Pragniemy stworzyć tu życzliwą i braterską atmosferę, chcemy wiedzieć, z kim piszemy - daj się poznać. Przedstaw się użytkownikom forum religijnego.
Posty: 6
• Strona 1 z 1
Smutna
Post
Witam. Jako nastolatka miałam problem z grzechem masturbacji później długie lata już nie. Brzydziłam się tego grzechu czułam wzgardę do siebie samej i teraz nie wiem czemu powrót do tego. Czuję wstyd przed Panem Bogiem i przed sobą. Oczywiście będę z tym walczyć. Może powodem jest samotność ale mam wyrzuty sumienia i mimo że pojawiają się myśli by "nie iść od spowiedzi Bóg mną się brzydzi" (takie mam myśli) to pójdę bo zbyt długo żyje na tym świecie by wiedzieć że to sprawka złego który chce mnie upodlić jeszcze bardziej.
Proszę o modlitwę.
Klaudia.
Klaudio kochana, weź sobie na modlitwę Ewangelię Łukasza rozdział 15 od 11 wersu. I po przeczytaniu raz, zadaj sobie pytanie jak Ojciec zareagował na grzech syna? Ile czasu się nad tym grzechem pochylał? Jak ukarał?
Proszę zrób to dla siebie przede wszystkim. Ale potem zacytuj nam tu ten wers jak Ojciec zareagował, ok?
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
"22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! 23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, 24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić."
Ale to ojciec tak zareagował... A czy Pan Bóg też?
Tak, Ojciec z tej przypowieści to Bóg Ojciec. Sama widzisz ani przez chwile nie zajmował się grzechem syna marnotrawnego. Ani przez moment się nie złościł, ucieszył się, ze syn wrócił skruszony, żałował. Przywrócił Mu godność syna, dał pierścień który jest symbolem godności, przyodział w piękna szatę i ucztował.
Więc nie zajmuj się upadkami, one nam się będą wciąż zdarzać, mamy ich unikać to oczywiste, ale po upadku idź do spowiedzi i przyjmij Boże miłosierdzie. ale nie zajmuj się samym grzechem i wyrzutami sumienia, raczej skup się na powrocie do Ojca. Bo On tego pragnie.
Z miłości do Ciebie Jezus oddał swoje życie. Nic takiej miłości do ciebie nie zmieni. Tego się trzymaj całe życie. Bóg jest Niezmienny. Nie ma w Nim nic poza Miłością, Dobrocią, Miłosierdziem.
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
@smutna,
dobrze o Tobie świadczy, że masz wyrzuty sumienia, Że się wstydzisz przed Bogiem i sobą.
To normalne u moralnej osoby - gdy zgrzeszy, odczuwa dyskomfort.
Bóg patrzy na Ciebie - na każdego z nas - nie z obrzydzeniem, ale z miłością. Z troską, ale nie z negacją.
Te wszystkie grzechy... jedyny problem, jaki tworzą (oprócz ew. pewnych skutków "przyrodzonych") to to, że odsuwają nas od Boga.
Podkreślam - NIE "Bóg się od nas odsuwa" tylko my budujemy barierę.
Pozostając przy przypowieści o Miłosiernym Ojcu (tak w zasadzie powinna się nazywać przypowieść o Synu Marnotrawnym) - grzesząc, idziemy w świat.
A co robi Bóg? Obserwuje drogę, tęskniąc, kiedy wrócimy.
Idąc do spowiedzi, oddajemy się w Jego ramiona, mówiąc "zgrzeszyłem". A On z radością przygarnia nas, daje nam "najlepszą szatę" i "pierścień na rękę i sandały na nogi"/Łk 15,22/.
Rozpacz (na zasadzie "zgrzeszyłem i teraz jestem do niczego, Bóg patrzy na mnie z obrzydzeniem") to precyzyjnie to, do czego chce doprowadzić szatan - przekonać mnie, że Bóg nie kocha mnie bez względu na wszystko, że moje grzechy mogą pokonać Jego miłość.
Nie obawiaj się. Przytul się do Niego. On czeka.
Ostatnio zmieniony 20 maja 2026, 10:43 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.