Szczęść Boże
To będzie długi post, jednak muszę się rozpisać by dogłębnie wyjaśnić sytuację.
Już niedługo we wrześniu będę wychodzić za mąż (oczywiście ślub kościelny). Wraz z narzeczonym zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie. Po ślubie bardzo chcieliśmy mieć dzieci, planowaliśmy od razu zacząć się starać, jednak okazało się, że na dłuższy czas będziemy musieli się z tym wstrzymać. Tego lata dowiedziałam się, że jestem chora na raka piersi. Jestem w trakcie chemioterapii, potem czeka mnie operacja i pewnie radioterapia. Następnie przez wiele miesięcy będę musiała poddawać się hormonoterapii. Zajście w ciąże w trakcie całego leczenia jest odradzane z powodu wysokiego ryzyka dla zdrowia mojego i dziecka. Ze względu na możliwość uszkodzenia komórek rozrodczych m.in, w trakcie chemioterapii zdecydowaliśmy (wraz z narzeczonym, oczywiście za sugestią lekarza), że w czasie leczenia będę brała takie zastrzyki usypiające pracę jajników. Dzięki nim być może uda się zachować płodność. Jest to proces odwracalny po zaprzestaniu podawania zastrzyków funkcje układu rozrodczego wracają do normy (oczywiście jeśli nie będzie uszkodzeń po chemioterapii). Innymi opcjami bardziej skutecznymi w zachowaniu płodności były metody oparte o in vitro, na które się nie zdecydowaliśmy właśnie ze względów religijnych. W przypadku tych zastrzyków cykl miesiączkowy zostaje całkiem zaburzony i nie ma już objawów z ciała na których opierają się obserwacje w naturalnym planowaniu rodziny (krwawienie, śluz owulacyjny itp.). Mimo wszystko w trakcie brania tych zastrzyków istnieje ryzyko zajścia w ciążę i lekarze zalecają stosowanie skutecznych metod antykoncepcyjnych (z wykluczeniem np. tabletek hormonalnych, których nie można brać w przypadku takiego raka).
W związku z powyższym chciałam zapytać, czy w naszym przypadku stosowanie antykoncepcji (prezerwatywa) w małżeństwie będzie grzechem? Jeśli tak, czy będzie to grzech ciężki, uniemożliwiający przyjmowanie komunii? Co ze spowiedzią jeśli nie mogę tak realnie postanowić poprawy?
Nie ukrywam, że perspektywa przynajmniej tych 2-3 lat bez współżycia (bo nie jestem w stanie określić kiedy byłby czas na pewno "niepłodny" i nie mogłabym ryzykować) po ludzku jest dla nas bardzo trudna. Tym bardziej, że jeśli to zależałoby tylko od naszej woli to nie zabezpieczalibyśmy się, bo właśnie bardzo chcielibyśmy mieć już dzieci.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
Katarzyna
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Rozterki przed ślubem
Regulamin forum
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Kasiu pierwsza sprawa-czy pamiętasz definicję grzechu ciężkiego?
Druga sprawa - czy odpowiedź na forum będzie Cię obowiązywała w sumieniu czy jednak rozeznasz to w konfesjonale?
Druga sprawa - czy odpowiedź na forum będzie Cię obowiązywała w sumieniu czy jednak rozeznasz to w konfesjonale?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Katarzyna
- Posty: 6
- Rejestracja: 29 sie 2025, 21:30
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 5
- Podziękowano: 2
- Płeć:
Definicje samą w sobie znam. Wiem, że to by była ciężka materia. Czy świadome to jeśli miałabym pewność, że to grzech to tak. Co do dobrowolności to antykoncepcja nie byłaby z mojej woli. Jednak z drugiej strony w mojej woli jest to, czy będziemy współżyć, czy jednak się powstrzymamy od tego...
Co do rozeznania w konfesjonale. Na pewno przy spowiedzi po dopuszczeniu się tego bym o tym wspominała. Być może będę się o to pytać jeszcze w trakcie spowiedzi przed samym ślubem. Chciałam jednak o to zapytać wcześniej np. właśnie tu na forum, bo mimo wiary jestem laikiem w wielu kwestiach teologicznych i liczyłam na to, że ktoś może wie (przede wszystkim księża) jak rozpatrywać tego typu rzeczy.
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź
Co do rozeznania w konfesjonale. Na pewno przy spowiedzi po dopuszczeniu się tego bym o tym wspominała. Być może będę się o to pytać jeszcze w trakcie spowiedzi przed samym ślubem. Chciałam jednak o to zapytać wcześniej np. właśnie tu na forum, bo mimo wiary jestem laikiem w wielu kwestiach teologicznych i liczyłam na to, że ktoś może wie (przede wszystkim księża) jak rozpatrywać tego typu rzeczy.
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedź
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
@Katarzyna, moim zdaniem nie mamy tu do czynienia z żadnym grzechem ponieważ:Katarzyna pisze: 29 sie 2025, 22:28 W związku z powyższym chciałam zapytać, czy w naszym przypadku stosowanie antykoncepcji (prezerwatywa) w małżeństwie będzie grzechem? Jeśli tak, czy będzie to grzech ciężki, uniemożliwiający przyjmowanie komunii? Co ze spowiedzią jeśli nie mogę tak realnie postanowić poprawy?
czyli jak to mówi Kościół, nie zamykacie się na życie.Katarzyna pisze: 29 sie 2025, 22:28 Wraz z narzeczonym zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie. Po ślubie bardzo chcieliśmy mieć dzieci, planowaliśmy od razu zacząć się starać,
To jest skrajna sytuacja i Twoje zdrowie jest priorytetem.Katarzyna pisze: 29 sie 2025, 22:28 Jestem w trakcie chemioterapii, potem czeka mnie operacja i pewnie radioterapia. Następnie przez wiele miesięcy będę musiała poddawać się hormonoterapii.
Jak wyżej, na pierwszym miejscu Twoje zdrowie, na drugim Twojego dziecka.Katarzyna pisze: 29 sie 2025, 22:28 Zajście w ciąże w trakcie całego leczenia jest odradzane z powodu wysokiego ryzyka dla zdrowia mojego i dziecka.
Pewne nakazy moralne nie są czymś absolutnym.
Moralność chrześcijańska mówi nam, ze są wyższe racje, które usprawiedliwiają złamanie pewnych norm moralnych np. zabicie człowieka w obronie własnej, pewne zabiegi czy operacje ratujące życie kobiety będącej w ciąży a których skutkiem będzie śmierć nienarodzonego dziecka itd., tutaj dodałbym Twój przypadek.
Podsumowując, biorąc pod uwagę powyższe czynniki nie masz żadnego grzechu stosując antykoncepcję.
Sa sytuacje ze nawet spowiednik nie będzie mógł rozstrzygnąć i powiedzieć jaką masz podjąć decyzję, pamiętaj wtedy ze Twoje sumienie jest ostateczną i najwyższą instancją.
Pozdrawiam i życzę pomyślnej terapii.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
@Katarzyna
Co do powstrzymania się od współżycia... nikt nie oczekuje takich heroicznych decyzji szczególnie od młodych małżonków.
Ja również życzę ci skutecznego leczenia i szybkiego powrotu do zdrowia.
@bramin przepraszam że się wcięłam, nie zauważyłam ze to "Pytania do księdza"
Zadałam CI pytanie o definicję bo chciałam abyś sama to rozeznała. Jeśli nie ma dobrowolności a wręcz jest konieczność stosowania prezerwatywy ze względów zdrowotnych to nie ma grzechu w ogóle.Katarzyna pisze: 30 sie 2025, 15:56 Co do dobrowolności to antykoncepcja nie byłaby z mojej woli. Jednak z drugiej strony w mojej woli jest to, czy będziemy współżyć, czy jednak się powstrzymamy od tego...
Co do powstrzymania się od współżycia... nikt nie oczekuje takich heroicznych decyzji szczególnie od młodych małżonków.
Ja również życzę ci skutecznego leczenia i szybkiego powrotu do zdrowia.
@bramin przepraszam że się wcięłam, nie zauważyłam ze to "Pytania do księdza"
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
valeriakas
- Posty: 3
- Rejestracja: 25 sie 2025, 16:18
- Wyznanie: ateizm
- Podziękowano: 1
- Płeć:
Kasiu, bardzo Ci współczuję tej trudnej sytuacji i podziwiam Twoją wiarę oraz pragnienie życia w zgodzie z nauką Kościoła.
Myślę, że najlepiej porozmawiać o tym szczerze z kapłanem i kierownikiem duchowym, bo każdy przypadek jest inny. Pamiętaj jednak, że Bóg zna Wasze serca i widzi Wasze pragnienie rodziny mimo choroby.
-
Katarzyna
- Posty: 6
- Rejestracja: 29 sie 2025, 21:30
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 5
- Podziękowano: 2
- Płeć:
Dziękuję za radę i miłe słowo. W trakcie spowiedzi też poruszyłam ten temat.
Co do kwestii wiary to po początkowym szoku po poznaniu diagnozy to później wiara raczej daje mi pocieszenie. Wierzę, że Bóg mi pomaga przetrwać dobrze leczenie. Nie mam wielu skutków ubocznych. Będąc na chemiach tzw. "czerwonych" wzięłam ślub i bawiłam się do rana na weselu (co jest aż nie do uwierzenia, że tak się to fajnie udało). Niedawno miałam rezonans badający postępy w leczeniu i wyszło, że leczenie działa, już jest duży regres choroby. Wierzę, że to też jest zasługa pomocy tam z góry. Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam
Co do kwestii wiary to po początkowym szoku po poznaniu diagnozy to później wiara raczej daje mi pocieszenie. Wierzę, że Bóg mi pomaga przetrwać dobrze leczenie. Nie mam wielu skutków ubocznych. Będąc na chemiach tzw. "czerwonych" wzięłam ślub i bawiłam się do rana na weselu (co jest aż nie do uwierzenia, że tak się to fajnie udało). Niedawno miałam rezonans badający postępy w leczeniu i wyszło, że leczenie działa, już jest duży regres choroby. Wierzę, że to też jest zasługa pomocy tam z góry. Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam
