać. Czasami upomnienie może nawet kogoś urazić. A czasem po prostu nie ma odpowiedniej sytuacji, bo upominać kogoś wśród innych np to może kogoś również zaboleć.

Ja np. potrafię porozmawiać z mamą czy tatą gdy robią coś grzesznego albo np nie idą do Komunii( post poprzedni) ale mam z nimi dobre relacje, są wierzący, też jest to rzadko bi jednak nie można być takim jęczybułą który chodzi i każdemu mówi że grzeszy. Ale są np sytuacje takie- moja kuzynka jest w związku z dziewczyną- wiadomo jak to jest, 17 lat więc nie jest to tak na super poważnie ale jest. Kuzynka jest niestety niewierząca ( przynajmniej z tego co wiem), nie chodzi do kościoła i no tutaj upomnienie powołując się na katolicyzm po prostu nie zadziała no.

Z kuzynką mam dobre relacje, ale no jako katolik związków homoseksualnych nie popieram ( aczkolwiek osobiście uważam że związki homoseksualne w tak młodym wieku to jest chyba jakieś zachłyśnięcie się jakimiś wzorcami, bo potem to czasami przechodzi, wiec może tu też tak będzie ), wiec jak np zareagować na takie coś?

A co do milczenia na temat grzechu no właśnie czy jak ktoś kogoś obmawia ( ja nie uczestniczę w rozmowie), i nie podoba mi się to ale nic z tym nie robię bo np nie znam tych ludzi za dobrze albo jesteśmy w miejscu gdzie jest dużo więcej osób to jest to milczenie, albo mam z nim jakieś nieprzyjemne interakcje w przeszłości?

Nie znam stanu ducha tego człowieka, nie mam z nim jakiejś głębokiej więzi. Jest to dla mnie dylemat, ale muszę przyznać szczerze że podchodzę do tego trochę ze złej strony, bo głównie chodzi o to bym ja nie miał wątpliwości czy tutaj brak upomnienia to grzech. Przyznaje się do tego bo jest to motywacją nad którą nie do końca panuje.

Czytałem że najlepszym upomnieniem jest świadectwo życia. Ale czasem może być ono niezauważane.

Druga sprawa- to w takim razie na czym polega milczenie na grzech ?
Czy w tych sytuacjach które przedstawiłem można je tak rozpatrywać?
A co jeśli ktoś kogo totalnie nie znam słyszę ( lub widzę) że zgrzeszył( choć to też jest śliskie bo wszystkich okoliczność nie znamy)?

Przyznam że jest to dla mnie trochę "pokręcone", bo nie wiem gdzie jest granica między milczeniem na grzech a milczeniem rozsądnym.
Między upominaniem a nachalnością, która przynosi więcej szkody.
Nie chce też patrzeć na ludzi przez pryzmat grzechu, bo to w ogóle nie ma tak wyglądać, a niestety zauważyłem że zdarza mi się to coraz częściej.
Łatwo wpaść w pychę, a czasem nawet zrazić kogoś.
Czy faktycznie życie z Chrystusem i świadczenie o tym i upominanie tylko w sprzyjających warunkach to klucz?

Dziękuję za odpowiedź, chciałbym to sobie już poukładać- i nie czuć wyrzutów sumienia że np nie upomniałem kogoś w sytuacji która z zewnątrz się do tego nie nadawała, a ja tego nie widziałem.
A no i jeszcze jedno pytanie- jak rozumieć obowiązkowość upominania?

Obowiązkowo dla wszystkich, dla chrześcijan, a może tylko dla grzechu ciężkiego?

Jest to dla mnie bardzo "niewygodny" temat właśnie ze względu na zawiłość i dużą podatność na skrupuły i rozmyślania w tym temacie.
Zwłaszcza że mam 18 lat i przyznam że czasem po prostu brak mi odwagi, albo idę bardziej w stronę upominania " dla siebie"

A, no i klasyka skurpulancka- czy nie upominanie ( lub milczenie) to właściwie grzech ciężki ( nie pytam żeby stwierdzić a jak lekki to nie upominam nikogo, tylko by wyzbyć się wielu wątpliwości)
Wiem, wiele zagadnień ale tak właśnie trudny dla mnie jest ten temat.
Ostatnio zmieniony 28 wrz 2024, 11:48 przez bramin, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 975
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 337
Płeć:

Post

@Michal, poprawiłem Twój post.
Moja prośba: na przyszłość pisz tak aby inni użytkownicy mogli to czytać czyli używaj akapitów, podziel tekst na części bo takie ściany tekstu źle się czyta.
Napiszę cos później, pozdrawiam.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Michal
Posty: 23
Rejestracja: 22 sie 2024, 9:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 15
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

bramin pisze: 28 wrz 2024, 11:55 @Michal, poprawiłem Twój post.
Moja prośba: na przyszłość pisz tak aby inni użytkownicy mogli to czytać czyli używaj akapitów, podziel tekst na części bo takie ściany tekstu źle się czyta.
Napiszę cos później, pozdrawiam.
Dziękuję za radę, również pozdrawiam.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 975
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 337
Płeć:

Post

Michal pisze: 27 wrz 2024, 16:30 Przecież wokół nas ludzie popełniają grzechy, jest to normalne bo wszyscy jesteśmy grzesznikami ale nie można przecież upominać każdego.
Słuszna uwaga, trzeba upominać jeśli widzimy konkretne zło ale trzeba wiedzieć, kiedy to robić a kiedy dać spokój, inaczej bylibyśmy policjantami z zawodu a nie chrześcijanami.
Michal pisze: 27 wrz 2024, 16:30 Jest to dla mnie bardzo "niewygodny" temat właśnie ze względu na zawiłość
Dla każdego z nas ten temat nie jest łatwy i nie ma gotowej recepty.
Moim zdaniem, w Twoim przypadku, bardzo upraszczając ująłbym kwestię upominania w ten sposób, mam obowiązek upomnieć kogoś jeśli ten człowiek wyrządza innemu krzywdę, jeśli go oszukuje itp.
Bardzo dobry przykład upominania daje nam Jezus w tekście o upominaniu bliźniego.
Michal pisze: 27 wrz 2024, 16:30 Czytałem że najlepszym upomnieniem jest świadectwo życia. Ale czasem może być ono niezauważane.
To jest główna zasada, jaką powinniśmy się kierować.
Michal pisze: 27 wrz 2024, 16:30 Druga sprawa- to w takim razie na czym polega milczenie na grzech ?
Patrz wyżej, ktoś wyrządza sobie lub komuś krzywdę to trzeba wtedy zareagować.
Jest dyskusja na temat czegoś co jest przeciwne chrześcijańskiej moralności to powinienem mieć odwagę powiedzieć, ze to jest złe.
Michal pisze: 27 wrz 2024, 16:30 A co jeśli ktoś kogo totalnie nie znam słyszę ( lub widzę) że zgrzeszył( choć to też jest śliskie bo wszystkich okoliczność nie znamy)?
Nie wiesz, nie znasz okoliczności itp. to wtedy nie zabierasz głosu. Proste.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Michal
Posty: 23
Rejestracja: 22 sie 2024, 9:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 15
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

bramin pisze: 01 paź 2024, 12:17 Patrz wyżej, ktoś wyrządza sobie lub komuś krzywdę to trzeba wtedy zareagować.
Jest dyskusja na temat czegoś co jest przeciwne chrześcijańskiej moralności to powinienem mieć odwagę powiedzieć, ze to jest złe.
.
Dziękuję za odpowiedź, ale właśnie jeśli ktoś komuś wyrządza krzywdę to rozumiem, natomiast muszę spytać jak Pan rozumie krzywdę samemu sobie? Czy każdy grzech nie jest czasem taka krzywdą? Oczywiście nie chce się wymądrzać. Ale gdy np ktoś się masturbuje to robi sobie krzywdę, przynajmniej tak mi się wydaje. Podobnie gdy przeklina, pali papierosy, wyzywa kogoś itp. Czy jednak się mylę? Nie chce się wymądrzać w żadnym stopniu.

A drugie pytanie l, czy jeśli jest dyskusja na temat tego co jest przeciwne moralności chrześcijańskiej, ale nie dotyczy stricte mnie ( w sensie ja np słyszę rozmowę ale nie uczestniczę w niej i nie obejmuje mnie że tak powiem, albo obejmuje ale jako słuchacza) to samo milczenie ( które może nawet czazem wyraża dezaprobatę) lub nie śmianie się z jakiejś sytuacji czy grzechu jest takim milczeniem na temat grzechu?

Wczoraj miałem sytuację że rozmawialiśmy na korkach z angielskiego o upiciu się ( wiem brzmi to złe ale nie jest to co Pan myśli :), wyszło z jakiejs historii, jest nas paru w grupie) i korepetytor zapytał mnie czy ja się upiłem kiedyś i powiedziałem że nie upijam się, raz byłem tylko, jak jest jakaś impreza to 2-3 kieliszki i tyle bo nie lubię być pijany, chciałem dodać że to niezdrowe ale już nie dodałem. I miałem takie coś z tylu głowy że może powinienem powiedzieć że nie upijam się ponieważ nie jest to zgodne z katolicyzmem? Czy to jest też jakaś forma milczenia na grzech? I czy trzeba jako katolik mówić że moją motywacją jest to że jest to grzech, Chrystus tego zabronił itp.?
Ostatnio zmieniony 02 paź 2024, 17:36 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 975
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 337
Płeć:

Post

Michal pisze: 02 paź 2024, 15:02 Czy każdy grzech nie jest czasem taka krzywdą?
Masz rację, nawet jak grzech ma pozory dobra to jednak zakłóca naszą łączność z Bogiem i zaburza pewną harmonię we wspólnocie wiernych czyli w Kościele.
Michal pisze: 02 paź 2024, 15:02 Ale gdy np ktoś się masturbuje to robi sobie krzywdę, przynajmniej tak mi się wydaje. Podobnie gdy przeklina, pali papierosy, wyzywa kogoś itp. Czy jednak się mylę? Nie chce się wymądrzać w żadnym stopniu.
Przez te i inne grzechy, pewne nałogi człowiek robi sobie krzywdę.
Michal pisze: 02 paź 2024, 15:02 I miałem takie coś z tylu głowy że może powinienem powiedzieć że nie upijam się ponieważ nie jest to zgodne z katolicyzmem? Czy to jest też jakaś forma milczenia na grzech? I czy trzeba jako katolik mówić że moją motywacją jest to że jest to grzech, Chrystus tego zabronił itp.?
Moim zdaniem za bardzo rozkminiasz i wszędzie widzisz grzech.
Nie musisz na każdym kroku składać deklaracji, ze jesteś katolikiem, nie musisz sobie na czole napisać "jestem katolikiem" czy paradować z identyfikatorem na szyi, ze nie pijesz alkoholu.
Tam gdzie Cię pytają kim jesteś lub jakie rzeczy są dla Ciebie ważne to możesz powiedzieć, natomiast ogłaszanie wszem i wobec kim jestem, co ja robię lub nie robię, nie jest już normalne.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Szukający
Posty: 133
Rejestracja: 03 paź 2024, 7:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 32
Podziękowano: 16

Post

Upominanie wydaje się być obowiązkiem. Jest wyrazem .... miłości bliźniego.

https://www.niedziela.pl/artykul/166970 ... -z-milosci
Awatar użytkownika
Jerycho
Posty: 93
Rejestracja: 29 wrz 2024, 18:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 9
Podziękowano: 18
Płeć:

Post

Szukający pisze: 04 paź 2024, 14:44 Upominanie wydaje się być obowiązkiem. Jest wyrazem .... miłości bliźniego.

https://www.niedziela.pl/artykul/166970 ... -z-milosci
Zależy w jakiej intencji się upomina.
"Wszyscy mamy milion dróg, każda zbliża nas do śmierci"
Awatar użytkownika
Szukający
Posty: 133
Rejestracja: 03 paź 2024, 7:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 32
Podziękowano: 16

Post

Jerycho pisze: 04 paź 2024, 15:40
Szukający pisze: 04 paź 2024, 14:44 Upominanie wydaje się być obowiązkiem. Jest wyrazem .... miłości bliźniego.

https://www.niedziela.pl/artykul/166970 ... -z-milosci
Zależy w jakiej intencji się upomina.
By miał się lepiej?
Bym ja miał się z nim lepiej?
By inni mieli się z nim lepiej?
Awatar użytkownika
Jerycho
Posty: 93
Rejestracja: 29 wrz 2024, 18:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 9
Podziękowano: 18
Płeć:

Post

Szukający pisze: 04 paź 2024, 16:56
Jerycho pisze: 04 paź 2024, 15:40
Szukający pisze: 04 paź 2024, 14:44 Upominanie wydaje się być obowiązkiem. Jest wyrazem .... miłości bliźniego.

https://www.niedziela.pl/artykul/166970 ... -z-milosci
Zależy w jakiej intencji się upomina.
By miał się lepiej?
Bym ja miał się z nim lepiej?
By inni mieli się z nim lepiej?
A jak masz zamiar kogoś upomnieć po katolicku "elo, jestem katolikiem i cię upominam bo przeszkadza mi to co robisz. To nie jest w zgodzie z moją wiarą w Jezusa Chrystusa itp."
"Wszyscy mamy milion dróg, każda zbliża nas do śmierci"
Awatar użytkownika
Szukający
Posty: 133
Rejestracja: 03 paź 2024, 7:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 32
Podziękowano: 16

Post

Jeśli twój brat lub siostra zgrzeszy przeciwko tobie, upomnij ich; a jeśli żałują, przebacz im ” (Łukasza 17:3).

Jak widzimy, nakaz jest ogólny. Nie ma rozkminiania intencji i takich tam. Gdzieś jest też powiedziane, że jak nie usłucha, upominasz ponownie, grupowo.
A co najważniejsze tu imho : wybaczamy dopiero, gdy żałują.

Dodano po 2 minutach 29 sekundach:
Zresztą nie chodzi tu chyba o wybaczenie w sercu. Bo serce nie jest naszym slugą i nie czuje tak, jak się nam widzi. Myślę , że chodzi o zaniechanie odpłaty.
Awatar użytkownika
Jerycho
Posty: 93
Rejestracja: 29 wrz 2024, 18:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 9
Podziękowano: 18
Płeć:

Post

Jest ważna intencją upominania. Na przykład możesz upominać, by poczuć się lepszym od danej osoby, a nie z troski o jej dobro lub miłość.
Ostatnio zmieniony 04 paź 2024, 18:19 przez Jerycho, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wszyscy mamy milion dróg, każda zbliża nas do śmierci"
Awatar użytkownika
Szukający
Posty: 133
Rejestracja: 03 paź 2024, 7:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 32
Podziękowano: 16

Post

A nie kierujesz się lekko w stronę skrupulantyzmu? Mózg człowieka przetwarza w każdym momencie wiele myśli i emocji równocześnie. Sądzę, że ani my sami , ani spowiednik a już zwłaszcza Bóg nie będzie tego dzielił po aptekarsku. Pismo, jak wyżej, określa sprawę racjonalnie.

Dodano po 3 minutach 12 sekundach:
No bo np. my upominamy by się wywyższyć, grzeszymy więc pychą. Nie upominamy - grzeszymy zaniedbaniem. Upomniany , obojętne z jakiej intencji naprawia się, żałuje = po owocach poznacie.