Dobra, ale w takiej sytuacji nie powinno sie chodzić do Komunii. Ktoś trwa w grzechu cięzkim to nie chodzi do Komunii. A jak się nie idzie do Komunii to ludzie krzywo patrzą.
Grzech ciężki to nie tylko konkubinat. Wystarczą fantazje erotyczne. Nie rozumiem tego, tych zasad, to nie idę do Komunii. A nie że Kościół jeszcze daje ciche przyzwolenie na świętokradztwo poprzez brak odwagi głoszenia kontrowersyjnych zasad. Chcecie rygor to bądźcie konsekwentni
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Czego nie rozumiesz i co Cię wkurza w Kościele (kościele)?
-
Wilczyca z Gubbio
- Posty: 168
- Rejestracja: 04 sie 2024, 9:57
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 12
- Podziękowano: 67
- Płeć:
@Marcin05 - dlaczego stosowanie prezerwatyw jest grzechem:
- bo w zamyśle Boga małżonkowie powinni być otwarci na życie. Nie oznacza to, że mogą współżyć jedynie w celu poczęcia dziecka, ale że nie stosują metod, które w sztuczny sposób uniemożliwiają ewentualne poczęcie,
- bo stosowanie antykoncepcji to jasne powiedzenie Bogu "Nie zgadzam się z Twoją wizją! Chcę współżyć, ale bez konsekwencji!". Stosowanie NPR z identyczną intencją też jest grzechem,
- stosowanie środków antykoncepcyjnych może być dozwolone, ale jedynie w wyjątkowych i uzasadnionych sytuacjach po rozeznaniu z kapłanem (tego dowiedziałam się, rozmawiając niedawno z pewnym bratem zakonnym). Na pewno tym powodem nie jest sama niechęć do posiadania dzieci,
- bo stosowanie antykoncepcji odziera piękny akt małżeński z odpowiedzialności i szacunku do ciała współmałżonka. Oznacza - w dosłownym rozumieniu - "zabezpieczanie się" przed jego naturą. Jeśli dziecko się pocznie (nie ma metody antykoncepcyjnej skutecznej w 100%), to pierwsze, co odczuje w łonie matki, będzie niechęć rodziców, bo przecież zabezpieczali się przed nim, bo miało go nie być, nie chcieli go,
- bo nie zaprasza Boga do aktu małżeńskiego, tylko zamyka Mu drzwi przed nosem. Przy takim akcie narządy płciowe się w zasadzie nie dotykają, bo oddziela je od siebie lateks. Doznania są zmniejszone. Przedkłada się strach przed zapłodnieniem nad przyjemność płynącą ze zjednoczenia ciał,
- bo opiera akt małżeński na strachu przed ciążą. Dziecko może broić i pragnąć uniknąć konsekwencji, dorosła osoba powinna odznaczać się odpowiedzialnością. Stosując prezerwatywę, mężczyzna daje kobiecie do zrozumienia, że boi się jej ciała i dojrzałej odpowiedzialności za to ciało. Mąż powinien żonę chronić i otaczać opieką, a nie uciekać. Jednym słowem: albo dorosłeś do roli męża, albo nie.
Co do fantazji, to Jezus wypowiedział się na ten temat jasno w kontekście pożądliwości spojrzenia. Współczesny świat karmi nas erotycznymi obrazami, seksualnymi bodźcami wpływającymi mocno na podświadomość. Jeśli ktoś nie nauczy się nad tym panować, to prędzej czy później (zwykle prędzej niż później) pogrzebie swoje małżeństwo, bo te bodźce nie znikną, ale wręcz wzmocnią się w momencie np. małżeńskiego kryzysu czy konfliktu. Swoją seksualność mamy dzielić jedynie ze współmałżonkiem, zapraszając do tego Boga. Nie zostaliśmy stworzeni do uprawiania seksu w myślach z istniejącymi ludźmi lub nieistniejącymi postaciami. Fantazje w sposób w zasadzie automatyczny prowadzą do masturbacji, czyli dokonywania aktu płciowego ze sobą samym, a nie współmałżonkiem. Nie jest to grzechem dlatego, że Kościół nie chce, żeby nam było miło, tylko dlatego, że Kościół wie, że jeśli pozwolisz swojej wyobraźni popłynąć, to:
a) będziesz chciał spełniać określone fantazje w pożyciu małżeńskim. Tymczasem druga strona ma prawo odmówić. To zrodzi frustrację i głębsze uciekanie w onanizm + łatwiejszą zgodę na zdradę w przypadku spotkania kobiety, która nie ma problemu ze spełnieniem określonej fantazji,
b) przyzwyczaisz swoje ciało do reagowania na własne bodźce, a nie na bodźce płynące z ciała kobiety. Jeśli nie będziesz nad tym pracował, to w efekcie żona nie da Ci tyle satysfakcji, co Ty sam, a to będzie rodziło niechęć do współżycia na rzecz "samoobsługi" przy fantazjach i pornografii. Co czuje kobieta, która wie, że nie jest dla męża tak atrakcyjna, jak on sam? Pytanie retoryczne.
Przymykanie oka na grzechy związane z seksualnością jest jak wkładanie ręki w ogień. Na początku jest miło i przyjemnie, ciepło, ale szybko dochodzi do nieodwracalnych oparzeń i blizn. Kościół mądrze przestrzega przed duchowym bawieniem się zapałkami.
- bo w zamyśle Boga małżonkowie powinni być otwarci na życie. Nie oznacza to, że mogą współżyć jedynie w celu poczęcia dziecka, ale że nie stosują metod, które w sztuczny sposób uniemożliwiają ewentualne poczęcie,
- bo stosowanie antykoncepcji to jasne powiedzenie Bogu "Nie zgadzam się z Twoją wizją! Chcę współżyć, ale bez konsekwencji!". Stosowanie NPR z identyczną intencją też jest grzechem,
- stosowanie środków antykoncepcyjnych może być dozwolone, ale jedynie w wyjątkowych i uzasadnionych sytuacjach po rozeznaniu z kapłanem (tego dowiedziałam się, rozmawiając niedawno z pewnym bratem zakonnym). Na pewno tym powodem nie jest sama niechęć do posiadania dzieci,
- bo stosowanie antykoncepcji odziera piękny akt małżeński z odpowiedzialności i szacunku do ciała współmałżonka. Oznacza - w dosłownym rozumieniu - "zabezpieczanie się" przed jego naturą. Jeśli dziecko się pocznie (nie ma metody antykoncepcyjnej skutecznej w 100%), to pierwsze, co odczuje w łonie matki, będzie niechęć rodziców, bo przecież zabezpieczali się przed nim, bo miało go nie być, nie chcieli go,
- bo nie zaprasza Boga do aktu małżeńskiego, tylko zamyka Mu drzwi przed nosem. Przy takim akcie narządy płciowe się w zasadzie nie dotykają, bo oddziela je od siebie lateks. Doznania są zmniejszone. Przedkłada się strach przed zapłodnieniem nad przyjemność płynącą ze zjednoczenia ciał,
- bo opiera akt małżeński na strachu przed ciążą. Dziecko może broić i pragnąć uniknąć konsekwencji, dorosła osoba powinna odznaczać się odpowiedzialnością. Stosując prezerwatywę, mężczyzna daje kobiecie do zrozumienia, że boi się jej ciała i dojrzałej odpowiedzialności za to ciało. Mąż powinien żonę chronić i otaczać opieką, a nie uciekać. Jednym słowem: albo dorosłeś do roli męża, albo nie.
Co do fantazji, to Jezus wypowiedział się na ten temat jasno w kontekście pożądliwości spojrzenia. Współczesny świat karmi nas erotycznymi obrazami, seksualnymi bodźcami wpływającymi mocno na podświadomość. Jeśli ktoś nie nauczy się nad tym panować, to prędzej czy później (zwykle prędzej niż później) pogrzebie swoje małżeństwo, bo te bodźce nie znikną, ale wręcz wzmocnią się w momencie np. małżeńskiego kryzysu czy konfliktu. Swoją seksualność mamy dzielić jedynie ze współmałżonkiem, zapraszając do tego Boga. Nie zostaliśmy stworzeni do uprawiania seksu w myślach z istniejącymi ludźmi lub nieistniejącymi postaciami. Fantazje w sposób w zasadzie automatyczny prowadzą do masturbacji, czyli dokonywania aktu płciowego ze sobą samym, a nie współmałżonkiem. Nie jest to grzechem dlatego, że Kościół nie chce, żeby nam było miło, tylko dlatego, że Kościół wie, że jeśli pozwolisz swojej wyobraźni popłynąć, to:
a) będziesz chciał spełniać określone fantazje w pożyciu małżeńskim. Tymczasem druga strona ma prawo odmówić. To zrodzi frustrację i głębsze uciekanie w onanizm + łatwiejszą zgodę na zdradę w przypadku spotkania kobiety, która nie ma problemu ze spełnieniem określonej fantazji,
b) przyzwyczaisz swoje ciało do reagowania na własne bodźce, a nie na bodźce płynące z ciała kobiety. Jeśli nie będziesz nad tym pracował, to w efekcie żona nie da Ci tyle satysfakcji, co Ty sam, a to będzie rodziło niechęć do współżycia na rzecz "samoobsługi" przy fantazjach i pornografii. Co czuje kobieta, która wie, że nie jest dla męża tak atrakcyjna, jak on sam? Pytanie retoryczne.
Przymykanie oka na grzechy związane z seksualnością jest jak wkładanie ręki w ogień. Na początku jest miło i przyjemnie, ciepło, ale szybko dochodzi do nieodwracalnych oparzeń i blizn. Kościół mądrze przestrzega przed duchowym bawieniem się zapałkami.
-
Marcin05
- Posty: 134
- Rejestracja: 25 cze 2025, 10:29
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękowano: 6
- Płeć:
1. Jezus powiedział że to cudzołóstwo, ale nie że to ciężki. Może chciał podkreślić żeby fantazji unikać, ale nie pod groźbą ciężkiego.
2. Argumenty przeciw prezerwatywie uważam że są MOCNO szukane na siłe.
3. Nie ma podstawy prawnej, żeby stosowanie NPR z intencja braku poczęcia było grzechem. Gdzie ma Pani na to paragraf.
Nic co grozi grzechem cieżkim nie jest mądre. Ja nie mówie ze fantazje erotyczne są dobre. W idealnych warunkach sie tego nie robi. Ale żeby mówić że to grzech ciężki to przesada. Wielu nawet nie wie że to grzech ciężki. I chodzą świętokradzko. Bo to niewiedza zawiniona. Mi osobiście 3-4 księży powiedziało że nie można popełnić grzechu ciężkiego w myślach. Fajnie gdyby tak było. Ale paragraf inaczej mówi. Księża nawet nie wiedzą albo ignorują swoje rygorystyczne zasady
Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
@Wilczyca z Gubbio
Dodano po 2 minutach 19 sekundach:
Nawet nie muszą być erotyczne. Wystarczą fantazje romantyczne by poczuć "dreszczyk podniecenia". Oczywiście swiadomie i dobrowolnie i nie dotyczące współmałżonka. To prawo nazywa grzechem ciężkim. I rób z tym co chcesz
2. Argumenty przeciw prezerwatywie uważam że są MOCNO szukane na siłe.
3. Nie ma podstawy prawnej, żeby stosowanie NPR z intencja braku poczęcia było grzechem. Gdzie ma Pani na to paragraf.
Nic co grozi grzechem cieżkim nie jest mądre. Ja nie mówie ze fantazje erotyczne są dobre. W idealnych warunkach sie tego nie robi. Ale żeby mówić że to grzech ciężki to przesada. Wielu nawet nie wie że to grzech ciężki. I chodzą świętokradzko. Bo to niewiedza zawiniona. Mi osobiście 3-4 księży powiedziało że nie można popełnić grzechu ciężkiego w myślach. Fajnie gdyby tak było. Ale paragraf inaczej mówi. Księża nawet nie wiedzą albo ignorują swoje rygorystyczne zasady
Dodano po 2 minutach 14 sekundach:
@Wilczyca z Gubbio
Dodano po 2 minutach 19 sekundach:
Nawet nie muszą być erotyczne. Wystarczą fantazje romantyczne by poczuć "dreszczyk podniecenia". Oczywiście swiadomie i dobrowolnie i nie dotyczące współmałżonka. To prawo nazywa grzechem ciężkim. I rób z tym co chcesz
Ostatnio zmieniony 03 lip 2025, 21:40 przez Marcin05, łącznie zmieniany 3 razy.
-
Lukasz
- Posty: 12
- Rejestracja: 24 cze 2025, 7:59
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 1
- Płeć:
@Magnolia Jeśli chodzi o spalenie Giordano Bruno, to przeszkadza mi to, bo jestem przeciwnikiem kary śmierci i jednocześnie zwolennikiem wolności słowa (nawet jak ktoś wygaduje głupoty).
Co do Humanae Vitae, to właśnie czytam książkę Garry'ego Willsa "Dlaczego jestem katolikiem" ("Why I am a Catholic" chyba nie ma przekładu na polski). To historyk, katolik, pisze m.in. o historii Kościoła i papiestwa. Wg opisu z jego książki z HV było tak (to moje nieudolne i skrócone tłumaczenie, mogę wrzucić skan z książki jeśli ktoś chce):
Papież Paweł VI postanowił uregulować sprawę sztucznej antykoncepcji. Na fali optymizmu po Soborze Watykańskim II, gdzie obiecano zacząć uwzględniać głos świeckich, powołano komisję złożoną ze świeckich ekspertów, małżeństw itp. Spodziewano się, że komisja poprze dotychczasowe, jedynie słuszne, nauczanie KK (a jak!), ale będzie pewna mniejszość, z odrębnym zdaniem, więc, żeby uniknąć zamętu, z góry ustalono, że komisja przekaże papieżowi tylko jedną rekomendację: tę opcję która wygrała. Szybko się okazało, że złożona ze świeckich komisja, w większości, jest za zniesieniem ograniczeń w antykoncepcji. W tej sytuacji kardynał Ottaviani zmienił zasady i gry: powołał do komisji 16 biskupów i od tej pory tylko oni mieli prawo głosować, a świeccy zostali de facto zdegradowani do roli ich doradców. Po czym biskupi... również zagłosowali za zniesieniem zakazu antykoncepcji (9 za zniesieniem zakazu, 3 za utrzymaniem zakazu, 4 się wstrzymało). W tej sytuacji Ottaviani znów zmienił zasady gry i jednak wysłał papieżowi dwa raporty: "większościowy" i "mniejszościowy". To pozwoliło Pawłowi VI twierdzić, że zdania w komisji były podzielone, więc w zasadzie nie wydała ona rekomendacji i zrobił jak od początku zamierzał.
Czy takimi metodami działa Jezus i Duch Święty? Czy raczej wygląda to na działania ziemskiej hierarchii przestraszonej, że będzie trzeba się przyznać do błędu w dotychczasowym nauczaniu? Czy Duch Święty działa tylko w papieżu, a w członkach komisji już nie?
Co do Humanae Vitae, to właśnie czytam książkę Garry'ego Willsa "Dlaczego jestem katolikiem" ("Why I am a Catholic" chyba nie ma przekładu na polski). To historyk, katolik, pisze m.in. o historii Kościoła i papiestwa. Wg opisu z jego książki z HV było tak (to moje nieudolne i skrócone tłumaczenie, mogę wrzucić skan z książki jeśli ktoś chce):
Papież Paweł VI postanowił uregulować sprawę sztucznej antykoncepcji. Na fali optymizmu po Soborze Watykańskim II, gdzie obiecano zacząć uwzględniać głos świeckich, powołano komisję złożoną ze świeckich ekspertów, małżeństw itp. Spodziewano się, że komisja poprze dotychczasowe, jedynie słuszne, nauczanie KK (a jak!), ale będzie pewna mniejszość, z odrębnym zdaniem, więc, żeby uniknąć zamętu, z góry ustalono, że komisja przekaże papieżowi tylko jedną rekomendację: tę opcję która wygrała. Szybko się okazało, że złożona ze świeckich komisja, w większości, jest za zniesieniem ograniczeń w antykoncepcji. W tej sytuacji kardynał Ottaviani zmienił zasady i gry: powołał do komisji 16 biskupów i od tej pory tylko oni mieli prawo głosować, a świeccy zostali de facto zdegradowani do roli ich doradców. Po czym biskupi... również zagłosowali za zniesieniem zakazu antykoncepcji (9 za zniesieniem zakazu, 3 za utrzymaniem zakazu, 4 się wstrzymało). W tej sytuacji Ottaviani znów zmienił zasady gry i jednak wysłał papieżowi dwa raporty: "większościowy" i "mniejszościowy". To pozwoliło Pawłowi VI twierdzić, że zdania w komisji były podzielone, więc w zasadzie nie wydała ona rekomendacji i zrobił jak od początku zamierzał.
Czy takimi metodami działa Jezus i Duch Święty? Czy raczej wygląda to na działania ziemskiej hierarchii przestraszonej, że będzie trzeba się przyznać do błędu w dotychczasowym nauczaniu? Czy Duch Święty działa tylko w papieżu, a w członkach komisji już nie?
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 975
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 337
- Płeć:
Niektóre posty, które odjechały od tego tematu zostały przeniesione do innych wątków.
@Luteranin ten wątek odnosi się do Kościoła katolickiego ewentualnie do innych Kościołów chrześcijańskich a nie do religii w ogólności dlatego utworzyłem nowy temat:viewtopic.php?t=2198 i tam można dalej dyskutować o fałszywej religijności.
Uwaga do innych użytkowników: proszę nie dyskutować o wszystkim i o niczym tylko trzymać się tematu.
Jak dygresje idą za daleko zawsze można utworzyć nowy temat lub poprosić moderację o przeniesienie postu.
@Luteranin ten wątek odnosi się do Kościoła katolickiego ewentualnie do innych Kościołów chrześcijańskich a nie do religii w ogólności dlatego utworzyłem nowy temat:viewtopic.php?t=2198 i tam można dalej dyskutować o fałszywej religijności.
Uwaga do innych użytkowników: proszę nie dyskutować o wszystkim i o niczym tylko trzymać się tematu.
Jak dygresje idą za daleko zawsze można utworzyć nowy temat lub poprosić moderację o przeniesienie postu.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
