Ile jest tych orientacji?
Druga rzecz, możesz podać źródło w którym to Akwinata twierdzi to o kobietach (bo moim zdaniem padles ofiarą antykatolickiej propagandy)
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Katolicy "tradycjonaliści" vs. "lewakokatolicy"
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
Nie, Tobie się pomyliło. „Femina est mas occasionatus et deficiens.”Quinque pisze: 24 cze 2025, 23:26 Druga rzecz, możesz podać źródło w którym to Akwinata twierdzi to o kobietach (bo moim zdaniem padles ofiarą antykatolickiej propagandy)
https://journals.pan.pl/Content/100511/ ... i%20in.pdf
To są słynne jego słowa, także pod względem błędnego zrozumienia. Tomasz nawiązuje do arystotelesowskiej koncepcji kobiety jako „niedoskonałego mężczyzny” ale w sensie biologii, przyrody. Co by się pokrywało z ówczesną wiedzą, ale co on ugruntował w tradycji katolickiej na kolejne wieki. Duchowo uważał mężczyznę i kobietę za równych sobie, posiadających tę samą godność, ale zarówno w rodzinie, jak i społeczeństwie, kobieta była podporządkowana mężczyźnie. Jego autorytet mocno zaszkodził kobietom - czysto historycznie i dziś Kościół się dystansuje od jego nauk, przynajmniej tych, które wynikały z epoki.
Wracamy do poważnej dyskusji, już się martwiłem o Ciebie. I chyba pomyliły Ci się orientacje z puciami.Ile jest tych orientacji?
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Quinque
- Posty: 141
- Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3
- Podziękowano: 5
- Płeć:
No to ile jest orientacji?
Przeczytałeś chociaż ten artykuł? Już w pierwszym podpunkcie podsumowania masz napisane, że ani Tomasz ani Arystoteles tak nie uważali (co nawet kłóci się z tym co uważałem wcześniej, bo myślałem że Arystoteles akurat tak twierdził)
Już pomiając uproszczone spojrzenie na rolę kobiet w średniowieczu i później. To rola kobiet była taka sama jak nieuprzywilejowanych mężczyzn. Pod pewnymi względami nawet lepsza. Współcześnie w większości społeczeństw kobieta ma te same prawa ale nie ma tych samych obowiązków, to mężczyzna musi ginąć w okopach krajów trzeciego świata, a kobieta ucieknie sobie za granicę. Kolejna sprawa, na sposób postrzegania kobiet miała wpływ reformacja. To u Lutra (który zresztą gardził tradycją scholastyczną) kobieta jest sprowadzona do roli rodzenia
Przeczytałeś chociaż ten artykuł? Już w pierwszym podpunkcie podsumowania masz napisane, że ani Tomasz ani Arystoteles tak nie uważali (co nawet kłóci się z tym co uważałem wcześniej, bo myślałem że Arystoteles akurat tak twierdził)
Już pomiając uproszczone spojrzenie na rolę kobiet w średniowieczu i później. To rola kobiet była taka sama jak nieuprzywilejowanych mężczyzn. Pod pewnymi względami nawet lepsza. Współcześnie w większości społeczeństw kobieta ma te same prawa ale nie ma tych samych obowiązków, to mężczyzna musi ginąć w okopach krajów trzeciego świata, a kobieta ucieknie sobie za granicę. Kolejna sprawa, na sposób postrzegania kobiet miała wpływ reformacja. To u Lutra (który zresztą gardził tradycją scholastyczną) kobieta jest sprowadzona do roli rodzenia
Ostatnio zmieniony 25 cze 2025, 7:34 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Cytat z Twojego linku:Wypasiona Owca pisze: 25 cze 2025, 3:05Nie, Tobie się pomyliło. „Femina est mas occasionatus et deficiens.”Quinque pisze: 24 cze 2025, 23:26 Druga rzecz, możesz podać źródło w którym to Akwinata twierdzi to o kobietach (bo moim zdaniem padles ofiarą antykatolickiej propagandy)
https://journals.pan.pl/Content/100511/ ... i%20in.pdf
Co więcej, choć po zacytowaniu Arystotelesa Tomasz zdaje się akceptować ten pogląd, ponieważ wyciąga z niego wniosek, należy jednak pamiętać, że zgodnie z konstrukcją Summy jest to jedynie argument do dyskusji. Ponadto wyprowadzony w ten sposób wniosek zostaje ostatecznie przez Akwinatę odrzucony w corpus analizowanego artykułu.
Widziałeś kiedyś Sumę teologiczną? Widziałeś jak jest zbudowana? Może warto. Tam zawsze są tezy , argumenty i obalenie lub potwierdzenie tezy. Czysta logika i filozofia.
A zacytuję to zagadnienie do którego się odwołujesz, sam popatrz:
Zdaje się, że kobieta nie powinna być powołana do bytu w pierwszym utworzeniu rzeczy,
bo:
1. Zdaniem Filozofa: „Kobieta Jest to mężczyzna niewydarzony”1. Lecz w pierwszym ustanowieniu rzeczy nic nie powinno być niewydarzone i niedoszłe. A więc w owym pierwszym ustanowieniu rzeczy kobieta nie powinna być powołana do bytu. /90/
2. Podleganie i pomniejszenie jest następstwem grzechu, bowiem po upadku powiedziano kobiecie: „Mąż będzie panował nad tobą”2. A Grzegorz pisze: „Gdzie nie upadamy wszyscy równi jesteśmy”3. Lecz z natury kobieta ustępuje mężczyźnie pod względem siły i dostojeństwa, bo - jak mówi Augustyn: „Zawsze strona działająca pocześniejszą jest od strony doznającej”4. Przeto W owym pierwszym utworzeniu rzeczy przed grzechem kobieta nie powinna być powołana do bytu.
3. Należy stanowczo zrywać z okazją do grzechu. Lecz Bóg przewidywał, że kobieta będzie mężowi okazją do grzechu. Nie powinien więc utworzyć kobiety. Wbrew temu czytamy w Piśmie św.: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”5. /91/
Odpowiedź: Konieczne było, żeby stała się kobieta - jak mówi Pismo św.: jako odpowiednia pomoc dla mężczyzny; nie jako pomoc do jakiejś innej pracy - jak to niektórzy mówili - gdyż w każdej innej pracy mężczyzna może wydatniej nieść pomoc mężczyźnie niż kobieta, ale jako pomoc do rodzenia./92/ Łatwiej to nam stanie się zrozumiałe, gdy przyjrzymy się sposobom rodzenia u istot żyjących. Bowiem niektóre istoty żyjące nie mają w sobie mocy czynnej do rodzenia, ale przyczyną ich rodzenia się jest jakaś siła działająca innego niż one gatunku; chodzi o te rośliny i zwierzęta, /93/ które rodzą się bez nasienia z odpowiedniej materii mocą czynną ciał niebieskich. Niektóre zaś mają moc czynną i bierną złączoną; chodzi o te rośliny, które rodzą się z nasienia.
Bowiem nie ma w roślinach jakiegoś wspanialszego dzieła życia nad rodzenie; stąd też słusznie w każdym czasie moc bierna jest u nich złączona z mocą czynną rodzenia. Natomiast u doskonałych zwierząt moc czynna rodzenia przysługuje płci męskiej, zaś moc bierna płci żeńskiej. A ponieważ w doskonałych zwierzętach jest jakoweś dzieło
życia znamienitsze niż rodzenie, któremu to dziełu ich życie głównie jest przyporządkowane, dlatego u nich płeć męska nie łączy się z płcią żeńską w każdym czasie, a tylko w porze spółkowania; przedstawmy sobie: spółkowanie tak czyni jedno z samca i samicy, jak w roślinie są ze sobą połączone w każdym czasie siła męska i siła żeńska, chociaż w niektórych przeważa jedna, a w niektórych druga. Zaś człowiek jest przyporządkowany jeszcze bardziej znamienitemu dziełu życia, którym jest myślenie. I dlatego dla tym jeszcze większej racji w człowieku winna być odrębność między obiema siłami: taka, żeby osobno został utworzony mężczyzna, a osobno kobieta, a jednak żeby
się cieleśnie w jedno łączyli dla dzieła rodzenia. Stąd też zaraz po uformowaniu kobiety
Pismo św. wyraża się: „Będą dwoje w jednym ciele”7
https://katedra.uksw.edu.pl/suma/suma_indeks.htm (strona 65)
W moim odczuciu jeśli naprawdę merytorycznie chcesz rozmawiać to odwołuj się do źródła a nie do prac nad źródłem. Moim odczuciu strzeliłeś sobie w kolano powołując się na coś bez sprawdzenia źródła.
Dlaczego odwołuję się do prawa naturalnego i filozofii w tej dyskusji? Z bardzo prostego powodu. Filozofia jest podstawa wszystkiego, jest najstarsza nauką oparta przede wszystkim na rozumie. Dlatego powinniśmy od niej zaczynać dyskusję, aby wyjść z chaosu argumentów jaki Ty podajesz.
Mieszasz w argumentacji teologię, psychologię i biologię, rzekomo przeciwstawiając sobie te argumenty, że niby jeden obala drugi itd - to prowadzi jedynie do błędnych wniosków i zamieszania. Tak się nie prowadzi rzetelnej dyskusji.
Dodatkowym problemem jest to że czytając czyjś post, snujesz domysły i masz swoje wyobrażenia... a potem dyskutujesz z nimi... czyli nie z argumentami ale ze swoimi domysłami....
Na przykład tu tak robisz:
Nie rozmawiasz z moimi argumentami ale ze sobą i swoimi domysłami....Czyli twoim zdaniem takie "użycie" narządów wewnątrz tradycyjnego związku małżeńskiego to coś, co przeczy prawu naturalnemu? A usta można też wykorzystywać do pocałunków - w usta ukochanej, ale i inne części jej ciała? Co Tomasz z Akwinu na ten temat mówił? Może źle to interpretuję, ale czytając Ciebie mam wrażenie, jakby seks był bardzo monotonną, jednowymiarową czynnością, gdzie czułość, przyjemność, jakakolwiek otoczka i "zabawa" są wręcz niepożądane. To jest ten problem, że niektórzy narzucają bardzo wysokie standardy moralne i albo stwierdzasz uczciwie, że im nie sprostasz i odejdziesz od Kościoła. Albo ktoś ci w porę wyjaśni, że „Życie moralne nie jest egzekwowaniem przepisów, ale wezwaniem do coraz większej dojrzałości i miłości.”
A tu np wprowadzasz relatywizm niezgodny z teologią:
Nie ma pojęcia większego czy mniejszego grzechu ciężkiego w teologii. Grzech ciężki jest łamaniem Dekalogu w ciężkiej materii, konsekwencją jest zerwanie relacji z Bogiem, bo człowiek sam chce zdecydować co jest dla niego "dobre" zamiast słuchać Stwórcę, który WIE co jest dla nas dobre.Może nie do końca w temacie, ale przyszedł mi do głowy pewien paradoks: seksualna bliskość w wiernym, kochającym związku dwóch osób tej samej płci — nawet jeśli nie jest uznawana przez Kościół za zgodną z jego nauczaniem — wynika z naturalnego dla człowieka pragnienia miłości, oddania, relacji. Tymczasem zdrada małżeńska, która łamie przysięgę, niszczy zaufanie i rani drugiego człowieka, bywa przez niektórych traktowana z większym „zrozumieniem”.
Oba te czyny Kościół okresla jako grzech ciężki, ale nawet w tym przypadku zdążyłem przeczytać, że z dwojga złego, mniejszym ładunkiem przewinienia jest zdrada poprzez właśnie prawo naturalne - bo jest to wciąż akt skierowany w stronę życia. Czy nie pokazuje to, że czasem bardziej niż sercem Ewangelii — kierujemy się schematem, który myli moralność z biologią, a miłość z funkcjonalnością narządów? Jeśli miłość nie jest punktem wyjścia, to w jakim miejscu jesteśmy jako wspólnota wierzących?
Skoro Stwórca stworzył człowieka - to doskonale zna przeznaczenie narządów, zna nasza biologie, psychikę i duszę. Prawda? I ten Stwórca dał człowiekowi Dekalog aby wyznaczyć drogę postępowania moralnego i dobrego, taką drogę na której Bóg będzie błogosławił i na której człowiek może osiągnąć szczęście i zbawienie.
Jeśli tak rozumiemy Dekalog to naturalnie powinno się budzić w nas zaufanie do Boga, Jako Stwórcy i Pana.
I wielu osobom wystarcza ze Pan powiedział nie cudzołóż, aby nie wchodzić do łózka innego niż małżeńskie, bo rozumieją że taka jest wola Boża aby człowiek był wierny małżonkowi.
To co my jako ludzie i Kościół robimy to odkrywamy Wolę Bożą zawarta w Objawieniu. To jest bardzo ważna sprawa by to rozumieć, Kościół nie wymyśla sobie niczego w kwestiach wiary i moralności, a odkrywa prawdę jaką Bóg nam przekazał.
Jeśli już w Księdze Rodzaju, czyli pierwszej księdze jest napisane że małżeństwo ma być komplementarnym związkiem mężczyzny i kobiety i oni stają się jednym ciałem, to wyłącznie taki związek możemy zgodnie z wolą Bożą nazywać małżeństwem. I tylko taki związek Bóg pobłogosławi.
Więc to nie tyle pytanie do Kościoła : dlaczego nie możecie uznać małżeństw jednopłciowych, (przecież oni także się kochają)? co do Boga.
To, ze jako ludzie homoseksualiści darzą się uczuciami nikt nie podważa, ale to nie jest argument na poziomie Bożego zamysłu wobec człowieka.
Ja też kocham mojego pieska, ale nie jest zamysłem Bożym by ludzie tworzyli małżeństwa ze zwierzętami... rozumiesz? To nie jest ten sam poziom argumentacji.
Nie można przeciwstawić uczuć wobec zamysłu Bożego.
Dlatego gdy ja piszę, ze prawo naturalne określa przeznaczenie odbytu i nigdy to się nie zmieni, to nie można argumentować ale oni się kochają... bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
To są różne poziomy i kwestie.
I ja naprawdę ani nie podważam, że homoseksualiści mogą darzyć się uczuciami, ani nie piszę że gardzę współczesną nauką (to są twoje domysły). Ja ci staram się wyjaśnić jakie zamysły ma Bóg wobec człowieka i co jest pierwsze, filozofia czy psychologia... Bo wtedy będziemy wiedzieli jakie argumenty są pierwsza jakie są wtórne. Filozofia i teologia są pierwsze.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Quinque
- Posty: 141
- Rejestracja: 27 cze 2023, 3:03
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3
- Podziękowano: 5
- Płeć:
Chyba chodziło o skutki dla duszy różnych grzechów śmiertelnych. Bo chyba jest różnica między
- morderstwem
- upiciem się z jakiejś okazji
- morderstwem
- upiciem się z jakiejś okazji
Ostatnio zmieniony 25 cze 2025, 12:25 przez Quinque, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Jest to temat poboczny w tej dyskusji więc jedynie podsunę link:Quinque pisze: 25 cze 2025, 12:25 Chyba chodziło o skutki dla duszy różnych grzechów śmiertelnych. Bo chyba jest różnica między
- morderstwem
- upiciem się z jakiejś okazji
https://teologia.pl/m_k/zag10-4.htm#3
Skutek duchowy każdego grzechu ciężkiego jest taki sam: zrywa relację z Bogiem.
Dodano po 2 godzinach 17 minutach 24 sekundach:
Jest jedna orientacja seksualna: heteroseksualna. Bo tak stworzył Bóg człowieka jako skierowanego na drugą płeć.
„Powołanie do miłości, wpisane przez Boga w naturę człowieka, urzeczywistnia się w sposób szczególny w małżeństwie mężczyzny i kobiety.” (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2331)
Słowo orientacja jest określeniem psychologicznym, a nie teologicznym. Więc jako takie nie występuje w teologii.
Inne „orientacje” Kościół określa jako:
- nieuporządkowane skłonności,
- niezgodne z prawem naturalnym i Bożym zamysłem. (co już tłumaczyłam)
Warto posłuchać pełniejszej odpowiedzi O. Adama Szustaka:
Ostatnio zmieniony 25 cze 2025, 12:57 przez Magnolia, łącznie zmieniany 1 raz.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wilczyca z Gubbio
- Posty: 168
- Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 12
- Podziękowano: 67
- Płeć:
@Magnolia , czyli zacytowany przez Owcę ksiądz (twierdzący, że homoseksualizm to orientacja) kłamie?
No i jak Kościół patrzy na sprawę współżycia ludzi, u których dochodzi do niemocy płciowej już w trakcie trwania małżeństwa? Wolno im okazywać miłość erotyczną w inny sposób czy powinni zacząć żyć jak współlokatorzy, nie przytulać się, nie dotykać, najlepiej nie patrzeć na siebie? Rozmawiałam o tym ostatnio z kapłanem, ale interesuje mnie Twoje zdanie jako teologa.
No i jak Kościół patrzy na sprawę współżycia ludzi, u których dochodzi do niemocy płciowej już w trakcie trwania małżeństwa? Wolno im okazywać miłość erotyczną w inny sposób czy powinni zacząć żyć jak współlokatorzy, nie przytulać się, nie dotykać, najlepiej nie patrzeć na siebie? Rozmawiałam o tym ostatnio z kapłanem, ale interesuje mnie Twoje zdanie jako teologa.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Wydaje mi się, że ks Prusak posługiwał się językiem psychologicznym (bo jest psychoterapeutą) w tym cytacie a nie teologicznym.Wilczyca z Gubbio pisze: 25 cze 2025, 22:54 @Magnolia , czyli zacytowany przez Owcę ksiądz (twierdzący, że homoseksualizm to orientacja) kłamie?
Albo załóż nowy wątek z takim pytaniem, albo napisz do mnie PW.Wilczyca z Gubbio pisze: 25 cze 2025, 22:54 No i jak Kościół patrzy na sprawę współżycia ludzi, u których dochodzi do niemocy płciowej już w trakcie trwania małżeństwa? Wolno im okazywać miłość erotyczną w inny sposób czy powinni zacząć żyć jak współlokatorzy, nie przytulać się, nie dotykać, najlepiej nie patrzeć na siebie? Rozmawiałam o tym ostatnio z kapłanem, ale interesuje mnie Twoje zdanie jako teologa.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
Od początku: Quinque zapytał mnie u góry o źródło tamtych słów Tomasza - założyłem, że wątpi w ogóle w ich istnienie. Więc chybcikiem znalazłem oryginalne brzmienie po łacinie i skopiowałem pierwsze lepsze źródło które mi wyskoczyło w Google. Możesz sama je wygooglować, strzelam że Tobie też to źródło wyskoczy jako pierwsze. Stwierdziłem, że to jakieś opracowanie PAN, więc uznałem, że tyle wystarczy, żeby uwiarygodnić prawdziwość tych słów.W moim odczuciu jeśli naprawdę merytorycznie chcesz rozmawiać to odwołuj się do źródła a nie do prac nad źródłem. Moim odczuciu strzeliłeś sobie w kolano powołując się na coś bez sprawdzenia źródła.
Przypominam, że wspomniałem o św. Tomaszu tak zupełnie od niechcenia - chciałem pokazać jak Kościół przez stulecia zmieniał swoje podejście do kobiet - by wykazać, że jego nauki ewoluują. A tymczasem zrobiłaś z tego najważniejszy wątek.
Przepraszam, jeśli tak to odebrałaś. Ale także przypominam, że pozwoliłaś księdzu na znieważanie mnie:Nie rozmawiasz z moimi argumentami ale ze sobą i swoimi domysłami....
Tak, męczy mnie to dalej.Rozumiem, fascynuje Cię Jezus z karabinem i teologia wyzwolenia.
Ale w temacie "narządów", ustalmy jednoznacznie, bo naprawdę mnie to dalej gnębi: nieważne czy małżeństwo tradycyjne czy jakiekolwiek inne, stosunek płciowy z wykorzystaniem narządu... jak by to ładnie ująć... "ewakuacyjnego organizmu" albo tego ustnego, to taki sam grzech znajdujący swój zdecydowany sprzeciw w Kościele. Tak?
Bo jeśli tak jest to rany julek, ale mamy surowe te standardy moralne. Chyba za mało doceniamy fakt, że z miłości do nas słabych i grzesznych Jezus przyjął krzyż, umarł i zmartwychwstał, by każdy mógł narodzić się do życia wiecznego.
Przeczytałaś tamten fragment i wyciągnęłaś z niego yle, że relatywizuję jakiś grzech? Nie mnie, ani nie Tobie oceniać ludzi i ich postępowanie. A jednak to robimy. I widząc dwa grzechy ciężkie, mimo wszystko jeden z nich nas bardziej brzydzi od drugiego. Widzimy znajomych, którzy się zaręczyli i zaczęli uprawiać seks. I widzimy tęczowych ludzi na paradzie równości, którzy nawet nie popelniają grzechu, bo udział w takiej paradzie to nie grzech. I ile osób prędzej wskaże, że brzydzą ich uczestnicy marszu niż ta para narzeczonych? Myślę, że sporo. O to mi chodziło. To moja obserwacja, dodatkowo wzmocniona przez paradoks, który istnieje niezależnie od tego w co wierzysz.A tu np wprowadzasz relatywizm niezgodny z teologią:
Jeżeli moja wypowiedź jest relatywizowaniem, to ta pana redaktora Deonu też:
"Ten grzech pojawia się tak samo jak u osób, które uprawiają seks przedmałżeński. Dlaczego zatem nie potrafimy spojrzeć na osoby LGBT z należnym im "szacunkiem, współczuciem i delikatnością"? Dlaczego nie unikamy "wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji"? Przecież nie ma czegoś takiego jak "słuszna dyskryminacja". Na te pytania dokumenty Kościoła nie odpowiadają. Na nie musimy odpowiedzieć sobie sami towarzysząc osobom LGBT w Kościele i poza nim." - Karol Kleczka, portal Deon i Tygodnik Powszechny
A teraz spróbuj znaleźć choć jedną moją wypowiedź, w której ja opowiadam się za małżeństwami osób tej samej płci. Widać, że nie potrafisz słuchać, jedynie odpierać argumenty i w między czasie mimochodem tworzyć w swojej głowie profil rozmówcy.Więc to nie tyle pytanie do Kościoła : dlaczego nie możecie uznać małżeństw jednopłciowych, (przecież oni także się kochają)? co do Boga.
Jeden z najbardziej obrzydliwych argumentum ad absurdum jakie można spotkać. Wiem, że w Twoim mniemaniu przykład był błyskotliwy jak lodówka w trybie rozmrażania, ale zastanów się czy takie zestawienie - miłość do człowieka - miłość do psa, jest jakkolwiek przyzwoite i czy w tym jest jakaś wrażliwość do człowieka? Dawniej, to ci najbardziej krewcy przeciwnicy LGBT pisali komentarze na poziomie "I co dalej? Może zalegalizujmy śluby z dziećmi/zwierzętami. To tylko pierwszy krok!" Więc sama się degradujesz do takiego poziomu dyskusjiJa też kocham mojego pieska, ale nie jest zamysłem Bożym by ludzie tworzyli małżeństwa ze zwierzętami... rozumiesz? To nie jest ten sam poziom argumentacji.
Po 1: rozmawiamy na temat bardzo złożonego zjawiska, które dotyka kilka dziedzin. Po 2: ja się podporządkowuje tokowi dyskusji. Kwestię naukową, psycholigczną uruchomiła Wilczyca, która nagle ni stąd, ni zowąd zaczęła mówić o jakichś badaniach, których ostatecznie nie podała i o Amerykańskim Stworzyszeniu Psychiatrycznym i "spisku" dot. wyklreślenia homoseksualizmu z listy chorób. 3. Ty pojawiasz się w rozmowie równie nagle, rzucasz na stół temat "prawo naturalne" i liczysz, że zaprowadzimy nowy ład, bo kluczem w dyskusji zdaniem pani magister teologii jest prawo naturalne. No dobrze, homoseksualizm jest sprzeczny z prawem naturalnym, jakim je widzi Kościół. I co z tym robimy dalej? Wygładzamy szorstki wydźwięk tego prawa, co chwila z automatu przypominając, że wiara nas zobowiązuje do szacunku wobec wszystkich i to załatwia sprawę?Dlaczego odwołuję się do prawa naturalnego i filozofii w tej dyskusji? Z bardzo prostego powodu. Filozofia jest podstawa wszystkiego, jest najstarsza nauką oparta przede wszystkim na rozumie. Dlatego powinniśmy od niej zaczynać dyskusję, aby wyjść z chaosu argumentów jaki Ty podajesz.
Mieszasz w argumentacji teologię, psychologię i biologię,
Czy nawet Tobie nie rzuca się w oczy, że coś Ci umyka? Może jakaś wrażliwość, taka płynąca z serca Jezusowego miłosierdzia? Bo ja nawet gdybym przyjął Twój punkt widzenia za prawdziwy, to bym jeszcze się zastanawiał co z tą wiedzą powinienem zrobić, żeby nie była ani sztuką dla sztuki, ani orężem do walki przeciw komuś. Wiedza teologiczna, która nie wspiera drugiego człowieka, jest niczym więcej niż ideowym pustostanem. Nie wiem czy tak jest, ale wydaje mi się, że tak powinno być w religii, która miłosierdzie ma na sztandarach. Nie znaczy to, że musisz pochwalać czyjś styl życia. Ale wspieraj, towarzysz. A już na pewno nie porównuj do zoofilii.
To jest świetna odpowiedź na wcześniejsze pytanie księdza:Jest jedna orientacja seksualna: heteroseksualna. Bo tak stworzył Bóg człowieka jako skierowanego na drugą płeć.
Sami się zastanówcie. Przejrzyjcie ten cały wątek, przeczytajcie na chłodno swoje słowa i pomyślcie: czy Kościół gdyby miał uosabiać waszą tu gromadkę, nie wyklucza faktycznie nikogo? No niby nie, każdy jest mile widziany. Ale zdobądźcie się na refleksję jaki wysiłek trzeba podjąć żeby to mogło się udać. Praktycznie zmuszony jesteś walczyć z podwójną stygmatyzacją, poczuciem wstydu wynikającego z tego że jesteś naznaczony, zepsuty, gorszy - chowając to za ładniej brzmiącym słowem "nieuporządkowany". Musisz zaakceptować że Kościół nazywa cię "chorym" albo "zaburzonym", bo nie może przyznać, że istnieje taka orientacja. Musisz do końca życie dusić w sobie swoje naturalne potrzeby miłości, bliskości - innej niż ta przyjacielska czy rodzinna. I gdy to wszystko już w sobie zaakceptujesz, to okaże się że jesteś całkiem mile widziany.Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie na czym polega to wykluczenie
Ja oczywiście przedstawiam tu perspektywę, którą pani magister teologii tu objawia. Bo rzeczywistość jest trochę lepsza albo przynajmniej powinna być lepsza. Dlatego najlepsze co taki gej może zrobić, to nie słuchać się Magnolii i trzymać się jak najbardziej z dala od takich miejsc jak to. Tu płomień wiary może zgasnąć, zanim Pan Jezus zdąży się zadomowić w czyimś sercu i szepnąć mu do uszka prawego przedsionka: "Jesteś kochany".
No to teraz mnie rozbawiłaś! Zapiszę sobie ten cytat gdzieś, będzie zdecydowanie jednym z the best of. Super z tego kłopotliwego pytania wybrnęłaś. Jako ksiądz i psycholog rozumiem, że ma dwie natury i dwa stanowiska na jeden problem. Jak gej przychodzi do niego jako księdza, to mówi: "jesteś nieuporządkowany", a gdy przychodzi do niego jako psychologa, to mówi: "bardzo szanuję twoją orientację".Wydaje mi się, że ks Prusak posługiwał się językiem psychologicznym (bo jest psychoterapeutą) w tym cytacie a nie teologicznym.
A to powiedział jako ksiądz czy jako psycholog? Jak to rozróżnić?
Albo to:Jak stwierdza, osobie homoseksualnej, która chce pozostać w Kościele, pomóc może „prawda, a nie uprzedzenia. Przyjęcie tożsamości geja-katolika, a nie «aseksualnego eksgeja»”.
Gdy homoseksualni katolicy pytają mnie, co mają robić, nie mówię: rób to, a nie rób tamtego! Odpowiadam: kochaj! Musisz wziąć odpowiedzialność za miłość. To nie jest moja opinia – tak mówi Kościół od dwóch tysięcy lat. Jak będziesz kochał, to nie będziesz miał problemów ze swoją orientacją.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
I tu przechodzimy do Szustaka. Pamiętasz jak we fragmencie dyskusji z Albertusem, on zacytował św. Pawła nt. sodomii i wtedy stwierdziłem tyle że maski opadły. Bo w moich dotyczasowej historii dyskusji o homoseksualizmie, bardzo często w pewnym momencie padał ten fragment, który w moim odczuciu demaskował prawdziwe intencje. I teraz jest ta sama sytuacja. Podpierasz swoją argumentację tym filmem, zapewne podpisując się pod nim, wiedząc lub nie, że film jest jedną, wielką, pseudonaukową bzdurą. Jak wśród ponad 5 tysięcy komentarzy, znajdziesz choć 10, które chwalą Szustaka, to będzie to sukces. Masz magistra z teologii, więc zadałaś sobie trud by sprawdzić jaki był odbiór tego filmu, czy była jakaś polemika, krytyka, komentarze? Wystarczyło komentarze poczytać. Liczyłaś, że o. Szustak - lubiany taki przez "lewakokatolików" a nawet po prostu lewaków, będzie wiarygodnym autorytetem?
Wiem, że to co napiszę to i tak o kant tunelu ewakuacyjnego organizmu obić, bo będzie narracja, że Szustak jest ekspertem od biologii i psychologii i wszedł w posiadanie trudno dostępnej wiedzy, a krytyka pochodzi ze strony lewackiego środowiska, ale i tak napiszę co trzeba.
O. Szustak stosuje w swoim wykładzie pseudonaukowe farmazony według klucza cherry picking - czyli dobiera wygodnie badania pod tezę, czerpiąc wyłącznie z literatury nieuznawanej w świecie nauki, z tezami, które nawet na tym forum mogą budzić pewien sceotytyzm:
- Mówi tam, że nie istnieje coś takiego jak nieodwracalny homoseksualizm. Czyli uważa, że można go leczyć. Chyba nie muszę mówić z jak wielu względów to jest okropne stanowisko, prowadzące do krzywdy.
- Przywołuje ten "spisek" z wykreślaniem homoseksualizmu z listy chorób
- Twierdzi, że homosekuaizm jest raną płciową
- I rodzi się z pustku płciowej, jako niezaspokojone marzenie o męskości czy kobiecości: ,,Jeżeli chłopiec ma predyspozycję homoseksualną i w wieku 4-5 lat nie zostaje oddzielony od mamy i przejęty przez ojca (wzór męskości), który mu pokaże, jak funkcjonować w świecie jako mężczyzna, co to znaczy być mężczyzną, jak budować pewną męskość, to wtedy ten chłopak zostaje w tej pustce i zaczyna tworzyć bardzo silne marzenie o męskości."
Po tym filmiku spadła na niego duża krytyka. Polemikę dra hab. Grzegorza Iniewicza można znaleźć na youtubie. Film skmentowało Polskie Towarzystwo Seksuologiczne (PTS) a zaraz potem Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Oczywiście jednoznacznie negatywnie.
Z czasem sam zaczął zmiękczać swoje stanowisko:
"W maju 2020 r. entuzjastycznie skomentował wydaną przez dominikańskie wydawnictwo „W drodze” książkę „Dlaczego nie nazywam siebie gejem” – świadectwo homoseksualisty, który zaakceptował swoją orientację jako niezmienną, ale chce żyć zgodnie z „Bożym planem dla siebie”, zachowując wstrzemięźliwość. Dominikanin przypomniał, że już kiedyś wypowiadał się na ten temat i wzbudziło to sporo sprzeciwu. „Od tamtego czasu dużo sobie myślę o tej dziedzinie” – przyznał. Przeciwstawił postawę autora książki swojemu własnemu dawnemu myśleniu (nie przyznając tego wprost) – „takiemu katolickiemu uładzonemu gadaniu o tym, że to jest tylko jakieś zamieszanie i można sobie to zanegować”.
Zakładam, że nie raczyłaś zajrzeć w komentarze pod filmem. Polecam je przejrzeć. Polecam zapoznać się z perspektywą żywej osoby i jego zmaganiach na linii wiara - tożsamość homoseksualna i zrewidować swoją postawę.







W tym momencie chciałem się wycofać z dalej rozmowy. Uznajmy, że nie mam już argumentów, jak to ksiądz by powiedział. A tak naprawdę to czuję, że doszedłem do punktu, w którym już nic nie mogę zyskać, a mogę za to coś stracić. Wy oczywiście dalej możecie ze sobą dyskutować, przyznawać sobie rację, gratulować sobie mądrości. W między czasie inni dalej będą zmagać się ze sobą i ze światem, rodzice będą się odwracać od nich, starać się będą przekonać samych siebie, że Bóg ich kocha, cierpieć na depresję, wychodzić z Kościoła, może popełniać samobójstwa, a wniosków nikt nie wyciągnie, bo przecież mamy magistra z teologii, wiemy czym jest prawo naturalne, znamy przeznaczenie narządów i ładne słowa jak "nieuporządkowany", i przy tym wszystkim rozumiemy, że każdemu się należy szacunek, więc jak przyjdą, ukorzą się, zaakceptują że są chorzy, to przyjmiemy ich. Czuć w tym tyle miłości, że rodzina Mostowiaków mogłaby pozazdrościć.
Wiem, że i tak nic z tego nie zrozumiecie, przemielicie te słowa, skupicie się na tym co niemerytoryczne, wyplujecie jakiś kąśliwy komentarz i dalej będziecie tkwić w tym samym punkcie.
Wiem, że to co napiszę to i tak o kant tunelu ewakuacyjnego organizmu obić, bo będzie narracja, że Szustak jest ekspertem od biologii i psychologii i wszedł w posiadanie trudno dostępnej wiedzy, a krytyka pochodzi ze strony lewackiego środowiska, ale i tak napiszę co trzeba.
O. Szustak stosuje w swoim wykładzie pseudonaukowe farmazony według klucza cherry picking - czyli dobiera wygodnie badania pod tezę, czerpiąc wyłącznie z literatury nieuznawanej w świecie nauki, z tezami, które nawet na tym forum mogą budzić pewien sceotytyzm:
- Mówi tam, że nie istnieje coś takiego jak nieodwracalny homoseksualizm. Czyli uważa, że można go leczyć. Chyba nie muszę mówić z jak wielu względów to jest okropne stanowisko, prowadzące do krzywdy.
- Przywołuje ten "spisek" z wykreślaniem homoseksualizmu z listy chorób
- Twierdzi, że homosekuaizm jest raną płciową
- I rodzi się z pustku płciowej, jako niezaspokojone marzenie o męskości czy kobiecości: ,,Jeżeli chłopiec ma predyspozycję homoseksualną i w wieku 4-5 lat nie zostaje oddzielony od mamy i przejęty przez ojca (wzór męskości), który mu pokaże, jak funkcjonować w świecie jako mężczyzna, co to znaczy być mężczyzną, jak budować pewną męskość, to wtedy ten chłopak zostaje w tej pustce i zaczyna tworzyć bardzo silne marzenie o męskości."
Po tym filmiku spadła na niego duża krytyka. Polemikę dra hab. Grzegorza Iniewicza można znaleźć na youtubie. Film skmentowało Polskie Towarzystwo Seksuologiczne (PTS) a zaraz potem Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Oczywiście jednoznacznie negatywnie.
Z czasem sam zaczął zmiękczać swoje stanowisko:
"W maju 2020 r. entuzjastycznie skomentował wydaną przez dominikańskie wydawnictwo „W drodze” książkę „Dlaczego nie nazywam siebie gejem” – świadectwo homoseksualisty, który zaakceptował swoją orientację jako niezmienną, ale chce żyć zgodnie z „Bożym planem dla siebie”, zachowując wstrzemięźliwość. Dominikanin przypomniał, że już kiedyś wypowiadał się na ten temat i wzbudziło to sporo sprzeciwu. „Od tamtego czasu dużo sobie myślę o tej dziedzinie” – przyznał. Przeciwstawił postawę autora książki swojemu własnemu dawnemu myśleniu (nie przyznając tego wprost) – „takiemu katolickiemu uładzonemu gadaniu o tym, że to jest tylko jakieś zamieszanie i można sobie to zanegować”.
Zakładam, że nie raczyłaś zajrzeć w komentarze pod filmem. Polecam je przejrzeć. Polecam zapoznać się z perspektywą żywej osoby i jego zmaganiach na linii wiara - tożsamość homoseksualna i zrewidować swoją postawę.







W tym momencie chciałem się wycofać z dalej rozmowy. Uznajmy, że nie mam już argumentów, jak to ksiądz by powiedział. A tak naprawdę to czuję, że doszedłem do punktu, w którym już nic nie mogę zyskać, a mogę za to coś stracić. Wy oczywiście dalej możecie ze sobą dyskutować, przyznawać sobie rację, gratulować sobie mądrości. W między czasie inni dalej będą zmagać się ze sobą i ze światem, rodzice będą się odwracać od nich, starać się będą przekonać samych siebie, że Bóg ich kocha, cierpieć na depresję, wychodzić z Kościoła, może popełniać samobójstwa, a wniosków nikt nie wyciągnie, bo przecież mamy magistra z teologii, wiemy czym jest prawo naturalne, znamy przeznaczenie narządów i ładne słowa jak "nieuporządkowany", i przy tym wszystkim rozumiemy, że każdemu się należy szacunek, więc jak przyjdą, ukorzą się, zaakceptują że są chorzy, to przyjmiemy ich. Czuć w tym tyle miłości, że rodzina Mostowiaków mogłaby pozazdrościć.
Wiem, że i tak nic z tego nie zrozumiecie, przemielicie te słowa, skupicie się na tym co niemerytoryczne, wyplujecie jakiś kąśliwy komentarz i dalej będziecie tkwić w tym samym punkcie.
Ostatnio zmieniony 26 cze 2025, 14:13 przez Wypasiona Owca, łącznie zmieniany 1 raz.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Jest tylko jeden związek który można nazwać małżeństwem, to jest związek kobiety i mężczyzny. Bo tylko kobiece i męskie narządy rodne są komplementarne w taki sposób że dwoje mogą stać się jednym ciałem.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 13:49 Ale w temacie "narządów", ustalmy jednoznacznie, bo naprawdę mnie to dalej gnębi: nieważne czy małżeństwo tradycyjne czy jakiekolwiek inne, stosunek płciowy z wykorzystaniem narządu... jak by to ładnie ująć... "ewakuacyjnego organizmu" albo tego ustnego, to taki sam grzech znajdujący swój zdecydowany sprzeciw w Kościele. Tak?
Bo jeśli tak jest to rany julek, ale mamy surowe te standardy moralne. Chyba za mało doceniamy fakt, że z miłości do nas słabych i grzesznych Jezus przyjął krzyż, umarł i zmartwychwstał, by każdy mógł narodzić się do życia wiecznego.
I znajdziesz tą naukę już w Księdze Rodzaju Pisma św. Oznacza to że Bóg nam objawił swój zamysł i wole co do kobiety i mężczyzny, co do roli seksualności i płodności. On stworzył, on nadał sens, on ustala zasady korzystania. Dla mnie to jest spójne. Prawda co do natury może być tylko jedna.
Prawo naturalne odkrywa tą prawdę posługując się rozumiem, nie trzeba znać objawienia aby wiedzieć po co są narządy. To wystarczy zaobserwować, jeden jest do rodzenia a drugi do wydalania.
Prawo naturalne to nie zbiór narzuconych zakazów, ale wyraz prawdy o tym, kim jest człowiek, jaki ma cel, i co służy jego dobru.
„Prawo naturalne jest uczestnictwem stworzonego rozumu w prawie wiecznym.”
(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I–II, q.91, a.2)
Tak, można przyznać że moralność katolicka jest surowa, wymagająca, trudna. Tak, bo wymaga czystości, wierności, ofiary — i to od wszystkich, nie tylko osób homoseksualnych.
Ale nie, jeśli spojrzeć przez pryzmat miłosierdzia:
„Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” (Mt 9,13)
Kościół nie potępia ludzi — potępia czyny, które nie prowadzą do zbawienia.
Różnica jest ogromna — choć w przekazie często niewidoczna.
To prawda. Nie mamy prawa sądzić serc i dusz — bo tylko Bóg zna pełną prawdę o człowieku, jego intencjach, zranieniach i świadomości.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 13:49 Przeczytałaś tamten fragment i wyciągnęłaś z niego yle, że relatywizuję jakiś grzech? Nie mnie, ani nie Tobie oceniać ludzi i ich postępowanie. A jednak to robimy. I widząc dwa grzechy ciężkie, mimo wszystko jeden z nich nas bardziej brzydzi od drugiego. Widzimy znajomych, którzy się zaręczyli i zaczęli uprawiać seks. I widzimy tęczowych ludzi na paradzie równości, którzy nawet nie popelniają grzechu, bo udział w takiej paradzie to nie grzech. I ile osób prędzej wskaże, że brzydzą ich uczestnicy marszu niż ta para narzeczonych? Myślę, że sporo. O to mi chodziło. To moja obserwacja, dodatkowo wzmocniona przez paradoks, który istnieje niezależnie od tego w co wierzysz.
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.” (Mt 7,1)
„Człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan patrzy na serce.” (1 Sm 16,7)
Natomiast mamy obowiązek rozeznawać czyny – tzn. na poziomie obiektywnym nazywać dobro dobrem, a zło złem.
Po to jest moralność, czyli rozumowe rozpoznanie co jest dobre a co złe.
A relatywizm, który ty wprowadzasz polega na tym, że chcesz aby ocenę danej kwestii oprzeć nie na prawdzie/dobru i złu tylko na emocjach.
Rozróżnij proszę, że ja tu w tym wątku oceniam czyny, a nie ludzi, I robię to zgodnie z Nauką Kościoła, a ten strzeże nauki i prawdy zawartej w Objawieniu.
Kościół nie jest właścicielem prawdy, ale jej sługą.
Nie może dostosowywać prawdy moralnej do aktualnych trendów, emocji czy nacisków społecznych – nawet jeśli to kosztuje, nawet jeśli to oburza.
Nawet w czasach Jezusa mało kto przyjmował spokojnie to co głosił Jezus, wielu było oburzonych, wiele razy chcieli Go zabić, ukamienować, strącić z urwiska... czy miał przestać głosić Prawdę?!
„Kościół nie jest panem depozytu wiary, ale jego sługą. Nie może ogłaszać innej Ewangelii niż ta, którą otrzymał.” (por. KKK 85–86)
Ależ oczywiście, że wspieraj i towarzysz, okazuj szacunek i miłosierdzie - kochaj bliźniego swego, to oczywiste!Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 13:49 No dobrze, homoseksualizm jest sprzeczny z prawem naturalnym, jakim je widzi Kościół. I co z tym robimy dalej? Wygładzamy szorstki wydźwięk tego prawa, co chwila z automatu przypominając, że wiara nas zobowiązuje do szacunku wobec wszystkich i to załatwia sprawę?
Czy nawet Tobie nie rzuca się w oczy, że coś Ci umyka? Może jakaś wrażliwość, taka płynąca z serca Jezusowego miłosierdzia? Bo ja nawet gdybym przyjął Twój punkt widzenia za prawdziwy, to bym jeszcze się zastanawiał co z tą wiedzą powinienem zrobić, żeby nie była ani sztuką dla sztuki, ani orężem do walki przeciw komuś. Wiedza teologiczna, która nie wspiera drugiego człowieka, jest niczym więcej niż ideowym pustostanem. Nie wiem czy tak jest, ale wydaje mi się, że tak powinno być w religii, która miłosierdzie ma na sztandarach. Nie znaczy to, że musisz pochwalać czyjś styl życia. Ale wspieraj, towarzysz.
Nauka Kościoła nie wyklucza nikogo, każdy grzesznik ma takie samo wezwanie do życia w czystości, bo to jest powołanie skierowane od Boga do każdego. Każdy po upadku ma możliwość skorzystania z sakramentu pokuty jeśli żałuje i postanawia poprawę,
Jednocześnie gdy grzesznik wybiera trwanie w grzechu ciężkim to czy to jest para narzeczonych mieszkających razem czy para homoseksualna to nie ma mowy o rozgrzeszeniu bo nie są wypełnione warunki ważnej spowiedzi.
Zasady są jednakowe dla wszystkich wiernych.
W moim odczuciu kierujesz swoje zarzuty wobec Kościoła, a masz na myśli jakieś pojedyncze wykluczenia czy to środowiskowe czy rodzinne. No rozróżnij że Nauka Kościoła to jedno, tam nie ma mowy o wykluczeniu. A czymś innym jest życie ewangelia i Nauka Kościoła przez wiernych. To drugie może być bardzo dalekie od Ewangelii, za co powinni się ci ludzie wstydzić.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 13:49 Sami się zastanówcie. Przejrzyjcie ten cały wątek, przeczytajcie na chłodno swoje słowa i pomyślcie: czy Kościół gdyby miał uosabiać waszą tu gromadkę, nie wyklucza faktycznie nikogo? No niby nie, każdy jest mile widziany. Ale zdobądźcie się na refleksję jaki wysiłek trzeba podjąć żeby to mogło się udać. Praktycznie zmuszony jesteś walczyć z podwójną stygmatyzacją, poczuciem wstydu wynikającego z tego że jesteś naznaczony, zepsuty, gorszy - chowając to za ładniej brzmiącym słowem "nieuporządkowany". Musisz zaakceptować że Kościół nazywa cię "chorym" albo "zaburzonym", bo nie może przyznać, że istnieje taka orientacja. Musisz do końca życie dusić w sobie swoje naturalne potrzeby miłości, bliskości - innej niż ta przyjacielska czy rodzinna. I gdy to wszystko już w sobie zaakceptujesz, to okaże się że jesteś całkiem mile widziany.
Ja oczywiście przedstawiam tu perspektywę, którą pani magister teologii tu objawia. Bo rzeczywistość jest trochę lepsza albo przynajmniej powinna być lepsza. Dlatego najlepsze co taki gej może zrobić, to nie słuchać się Magnolii i trzymać się jak najbardziej z dala od takich miejsc jak to. Tu płomień wiary może zgasnąć, zanim Pan Jezus zdąży się zadomowić w czyimś sercu i szepnąć mu do uszka prawego przedsionka: "Jesteś kochany".
Nie prawda, nie przedstawiam tu tego co mi zarzucasz.
Kościół jest wspólnota grzeszników i wejście do tej wspólnoty dokonuje się przez chrzest a nie przez zasługi. Nikt nie powinien wykluczyć nikogo ze wspólnoty, na pewno nie ze względu na grzech... bo nikogo by w Kościele nie było...
Dyskutujesz znowu sam ze swoimi domysłami.
Ja osobiście od wielu lat posługuję w pomocy duchowej i rozmawiałam już z nie jednym homoseksualistą w duchu Ewangelii. Oceniasz mnie a nic o mnie nie wiesz...przykre to.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Może moje analogia do miłości do pieska ci się nie podoba, ja w każdym razie nie chciałam nikogo urazić. Jedynie pokazać, ze są przykłady innych naszych relacji uczuciowych, gdzie jednak wyraźnie wiemy że nie są to relacje osobowe/dobre/akceptowalne.
Ale mam inne porównanie. Gdy idziemy do lekarza po diagnozę i lekarz zrobi badania to można porównać do przeprowadzenia rozeznanie rozumowego co jest prawdą, jaki ma sens, co jest dobre a co złe.
Badania diagnostyczne v rozeznanie rozumu
Gdy lekarz już ma diagnozę, i nam ją przekazuje to, dajmy na to diagnoza jest dla nas niefajna: droga Pani ma Pani nowotwór.
Taka diagnoza potrafi zwalić z nóg, potrafi sprawić ze czas stanął w miejscu albo że świat stanął na głowie.
Ale czy lekarz ma w związku z tym nie mówić nam prawdy o wynikach przeprowadzonych badań?
Z obawy o nasze samopoczucie po usłyszeniu diagnozy?
Podobnie robi Kościół - głosi odkryta prawdę o ludzkiej naturze i Bożym zamyśle wobec człowieka.
Nie może relatywizować tego, co jest obiektywnie złe, by „nikogo nie urazić”.
Odróżnij głoszenie prawdy od reakcji na nią.
Bo póki co przeciwstawiasz emocje faktom, a chyba widzisz ze to nie są te same kategorie.
Ale mam inne porównanie. Gdy idziemy do lekarza po diagnozę i lekarz zrobi badania to można porównać do przeprowadzenia rozeznanie rozumowego co jest prawdą, jaki ma sens, co jest dobre a co złe.
Badania diagnostyczne v rozeznanie rozumu
Gdy lekarz już ma diagnozę, i nam ją przekazuje to, dajmy na to diagnoza jest dla nas niefajna: droga Pani ma Pani nowotwór.
Taka diagnoza potrafi zwalić z nóg, potrafi sprawić ze czas stanął w miejscu albo że świat stanął na głowie.
Ale czy lekarz ma w związku z tym nie mówić nam prawdy o wynikach przeprowadzonych badań?
Z obawy o nasze samopoczucie po usłyszeniu diagnozy?
Podobnie robi Kościół - głosi odkryta prawdę o ludzkiej naturze i Bożym zamyśle wobec człowieka.
Nie może relatywizować tego, co jest obiektywnie złe, by „nikogo nie urazić”.
Odróżnij głoszenie prawdy od reakcji na nią.
Bo póki co przeciwstawiasz emocje faktom, a chyba widzisz ze to nie są te same kategorie.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
Mam wrażenie, jakbyś bała się powiedzieć wprost, dlatego tak kluczysz dookoła tematu. Powiedzmy sobie jasno: uważasz, że małżeństwo pary obojga płci popełnia grzech uprawiając seks oralny. Nie mam zamiaru tego wyśmiewać, jeżeli ktoś obiera taką drogę czystości to jest to szlachetne, a nawet heroiczne. Ale niech to wybrzmi dla postronnych, aby nie dali się zwariować na swej żmudnej drodze do świętości jaką część Kościoła reprezentujesz pod względem surowości przestrzegania Słowa.Prawo naturalne odkrywa tą prawdę posługując się rozumiem, nie trzeba znać objawienia aby wiedzieć po co są narządy.
Tego wymaga przyznanie chociażby, że homoseksualizm jest orientacją. Nie da się podejść do człowieka z szacunkiem, jeżeli wbrew ich woli, wbrew wiedzy naukowej, będziesz uzurpować sobie prawo do lepszego rozeznania o tym kim są. Nie da się z szacunkiem podejść do człowieka, jeżeli w głębi siebie myślisz, że oni są "chorzy" i można ich "uleczyć", a że pozostają w swoim stanie, to ich własna wina, bo najwyraźniej nie chcą być uleczeni. Nie da się szanować człowieka, podsyłając taki szkaradny, kłamliwy film jak ten Szustaka i nim podpierać swoje stanowisko. Tym właśnie robisz krzywdę tym ludziom. I żadne piękne słowa o tym podążaniu drogą Ewangelii tego nie zmienią. Przeczytaj te komentarze. Jeżeli dalej nie będziesz niczego rozumieć, to znaczy że nie chcesz po prostu.W moim odczuciu kierujesz swoje zarzuty wobec Kościoła, a masz na myśli jakieś pojedyncze wykluczenia czy to środowiskowe czy rodzinne. No rozróżnij że Nauka Kościoła to jedno, tam nie ma mowy o wykluczeniu. A czymś innym jest życie ewangelia i Nauka Kościoła przez wiernych. To drugie może być bardzo dalekie od Ewangelii, za co powinni się ci ludzie wstydzić.
Nie prawda, nie przedstawiam tu tego co mi zarzucasz.
Ty to robisz celowo? Uznałaś w swej pokorze, że może porównanie do miłości do psa jest lekko nie na miejscu, więc stwierdziłaś, że lepsze będzie jak porównasz homoseksualizm do nowotworu, który się leczy. Nie będę tego komentować, szkoda mojego zdrowia. Powodzenia.Ale mam inne porównanie. Gdy idziemy do lekarza po diagnozę i lekarz zrobi badania to można porównać do przeprowadzenia rozeznanie rozumowego co jest prawdą, jaki ma sens, co jest dobre a co złe.
Badania diagnostyczne v rozeznanie rozumu
Gdy lekarz już ma diagnozę, i nam ją przekazuje to, dajmy na to diagnoza jest dla nas niefajna: droga Pani ma Pani nowotwór.
Taka diagnoza potrafi zwalić z nóg, potrafi sprawić ze czas stanął w miejscu albo że świat stanął na głowie.
Ale czy lekarz ma w związku z tym nie mówić nam prawdy o wynikach przeprowadzonych badań?
Z obawy o nasze samopoczucie po usłyszeniu diagnozy?
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Nie reprezentuje jakaś część Kościoła tylko głoszę Naukę Kościoła.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 17:41Mam wrażenie, jakbyś bała się powiedzieć wprost, dlatego tak kluczysz dookoła tematu. Powiedzmy sobie jasno: uważasz, że małżeństwo pary obojga płci popełnia grzech uprawiając seks oralny. Nie mam zamiaru tego wyśmiewać, jeżeli ktoś obiera taką drogę czystości to jest to szlachetne, a nawet heroiczne. Ale niech to wybrzmi dla postronnych, aby nie dali się zwariować na swej żmudnej drodze do świętości jaką część Kościoła reprezentujesz pod względem surowości przestrzegania Słowa.Prawo naturalne odkrywa tą prawdę posługując się rozumiem, nie trzeba znać objawienia aby wiedzieć po co są narządy.
Za to Ty wkładasz w moje usta rzeczy o których nie pisałam wcale. Innymi słowy manipulujesz.
Nie przeczytam tych komentarzy z prostej przyczyny są napisane za małymi literami, a ja mam słaby wzrok.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 17:41
Tego wymaga przyznanie chociażby, że homoseksualizm jest orientacją. Nie da się podejść do człowieka z szacunkiem, jeżeli wbrew ich woli, wbrew wiedzy naukowej, będziesz uzurpować sobie prawo do lepszego rozeznania o tym kim są. Nie da się z szacunkiem podejść do człowieka, jeżeli w głębi siebie myślisz, że oni są "chorzy" i można ich "uleczyć", a że pozostają w swoim stanie, to ich własna wina, bo najwyraźniej nie chcą być uleczeni. Nie da się szanować człowieka, podsyłając taki szkaradny, kłamliwy film jak ten Szustaka i nim podpierać swoje stanowisko. Tym właśnie robisz krzywdę tym ludziom. I żadne piękne słowa o tym podążaniu drogą Ewangelii tego nie zmienią. Przeczytaj te komentarze. Jeżeli dalej nie będziesz niczego rozumieć, to znaczy że nie chcesz po prostu.
Poza tym odpowiedziałam na ten zarzut, ze czy to Szustak czy inny kapłan, czy Magisterium Kościoła nie może modyfikować prawdy objawionej, aby nikogo nie urazić, albo ze względu na emocje. Prawda to prawda.
Porównuję dwie sytuacje głoszenia niewygodnej prawdy. Lekarz głosi diagnozę a Kościół prawdę. W obu tych sytuacjach nie kierujemy się emocjami jakie ktoś poczucie gdy usłyszy prawdę. Kierujemy się prawdą.Wypasiona Owca pisze: 26 cze 2025, 17:41Ty to robisz celowo? Uznałaś w swej pokorze, że może porównanie do miłości do psa jest lekko nie na miejscu, więc stwierdziłaś, że lepsze będzie jak porównasz homoseksualizm do nowotworu, który się leczy. Nie będę tego komentować, szkoda mojego zdrowia. Powodzenia.Ale mam inne porównanie. Gdy idziemy do lekarza po diagnozę i lekarz zrobi badania to można porównać do przeprowadzenia rozeznanie rozumowego co jest prawdą, jaki ma sens, co jest dobre a co złe.
Badania diagnostyczne v rozeznanie rozumu
Gdy lekarz już ma diagnozę, i nam ją przekazuje to, dajmy na to diagnoza jest dla nas niefajna: droga Pani ma Pani nowotwór.
Taka diagnoza potrafi zwalić z nóg, potrafi sprawić ze czas stanął w miejscu albo że świat stanął na głowie.
Ale czy lekarz ma w związku z tym nie mówić nam prawdy o wynikach przeprowadzonych badań?
Z obawy o nasze samopoczucie po usłyszeniu diagnozy?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
Ja tak samo. Jestem jednakowo apostołem niosącym Ewangelię. A jednak nie jesteśmy tacy sami.Magnolia pisze: 26 cze 2025, 17:51 Nie reprezentuje jakaś część Kościoła tylko głoszę Naukę Kościoła.
Hahaha. Tak jak mówiłem: maski już opadły. Żadna strata, mam zapisane linki do tych screenshotów, może w nie wejść i powiększyć, nie ma za co!Nie przeczytam tych komentarzy z prostej przyczyny są napisane za małymi literami, a ja mam słaby wzrok.
https://i.ibb.co/99YvLhyV/1.jpg
https://i.ibb.co/G3bpnf1g/6.jpg
https://i.ibb.co/5hLgMBSK/2.jpg
https://i.ibb.co/b5Whxm7W/3.jpg
https://i.ibb.co/39r6gmM2/4.jpg
https://i.ibb.co/xKBTXwmk/5.jpg
https://i.ibb.co/vvcmPYSQ/7.jpg
Albo po prostu przeczytać pierwsze lepsze komentarze pod samym filmem:
Boisz się czegoś? Boisz się spotkania z Jezusem ukrytym w człowieku?
Biblia nie mówi nic o homoseksualizmie jako orientacji i dobrze o tym wiesz. W tamtych czasach widziano homoseksualizm jedynie przez pryzmat aktów, zazwyczaj naznaczonych przemocą. Więc na obronę masz jeszcze to średniowieczne prawo naturalne i stanowisko Kościoła z 1992 roku, które niejednoznaczenie się wypowiada w kwestii tego czym jest sam homoseksualizm. Wydaje mi się, że gdyby Kościół dalej akceptował niewolnictwo, to Ty byś z tym się nie spierała.Poza tym odpowiedziałam na ten zarzut, ze czy to Szustak czy inny kapłan, czy Magisterium Kościoła nie może modyfikować prawdy objawionej, aby nikogo nie urazić, albo ze względu na emocje. Prawda to prawda.
Porównywanie orientacji do diagnozy brzmi jak próba leczenia serca młotkiem – niby z pasją, ale bez sensu.Porównuję dwie sytuacje głoszenia niewygodnej prawdy. Lekarz głosi diagnozę a Kościół prawdę. W obu tych sytuacjach nie kierujemy się emocjami jakie ktoś poczucie gdy usłyszy prawdę. Kierujemy się prawdą.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Wobec tego ze czuję się obrażana w tej rozmowie ze swojej strony uznaje ją za zakończoną.
Przedstawiłam argumenty, które miały rzucić światło na zadane przez ciebie na początku wątku pytanie czy katolik może wspierać lewicę? Nie, nie może, bo postulaty lewicowe są bardzo dalekie, albo sprzeczne z Objawieniem.
Przedstawiłam argumenty, które miały rzucić światło na zadane przez ciebie na początku wątku pytanie czy katolik może wspierać lewicę? Nie, nie może, bo postulaty lewicowe są bardzo dalekie, albo sprzeczne z Objawieniem.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Wypasiona Owca
- Posty: 44
- Rejestracja: 28 maja 2025, 7:05
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 10
- Płeć:
Na szczęście Kościół to nie klub ideologiczny i nie Tobie decydować kto jest w nim mile widziany. A do do otwarcia się na działanie Bożego Ducha wszyscy są zaproszeni. Ja nawet w najgorszym swoim dniu, nawet w najcięższym sporze, nigdy bym Ciebie ani nikogo nie wykluczył. I proszę, Ty też tego nie róbMagnolia pisze: 26 cze 2025, 18:54 Wobec tego ze czuję się obrażana w tej rozmowie ze swojej strony uznaje ją za zakończoną.
Przedstawiłam argumenty, które miały rzucić światło na zadane przez ciebie na początku wątku pytanie czy katolik może wspierać lewicę? Nie, nie może, bo postulaty lewicowe są bardzo dalekie, albo sprzeczne z Objawieniem.
Ostatnio zmieniony 27 cze 2025, 1:58 przez Wypasiona Owca, łącznie zmieniany 1 raz.
„Nie ma większej przemocy niż aborcja.”
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
"Prawdziwymi ateistami są ci, którzy w ubogim nie widzą Chrystusa"- Dorothy Day, "matka duchowa" chrześcijańskiej lewicy w USA, Służebnica Boża.
-
Marcin05
- Posty: 134
- Rejestracja: 25 cze 2025, 10:29
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 6
- Płeć:
Kościół zaprasza homoseksualistów do celibatu. Rozumiem że to może być bolesne. Tak samo jak u heteroseksualistów którzy z jakiegoś tam powodu nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego. Twarde prawo mówi, że fantazje erotyczne już są grzechem ciężkim. A co dopiero reszta
