czyli obrona to twój mechanizm obronny. A bronisz się bo czujesz niesprawiedliwość, ze mama wchodzi w kwestie twojego sumienia. Masz prawo się bronić przed tym.
ale ty wybierz metodę, a nie twoje nerwy. ok?
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Wątek Koss
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Nie czaję. Matka to Matka, nie ma co krytykować, ale ewidentnie w tej scence nie zachowała się właściwie, a Ty nie powiedziałaś nic ani fałszywego (jak rozumiem) ani bezczelnego. Inna rzecz, że co to dało?Koss pisze: 22 maja 2026, 10:39 Hej, muszę się komuś wyżalić. Nawet nie wiem jak zacząć bo chodzi o moją mamę, nie chcę nic złego na nią napisać bo nie o to chodzi. Po raz kolejny dziś doprowadziła mnie do płaczu, czasem niestety to się zdarza. To że nigdy nie dostałam wsparcia od mamy bo zawsze słyszałam że Nie dam sobie rady to jedno i się chyba już przyzwyczaiłam.. ale dziś rozmawiałyśmy o jednej dziewczynie bo się nawróciła, ja powiedziałam że super itp a potem dodałam że jutro idę na poranną Mszę bo zazwyczaj w soboty rano chodzę na Mszę i mama naskoczyła na mnie, że "chodze do tego Kościoła a mam tyyyle grzechów i po co w ogóle tam idę",
ja na to że przecież nie jestem święta, że do Kościoła nie chodzi się dlatego że jest się kryształowym i bezbłędnym. Że po to idę na Eucharystię by Jezus mnie uleczył, a do Spowiedzi by zabrał moje grzechy, ale mama nerwowo reaguje na takie tłumaczenie. I ja niestety ale ja też zareagowałam nerwowo i powiedziałam "a ty wcale nie chodzisz do spowiedzi"wynikało to z ogromnego poczucia niesprawiedliwości i braku wsparcia. Bo czy to nie jest tak, że gdy ktoś nas nie wspiera na co dzień a nagle stawia się w roli sędziego naszego sumienia to naturalną reakcją jest chęć obrony i wytknięcia tego samego? Oczywiście zaraz pożałowałam swoich słów.
Z tego wszystkiego czuję się złą córką lub nawet hipokrytką.![]()
-
Koss
- Posty: 474
- Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 245
- Podziękowano: 224
- Płeć:
Marek Piotrowski pisze: 22 maja 2026, 11:45Nie czaję. Matka to Matka, nie ma co krytykować, ale ewidentnie w tej scence nie zachowała się właściwie, a Ty nie powiedziałaś nic ani fałszywego (jak rozumiem) ani bezczelnego. Inna rzecz, że co to dało?Koss pisze: 22 maja 2026, 10:39 Hej, muszę się komuś wyżalić. Nawet nie wiem jak zacząć bo chodzi o moją mamę, nie chcę nic złego na nią napisać bo nie o to chodzi. Po raz kolejny dziś doprowadziła mnie do płaczu, czasem niestety to się zdarza. To że nigdy nie dostałam wsparcia od mamy bo zawsze słyszałam że Nie dam sobie rady to jedno i się chyba już przyzwyczaiłam.. ale dziś rozmawiałyśmy o jednej dziewczynie bo się nawróciła, ja powiedziałam że super itp a potem dodałam że jutro idę na poranną Mszę bo zazwyczaj w soboty rano chodzę na Mszę i mama naskoczyła na mnie, że "chodze do tego Kościoła a mam tyyyle grzechów i po co w ogóle tam idę",
ja na to że przecież nie jestem święta, że do Kościoła nie chodzi się dlatego że jest się kryształowym i bezbłędnym. Że po to idę na Eucharystię by Jezus mnie uleczył, a do Spowiedzi by zabrał moje grzechy, ale mama nerwowo reaguje na takie tłumaczenie. I ja niestety ale ja też zareagowałam nerwowo i powiedziałam "a ty wcale nie chodzisz do spowiedzi"wynikało to z ogromnego poczucia niesprawiedliwości i braku wsparcia. Bo czy to nie jest tak, że gdy ktoś nas nie wspiera na co dzień a nagle stawia się w roli sędziego naszego sumienia to naturalną reakcją jest chęć obrony i wytknięcia tego samego? Oczywiście zaraz pożałowałam swoich słów.
Z tego wszystkiego czuję się złą córką lub nawet hipokrytką.![]()
No właśnie nic to nie dało, tylko niepotrzebny żal i stres. Masz rację. Po prostu w tamtym momencie pękłam z poczucia niesprawiedliwości. Dzięki, że napisałeś, trochę mi lżej, bo bardzo się tym gryzłam. Od mamy od lat słyszę krytykę ale mimo wszystko kocham ją.
Ostatnio zmieniony 22 maja 2026, 17:18 przez Koss, łącznie zmieniany 1 raz.
.................
