Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

I tu zaczynaja sie schody..

O tym wszystkim co dotyczy katolika w codziennym życiu
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

"Gdyby zrobić sondę, jaka instytucja w Polsce podkreśla najbardziej wartość rodziny, zapewne wiele osób odpowiedziałoby, że jest to Kościół katolicki. O tym, jak ważna jest rodzina i dzieci, słyszymy przecież z ust prezbiterów tak często, jak o konieczności pomocy potrzebującym, chorym i wykluczonym. Zastanówmy się jednak, jak to wygląda w praktyce…

Choć ponad tysiącletnia polska państwowość jest ściśle związana z chrześcijaństwem, w rzeczywistości dopiero od niedawna (i to nie wszędzie) pojawiają się pomysły, aby ułatwić wejście do kościoła rodzicom z dziecięcym wózkiem czy osobom dotkniętym niepełnosprawnością. I o ile w niektórych budowlach obok schodów znajdziemy także rampę, to już próżno szukać jej przy wejściu do zakrystii czy kancelarii parafialnej. Pojęcie dostępności architektonicznej jest niestety zupełnie nieobecne w języku religijnym i nie występuje w kontekście praktycznej realizacji przykazania miłości bliźniego.

Trudno też zrozumieć, dlaczego katolickie świątynie są wciąż budowane jak gdyby specjalnie w taki sposób, aby uzyskać najniższą możliwą efektywność energetyczną budynku. Być może pobożni inwestorzy i architekci uważają, że wymrażanie wiernych zimą stanowi doskonałą praktykę ascetyczną, jednak przeciętny rodzic wolałby, żeby jego dziecko nie zostało męczennikiem za wiarę przez zasmarkanie się na śmierć podczas niedzielnej Mszy. Często modli się on zresztą także o to, aby nie musiał brać co tydzień zwolnienia z pracy z tytułu opieki nad nim w czasie choroby.

Tak się też składa, że Bóg z miłości stworzył człowieka, który je, pije, a potem robi siku i kupę. Najwyraźniej uznał, że taki człowiek będzie lepszy do kochania, niż pozbawiony tych przypadłości. Takie są fakty i nie trzeba się obrażać ani mieć o to pretensji. Natomiast, o ile większość dorosłych osób posiadła zdolność skutecznego wstrzymywania tego rodzaju potrzeb, to nie można tego powiedzieć o kilkuletnich dzieciach. Są przecież także osoby zmagające się z różnego rodzaju chorobami i przypadłościami, które to – jak słyszymy z ambon – powinny być otaczane szczególną opieką. Nikt z wiernych nie wymaga od swojego proboszcza, że zapewni mu mieszkanie czy wyleczy z nowotworu, ale oddanie do użytku toalety dla uczestników nabożeństw stanowi wyraz dosyć podstawowej wrażliwości na ludzkie potrzeby. I o ile rzeczywiście gdzieniegdzie doświadczamy tego rodzaju miłosierdzia ze strony naszych duszpasterzy, to niestety ta łaska ogranicza się czasami do plastikowego Toi-Toi’a na zewnątrz, w którym zabawa w «podłoga to lawa» przeradza się we «wszystko to lawa, niczego nie dotykaj» i gołej pupie dziecka na mrozie. Na szczęście w niektórych parafiach znajdziemy toaletę wewnątrz budynku, ale i tutaj prawdopodobieństwo, że wszelkie udogodnienia ograniczą się do rolki najtańszego, szarego, szorstkiego papieru toaletowego – z tradycjami produkcji sięgającej poprzedniego ustroju – jest dosyć wysokie. Rzeczy, takie jak: przewijak, nakładka na deskę, czy podnóżek do umywalki – to najwyraźniej zbytni luksus. A koszyk ratunkowy dla kobiet, zawierający choćby same tylko najtańsze podpaski, to coś, co przekracza granice ludzkiej wyobraźni. To ciekawe, że do tego rodzaju ascezy nie są zbyt skłonni sami zamieszkujący plebanię prezbiterzy, których przestrzenie mieszkalne, opłacane przecież z darowizn wiernych, mają zazwyczaj o wiele wyższy standard.

Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że zgodnie z prawem kanonicznym, nie ma przecież w ogóle obowiązku uczestnictwa dzieci w liturgii aż do siódmego roku życia. Czy to jednak oznacza, że należy im tego udziału zabraniać lub utrudniać? A może pomimo braku obowiązku, bardziej w duchu chrześcijańskim jest do niego zachęcać i udział ten ułatwiać? Niemal każda parafia organizuje w każdą niedzielę jedną Mszę z udziałem dzieci, która wyróżnia się zazwyczaj przede wszystkim niskich lotów muzyką, brakiem kazań z nauką dla rodziców i infantylnymi zachowaniami celebransa. Cóż, niech tak będzie. Tylko dlaczego istnienie takiej formy, w tym jednym wyznaczonym czasie, stanowi często pretekst do tego, aby mieć pretensje do rodziców z dziećmi, gdy z różnych powodów chcą uczestniczyć we Mszy świętej w innym czasie? Na czym polega tutaj prorodzinność, jeśli rodzina nie stoi w centrum, ale jest spychana na margines niczym Samarytanka, która nie mogła przychodzić do studni w innym czasie niż w samo południe? Sam spotkałem się z sytuacją, gdy tuż po przekroczeniu progu kościoła zostaliśmy odesłani z dziećmi do «kapitularza» – z samego faktu, że z nimi przyszliśmy, a nie dlatego, że się źle zachowywały. Ów «kapitularz», okazał się po prostu obskurną częścią zakrystii, pozbawioną możliwości słyszenia sprawowanej Mszy.

Na koniec pozostaje powiedzieć jasno, że rodzina to nie tylko dzieci. To w pierwszej kolejności małżonkowie. Choć istnieją różne formy instytucjonalnej pomocy, to jednak jednym z ich podstawowych zadań jest własne utrzymanie, które realizuje się poprzez pracę. W perspektywie wiary, praca jest czymś więcej niż sposobem pozyskiwania pieniędzy. Jest ona wyrazem godności ludzkiej, a także formą apostolatu, bo nasze życie i działanie w społeczeństwie jest pierwszym świadectwem wiary – jeszcze zanim wypowiemy choćby słowo. Nie dziwi zatem, że sam Jezus nagminnie głosił swoje nauki, posługując się analogiami do rolnictwa, rybołówstwa czy piekarstwa. Realizm wiary polega przecież na osadzeniu jej w szarej codzienności. Trudno jednak o odniesienia do konkretnych czynności zawodowych u kogoś, kto nie tylko nigdy nie ubrudził sobie rąk fizyczną pracą, ale nawet nie odczuwa chęci do obserwacji codziennych ludzkich zmagań.

W perspektywie Ewangelii, najwyższą formą miłości jest przyjaźń. W jakim stopniu wspólnota Kościoła opiera się dzisiaj na przyjaźni, a w jakim po prostu na określonych zasadach administracyjnych? Czy priorytetem biskupów jest nawiązywanie rzeczywistych przyjacielskich relacji z prezbiterami? Czy prezbiterom zależy na szczerej przyjaźni z parafianami? Czy parafianie odnoszą się względem siebie jak przyjaciele? Kłaniamy się, uśmiechamy i podajemy dłonie, przekazując sobie znak pokoju. Tylko czego znakiem jest parkowanie na chodniku w pobliżu kościoła, uniemożliwiające przejście rodzica z wózkiem? Czego znakiem jest siedzenie komuś na zderzaku i mruganie długimi światłami, gdy zbyt wolno – bo tylko z dopuszczalną maksymalną prędkością – wyprzedza TIRa na autostradzie, w drodze do domu z rodziną? Czego jest znakiem pospieszne skręcanie instalacji centralnego ogrzewania, z której później ulatnia się gaz, albo klejenie płytek na placki? Czego znakiem jest powszechna niezdolność do sprawowania liturgii od początku do samego końca, zgodnie z wymaganiami OWMR ? Czego znakiem jest oczekiwanie, że ojciec mający na utrzymaniu rodzinę, będzie wykonywał pracę za „Bóg zapłać”, albo odwlekanie zapłaty przez kolejne miesiące – co ma miejsce także w katolickich instytucjach?

Przez czterdzieści lat swojego życia słyszałem wiele bzdurnych kazań na temat tego, jak wielkim zagrożeniem duchowym jest słuchanie Metalliki, czytanie Harrego Pottera, granie w Mortal Kombat czy wykonywanie Aihanmi Katate Dori Uchi Kaiten Nage. Słyszałem także wiele mądrzejszych pouczeń, aby nie przechodzić obojętnie wobec biednych, chorych i potrzebujących. Nie słyszałem jednak ani razu, aby jakiś kaznodzieja choćby zająknął się o tych konkretnych, prozaicznych przykładach codziennych decyzji i zachowań względem innych w pracy i na ulicy, w których wyraża się nasza miłość do Jezusa i dokonuje się nasze uświęcenie. A przecież co chwila słyszymy o tym, jak różnego rodzaju zaniedbania w pracy zawodowej czy swawola w ruchu ulicznym, doprowadziły do jakieś tragedii. Czy nie czas to zmienić, skoro miarą naszej miłości do Jezusa i tego, jak go traktujemy, jest właśnie sposób, w jaki traktujemy drugiego człowieka, który stanie nam na drodze? (por. Mt25,40+45)."

I tu zaczynają się schody… |Templum Christi https://share.google/3nE05Fczyu6HReqYw
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Jak jestem w Polsce lub czytam czasami cos z polskiej prasy katolickiej to dowiaduję się, ze Kościół katolicki w Polsce jest teocentryczny/chrystocentryczny a Kościół na zgniłym Zachodzie jest antropocentryczny.
Z tego powodu nie rozumiem oburzenia autora tego artykułu :).
Tak na marginesie, byłoby miło, gdybyś jednak najpierw zabrał głos w tej sprawie, co o tym sądzisz, jakie jest Twoje zdanie na ten temat a później podał link do artykułu lub wrzucił parę cytatów.
Ja wolałbym, i chyba inni użytkownicy również, żeby dyskutować z człowiekiem a nie z artykułem.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Tekst przytoczony przez @Aloes porusza pewne ważne sprawy.
Nie podoba mi się wprawdzie roszczeniowy ton, ale pewne zagadnienia są ważne i warto, by wziąć pod uwagę, by je zmienić.
  • rampy dla niepełnosprawnych
    Myślę, że więcej jest na Mszy (procentowo) wiernych niepełnosprawnych, niż w społeczeństwie. A jednak często sprawa się zamyka słynnymi schodami.
    .
  • toalety
    Ten problem jest ważniejszy, niż się wydaje. Osoby starsze, schorowane potrzebują toalety - zwłaszcza, ze dotarcie do kościoła i droga z powrotem zajmuje im często sporo czasu. Nie mówiąc już o przewijakach dla niemowląt.
    "Toi-Toi" tego nie załatwi.
    Znam też kościół, gdzie, owszem, toaleta jest dostępna. Żeby z niej skorzystać, trzeba wejść po schodach, przejść przez zakrystię (co dla wielu starszych osób już jest wstydliwe nie do przejścia) i zejść po stromych schodach.
    Całkowite nieporozumienie (choć dobrze, że chociaż taka możliwość istnieje).
    Dla mnie jest szokujący brak empatii dla wiernych.
    .
  • stosunki pomiędzy duchownymi
    Nie ma wątpliwości (przynajmniej dla mnie) że struktura hierarchiczna jest "przehierarchizowana". Biskup przypomina bardziej prezesa korporacji otoczonego wiankiem potakiwaczy, niż dobrego "ojca diecezji", z którym szeregowy ksiądz mógłby wyjaśnić swoje wątpliwości, wyrazić sprzeczną opinię itd.

    Uderzyło mnie też kilkukrotnie, jak mało wspólnotowe są stosunki pośród księżmi w tej samej parafii. Do rzadkości (przynajmniej z moich doświadczeń - może nie są reprezentatywne) nalezy wspólna modlitwa, taka "rodzinna" (trochę tak, jak we wspólnotach liderzy modlą się uczestnicząc w swoim dziele).
    .
  • sprawy codzienne
    Ja rozumiem, że jak jest kilku księży, to powinna być jakaś gosposia do gotowania. Ale... sytuacja, w której przygotowuje im nie tylko obiad, ale śniadanie i kolację, przy czym po kolacji zostawiają oni naczynia w zlewie (bo przecież ksiądz nie będzie sam mył garnka!) jest dla mnie dziwna.
    Czym tu się ksiądz różni od przeciętnego pana domu? Już dawno minęły czasy, kiedy żona przygotowywała wszystko, zapraszała na kolację, po czym odnosiła i myła naczynia.
To kilka takich migawek. Rzeczy do zrobienia.
Staszek

Post

Co sie dziwisz, jesli widok kogos na wozku inwalidzkim w kosciele jest sensacja dla niemal wszystkich w kosciele.
Nie moga sie pozniej skupic na Mszy Sw. tylko mysla o tej osobie na wozku inwalidzkim.
Gdyby tak intensywnie mysleli o tych inwalidach w swoich modlitwach to przynajmniej polowa z nich by wyzdrowiala, a tak to wiecej nie wracaja do kosciola, by nie byc znowu sensacja.
A jakby ktoremus sie trafilo cofac wozkiem ktory ma dzwiekowy sygnal ostrzegawczy cofania podobnie jak ciezarowki, tylko ciszej, to by chyba zjedli go wzrokiem.

A tak w ogole to brakuje szafarzy odwiedzajacych chorych i inwalidow.
Do tego niepotrzebne nauki szafarzy, kazdy moze zaniesc Jezusa do chorego w swoim sercu.
"Gdy dwoje lub troje zbieraja sie w Imie Moje, Jestem posrod nich".
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 1:30 przez Staszek, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Rampy i toalety w kościołach na Zachodzie to standard.
Raz na dwa lata przyjeżdża człowiek, który zajmuje się bezpieczeństwem i udogodnieniami także dla niepełnosprawnych i sprawdza czy wszystko jest w porządku. On jest delegowany przez kurię.
Ponadto każda parafia ma człowieka odpowiedzialnego za te sprawy. Najczęściej jest on wybierany przez radę parafialną, często kościelny sprawuje taką funkcję.
Marek Piotrowski pisze: 29 cze 2026, 22:38 stosunki pomiędzy duchownymi
Nie ma wątpliwości (przynajmniej dla mnie) że struktura hierarchiczna jest "przehierarchizowana".
Feudalizm i klerykalizm ma się dobrze w Polsce. Cos tam powoli zmienia się w świadomości księży i wiernych.
Marek Piotrowski pisze: 29 cze 2026, 22:38 Ale... sytuacja, w której przygotowuje im nie tylko obiad, ale śniadanie i kolację, przy czym po kolacji zostawiają oni naczynia w zlewie (bo przecież ksiądz nie będzie sam mył garnka!) jest dla mnie dziwna.
Zauważałem to nawet na Zachodzie, gdzie są polscy księża. Ja się temu nie dziwię. Przecież konsekrowane ręce nie będą zmywać garów, to byłoby brak szacunku dla kapłaństwa :)).
Byłem ostatnio u krewnych w Polsce i chciałem wynieść śmieci, nie pozwolono mi bo uważano, ze nie wypada księdzu wynosić śmieci a jak by ludzie to zobaczyli to co by sobie pomyśleli o moich gospodarzach.
Staszek pisze: 30 cze 2026, 1:14 Co sie dziwisz, jesli widok kogos na wozku inwalidzkim w kosciele jest sensacja dla niemal wszystkich w kosciele.
Bracie, przesadzasz i to mocno.
Staszek pisze: 30 cze 2026, 1:14 A tak w ogole to brakuje szafarzy odwiedzajacych chorych i inwalidow.
Jeśli księża odwiedzają chorych to nie muszą tego robić szafarze. Sa już parafie, jest ich coraz więcej, ze szafarze zanoszą Komunie sw. ludziom chorym w każdą niedzielę.
Staszek pisze: 30 cze 2026, 1:14 Do tego niepotrzebne nauki szafarzy, kazdy moze zaniesc Jezusa do chorego w swoim sercu.
Szafarze muszą byc do tego przygotowani, nie można tak z ulicy wziąć pana Kowalskiego,
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Staszek pisze: 30 cze 2026, 1:14 Co sie dziwisz, jesli widok kogos na wozku inwalidzkim w kosciele jest sensacja dla niemal wszystkich w kosciele.
Nie wydaje mi się. Przynajmniej nie w parafiach w których bywam.
A tak w ogole to brakuje szafarzy odwiedzajacych chorych i inwalidow.
Tak, nie rozumiem czemu każdy chory nie może otrzymać Komunii Świętej co tydzień.
Do tego niepotrzebne nauki szafarzy, kazdy moze zaniesc Jezusa do chorego w swoim sercu.
Ale nie nosi się "w sercu" tylko w postaciach znaków eucharystycznych. I cieszę się, że robią to szafarze przeszkoleni i (mam nadzieję) sprawdzeni.
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 330
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Ilość szafarzy i ich posługa zależy od decyzji proboszcza.
Sam jestem szafarzem i w mojej parafii każdy chory zgłoszony u ks dostaje komunię co tydzień.

Mamy do czynienia z Ciałem i Krwią Pańską. Nie może tego robić każdy. Trzeba przejść formacje.
Najpierw ksiądz proboszcz kieruje takiego kandydata a następnie kandydat uczestniczy w kursie który ma wiele aspektów. Generalnie uczą tam podstaw dlaczego Kościół uznaje w tych postaciach Ciało i Krew. Jaki jest zakres posługi. I jak się zachować w poszczególnych sytuacjach krytycznych.

Co do osób niepełnosprawnych to widuję takie osoby w kościołach do których uczęszczam. W tych nowszych już w fazie projektowania są udogodnienia dla niepełnosprawnych. Z tych udogodnień korzystają też rodzice z dziećmi w wózkach. A wiele starych kościołów została przystosowana dla osób niepełnosprawnych.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

W ogóle myślę, że takich spraw jest mnóstwo i - co tu dużo gadać - należy wywierać nacisk.
Jednak jestem przeciwny rozmawianiu o tym z pozycji "zaczynają się schody" czy roszczeniowych.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 9:48 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
Staszek

Post

Piszac o szafarzach mialem na mysli ludzi odwiedzajacych chorych by po prostu pobyli z nimi, pogadali itp.
Wielu z tych chorych i inwalidow to ludzie samotni i rzadko sie nimi ktos interesuje czy odwiedza, a przez to nawet ksieza w parafiach czesto o takich nie wiedza.
A takie odwiedziny to podstawa Chrzescijanstwa i milosci blizniego.
A jakie przygotowanie nadzwyczajni szafarze powinni miec to ja dokladnie wiem, ale do przyjacielskich i sasiedzkich odwiedzin zadne nie sa potrzebne.
Chodzilo mi o pokazanie innego wymiaru poslugi szafarza ktora kazdy Chrzescijanin moze i powinien pelnic.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 13:32 przez Staszek, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Inicjatywa ciekawa (w tym sensie, że dobrze by było gdyby wspólnota parafialna to organizowała - nie każdy ma sąsiadów, którzy o tym pomyślą).
Jednak widzę i zagrożenia - przede wszystkim dla bezpieczeństwa tych osób i ich pieniędzy. To łatwa brama dla oszustów.
Staszek

Post

Dokladnie to mialem na mysli.
Bo to wlasnie jest tym czesto blednie rozumianym powszechnym kaplanstwem.
To moga zaczac robic dawni znajomi- przyjaciele chorego ktorzy z jakichs powodow zyciowych rozdielili sie dawno, ale pamietaja i moga po prostu zaczac odwiedzac znajomych z podworka, szkoly itp.
Takie wlasnie odwiedziny dawnych znajomych moga pomoc w znalezieniu tych potrzebujacych pomocy.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 13:42 przez Staszek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 330
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

To bardziej dla różnych grup parafialnych. Ksiądz nie musi wiedzieć, że jest jakiś chory do opieki. Przynajmniej w miastach gdzie jest wysoka anonimowość ludzi.
Zgadzam się z @Marek Piotrowski, że potencjalnie to tworzy zagrożenie dla tych osób ze strony różnego rodzaju oszustów. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie.
W wielu parafiach miejskich są oddziały Caritas. Myślę, że to dla nich pole do działania. W parafiach wiejskich ksiądz proboszcz może się orientować kto potrzebuje pomocy.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 13:41 przez Jockey, łącznie zmieniany 1 raz.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Staszek

Post

Nie sadze by bylo az takie ryzyko, bo ci ktorzy maja jakas normalna emeryture radza sobie z pomoca sasiadow.
Ale jest sporo takich ktorzy maja tylko kilkaset zl. emerytury i nie sa w stanie nic zrobic, jak tez nie maja kasy by im ktos ukradl.
Im trzeba dodac tej kasy i pomoc im sie dzwignac z tego marazmu bezsilnosci.
Wielu z nich nawet nie wie ze mogli by dostac jakies zapomogi czy zasilki, czy tez ewentualnie wozek inwalidzki.
A ewentualne ryzyko moze byc w odwrotna strono, bo czesto ludzie sie boja nawet rozmawiac z inwalidami, zwlaszcza gdy wygladaja na zaniedbanych, a to jest powszechne gdy ktos nie jest w stanie za wiele kolo siebie zrobic. Traktuja ich jak tredowatych.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 14:00 przez Staszek, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 330
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

To temat dla Caritasu parafialnego.
Tak będzie bezpieczniej bo przynajmniej osoby chodzące do tych chorych i potrzebujących są w jakiś sposób zweryfikowane.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Staszek

Post

W malych miejscowoscia jest zbedna weryfikacja.
Tym bardziej ze moga to byc przyjaciele i znajomi chorego i wiele osob bedzie o tym wiedzialo kto kim sie opiekuje w taki sposob. ot chocby proboszcz.
A i dla chorego lepiej jak bedzie to osoba ktora dobrze zna, a nie przypadkowa z Caritasu.
Chodzi o zaangazowanie sie osob z ich otoczenia, by czuli sie czescia swojej spolecznosci, a nie urzedowymi podopiecznymi instytucji.
To roznica podobna do sytuacji dzieci, jedne sa w domu dziecka, a inne zaadoptowane do rodzin.
Ostatnio zmieniony 30 cze 2026, 14:12 przez Staszek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Jockey
Posty: 330
Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 73
Płeć:

Post

Zaraz
A nie mówiłeś, że nikt się nie interesuje osobą?
Zakładałem, że mówisz o osobach w dużych miastach. Bo w małych miejscowościach to zazwyczaj proboszcz zna swoich parafian i ludzie opiekują się takimi. To znaczy, że alarm nie jest konieczny.
Sorki ale zdecyduj się.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 2439
Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 650
Podziękowano: 1777
Płeć:

Post

Staszek pisze: 30 cze 2026, 1:14 Co sie dziwisz, jesli widok kogos na wozku inwalidzkim w kosciele jest sensacja dla niemal wszystkich w kosciele.
Nie moga sie pozniej skupic na Mszy Sw. tylko mysla o tej osobie na wozku inwalidzkim.
Przesadzasz, gdzie niby tak jest?,,, pomijam miejsca zabite deskami.
Ja mam inne doświadczenia.

Swoją drogą to w ogóle nie widzę osób na wózkach w kościele, może raz na rok (pomijam jakieś Msze dla niepełnosprawnych).
Jak już to właśnie to, że przyszła taka osoba na Mszę może być czymś niezwykłym, a nie że ludzie nie mogą się skupić.
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Przeniosłem niektóre posty do nowego tematu o wózkach inwalidzkich. Niniejszy temat dotyczy infrastruktury kościelnej i niektórych nieprawidłowości w życiu Kościoła, więc proszę na te tematy rozmawiać.
viewtopic.php?t=2499
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11