Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Obmowa - czy to grzech ciężki?

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
Polna stokrotka
Posty: 2
Rejestracja: 17 lut 2025, 20:36
Wyznanie: katolicyzm

Post

Szczęść Boże!

Jestem skrupulantką (to raczej oczywiste dla każdego spowiednika, leczę się także kilka lat na nerwicę natręctw) stąd moje pytanie - nie radzę sobie najlepiej z rozeznawaniem wszystkiego sama.
Każda spowiedź to dla mnie ogromny lęk, ciągłe nawroty skrupułów i depresji. Dwa tygodnie temu odbyłam spowiedź, po której zaczęłam na nowo pracować nad lękami, zdrowiem psychicznym i relacją z Bogiem. Przypomniało mi się dzisiaj, że parę dni temu w rozmowie z przyjaciółką dopuściłam się obmowy względem członka rodziny. Ogromnie się przestraszyłam, szczególnie z lęku przed kolejną spowiedzią.

Sumienie upomniało mnie, że nie mam wystarczającego powodu mówić o grzesznych słowach i podejściu tej osoby do kwestii istotnej (chodziło o dopuszczenie możliwości dokonania aborcji przez tą osobę). Nie jest to osoba wierząca i nie uważa tego za złe, ale ja i przyjaciółka owszem. Podałam więc tą osobę jako przykład potępianego sposobu myślenia (zdradzając tym samym inny ciężki grzech tej osoby - nieczystość przedmałżeńską). Po co? Trudno mi sobie przypomnieć, ale była to raczej pycha - chęć powiedzenia czegoś mądrego (nie było to nic nowego dla przyjaciółki) albo wywyższenia się kosztem tej osoby (w trakcie opowiadania historii przyjaciółce zdałam sobie sprawę że to robiłam - coś na zasadzie „ona powiedziała tak, a ja jej się sprzeciwiłam”). Moją intencją nie było zaszkodzenie osobie, to raczej był skutek uboczny z którego zdawałam sobie sprawę.

Rozmawiałam z tą przyjaciółką (osobą również bardzo wierzącą) - powiedziała, że w jej mniemaniu była to luźna rozmowa, a ona sama jest na plotki wyczulona i prawdopodobnie zwróciłaby na to uwagę. Nie zmieniła też poglądu na tą osobę przez to, co o niej powiedziałam - znała jej ogólny stosunek co do wartości chrześcijańskich, nie było to dla niej szokiem. Wciąż uważa ją za osobę godną szacunku i miłości (tak się wyraziła).

Mnie jednak chodzi o to, co dokonało się w moim sercu. Dostrzegam w tym swoją winę, sumienie mi to wypomina, ale wiem że nie był to grzech który odciął mnie zupełnie od Boga, nie zmienił mojego pragnienia życia zgodnie z Jego wolą - doprawdy nie wiem jak mogłam być tak głupia i nie powstrzymać się od mówienia. Łzy wzbierają mi też w oczach na myśl o kolejnej spowiedzi ze względu na tą jedną sytuację - przeżywam trudny czas i kolejna fala lęku i niepewności to ostatnie, czego teraz potrzebuję w relacji z Bogiem. Z drugiej jednak strony z tego, co wyczytałam w internecie, logicznie mój grzech może wpasowywać się w kategorię ciężkiego (decyzja była świadoma, znałam jej konsekwencje i sądziłam, że będą one gorsze niż się w gruncie rzeczy okazały - myślałam że zmienią myślenie przyjaciółki). Proszę, jeśli ktoś z Was mógłby pomóc mi rozeznać tę sytuację byłabym bardzo wdzięczna. Jeśli jakieś szczegóły wymagają wyjaśnienia to odpowiem.

Dziękuję za przeczytanie,
PS
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

@bramin odpowiesz?

Dodano po 51 minutach 21 sekundach:
ze swojej strony polecę ci nasze wątki dedykowane osobom, które mają nerwice natręctw:
viewtopic.php?t=13

warto byś przeczytała także list Boga do ciebie:
viewtopic.php?t=398

oraz o obrazie Boga jaki mamy, bo warto byś nad tym obrazem popracowała, bo twoje natręctwa mogą z takiego fałszywego obrazu Boga wynikać.
viewtopic.php?t=899

a Bóg jest miłością
viewtopic.php?t=428
Ostatnio zmieniony 18 lut 2025, 8:42 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 974
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 333
Płeć:

Post

Pisałem już o tym wiele razy o tych sprawach ale jeszcze raz ku pamięci:
1. Nie zaniedbuj terapii, to podstawa Twojego w funkcjonowania w życiu, także tym duchowym.
2. Musisz bezwzględnie mieć jednego stałego spowiednika, który zna Ciebie i Twoje problemy a więc nie musisz od początku wszystkiego opowiadać i wyjaśniać a przez to nakręcać się i bardziej włazić w skrupuły.
3. Wyobraź sobie ze chodzisz po pięknej łące pełnej kwiatów, wszystko jest kolorowe, pachnące, świeci słonce, czujesz się świetnie, po prostu pełnia szczęścia.
Bez sensu jest robienie problem z tego, ze przed chwilą wdepnęłaś w małą kałużę i teraz Twoje myśli krążą tylko wokół tego ze zamoczyłaś sobie kawałek buta zamiast cieszyć się z tego co widzisz i co przezywasz.
Pod koniec dnia lub także w ciągu dnia zastanów się co dobrego zrobiłaś, co dobrego przeżyłaś (popatrz to jak na ładną łąkę), co sie ucieszyło a nie co schrzaniłaś, to pomoże Ci wyjść ze skrupułów (to one są taką brudną kałużą).
Polna stokrotka pisze: 17 lut 2025, 22:29 wiem że nie był to grzech który odciął mnie zupełnie od Boga, nie zmienił mojego pragnienia życia zgodnie z Jego wolą
Tu masz odpowiedź na Twoje pytanie.
Polna stokrotka pisze: 17 lut 2025, 22:29 Z drugiej jednak strony z tego, co wyczytałam w internecie, logicznie mój grzech może wpasowywać się w kategorię ciężkiego
Widzisz, znowu niepotrzebnie kombinujesz. Takie sprawy omawiaj tylko z Twoim stałym spowiednikiem.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Polna stokrotka
Posty: 2
Rejestracja: 17 lut 2025, 20:36
Wyznanie: katolicyzm

Post

Serdecznie dziękuję. Postaram się zastosować do zaleceń, skupię się też bardziej na terapii. Miałam stałego spowiednika, niestety już nie posługuje u nas w kościele. Rozejrzę się za nowym, który będzie obeznany z tematem. Jeszcze raz dziękuję. Szczęść Boże