Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Strach przed kolejną ciążą a życie w zgodzie z nauką Kościoła

Przygotowanie do małżeństwa, małżeństwo - blaski i cienie, rodzina - wartość i problemy. Znajdź wsparcie na naszym forum religijnym.
Kasia2026
Posty: 2
Rejestracja: 14 maja 2026, 15:48
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Szczęść Boże,

piszę z prośbą o pomoc w rozeznaniu naszej sytuacji jako małżeństwa.

Mam 36 lat, jesteśmy z mężem małżeństwem sakramentalnym i mamy dwoje dzieci. Byłam w ciąży cztery razy – dwie z nich zakończyły się bardzo wcześnie. Było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie i do dziś noszę w sobie lęk związany z kolejną ciążą.

Każda z moich ciąż przebiegała bardzo ciężko. Cierpiałam na silne wymioty i przez dużą część ciąży musiałam leżeć – było to zalecenie lekarza. Przez całą ciążę przyjmowałam codziennie zastrzyki i leki pomagające w utrzymaniu ciąży. Miałam migreny, nie byłam w stanie normalnie funkcjonować ani zajmować się domem czy dzieckiem. Przy kolejnej ciąży było to szczególnie trudne, ponieważ nasze starsze dziecko nie rozumiało, dlaczego nie mogę się nim zajmować.

Ostatnia ciąża, zakończyła się narodzinami zdrowego dziecka, ale była dla mnie bardzo obciążająca fizycznie i psychicznie. Dodatkowo w jej trakcie pojawiły się wyniki badań (PAPP-A), które wskazywały na podwyższone ryzyko wad genetycznych, co wiązało się z ogromnym stresem i lękiem.

Dziś czuję, że kolejna ciąża mogłaby przekroczyć moje możliwości – zarówno zdrowotne, jak i psychiczne. Boję się, że nie byłabym w stanie jej udźwignąć, a ucierpiałoby na tym moje małżeństwo i nasze dzieci.

Rozważaliśmy aby stosować naturalne metody planowania rodziny, jednak w moim przypadku nie będą one skuteczne. Mam rozregulowaną gospodarkę hormonalną, co nie daje nam poczucia bezpieczeństwa.

Nie odrzucamy życia – gdyby doszło do poczęcia, przyjęlibyśmy dziecko z miłością. Jednocześnie bardzo boję się kolejnej ciąży i jej konsekwencji dla mnie i mojej rodziny.

Dlatego zmagamy się z pytaniem, jak powinniśmy postępować w świetle nauczania Kościoła dotyczącego antykoncepcji. Chcielibyśmy pozostać wierni Bogu, ale jednocześnie nie narażać naszej rodziny na poważne cierpienie.

Czy w naszej sytuacji stosowanie środków antykoncepcyjnych jest grzechem ciężkim i wyklucza nas z przyjmowania Komunii Świętej? Jak powinnam rozeznać to w sumieniu?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź i wskazówki.

Z wyrazami szacunku
Katarzyna
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Kasiu, przede wszystkim jest to kwestia sumienia waszego i rozeznania z mądrym kapłanem, bo to jego decyzja będzie dla was wiążąca. Raz rozeznajcie z jednym kapłanem. Ale wybierzcie go mądrze, np patrząc po kazaniach. umówcie się na rozmowę.

Stosowanie antykoncepcji hormonalnej jest stałe, codzienne, wiec przez spowiednika może być potraktowane jako trwanie w grzechu bez postanowienia poprawy. (jako kobieta uważam też że hormony mają duże skutki uboczne dla zdrowia kobiety, osobiście odradzam ze względu na zdrowie). Wkładka wewnątrzmaciczna jest wczesno poronna, i tez nie zostanie przyjęta jako dopuszczalne rozwiązanie. Stosunek przerywany jest nerwicogenny i nieskuteczny.

Można jednak zastanowić się nad obserwowaniem cyklu, wyznaczaniem dni niepłodnych, i w te dni współżyć, w sercu zachowywać otwarcie na życie jeśli się pocznie, a prezerwatywę stosować doraźnie, będzie miała jedynie dawać was uspokajać, niejako przeciwdziałać lękom, które zgłaszasz, które rzutują na wasze współżycie. (Bo trwanie współżycia w małzeństwie też jest wartością, wpływa bezpośrednio na trwanie małżeństwa i rodziny. )
Wtedy prezerwatywa nie tyle ma działanie antykoncepcyjne zasadniczo co wspomagająco. czyli ma dawać poczucie spokoju i bezpieczeństwa.

Ale jest tez metoda naturalna - badanie palcem stanu szyjki macicy, która określa w danym dniu czy jesteś w okresie płodnych czy niepłodnym.
https://womanstory.pl/2018/11/20/podsta ... ki-macicy/
https://womanstory.pl/category/npr/

Jest też aspekt duchowy takiego rozeznania. Czego Pan Bóg chce od nas w takiej sytuacji ? Czy chce nas nauczyć czegoś? Może samodyscypliny, a może większego zaufania i polegania na Nim? Może oddania się Mu z posłuszeństwem i zaufaniem?

Takimi wzorami zaufania i zawierzenia Bogu był dla mnie Ojciec Dolindo oraz św Faustyna. Polecam przeczytać biografię O. Dolindo.

Jesteśmy w drodze rozwoju i dążenia do pewnych cnót, czasem jednak nie jesteśmy jeszcze gotowi do podjęcia decyzji zawierzenia się Bogu na 100% (całe życie się tego uczymy) ale powinniśmy próbować, uczyć się tego codziennie, na tyle na ile nas stać. Opanowanie tak dużego strachu, lęku wymaga codziennej małej odwagi trwania przy myśli, ze Bóg cię kocha, opiekuje się Tobą, Wami i pomoże w każdej życiowej próbie.

Pamiętajcie że to rozeznanie waszych sumień jest najważniejsze. Bo mamy żyć w zgodzie z sumieniem. Bo tam najpierwej usłyszymy głos Boga, co jest dobre dla was a co nie.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Bagheera
Posty: 24
Rejestracja: 03 kwie 2026, 19:30
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 2
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

@Kasia2026 , sprawę trzeba rozeznać w sumieniu, ale najlepiej przy wsparciu mądrego, doświadczonego kapłana, który pomoże Wam zrozumieć, czym jest grzech i jak odnieść to do Waszej sytuacji. Przy czym należy pamiętać, że ksiądz nie jest specjalistą od wszystkiego (i nie należy go tak traktować) i trzeba też brać pod uwagę zdanie lekarzy czy psychologów, spojrzeć w ocenie na sprawę całościowo, a nie na zasadzie "wolno czy nie wolno".

@Magnolia , bez obrazy, ale sugerowanie kobiecie, która ewidentnie cierpi na lęki i ma bardzo złe doświadczenia związane z donoszeniem ciąży, że może warto po prostu bardziej zaufać Bogu, a on się nami zaopiekuje i wszystko będzie dobrze, ociera się już w mojej opinii ostro o stosowanie przemocy duchowej. Linkowałam w swoim wątku rozmowę z Mateuszem Filipowskim OCD, który odnosił się do tragicznych skutków udzielania podobnych rad, więc podrzucam ją jeszcze tutaj, bo może autorce też pomoże trzeźwo spojrzeć na swój problem i na to, w jakich obszarach kapłan mógłby tutaj sensownie pomóc.

Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@Bagheera przykro mi że tak odebrałaś moja radę. i że jedynie to wyłapałaś z całego posta. I że taką radę uznałaś za przemocową... Pamiętaj że przepuściłaś to co czytasz przez swój własny filtr i interpretację. Ja nigdzie nie napisałam aby schowali lęki , zaufali Bogu a będzie dobrze.
Bardzo poważnie potraktowałam strach przed ciążą. I zaproponowałam dwa rozwiązania.

Zawsze gdy stoimy przed trudnymi decyzjami czy doświadczeniami potrzebujemy zaufania Bogu, nie że "będzie dobrze" ale ze nas nie opuści w żadnej chwili tego doświadczenia. Poprzez zaufanie Bogu uczymy się iść z Nim poprzez każde doświadczenie życiowe.
Napisałam, że jesteśmy cały czas w drodze, cały czas się czegoś uczymy. Sama wiem jak trudne dla mnie było zaufanie Bogu w materii kolejnych ciąż. Rozumiem inne kobiety które się z tym zmagają. Z jednej strony potrzebują spokoju i wyzwolenia od lęku, (co może niejako zapewnić prezerwatywa doraźnie stosowana), ale też nie zapominam że uczymy się zawierzenia Bogu każdej sfery naszego życia. Co nie oznacza że mamy niepotrzebnie ryzykować zdrowiem, gdy są konkretne przesłanki aby powstrzymać się przed kolejnymi ciążami. Każde małżeństwo ma prawo podejmować rozumne decyzje ile może począć i wychować dzieci. I z zachowaniem tych różnych elementów nadal możemy uczuć się zaufania Bogu.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Bagheera
Posty: 24
Rejestracja: 03 kwie 2026, 19:30
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 2
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

Ale to nie była moja interpretacja i mój filtr, tylko opinia oparta konkretnie o wypowiedź osoby duchownej, która zajmuje się specjalistyczną pomocą ofiarom przemocy. Możesz odnieść wrażenie, że tylko to wyjęłam z całej Twojej wypowiedzi, ale po prostu jestem bardzo wyczulona na podobne sformułowania - bo wiem, że są kobiety, których Bóg nie miał jak przez dane doświadczenie przeprowadzić, bo posłuchanie rady typu "zaufaj Bogu, nie idź w środki antykoncepcyjne, bo to grzech. Jak zaufasz, to Bóg ci pomoże" zakończyło się ich śmiercią.

Dlatego uważam, że my tutaj na forum nie mamy prawa do oceny tej sytuacji, bo zanim można byłoby w ogóle formułować jakiejkolwiek porady i wskazania, wypadałoby sprawę rozeznać. Dlatego ja polecam mądrego i doświadczonego w prowadzeniu takich spraw kapłana, bo on sam powinien skierować takie małżeństwo do zasięgnięcia opinii lekarskiej, a nawet psychiatrycznej (i to nie pod kątem "masz lęki, więc się lecz", tylko dlatego, że lęki mogą być wierzchołkiem góry lodowej i wynikać z uwarunkowań genetycznych, co może przełożyć się na potrzebę bardziej indywidualnego podejścia w kierownictwie duchowym) czy psychologicznej, a w razie potrzeby zachęcić do psychoterapii. Od siebie dodam też coś, czego żaden duchowny prawdopodobnie nie zaproponuje (i nie ma się o co burzyć, bo lekarze też mają w tym temacie nikłe rozeznanie) - kontakt z fizjoterapeutką uroginekologiczną zajmującą się pracą z dnem miednicy, bo taka opieka powinna być standardem dla każdej kobiety mającej za sobą ciężkie doświadczenia związane z ciążą.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Czy możesz wrócić do mojego posta i przeczytać co napisałam w pierwszym akapicie?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

@Bagheera parę uwag z mojej strony, tak ku pamięci:
1. Dziwi mnie trochę Twoja reakcja na posty moderatorki@Magnolia, które były odpowiedzią do użytkowniczki Katarzyny a nie do Ciebie. Jak na razie Katarzyna nie odpowiedziała czy odpowiada jej ta forma pomocy, doradztwa czy tez nie. Tego nie wiemy.
2. Piszesz o przemocy duchowej:
Bagheera pisze: 16 maja 2026, 9:29 bez obrazy, ale sugerowanie kobiecie, która ewidentnie cierpi na lęki i ma bardzo złe doświadczenia związane z donoszeniem ciąży, że może warto po prostu bardziej zaufać Bogu, a on się nami zaopiekuje i wszystko będzie dobrze, ociera się już w mojej opinii ostro o stosowanie przemocy duchowej
Przemoc miałaby miejsce gdyby Magnolia groziła Katarzynie piekłem, wiecznym potępieniem, gdyby wykorzystywała swoje stanowisko jako terapeutka, uzależniała od siebie, jechała po sumieniu, wywoływała poczucie winy itp. to zgoda. Serio? Jak ktoś mówi o zaufaniu do Boga to jest to przemoc duchowa?
3. Wrzucasz podcast, który trwa ponad godzinę, czy żeby zrozumieć Twoją argumentacją trzeba wysłuchać całego podcastu? Mogłaś go jakoś streścić, podać główne założenia, tezy, argumenty.
4.
Bagheera pisze: 16 maja 2026, 11:12 Ale to nie była moja interpretacja i mój filtr, tylko opinia oparta konkretnie o wypowiedź osoby duchownej, która zajmuje się specjalistyczną pomocą ofiarom przemocy.
Twierdzisz, ze to nie była Twoja interpretacja ani Twój filtr, problem w tym, ze nic konkretnego o tym nie napisałaś, nic nie zacytowałaś więc my nie wiemy tak naprawdę o co Ci chodzi.
5.
Bagheera pisze: 16 maja 2026, 11:12 Dlatego uważam, że my tutaj na forum nie mamy prawa do oceny tej sytuacji, bo zanim można byłoby w ogóle formułować jakiejkolwiek porady i wskazania, wypadałoby sprawę rozeznać.
Masz całkowitą rację ale czy ktoś tu kogoś ocenia? Jak Twoim zdaniem należałoby sprawę rozeznać? Na forum to niemożliwe, tutaj, co powtarzam do znudzenia, można kogoś zachęcić do terapii, podtrzymać na duchu, jakoś zmotywować i tyle. Żeby rozeznać trzeba paru osobistych rozmów.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Dziękuję @bramin, dodam jeszcze że skończyłam teologie małżeństwa i rodziny, sprawy małżeństw i rodzin są w moim centrum zainteresowania, poza tym jestem terapeutka par zawodowo, a wolontaryjnie udzielam porad duchowych od conajmniej 6 lat.

Pierwszy raz ktoś zarzucił mi przemoc duchową.. raczej wielu docenia że z sercem na dłoni chce pomóc każdemu i w każdej sytuacji, również na tym forum.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Bagheera
Posty: 24
Rejestracja: 03 kwie 2026, 19:30
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 2
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

@Magnolia , przeczytałam go już wcześniej, więc nie rozumiem, dlaczego poprosiłaś o to ponownie. Problem nie tkwi w Twoim pierwszym akapicie.
I też trochę mi przykro, że na krytykę odnośnie Twojej niefortunnej w mojej opinii wypowiedzi zaczęłaś zasłaniać się doświadczeniem i argumentacją typu "inni są zadowoleni". Doskonale wiesz, że ja również doceniam Twoją pracę, ale przecież nikt nie jest nieomylny, każdy popełnia błędy i każdemu pomimo dobrych (w co ani odrobinę nie wątpię) intencji zdarza się powiedzieć czy napisać coś, co może być różnie odebrane.
W dodatku przykro mi podwójnie, że mimo podlinkowania źródła, na którym opieram swoje obawy, spotykam się z rekacją "TL;DR". I to również z Twojej strony, @bramin , bo po Twojej wypowiedzi widzę, że nie wiesz, że przemoc objawia się nie tylko cechami, o których wspomniałeś.
W związku z powyższym nie wiszę sensu kontynuowania wątku z mojej strony i jednocześnie przepraszam Autorkę za zamieszanie w jej przestrzeni.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Przed twoim zarzutem o przemoc duchową, w moim odczuciu bezpodstawnym, broniłam się różnymi argumentami, nie tylko że "inni są zadowoleni".
Ciekawa jestem jak oceniasz rzucanie bezpodstawnych zarzutów wobec osób? Bo dla mnie to jest nie ok.

Nazwanie czyjejś wypowiedzi „przemocą duchową” to poważna ocena. Jeśli robi się to pochopnie, bez rozróżnienia między: pomocą opartą na religijnych przekonaniach, a faktycznym manipulowaniem, zastraszaniem czy kontrolą, to można skrzywdzić osobę, która autentycznie próbowała pomóc.

Przede wszystkim próbowałam pogodzić nauczanie religijne z sytuacją Kasi, okazać troskę, dać nadzieję, podkreślałam potrzebę rozeznania z kapłanem i wierności własnemu sumieniu, starałam się okazać troskę i empatię.

Nie używałam gróźb potępienia, nie obrażałam, nie manipulowałam (ba nie wspomniałam nawet ) karą Bożą.

Twoja wypowiedź i opinia o moim poście tych elementów jakby nie zauważyła, od razu z grubej rury poszła ocena: przemoc duchowa.
I to jest ok wobec mnie?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Bagheera
Posty: 24
Rejestracja: 03 kwie 2026, 19:30
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 2
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

Dobrze. Przepraszam.
Kasia2026
Posty: 2
Rejestracja: 14 maja 2026, 15:48
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Dziękuję za odpowiedź i poświęcony czas.

Chciałabym jednak doprecyzować jedną bardzo ważną rzecz – moje doświadczenia związane z ciążą, choć były bardzo trudne fizycznie i psychicznie, nie są dla mnie „traumą” w sensie odrzucenia macierzyństwa. Każdą ciążę przeżywaliśmy z mężem z miłością i radością, czekaliśmy na nasze dzieci i nigdy nie żałowaliśmy decyzji o ich przyjęciu.

Natomiast na dziś sytuacja wygląda inaczej – sama myśl o kolejnej ciąży wiąże się u mnie z realnym przekonaniem, że mogłabym jej po prostu nie udźwignąć, ani fizycznie, ani psychicznie. I to nie jest tylko kwestia lęku, ale też doświadczenia i świadomości własnych granic.

Dlatego trudno mi przyjąć argument, że powinnam „bardziej zaufać Bogu i On się zatroszczy”. W moim odczuciu brzmi to jak uproszczenie – bo przecież Pan Bóg daje nam także rozum, lekarzy i możliwości, z których możemy i powinniśmy korzystać odpowiedzialnie.

Zgadzam się natomiast z tym, że antykoncepcja hormonalna czy wkładka domaciczna nie są dla nas rozwiązaniem.

Rozważamy stosowanie prezerwatywy, natomiast naturalne metody planowania rodziny w moim przypadku nie dają poczucia bezpieczeństwa – mam bardzo rozregulowaną gospodarkę hormonalną. Dodatkowo nasze wcześniejsze doświadczenia pokazują, że życie „pod kalendarzyk” (nawet w czasie starań o dziecko) nie służyło naszemu małżeństwu – wprowadzało napięcie i odbierało spontaniczność.

Mam też trudność w praktycznym zastosowaniu rady, żeby „rozeznać to z jednym kapłanem”. Mieszkam na wsi i nie mam zaufania do proboszcza w mojej parafii, natomiast w Warszawie, gdzie czasem się spowiadam, trafiam na różnych kapłanów – mądrych, ale jednak różnych.

I tu pojawia się moje realne pytanie: co w sytuacji, gdy różni spowiednicy dają różne wskazania? Jeśli jedno z nas usłyszy, że nie możemy przystępować do Komunii, a drugie – że przy rozeznaniu w sumieniu jest to dopuszczalne, to jak mamy to rozumieć i za czym iść?

Nie szukamy „łatwej drogi”, tylko chcemy uczciwie rozeznać, jak żyć w zgodzie z wiarą, a jednocześnie nie przekraczać granic, które na dziś wydają się bardzo realne.

Na marginesie dodam tylko, że nie chciałabym wchodzić w ocenę dyskusji między komentującymi ani rozstrzygać, kto ma rację – zależy mi przede wszystkim na odpowiedzi dotyczącej naszej sytuacji.

Będę wdzięczna za odniesienie się do tego.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Kasia2026 pisze: 17 maja 2026, 15:04
Dlatego trudno mi przyjąć argument, że powinnam „bardziej zaufać Bogu i On się zatroszczy”. W moim odczuciu brzmi to jak uproszczenie – bo przecież Pan Bóg daje nam także rozum, lekarzy i możliwości, z których możemy i powinniśmy korzystać odpowiedzialnie.
Ta rada nie dotyczy sytuacji ewentualnej ciąży, a całego życia. Oczywiście ze po to macie rozum żeby decydować czy stać was na kolejne dzieci, nie tylko finansowo ale także psychicznie. I napisałam to juz wcześniej.
Kasia2026 pisze: 17 maja 2026, 15:04 Mam też trudność w praktycznym zastosowaniu rady, żeby „rozeznać to z jednym kapłanem”. Mieszkam na wsi i nie mam zaufania do proboszcza w mojej parafii, natomiast w Warszawie, gdzie czasem się spowiadam, trafiam na różnych kapłanów – mądrych, ale jednak różnych.

I tu pojawia się moje realne pytanie: co w sytuacji, gdy różni spowiednicy dają różne wskazania? Jeśli jedno z nas usłyszy, że nie możemy przystępować do Komunii, a drugie – że przy rozeznaniu w sumieniu jest to dopuszczalne, to jak mamy to rozumieć i za czym iść?
Jeśli choć czasem wpadasz do Warszawy to polecam wybrać sobie jakiś zakon i wyspowiadać się czy to u jezuitów, czy u dominikanów, czy innych zakonników.
I aby nie popaść w zamieszanie duchowe, o którym piszesz rozeznanie się raz z jednym kapłanem. Nie można wystawiać się na kilka rozeznań u wielu kapłanów bo nic wam się nie rozjaśni tylko skomplikuje.
Zwykle zakony mają ustalone dyżury spowiedzi i spowiedników, można sprawdzić to na stronie internetowej. Czasem można posłuchać kazań jakiegoś kapłana na Yt. aby ocenić czy "dobrze gada" czy rozumiecie to co mówi, czy mówi tym samym językiem co wy.
Ja polecam dominikanów i jezuitów. To są wykształceni ludzie, przygotowani do rozeznawania duchowego.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Bagheera pisze: 16 maja 2026, 23:38 W dodatku przykro mi podwójnie, że mimo podlinkowania źródła, na którym opieram swoje obawy, spotykam się z rekacją "TL;DR". I to również z Twojej strony, @bramin , bo po Twojej wypowiedzi widzę, że nie wiesz, że przemoc objawia się nie tylko cechami, o których wspomniałeś.
Z Twojej wypowiedzi ja wiem, ze Ty nie wiesz, ze ja wiem, iz przemoc objawia się także innymi cechami :) .
Więc jak chciałaś wskazać inne aspekty duchowej przemocy to mogłaś je zacytować z zalinkowanego źrodła, natomiast nie wymagaj ode mnie abym wyliczył wszystkie możliwe formy duchowej przemocy.
Bagheera pisze: 16 maja 2026, 23:38 W związku z powyższym nie wiszę sensu kontynuowania wątku z mojej strony i jednocześnie przepraszam Autorkę za zamieszanie w jej przestrzeni.
Niepotrzebnie podeszłaś do tego w sposób tak emocjonalny. Dyskutujmy na spokojnie, starając się zrozumieć drugą stronę, bez osobistych wycieczek czy zarzutów
Kasia2026 pisze: 17 maja 2026, 15:04 I tu pojawia się moje realne pytanie: co w sytuacji, gdy różni spowiednicy dają różne wskazania? Jeśli jedno z nas usłyszy, że nie możemy przystępować do Komunii, a drugie – że przy rozeznaniu w sumieniu jest to dopuszczalne, to jak mamy to rozumieć i za czym iść?
.
Księża nie spadają z księżyca tylko wywodzą sie z normalnych ludzi, a normalni ludzie są inteligentni mniej lub bardziej, zdarzają się wśród nich skrupulanci, mogą być zmęczeni lub rozkojarzeni, są lepiej lub gorzej wykształceni.
Tak jak napisała @Magnolia, idziecie do jakiegoś rozsądnego księdza, czy to na rozmowę, która może zakończyć się spowiedzią czy od razu do spowiedzi, przedstawiacie swoją sprawę i według tego postępujecie dalej nie wędrując od księdza do księdza.
W wielu sprawach ani papież ani biskup lub ksiądz nie pomoże wam w waszej decyzji, wy sami w swoim sumieniu musicie ocenić jak należy postąpić, ww. mogą wam wskazać jakiś kierunek, mogą wam pomóc, dać wskazówki jak w świetle moralności chrześcijańskiej należy rozwiązać ten problem.
Wasze sumienie jest ostateczną instancją.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Kasia2026 pisze: 17 maja 2026, 15:04 Dziękuję za odpowiedź i poświęcony czas.

I tu pojawia się moje realne pytanie: co w sytuacji, gdy różni spowiednicy dają różne wskazania? Jeśli jedno z nas usłyszy, że nie możemy przystępować do Komunii, a drugie – że przy rozeznaniu w sumieniu jest to dopuszczalne, to jak mamy to rozumieć i za czym iść?

Nie szukamy „łatwej drogi”, tylko chcemy uczciwie rozeznać, jak żyć w zgodzie z wiarą, a jednocześnie nie przekraczać granic, które na dziś wydają się bardzo realne.

Na marginesie dodam tylko, że nie chciałabym wchodzić w ocenę dyskusji między komentującymi ani rozstrzygać, kto ma rację – zależy mi przede wszystkim na odpowiedzi dotyczącej naszej sytuacji.

Będę wdzięczna za odniesienie się do tego.
Z tego co wiem oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego w kwestii antykoncepcji NIE uległo zmianie – stosowanie jakichkolwiek sztucznych metod (w tym prezerwatyw, pigułek czy wkładek) jest nadal uznawane za moralnie niedopuszczalne.
W teologii katolickiej każdy akt seksualny musi zachować dwa nierozerwalne wymiary: jednoczący (budowanie więzi) oraz prokreacyjny (otwartość na życie). Sztuczna antykoncepcja celowo te wymiary rozdziela, co według Kościoła jest naruszeniem zamysłu Bożego.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Tak brzmi oficjalna nauka Kościoła, nic się nie zmieniło. Ale w nauczaniu ostatnich papieży wiele się mówi o indywidualnym rozeznawaniu sytuacji życiowych.
Nauka jest ogólna, a życie jest skomplikowane.

I dlatego polecamy rozeznanie z kapłanem.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

@Kasia2026 przyznam, że jako ktoś dosć długo zajmujący się tym tematem (także jako doradca rodzinny) mam pewne wątpliwości co do prawdziwości Twojego przekonania, iż antykoncepcja jest tu jedynym wyjściem i żadna z nowoczesnych metod naturalnych nie jest do zastosowania w Twoim wypadku.
Owszem, istnieją osoby u których jest to niemożliwe, ale są to bardzo rzadkie przypadki - zazwyczaj podobne przekonanie następuje wskutek nie wzięcia pod uwagę najnowocześniejszych rozwiązań w tej dziedzinie (metoda szyjki macicy, komputer owulacyjny itd).

BTW: czy wiesz, że prezerwatywa jest statystycznie co najmniej kilkukrotnie mniej skuteczna on nowoczesnych metod naturalnych?

Poważniejszym problemem wydaje mi się być nastawienie, w którym planowanie poczęć chciałabyś odrzucić, ponieważ rodzi ono pewne niewygody. Rzeczywiście tak jest i jest to nie do obejścia - bowiem metody naturalne opierają się na czasowej wstrzemięźliwości.
Ich odrzucenie z tego powodu i skierowanie się ku antykoncepcji wchodzi już w zakres zachowań grzesznych.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2026, 13:26 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.