Jaki jest cel działań ekumenicznych wg Dekretu o Ekumenizmie Soboru Watykańskiego II?
„Gdy wierni Kościoła katolickiego czynią to wszystko rozsądnie i wytrwale pod okiem swych pasterzy, wnoszą swój wkład dla dobra sprawiedliwości i prawdy, zgodnej współpracy, ducha braterstwa i zjednoczenia, żeby tą drogą powoli, po przełamaniu przeszkód utrudniających doskonałą więź (communio) kościelną, wszyscy chrześcijanie skupili się w jednym sprawowaniu Eucharystii w jedność jednego i jedynego Kościoła, której Chrystus od początku użyczył swemu Kościołowi, wierzymy, że ta jedność trwa nieutracalnie w Kościele katolickim i ufamy, że z dniem każdym wzrasta, aż do skończenia wieków”.
Oczywiście, nie oznacza to prymitywnego prozelityzmu, ale też nie oznacza spotkań dla spotkań (po to, by było "ekumenicznie").
Jest jeszcze jeden aspekt - w warunkach polskich większość aktywnych innowierców (nie piszę o niektórych regionach, gdzie mieszkają Prawosławni lub terenach śląskich, gdzie jednak sa luteranie, ale o Polsce w ogóle) to byli katolicy w stosunkowo nowych wspólnotach (niektóre są bardzo nowe, inne trochę starsze, jak baptyści czy zielonoświątkowcy, ale raczej nie są to historyczne wspólnoty protestanckie.
Otóż prowadzenie działań ekumenicznych z tymi, którzy nie urodzili się protestantami, lecz sami dokonali konwersji, łamiąc jedność (a niekiedy wręcz rozłamu, odchodząc wraz z charyzmatyczną wspólnotą od Kościoła) jest pozbawione sensu.
To są ludzie którzy (niezaleznie od powodów, zranień, zwiedzenia, czy innych) aktywnie złamali i zniszczyli swoją jedność z Kościołem.
Jesli oni występują z hasłami ekumenicznymi, to mamy prawo uważać, że nie są to wystąpienia szczere.
Dodano po 4 minutach 32 sekundach:
A w Polsce w katolickich grupach zaangażowanych jest to zjawisko dosc częste (zwłaszcza, kiedy dotyczy to charyzmatyków i tzw. "gwiazd charyzmatycznych".Choć tutaj ruch ekumeniczny jest bardzo żywy nie znam takich przypadków aby niekatolik głosił cos we wspólnocie katolickiej.
Jeszcze częstsza jest inspiracja (p. Marcin Zieliński jest tu oklepanym przykładem) wątpliwym nauczaniem wątpliwych środowisk nowozielonoświątkowych. Tak się również niestety stało w pewnym momencie w Ruchu Światło-Życie (na szczęście RŚŻ zdaje sie powoli otrząsać z pewnych niewłaściwości).
