Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Pytanie odnośnie stwierdzenia nieważności małżeństwa

Przygotowanie do małżeństwa, małżeństwo - blaski i cienie, rodzina - wartość i problemy. Znajdź wsparcie na naszym forum religijnym.
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

bramin pisze: 19 sty 2026, 22:48
Katherine123 pisze: 19 sty 2026, 12:02 Czyli jak radzicie?
Trudno powiedzieć. My znamy sprawę tylko z Twojej perspektywy. Sprawa się tez komplikuje, bo jak napisałaś, Twój mąż chce rozwodu. Jak ktoś chce rozwodu to musi być jakaś przyczyna.
Prawo kanoniczne mówi, ze małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy uważać je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego (kanon 1060).
Katherine123 pisze: 19 sty 2026, 12:02 czy jednak wnosić do sądu biskupiego o sprawdzenia ważności małżeństwa?
Masz do tego prawo, tylko pamiętaj, ze w procesie o stwierdzenie nieważności będzie wywlekane wszystko co możliwe, Twój mąż będzie musiał także zeznawać jeśli będzie chciał, jak nie wyrazi ochoty to znowu sprawa może się komplikować, będą świadkowie, będą biegli.
Nie będzie orzekania o winie którejkolwiek ze stron tylko stwierdzenie, ze to małżeństwo już w chwili jego zawierania nie było ważne.
Ja bym radził, o ile jest to możliwe, próbować ratować to małżeństwo.

Próbowałam i nadal próbuje ale mąż zszedł na zła drogę, zdradził mnie i opuścił rodzine i wyjeżdża do innego kraju oraz chce rozwodu zostawiając mnie z dziećmi, dlatego tym bardziej jeżeli moje małżeństwo miałoby być nieważne od początku to chciałabym to wiedzieć
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

To w takim razie zacznij cos z tym robić i nawiąż kontakt z sądem biskupim.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Przeczytałem dziś bardzo - moim zdaniem - dobry tekst na temat stwierdzania nieważności małżeństwa. Niestety, jest na FB, więc nie każdy może przeczytać, dlatego wybaczcie, że przytoczę w całości. Tekst jest z profilu "Nigdy się nie poddawaj".

Dekret z sądu kościelnego nie zmienia tego, co Bóg złączył.
Wielu ludzi myśli, że jeśli sąd biskupi wyda dekret o nieważności małżeństwa, to sprawa jest zamknięta. Na ziemi – tak. Na papierze można iść do kolejnego ślubu kościelnego. Ale pytanie wiary brzmi inaczej: czy to małżeństwo w ogóle zaistniało przed Bogiem? Bo Kościół nie ma władzy, żeby rozwiązać ważne małżeństwo sakramentalne. Chrystus powiedział wprost: „Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”.
Władza związywania i rozwiązywania dana Piotrowi w Mt 16,19 nie jest władzą nad prawdą, lecz służbą prawdzie. Kodeks Prawa Kanonicznego przypomina: „Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury ku dobru małżonków oraz ku zrodzeniu i wychowaniu potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu”. A ten sam Kodeks dodaje: „Małżeństwo ważne nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą ani z jakiejkolwiek przyczyny poza śmiercią”.
Rolą sądu kościelnego nie jest “rozwód kościelny”. Sąd bada, czy małżeństwo w ogóle zaistniało. Jeśli przy zawieraniu zabrakło zgody, jeśli była przemoc, wykluczenie potomstwa, udawanie sakramentu, brak rozeznania – wtedy stwierdza się, że węzeł nie powstał. Jeśli jednak warunki były spełnione, węzeł istnieje i jest nierozerwalny. „Nierozerwalność małżeństwa czerpie swoją ostateczną rację z planu, jaki Bóg objawił w Objawieniu”.
I tu pojawia się pytanie o kłamstwo w procesie. Jeśli obie strony umówią się i świadomie zatają prawdę, sąd oparty na fałszywych zeznaniach może wydać dekret stwierdzający nieważność. Na forum zewnętrznym będą uważani za wolnych. Ale na forum Bożym nic się nie zmieni. Dekret uzyskany przez oszustwo nie tworzy rzeczywistości sakramentalnej. Święty Augustyn pisał: „To, co Bóg złączył, nie może być rozwiązane przez żadną ludzką wyrozumiałość”. Sąd kościelny może orzec, że sakramentu nie było. Nie może orzec, że sakrament przestał być, jeśli był ważny.
Dlatego w procesie kościelnym obowiązuje zasada prawdy materialnej. Sąd nie opiera się tylko na zgodnym oświadczeniu stron. Przesłuchuje świadków, bada dokumenty, korzysta z biegłych psychologów i psychiatrów. Kodeks nakazuje: „Sędzia nie może wydawać wyroku stwierdzającego nieważność małżeństwa, jeśli nie uzyska moralnej pewności co do nieważności”. Moralna pewność to nie domniemanie, tylko przekonanie oparte na dowodach.
Z tego wynika praktyczny wniosek. Jeśli wiesz, że twoje małżeństwo było ważne, żaden dekret tego nie zmieni. Nowy związek zawarty po takim dekrecie jest w świetle wiary cudzołóstwem. Katechizm mówi wprost: „Ci, którzy rozwiedli się i zawarli nowy związek, trwają w sytuacji sprzecznej z prawem Bożym”. Papież nie ma władzy, by zmienić prawo Chrystusa. Ma władzę, by je strzec i stosować.
Dlatego idąc do sądu kościelnego, idzie się po prawdę, a nie po wygodę. Prawda może boleć, ale tylko ona daje wolność. Bo w niebie wiąże się i rozwiązuje to, co jest zgodne z rzeczywistością, którą Bóg widzi. A Bóg widzi serce i intencję w chwili “tak”.
Dekret sądu może uwolnić cię od konsekwencji kanonicznych. Nie uwolni cię od węzła, który Bóg zawiązał. I dlatego jedyną drogą jest prawda.
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

No właśnie ja nie mam pewności czy moje małżeństwo jest zawarte ważnie i mam te myśli już od wielu lat, i nie chce fałszować przed sądem tylko żeby było zgodne wszystko z wolą Boga, bo na pewno bym nie chciała żyć w cudzołóstwie. Jeżeli by się okazało że jest ważne to ok, ale chcę to sprawdzić. Tylko ciekawe jak udowodnię że zdradziłam męża przed ślubem, ktoś może pomyśleć że to ściema ale to prawda, która zataiłam, gdy brałam ślub.Byc może gdyby on się o tym dowiedział przed ślubem, to by wcale ze mną ślubu nie brał. I co z tym zrobić?
Ostatnio zmieniony 02 cze 2026, 13:53 przez Katherine123, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Jeśli teraz wie i to akceptuje, to przyjmuje się domyślnie ważność małżeństwa.
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 02 cze 2026, 14:01 Jeśli teraz wie i to akceptuje, to przyjmuje się domyślnie ważność małżeństwa.
Powiedziałam mu o tym kilka lat temu, ale powiedział że jakby widział to by ślubu nie brał, a teraz i tak chce rozwodu, nie z tego powodu tylko ogólnie, więc się zastanawiam czy to może być podstawą do stwierdzenia nieważności? Poza tym mieliśmy po 20 lat i byliśmy niedojrzali do małżeństwa.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Na to CI tu nikt raczej nie odpowie.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 11:08 Przeczytałem dziś bardzo - moim zdaniem - dobry tekst na temat stwierdzania nieważności małżeństwa. Niestety, jest na FB, więc nie każdy może przeczytać, dlatego wybaczcie, że przytoczę w całości. Tekst jest z profilu "Nigdy się nie poddawaj".
To dobre podsumowanie choć z niektórymi rzeczami nie za bardzo się zgadzam.
Jest w tym tekście parę niekonsekwencji, autor tekstu trochę się zaplątał i mam wrażenie, że wyważa otwarte drzwi.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Arletta Bolesta
Posty: 28
Rejestracja: 01 lut 2021, 7:21
Podziękował/a: 16
Podziękowano: 16
Płeć:

Post

Aby zachodził podstęp muszą być spełnione prawne wymogi.
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: 02 cze 2026, 21:00 Na to CI tu nikt raczej nie odpowie.
To jak mam poznać odpowiedź?

Dodano po 52 sekundach:
Arletta Bolesta pisze: 04 cze 2026, 8:59 Aby zachodził podstęp muszą być spełnione prawne wymogi.
U mnie nie było podstępu, po prostu to zataiłam przed ślubem, byłam niedojrzała nie myślałam o tym.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Każdy z nas w młodym wieku jest jakoś niedojrzały. Ale przecież przechodziliście rozmowę z proboszczem w kancelarii, odpowiadaliście na pytania z protokołu, odpowiadałaś na nie uczucie i szczerze? Byłaś świadoma czym jest małżeństwo?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 04 cze 2026, 13:43 Każdy z nas w młodym wieku jest jakoś niedojrzały. Ale przecież przechodziliście rozmowę z proboszczem w kancelarii, odpowiadaliście na pytania z protokołu, odpowiadałaś na nie uczucie i szczerze? Byłaś świadoma czym jest małżeństwo?
Odpowiadałam szczerze, tak mi się wydaje. Nie wiem czy byłam świadoma do końca czym jest małżeństwo, bo nawet dobrze się nie wyspowiadałam przed ślubem tylko zataiłam grzechy, jak również to że spałam z innym rok przed ślubem. Nauki też sobie załatwiliśmy i byliśmy tylko na jednej. Czytałam że zatajenie jakiegoś faktu może być przesłanką że małżeństwo zostało zawarte nieważnie, więc czy w moim przypadku jest sens składać papiery do sądu biskupiego?
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Z tego co piszesz, faktycznie podejście było niedojrzałe, może być warto sprawdzić ważność tego małżeństwa.
Zatajenie grzechów oznacza że spowiedź była nieważna, a małżeństwo zawarte niegodziwie- to prawie nie jest przeszkoda małżeńska ale warto taką spowiedź powtórzyć i wyspowiadać się szczerze i uczciwie.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Katherine123
Posty: 12
Rejestracja: 03 sty 2026, 19:19
Wyznanie: katolicyzm
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 04 cze 2026, 14:27 Z tego co piszesz, faktycznie podejście było niedojrzałe, może być warto sprawdzić ważność tego małżeństwa.
Zatajenie grzechów oznacza że spowiedź była nieważna, a małżeństwo zawarte niegodziwie- to prawie nie jest przeszkoda małżeńska ale warto taką spowiedź powtórzyć i wyspowiadać się szczerze i uczciwie.
Już się wyspowiadałam, gdy dojrzałam i się nawróciłam to wszystko wyspowiadałam od początku co zataiłam. Tylko wciąż mnie nurtuje czy moje małżeństwo jest zawarte ważnie, czy ta zdrada przed ślubem może być przesłanką. Przecież i tak tego nie udowodnię w sądzie biskupim, bo jak?. Ale widzę jedną zależność, to jak brałam ślub w wieku 20 lat a tego gdybym wzięła go w wieku 30 lat, to jest przepaść i zupełnie inna świadomość i myślenie. Żałuję że wzięłam go tak wcześnie, nie byłam do tego przygotowana.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Katherine123 pisze: 04 cze 2026, 14:49 Tylko wciąż mnie nurtuje czy moje małżeństwo jest zawarte ważnie, czy ta zdrada przed ślubem może być przesłanką. Przecież i tak tego nie udowodnię w sądzie biskupim, bo jak?.
Skoro Cię to nurtuje to należy te wątpliwości rozwiać. Nikt Ci tutaj w tej materii nie pomoże.
Umów się na rozmowę w sądzie biskupim i sprawa załatwiona.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Arletta Bolesta
Posty: 28
Rejestracja: 01 lut 2021, 7:21
Podziękował/a: 16
Podziękowano: 16
Płeć:

Post

Warto zbadać sprawę zatem z innych tytułów, pozostaję do dyspozycji.
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

To, że ludzie w kłótniach bywają niedojrzali, nie oznacza, że sama szczerość jest czymś złym. Małżeństwo to wspólnota całego życia, a znajomość przeszłości drugiej osoby to podstawa. Pozwala to również na świadomy wybór współmałżonka. Przeszłość i to, co zrobiliśmy, kształtuje nas – żadne zło nie pozostaje bez echa.
​Na przykład wieloletnie uzależnienie od pornografii od najmłodszych lat, nawet po zerwaniu z nałogiem, pozostawia ślady. Wyryte w pamięci obrazy potrafią wracać do nas w różnych momentach. Wszystko ma na nas wpływ, dlatego dobrze jest być ze sobą całkowicie szczerym przed ślubem.

Dodano po 3 minutach 24 sekundach:
Marek Piotrowski pisze: 01 cze 2026, 11:08 Przeczytałem dziś bardzo - moim zdaniem - dobry tekst na temat stwierdzania nieważności małżeństwa. Niestety, jest na FB, więc nie każdy może przeczytać, dlatego wybaczcie, że przytoczę w całości. Tekst jest z profilu "Nigdy się nie poddawaj".

Dekret z sądu kościelnego nie zmienia tego, co Bóg złączył.
Wielu ludzi myśli, że jeśli sąd biskupi wyda dekret o nieważności małżeństwa, to sprawa jest zamknięta. Na ziemi – tak. Na papierze można iść do kolejnego ślubu kościelnego. Ale pytanie wiary brzmi inaczej: czy to małżeństwo w ogóle zaistniało przed Bogiem? Bo Kościół nie ma władzy, żeby rozwiązać ważne małżeństwo sakramentalne. Chrystus powiedział wprost: „Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”.
Władza związywania i rozwiązywania dana Piotrowi w Mt 16,19 nie jest władzą nad prawdą, lecz służbą prawdzie. Kodeks Prawa Kanonicznego przypomina: „Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury ku dobru małżonków oraz ku zrodzeniu i wychowaniu potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu”. A ten sam Kodeks dodaje: „Małżeństwo ważne nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą ani z jakiejkolwiek przyczyny poza śmiercią”.
Rolą sądu kościelnego nie jest “rozwód kościelny”. Sąd bada, czy małżeństwo w ogóle zaistniało. Jeśli przy zawieraniu zabrakło zgody, jeśli była przemoc, wykluczenie potomstwa, udawanie sakramentu, brak rozeznania – wtedy stwierdza się, że węzeł nie powstał. Jeśli jednak warunki były spełnione, węzeł istnieje i jest nierozerwalny. „Nierozerwalność małżeństwa czerpie swoją ostateczną rację z planu, jaki Bóg objawił w Objawieniu”.
I tu pojawia się pytanie o kłamstwo w procesie. Jeśli obie strony umówią się i świadomie zatają prawdę, sąd oparty na fałszywych zeznaniach może wydać dekret stwierdzający nieważność. Na forum zewnętrznym będą uważani za wolnych. Ale na forum Bożym nic się nie zmieni. Dekret uzyskany przez oszustwo nie tworzy rzeczywistości sakramentalnej. Święty Augustyn pisał: „To, co Bóg złączył, nie może być rozwiązane przez żadną ludzką wyrozumiałość”. Sąd kościelny może orzec, że sakramentu nie było. Nie może orzec, że sakrament przestał być, jeśli był ważny.
Dlatego w procesie kościelnym obowiązuje zasada prawdy materialnej. Sąd nie opiera się tylko na zgodnym oświadczeniu stron. Przesłuchuje świadków, bada dokumenty, korzysta z biegłych psychologów i psychiatrów. Kodeks nakazuje: „Sędzia nie może wydawać wyroku stwierdzającego nieważność małżeństwa, jeśli nie uzyska moralnej pewności co do nieważności”. Moralna pewność to nie domniemanie, tylko przekonanie oparte na dowodach.
Z tego wynika praktyczny wniosek. Jeśli wiesz, że twoje małżeństwo było ważne, żaden dekret tego nie zmieni. Nowy związek zawarty po takim dekrecie jest w świetle wiary cudzołóstwem. Katechizm mówi wprost: „Ci, którzy rozwiedli się i zawarli nowy związek, trwają w sytuacji sprzecznej z prawem Bożym”. Papież nie ma władzy, by zmienić prawo Chrystusa. Ma władzę, by je strzec i stosować.
Dlatego idąc do sądu kościelnego, idzie się po prawdę, a nie po wygodę. Prawda może boleć, ale tylko ona daje wolność. Bo w niebie wiąże się i rozwiązuje to, co jest zgodne z rzeczywistością, którą Bóg widzi. A Bóg widzi serce i intencję w chwili “tak”.
Dekret sądu może uwolnić cię od konsekwencji kanonicznych. Nie uwolni cię od węzła, który Bóg zawiązał. I dlatego jedyną drogą jest prawda.
Ale ten teks sam sobie zaprzecza

Dodano po 6 minutach 57 sekundach:
​Autor cytuje Ewangelie dwukrotnie, ale w sposób, który wzajemnie się wyklucza:
​Z jednej strony: Cytuje Mt 16,19 o władzy kluczy ("Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie...").
​Z drugiej strony: Twierdzi, że jeśli sąd (działający z upoważnienia Piotra) wyda wyrok na podstawie fałszu, to "w niebie nic się nie zmieni".
Jezus w Ewangelii nie dodał gwiazdki z przypisem: "Władza ta działa tylko wtedy, gdy procedury administracyjne przebiegną bezbłędnie". Jeśli Kościół otrzymał realną władzę jurysdykcyjną na ziemi, to konsekwencje decyzji tej władzy muszą mieć wymiar duchowy. Odmowa uznania wyroku sądu kościelnego za wiążący w sferze sumienia (nawet przy błędzie) podważa sens istnienia całej instytucji i samej władzy kluczy. Tekst de facto twierdzi, że Kościół ma władzę, która... nie działa, kiedy człowiek zgrzeszy kłamstwem.

​Jeśli sędzia (często wybitny kanonista), po wieloletnim procesie i analizie psychiatrów, uzyskuje pewność moralną, że małżeństwo było nieważne, to na jakiej podstawie pojedynczy człowiek (strona procesu) ma twierdzić: "Ja wiem lepiej, że małżeństwo było ważne"?
Subiektywne odczucie jednostki ("jeśli wiesz, że twoje małżeństwo było ważne") ponad obiektywne, instytucjonalne rozeznanie Kościoła. To czysty subiektywizm, który kłóci się z katolicką doktryną o posłuszeństwie Kościołowi. Skoro człowiek może sam autorytatywnie ocenić ważność swojego sakramentu, to całe sądownictwo kościelne jest zbędną biurokracją.


​Jeśli nowy związek jest ważnie zawartym ślubem kościelnym (bo strony miały czyste intencje, a prawo im na to pozwalało), to według logiki autora... Bóg znowu musiał go "złączyć" w niebie! Mielibyśmy więc sytuację, w której ta sama osoba ma dwa "złączone przez Boga" małżeństwa jednocześnie. To logiczny nonsens.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Tekst jest poprawny logicznie i zgodny z Nauką Katolicką.
Mówi o sytuacji, gdy małżonkowie wiedza jaka jest prawda, że nie było przeszkód i zawarli ważny związek małżeński, ale w sądzie umówili się by kłamać, aby sąd orzekł stwierdzenie nieważności. Dostali je, ale Bóg wie że kłamali, zna ich serca. więc nawet jeśli sąd wprowadzony w błąd wyda orzeczenie, to w niebie przed Bogiem są małżeństwem.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Aloes pisze: 11 cze 2026, 8:49 Ale ten teks sam sobie zaprzecza

​Autor cytuje Ewangelie dwukrotnie, ale w sposób, który wzajemnie się wyklucza:
​Z jednej strony: Cytuje Mt 16,19 o władzy kluczy ("Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie...").
​Z drugiej strony: Twierdzi, że jeśli sąd (działający z upoważnienia Piotra) wyda wyrok na podstawie fałszu, to "w niebie nic się nie zmieni".
Jezus w Ewangelii nie dodał gwiazdki z przypisem: "Władza ta działa tylko wtedy, gdy procedury administracyjne przebiegną bezbłędnie". Jeśli Kościół otrzymał realną władzę jurysdykcyjną na ziemi, to konsekwencje decyzji tej władzy muszą mieć wymiar duchowy. Odmowa uznania wyroku sądu kościelnego za wiążący w sferze sumienia (nawet przy błędzie) podważa sens istnienia całej instytucji i samej władzy kluczy. Tekst de facto twierdzi, że Kościół ma władzę, która... nie działa, kiedy człowiek zgrzeszy kłamstwem.
Myślę, ze źle zrozumiałeś.
Po pierwsze, sąd biskupi nie jest nieomylny.
Po drugie, nie orzeka jak ma być, lecz jak jest. Nie decyduje o rzeczywistości, lecz ją określa. I to na podstawie danych, jakie ma (jakie zostały mu podane).
A przecież nawet w sprawach sakramentalnych jest tak, że jeśli np. penitent świadomie zatai grzech, a spowiednik powie "ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego", to rozgrzeszenie nie następuje.

I taka jest myśl artykułu, a nie namawianie do samodzielnej oceny ważności sakramentu (niestety, w pewnych aspektach do tego zdawał się namawiać papież Franciszek, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia).

​Jeśli nowy związek jest ważnie zawartym ślubem kościelnym (bo strony miały czyste intencje, a prawo im na to pozwalało), to według logiki autora... Bóg znowu musiał go "złączyć" w niebie!" Mielibyśmy więc sytuację, w której ta sama osoba ma dwa "złączone przez Boga" małżeństwa jednocześnie. To logiczny nonsens.
Wybacz, ale to raczej wniosek wynikający z tego co Ty napisałeś ("​Jeśli sędzia (często wybitny kanonista), po wieloletnim procesie i analizie psychiatrów, uzyskuje pewność moralną" itd). FOrmalny akt jest nieważny jeśli nie zachodzą pewne warunki.
Ostatnio zmieniony 11 cze 2026, 9:29 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Spowiedz to akt jednorazowy i latwo oklamac. Proces przed sądem koscielnym to wiele lat i conajmnien dwie instancje. Jesli jest to tak dlugo trwa a kłamstwo, falszywi swiadkowie itd nadal jest az tak rzeczą prosta to chyba te sądy nalezalo by zlikwidować.
Po to ten proces jest tak skaplikowany zeby wyrok był zgodny w prawda.
Wiec nadal podtrzymuje swoje stanowisko.
Ostatnio zmieniony 11 cze 2026, 10:35 przez Aloes, łącznie zmieniany 1 raz.