Miejsce na swobodne rozmowy na tematy wykraczające poza główny profil forum, również te, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się dziwne, niekatolickie lub kontrowersyjne. Można tu wyrażać własne opinie, zachowując kulturę wypowiedzi, szacunek dla innych oraz dla świętości wiary katolickiej.
Bagheera pisze: 23 maja 2026, 20:11
Bo zgrzeszyć śmiertelnie jest bardzo łatwo.
I tak i nie
Bagheera pisze: 23 maja 2026, 20:11
A ja ze swoim wysokim poziomem autoagresji po prostu wiem, że będę aż do końca sabotować swoje zbawienie, choć tego nie chcę. Chcę się nawrócić, ale nie umiem. Nie umiem się modlić ani zaufać, jakbym miała w sobie blokadę nie do przejścia. Może właśnie dlatego, że wiem, że gdybym teraz umarła, to nie byłoby dla mnie zmiłowania, bo żyję w stanie ciężkich grzechów, za które nie umiem żałować i do których nie umiem czuć nienawiści czy niechęci do ich popełniania. Żyję jakby w piekle za życia, ale w swoim stanie psychicznym nie jestem w stanie zrobić nic, żeby to zmienić.
To nie ten temat. Proszę nie przenoś dyskusji z tematu w którym się nie wypowiadam na twoją prośbę do tematu który założyłem i chcę aby rozmowa była o podstawach teologicznych
Bagheera pisze: 23 maja 2026, 20:11
Przeraża mnie to, co piszecie, ale muszę chyba po prostu zdjąć klapki z oczu, że gdybym dziś w nocy umarła, to czeka mnie piekło i obrazą Boga byłoby liczenie na cokolwiek z Jego strony. Dziękuję za pozbawienie mnie złudzeń.
To oczywiście nieprawda gdyż KKK wyżej cytowany z powiększeniem tekstu mówi co innego
Bagheera pisze: 23 maja 2026, 20:11
Bo zgrzeszyć śmiertelnie jest bardzo łatwo. A ja ze swoim wysokim poziomem autoagresji po prostu wiem, że będę aż do końca sabotować swoje zbawienie, choć tego nie chcę. Chcę się nawrócić, ale nie umiem. Nie umiem się modlić ani zaufać, jakbym miała w sobie blokadę nie do przejścia. Może właśnie dlatego, że wiem, że gdybym teraz umarła, to nie byłoby dla mnie zmiłowania, bo żyję w stanie ciężkich grzechów, za które nie umiem żałować i do których nie umiem czuć nienawiści czy niechęci do ich popełniania. Żyję jakby w piekle za życia, ale w swoim stanie psychicznym nie jestem w stanie zrobić nic, żeby to zmienić. Przeraża mnie to, co piszecie, ale muszę chyba po prostu zdjąć klapki z oczu, że gdybym dziś w nocy umarła, to czeka mnie piekło i obrazą Boga byłoby liczenie na cokolwiek z Jego strony. Dziękuję za pozbawienie mnie złudzeń.
Nie panikuj i nie przeżywaj.
Sama Twoja świadomość, że robisz źle jest sama w sobie dobra. Najgorzej mają Ci, co wiedzą, że robią źle i dalej to robią świadomie bez wyrzutów sumienia. Jeżeli ktoś chce dla kogoś dobrze, a mimo wszystko osoba obdarowywana odrzuca tą propozycję, to jest to jej wolny wybór.
Zrozum, że Piekło nie jest lochem, do którego Bóg wtrąca na siłę grzeszników. Piekło jest wolnym wyborem i powiem Ci więcej. Każdy trafi do "Nieba" takiego jakiego chce. Dla potępionego Piekło będzie większym Niebem niż samo Niebo. Wiem, że to może dziwnie zabrzmieć, ale nie każdy chce iść do Nieba, bo nie każdy będzie się tam dobrze czuł. Pomimo wszystkich wad piekielnych, wielu ludziom po prostu w Piekle będzie lepiej. Każdy trafi tam gdzie chce i w tym sensie wszyscy będą "szczęśliwi."
Bagheero, to nie jest problem wiary, Boga, ani zbawienia. To problem - sama o tym piszesz - pewnego Twojego stanu psychicznego, w który się wpędziłaś (względnie ktoś Cię wpędził) poprzez kompletnie, całkowicie, całościowo fałszywy obraz Boga, tego jak dzieje się zbawienie i jaka jest wiara Kościoła.
Nie ma możliwości pomożenia Tobie dopóki nie podejmiesz wysiłku wyjścia z fałszywych przekonań na te tematy.
Ponownie proszę: nie zakłócajmy tego tematu Twoimi problemami, skoro mamy do tego specjalny temat, który założyłaś.
Większą wolnością jest wybór dobra niż wybór zła.
Kto jest bardziej wolny? Ten kto nie umie grać na pianinie i wciska losowe klawisze czy ten kto umie zagrać albo nawet stworzyć piękną melodię?
Ludzie, którzy wybierają zło są w jakiś sposób chorzy, uzależnieni. Myślę, że wiele może zależeć od ograniczeń naszego ciała.
Co do sprawiedliwości zaś, to jak nauczał Duns Szkot, sprawiedliwość i miłosierdzie są nieskończone i stają się w nieskończoności tym samym.
Sprawiedliwość Boża jest odziana w miłosierdzie, jak mówiła św. Teresa z Lisieux
Sprawiedliwość to dobroć.
Zauważcie, że Bóg posłał anioła pomsty do Maryi nie po to by zapowiedzieć zagładę ludzkości, tylko jej ocalenie.
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Większą wolnością jest wybór dobra niż wybór zła.
Na jakiej podstawie wyciągasz taki wniosek?
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Kto jest bardziej wolny? Ten kto nie umie grać na pianinie i wciska losowe klawisze czy ten kto umie zagrać albo nawet stworzyć piękną melodię?
Ale umiejętność gry czy brak umiejętności gry nijak się mają do wolności. Wolność to możliwość wyboru w którym masz możliwość podjęcia decyzji. Wybór dobra będzie skutkował pewnymi konsekwencjami i tak samo wybór zła. Możliwość wyboru jest wolnością a nie jakość wyboru. W tym przykładzie nie mamy żadnych przesłanek co do wolności tych osób. Mamy wiedzę tylko o zdolnościach i umiejętnościach danej osoby.
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Co do sprawiedliwości zaś, to jak nauczał Duns Szkot, sprawiedliwość i miłosierdzie są nieskończone i stają się w nieskończoności tym samym.
Poproszę o źródło i zgodność z nauką katolicką
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Sprawiedliwość Boża jest odziana w miłosierdzie, jak mówiła św. Teresa z Lisieux
Czy w taki razie św. Tereska negowała istnienie piekła? I co to oznacza że sprawiedliwość jest odziana w miłosierdzie? Miłosierdzie nie opiera się na tym, że na siłę będzie zbawiany każdy. Miłosierdzie dotyczy tych którzy przychodzą do Boga i żałują, że wciąż upadają, ze jak to św. Paweł pisał: nie czynię tego dobra które chcę a wciąż czynię zło którego nie chcę.
Jeśli już mówimy o Bożym Miłosierdziu to warto zobaczyć co o piekle mówi św. Faustyna. Ona miała wizję piekła i miała wizję dusz cierpiących. Nawet kapłani tam się znajdowali.
Może zadajmy sobie pytanie na czym polega miłosierdzie Boże? I jak można doświadczyć Jego miłosierdzia?
@Jockey , sięgnij po pierwszy nimer „Communio”, który ma właśnie tytuł „Miłosierdzie a Sprawiedliwość Boża” (czy coś w ten deseń). Wydaje mi się, że tam w jednym z artykułów jest rozwinięcie myśli podanej przez kolegę wyżej. Może to będzie pomoże Wam w dyskusji.
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Kto jest bardziej wolny? Ten kto nie umie grać na pianinie i wciska losowe klawisze czy ten kto umie zagrać albo nawet stworzyć piękną melodię?
Ludzie, którzy wybierają zło są w jakiś sposób chorzy, uzależnieni. Myślę, że wiele może zależeć od ograniczeń naszego ciała.
Tu jest pewne nieporozumienie. Nie można się odwoływać do ograniczeń ciała, gdy mówimy o chwili Sądu/wyboru człowieka w chwili śmierci, który jest już wówczas uwolniony z błędności związanej z doczesnością.
Bagheera pisze: 24 maja 2026, 15:30
@Jockey , sięgnij po pierwszy nimer „Communio”, który ma właśnie tytuł „Miłosierdzie a Sprawiedliwość Boża” (czy coś w ten deseń). Wydaje mi się, że tam w jednym z artykułów jest rozwinięcie myśli podanej przez kolegę wyżej. Może to będzie pomoże Wam w dyskusji.
Jest źródło, tylko trzeba do niego sięgnąć i oznacza to więcej wysiłku, niż kliknięcie w link w sieci. Przecież wiele wartościowych książek nie ma w ogóle swoich elektronicznych odpowiedników. Nie można udawać, że te książki wobec tego nie istnieją.
Ale to Twój wątek. Jeśli dla Ciebie tak wygląda merytoryczna dyskusja, to chyba nie ma sensu wkładać wysiłku w robienie skanów czy zdjęć artykułu.
Wybacz, @Bagheera, ale jeśli posługujesz się źródłem, to po Twojej stronie jest jego udostępnienie.
Poza tym: co z tego, że ktoś gdzieś coś napisał? Są tysiące czasopism i miliony artykułów.
Ale zeskanowanie całego artykułu i wrzucenie go do sieci jest chyba sprzeczne z prawem? Ale ok, jak przyjmujemy, że ponieważ na świecie istnieje wiele czasopism, to katoliccy bibliści w teologicznym opracowaniu mogą się mylić. Logiczne. Ok, dyskutujcie sobie dalej o tezach, które zostały już szczegółowo opracowane kilkadziesiąt lat temu, jakby to była nie wiadomo jaka nowość. I’m out.
Marek Piotrowski pisze: 24 maja 2026, 23:22
Wybacz, @Bagheera, ale jeśli posługujesz się źródłem, to po Twojej stronie jest jego udostępnienie.
Zgadzam się. Jeśli powołujesz się na coś, to należy podać pełne namiary na źródło... numer Communio, rok wydania, strona, albo zrobić zdjęcie fragmentu i opatrzyć numerem z którego pochodzi. Tego wymaga regulamin forum.
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Zostało wywołana miłosierdzie Boga jako gwarant pustego piekła. Ale to się ma nijak do tego co pisała św. Faustyna. "Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej; choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni" - Dzienniczek siostry Faustynę (nr 1507)
Czyli Bóg jak najbardziej skorzysta ze Swojego miłosierdzia ale warunek jest taki, że człowiek tego chce.
Wracamy więc do początku. Bóg pragnie naszego zbawienia ale nie zmusi nas do tego aby z niego skorzystać
Jakton pisze: 24 maja 2026, 11:00
Co do sprawiedliwości zaś, to jak nauczał Duns Szkot, sprawiedliwość i miłosierdzie są nieskończone i stają się w nieskończoności tym samym.
Sprawiedliwość Boża jest odziana w miłosierdzie, jak mówiła św. Teresa z Lisieux
Sprawiedliwość to dobroć.
św Teresa z Lisieux
„Obdarzył mnie swoim nieskończonym miłosierdziem i właśnie przez nie kontempluję oraz uwielbiam inne Boże doskonałości. Wszystkie wydają mi się promieniujące miłością, nawet sama Sprawiedliwość (a może bardziej niż każda inna) wydaje mi się obleczona miłością.”
„Jak cudowna jest myśl, że dobry Bóg jest sprawiedliwy, to znaczy bierze pod uwagę nasze słabości i doskonale zna kruchość naszej natury.”
„Gdyby wszystkie stworzenia otrzymały te same łaski co ja, nikt nie lękałby się Boga; wszyscy kochaliby Go do szaleństwa.”
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
I poczytałam jeszcze o poglądach Dunsa Szkota. Okazuje się że bliska jest mi jego teologia.
Jan Duns Szkot (częściej po polsku: Duns Szkot) bardzo mocno podkreślał wolność Boga i pierwszeństwo Bożej miłości. W kwestii miłosierdzia i sprawiedliwości jego myślenie różni się trochę od bardziej „prawniczego” obrazu, który ludzie czasem wyciągają z teologii.
W dużym uproszczeniu: Bóg nie jest związany jakąś zewnętrzną koniecznością, według której „musi” potępić człowieka przy spełnieniu określonych warunków.
Sprawiedliwość Boga nie stoi w konflikcie z miłosierdziem.
Miłosierdzie nie jest wyjątkiem od sprawiedliwości, tylko sposobem działania Boga zgodnym z Jego wolą i dobrocią.
Szkot uważał, że wszystko, co Bóg robi wobec stworzeń poza absolutnym dobrem samego Boga, jest w dużej mierze wolnym aktem Jego woli;
Bóg nie „musi” okazywać łaski, ale jeśli ją daje, daje ją naprawdę hojnie i nie według ludzkiej kalkulacji zasług.
U Szkota relacja Boga do człowieka nie działa jak bezosobowy mechanizm prawny. Boża sprawiedliwość jest zawsze sprawiedliwością Boga, który kocha i działa wolnie, a nie automatem wykonującym wyrok.
Jak rozumiem, wspomniano tu Dunsa Szkota aby są podstawy aby mieć nadzieję że wszyscy zostaną zbawieni. Nadzieja to nie to samo co pewność. Nadzieja nie odbiera wolności osobie.
mgr teologii, „Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)