Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Antykoncepcja i wazektomia

Przygotowanie do małżeństwa, małżeństwo - blaski i cienie, rodzina - wartość i problemy. Znajdź wsparcie na naszym forum religijnym.
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Raczej u mało kogo, to możliwe, ale to skrajne przypadki.
No nie. Zyjesz jakimiś podrecznikani a nie relanym życiem i realnym organizmem kobiety.
Poza tym, zgodnie z zasadą ostrożności, jeśli nie ma pewności, należy wstrzymać się od współżycia. W praktyce sprowadza się to do kilku dni w miesiącu, akurat w czasie, gdy kobieta często ma najgorsze samopoczucie i najmniejszą chęć.


Żebym CIę dobrze zrozumiał: ludzie grzeszą, bo mają ochotę na coś. Zaiste, całkowicie ich to uniewinnia (żart).
Żebyśmy się dobrze zrozumieli — nie chodzi tu o zwykłą „ochotę na coś”, jak na słodycz czy przyjemność. Mówimy o współżyciu małżeńskim, które jest wpisane w samą istotę sakramentu małżeństwa. Bez jego podjęcia małżeństwo nie zostaje w pełni dopełnione.

Tymczasem Kościół w praktyce ogranicza możliwość współżycia do kilku dni w miesiącu. Trudno się dziwić, że wiele osób tego nie rozumie ani nie potrafi w ten sposób funkcjonować.
Rozmawiasz z kimś, kto ma kilkudziesięcioletnią praktykę :)
Być może w Twoim przypadku było to łatwiejsze, Każdy człowiek jest inny, dlatego nie można wszystkich mierzyć jedną miar
Ostatnio zmieniony 31 paź 2025, 10:13 przez Aloes, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Aloes pisze: 31 paź 2025, 10:11 No nie. Zyjesz jakimiś podrecznikani a nie relanym życiem i realnym organizmem kobiety.
Poza tym, zgodnie z zasadą ostrożności, jeśli nie ma pewności, należy wstrzymać się od współżycia. W praktyce sprowadza się to do kilku dni w miesiącu, akurat w czasie, gdy kobieta często ma najgorsze samopoczucie i najmniejszą chęć.
Słusznie, jestem 34 lata w małżeństwie, przez 10 lat posługiwałem w poradni małżeńskiej, m.in. ucząc tej metody.
Ale co ja tam wiem ;)
Żebym CIę dobrze zrozumiał: ludzie grzeszą, bo mają ochotę na coś. Zaiste, całkowicie ich to uniewinnia (żart).
Żebyśmy się dobrze zrozumieli — nie chodzi tu o zwykłą „ochotę na coś”, jak na słodycz czy przyjemność. Mówimy o współżyciu małżeńskim, które jest wpisane w samą istotę sakramentu małżeństwa. Bez jego podjęcia małżeństwo nie zostaje w pełni dopełnione.
OK, skoro tak stawiasz sprawę - w samą istotę sakramentu wpisane jest powoływanie do życia dzieci.
W pewnym sensie unikanie tego jest sytuacją nadzwyczajną. Nic dziwnego, że wiąże się z pewnym dyskomfortem.
Tymczasem Kościół w praktyce ogranicza możliwość współżycia do kilku dni w miesiącu. Trudno się dziwić, że wiele osób tego nie rozumie ani nie potrafi w ten sposób funkcjonować.
"Nie potrafi" jest zazwyczaj najłatwiejszym wytłumaczeniem tego, że ktoś nie chce robić czegoś, czego robić nie chce....
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

"OK, skoro tak stawiasz sprawę - w samą istotę sakramentu wpisane jest powoływanie do życia dzieci.
W pewnym sensie unikanie tego jest sytuacją nadzwyczajną. Nic dziwnego, że wiąże się z pewnym dyskomfortem."

Pewnym dyskomfortem to dość śmieszne. Pan Bog daje popęd mezcyznie duży i samo trzymanie sie 1 kobiety jest duzym wysilkiem bo jest to wbrew naturze ktora meska natura by chciala.
A Potem bach Koscioł jeszcze skrajnie ogranicza współzycie w małzenstwie.
No i dziwic sie ze pornografia ze zdrady antykoncepcja.
Ludzie sa poprostu slabi.
Wielcy ksieza Glass, Chmielewski glosza czystosc a potem afery z sekualnością.
Najlepiej wprwadzac przesadny rygoryzm i dziwic sid ze ludzie nie daja rady.
Ostatnio zmieniony 31 paź 2025, 11:30 przez Aloes, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Dla porządku rzeczy. To nie Kościół stworzył płodność i seksualność człowieka. Tylko Bóg jest Stwórcą. Więc nasza seksualność i płodność jest Mu znajoma lepiej niż my mamy o niej podjęcie.
To że Bóg nie chce byśmy byli niewolnikami żądzy albo posługiwali się rozumem i odpowiedzialnością to dla ciebie jest ograniczenie? @Aloes
Kościół odkrywa prawdy o człowieku zawarte w Objawieniu i ich strzeże, naucza. Nie po to by kogoś ograniczać ale by uświadamiać wartość i cel.


Nauczanie papieża Franciszka często podkreślało że zasady moralne sa ogólne a każdy ma swoje sumienie i w nim powinien rozeznawać swoją sytuację.
I żyć w zgodzie z sumieniem.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Aloes pisze: 31 paź 2025, 11:25 "OK, skoro tak stawiasz sprawę - w samą istotę sakramentu wpisane jest powoływanie do życia dzieci.
W pewnym sensie unikanie tego jest sytuacją nadzwyczajną. Nic dziwnego, że wiąże się z pewnym dyskomfortem."

Pewnym dyskomfortem to dość śmieszne. Pan Bog daje popęd mezcyznie duży i samo trzymanie sie 1 kobiety jest duzym wysilkiem bo jest to wbrew naturze ktora meska natura by chciala.
Popęd seksualny jest znacznie silniejszy w wieku, w którym mało kto z mężczyzn ma żonę. Czy też będziesz postulował pozwolenie, "bo popęd", bo "przesadny rygoryzm"?
A Potem bach Koscioł jeszcze skrajnie ogranicza współzycie w małzenstwie.[/quote]Podaj mi nakaz Kościoła, który ograniczałby współżycie w małżeństwie.
Wolno Ci współżyć ile razy zechcesz i kiedy zechcesz. Tyle, że musisz przyjąć tego konsekwencje (np. dziecko) - zupełnie identycznie, jak w przypadku innych działań (np. wolno Ci chodzić po ulicy bez ubrania - ale nie możesz się żalić, że dostaniesz kataru.
Ludzie sa poprostu slabi.
I grzeszni. Zatem należy powiedzieć "wszyscy jesteśmy słabi, więc grzeszmy" (nie tylko w sprawie antykoncepcji - także w sprawie seksu przed i poza małżeńskiego - nie mówiąc już o innych grzechach z Dekalogu.
Najlepiej wprwadzac przesadny rygoryzm i dziwic sid ze ludzie nie daja rady.
Są tacy, co "nie dają rady" (czytaj: pozwalają sobie) i są tacy, co "dają radę".

Nawiasem mówiąc: wiele zależy od nastawienia. Jeśli od początku sprawy są jasne, że czekamy do ślubu to jest duża szansa na powodzenie. Jeśli ma się właściwy stosunek do małżeństwa, to "trzymanie się jednej kobiety" nie jest wcale trudne.

Zauważyłem jedno: jeśli młody mężczyzna wstydzi się (jak to jest ostatnio w modzie) ze jest "prawiczkiem" - nie dotrwa w czystości.
Jeśli jest z tego dumny - prawie na pewno mu się uda.
Trzeba mieć jaja - nie tylko do seksu.

Dodano po 4 minutach 13 sekundach:
Magnolia pisze: 31 paź 2025, 11:29 To że Bóg nie chce byśmy byli niewolnikami żądzy albo posługiwali się rozumem i odpowiedzialnością to dla ciebie jest ograniczenie?
[
IMHO trafiłaś w sedno. To, czy zachowanie zasad moralnych jest "za trudne" zależy od aksjologii. Od tego, jak postrzegamy całość człowieka a także jak patrzymy na małżeństwo. Czy mamy go za wspaniałą wspólnotę, czy też za dolegliwość "trzymania się 1 kobiety".
Magnolia pisze:Nauczanie papieża Franciszka często podkreślało że zasady moralne sa ogólne a każdy ma swoje sumienie i w nim powinien rozeznawać swoją sytuację.
I żyć w zgodzie z sumieniem.
Sumienie jednak musi byc kształtowane przez to, czego naucza Kościół.
Może bowiem być błędne.
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Marek Piotrowski pisze: 31 paź 2025, 11:48 Wolno Ci współżyć ile razy zechcesz i kiedy zechcesz. Tyle, że musisz przyjąć tego konsekwencje (np. dziecko) - zupełnie identycznie, jak w przypadku innych działań (np. wolno Ci chodzić po ulicy bez ubrania - ale nie możesz się żalić, że dostaniesz kataru.
Błędna analogia. Katar to choroba i coś niepożądanego, a dziecko czymś niepożądanym być nie może.

Są jednak sytuacje zdrowotne czy życiowe, kiedy celowe poczynanie dziecka byłoby wręcz grzechem.

Nawiasem mówiąc, wiele zależy od nastawienia. Jeśli od początku sprawy są jasne, że czekamy do ślubu, to jest duża szansa na powodzenie. Jeśli ma się właściwy stosunek do małżeństwa, to "trzymanie się jednej kobiety" nie jest wcale trudne.

Zauważyłem jedno: jeśli młody mężczyzna wstydzi się (jak to jest ostatnio w modzie), że jest "prawiczkiem" — nie dotrwa w czystości.
Jeśli jest z tego dumny — prawie na pewno mu się uda.
Trzeba mieć jaja — nie tylko do seksu.
Obecnie, biorąc ślub w wieku 30 lat i później, trudno mówić, że dotrzymywanie czystości jest czymś zdrowym i normalnym.

Poza tym mówimy o małżeństwie, gdzie z kobietą żyje się i śpi każdego dnia. Jakakolwiek „czystość” w takim kontekście jest po prostu nienaturalna — chyba że żona w ogóle by nam się nie podobała, co wskazywałoby raczej na inne problemy.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Aloes pisze: 07 lis 2025, 21:18
Marek Piotrowski pisze: 31 paź 2025, 11:48 Wolno Ci współżyć ile razy zechcesz i kiedy zechcesz. Tyle, że musisz przyjąć tego konsekwencje (np. dziecko) - zupełnie identycznie, jak w przypadku innych działań (np. wolno Ci chodzić po ulicy bez ubrania - ale nie możesz się żalić, że dostaniesz kataru.
Błędna analogia. Katar to choroba i coś niepożądanego, a dziecko czymś niepożądanym być nie może.
A co to zmienia?
Skutek jest skutek
Są jednak sytuacje zdrowotne czy życiowe, kiedy celowe poczynanie dziecka byłoby wręcz grzechem.
To prawda.

Nawiasem mówiąc, wiele zależy od nastawienia. Jeśli od początku sprawy są jasne, że czekamy do ślubu, to jest duża szansa na powodzenie. Jeśli ma się właściwy stosunek do małżeństwa, to "trzymanie się jednej kobiety" nie jest wcale trudne.
Zauważyłem jedno: jeśli młody mężczyzna wstydzi się (jak to jest ostatnio w modzie), że jest "prawiczkiem" — nie dotrwa w czystości.
Jeśli jest z tego dumny — prawie na pewno mu się uda.
Trzeba mieć jaja — nie tylko do seksu.
Obecnie, biorąc ślub w wieku 30 lat i później, trudno mówić, że dotrzymywanie czystości jest czymś zdrowym i normalnym.
Jak brałem, to miałem 29. I byłem dumny.
Poza tym mówimy o małżeństwie, gdzie z kobietą żyje się i śpi każdego dnia. Jakakolwiek „czystość” w takim kontekście jest po prostu nienaturalna — chyba że żona w ogóle by nam się nie podobała, co wskazywałoby raczej na inne problemy.
Tak. Podobnie jak sytuacja gdy, jak napisałeś "celowe poczynanie dziecka byłoby wręcz grzechem".