Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Jak wzbudzić w sobie żal doskonały?

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Jestem zbudowany Waszą wymianą myśli. Właśnie tak powinno wyglądać to forum, a nie jakaś agresywna indoktrynacja. Dobrze, że jesteście, @Magnolia @Nowy.
Ostatnio zmieniony 26 lip 2026, 12:00 przez helper, łącznie zmieniany 1 raz.
Nowy
Posty: 118
Rejestracja: 17 lip 2026, 9:41
Podziękował/a: 22
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

Podzielam twoje zadowolenie @helper Pytanie, jak długo tego dobrego . ;-))
Póki co, chwytajmy chwilę. Właśnie zostawiłem zaplanowaną niedzielną aktywność , żeby się tu włączyć.
Dodatkowa radość i wartość - chwilowo brak zabawy w polityczkę.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Dziękuję za dobre słowo. Wróćmy do tematu wątku.
@Nowy a może założysz swój wątek ?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Nowy
Posty: 118
Rejestracja: 17 lip 2026, 9:41
Podziękował/a: 22
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

Magnolia pisze: wczoraj, 10:14 Proponujesz zastąpić język cnót i przemiany serca językiem samej kontroli zachowań. To jednak nie jest tylko zmiana stylistyki – to zmiana rozumienia chrześcijaństwa.... chyba o krok za dużo się posuwasz... To jednak ludzie mają słuchać Kościoła, a nie mówić Kościołowi w jakim kierunku ma iść. Bo Jezus obiecał, ze jest Głową Kościoła i go prowadzi, że "bramy piekielne go nie przemogą". Więc ufając Kościołowi, ufamy samemu Jezusowi.

Ale odpowiem na twoje szalone pomysły zmian.
Myślę, że to nie jest jedynie kwestia stylistyki. Te dwa sformułowania znaczą coś innego.
„Powstrzymaj się od pomsty” mówi o zewnętrznym zachowaniu. Można zrezygnować z zemsty, a jednocześnie przez lata żywić w sercu nienawiść.

Natomiast „wybaczaj” dotyczy przemiany serca. Nie oznacza, że masz jednym aktem woli natychmiast przestać odczuwać ból, złość czy żal. Kościół tego nie naucza. Przebaczenie jest przede wszystkim decyzją woli: rezygnuję z odwetu, nie chcę drugiemu zła, pozostawiam sąd Bogu. Emocje mogą dochodzić do tego jeszcze bardzo długo.

Podobnie z przykazaniem miłości. Jezus nie mówi: „od dziś masz odczuwać wobec wszystkich ciepłe uczucia”. W języku biblijnym miłość (agape) nie oznacza przede wszystkim emocji, lecz postawę woli – szukanie dobra drugiego człowieka. Dlatego można kochać nieprzyjaciela, choć nie odczuwa się wobec niego sympatii.

Gdyby Jezus powiedział jedynie: „postępuj tak, jakbyś miłował”, można by odnieść wrażenie, że wystarczy poprawne zachowanie. Tymczasem całe Jego nauczanie zmierza do czegoś głębszego. Mówi przecież: „z obfitości serca mówią usta” i że to, co wychodzi z serca człowieka, czyni go czystym lub nieczystym. Chrześcijaństwo nie zatrzymuje się na zachowaniu, ale dąży do przemiany wnętrza człowieka.

Dlatego nie powiedziałabym, że problemem jest forma przekazu Jezusa. Raczej problem pojawia się wtedy, gdy współczesny czytelnik utożsamia słowa „miłuj” czy „przebaczaj” z nakazem natychmiastowej zmiany uczuć. Kościół od dawna tego nie naucza. Nakaz dotyczy woli i czynów, natomiast uczucia dojrzewają stopniowo i często potrzebują czasu oraz łaski.

I dodam jeszcze przykład typowo ludzki. Lekarze - leczą ludzi niezależnie od uczuć jakie mają. Np na Sor przywieziono śmierdzącego bezdomnego z otwartymi ranami pełnymi robaków i larw... lekarz i pielęgniarki odczuwają wstręt, smród i odrzuca ich widok, a jednak leczą i dążą do zdrowia tego pacjenta jak każdego innego. Więc czym innym są uczucia i emocje, a czym innym postawa serca i postępowanie. A postępują tak nie ze względu na Boga a jedynie na zawód który wykonują.
A jeśli przemiana serc w praktyce zawodzi? Wolę nie myśleć. Bo Nie mówię niczego innego. Nawet zacząłem już pisać w tym kierunku, ale skróciłem.
Jest powiedziane "kochaj i rób co chcesz". Ale też mamy ludową mądrość, która widzi czlowieka jakim jest i mówi : serce nie sługa.
Oczywiście zgoda, że samo tylko "postępuj jak gdybyś..." jest ograniczające. Moją intencją było napisać : zrób co możesz by pokochać, ale i tak postępuj jakbyś od zawsze miłował. Albo jakoś piękniej, prościej, ale nie umiem.
Wiadomo jednak, że nie zniuansowana, ale krótka, jednoznaczna, zerojedynkowa myśl łatwiej trafia. Ma większe zasięgi, lepiej gryzie , jak mówią w marketingu.
Gleba dla zasiewu bywa bardzo nieurodzajna. Prymitywna i powierzchowna. Ale może warto zaryzykować?
Co do lekarzy - nie przeczę, wykonują zawód , przysięgali, wielu ma powołanie. Pracowałem w różnych, bardzo odmiennych zawodach.
Nawet czasem w calkowitej sprzeczności z usposobieniem i powołaniem. Dało się zrobić. Tyle, że po prostu trudniej.
Jednocześnie mialem szczęście doświadczyć, jak bardzo pomaga takie powolanie, jak bardzo pomaga odczuwanie sympatii i pragnienie dobra klientów, pacjentów, współpracowników i zwierzchności oraz podwładnych. Sęk w tym, że jakby pomocne sympatia, lubienie, pragnienie dobra, a w rodzinie miłość nie były - po prostu na zawołanie ani mocne postanowienie nie przyjdą. Pojawią się, dopiero gdy nasz umysł będzie na to gotowy i w oparciu o materiał poznawczy tak zawnioskuje i nas ustawi. A gdy wnioski staną się przeciwne, zmieni nam nastawy wcale nas o zdanie nie pytając. To nic innego, tylko nieodzowny Dar, nazywany instynktem zachowawczym.
Mądra natura słusznie uznała, że sama kora mózgowa to za mało, by decydować o naszym losie i przetrwaniu.
Inaczej nie ma w przyrodzie planety Ziemia.
Co nie wyklucza, że czasem pojawia się na ekranach kin i nie tylko. Bo może i miło pomarzyć, że jesteśmy suwerenni i całkiem już wolni od natury.

Dodano po 7 minutach 37 sekundach:
Magnolia pisze: wczoraj, 12:33 Dziękuję za dobre słowo. Wróćmy do tematu wątku.
@Nowy a może założysz swój wątek ?
Ja też osobiście chętnie, myślę o tym. Mam teraz sporo zajęć, ale zaglądam tutaj w rózne miejsca, nie tylko religijne, tylko że nie wiem, co najbliższe dni przyniosą ? Nie trawię emotikonów u dorosłych, ale sobie nie odmówię. x_x

Wycięłam emotikonki spoza forum, zdarzało się że takiego posta z obcą emotikonka nie można było cytować. Magnolia
Ostatnio zmieniony 26 lip 2026, 14:48 przez Magnolia, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Myślę, że bardzo trafnie opisujesz działanie naszej psychiki. Rzeczywiście nie możemy rozkazać sobie: „od tej chwili będę czuł sympatię”, „od jutra pokocham”, „za godzinę przestanę się bać”. Kościół tego nie naucza i byłoby to sprzeczne z doświadczeniem.

Mam jednak wrażenie, że zatrzymujesz się na poziomie psychologii, podczas gdy chrześcijaństwo mówi o czymś jeszcze. Nie twierdzi, że natura przestaje działać. Twierdzi natomiast, że człowiek nie jest wyłącznie swoją naturą.

Gdyby było inaczej, heroizm, przebaczenie, męczeństwo, miłość nieprzyjaciół czy ofiarna miłość rodziców do ciężko chorego dziecka byłyby jedynie biologicznymi wyjątkami albo iluzją. Tymczasem historia pełna jest ludzi, którzy zrobili coś wbrew temu, co podpowiadał instynkt samozachowawczy czy spontaniczne emocje.

To właśnie jest miejsce działania wolności i łaski.

Piszesz, że miłość pojawi się dopiero wtedy, gdy umysł „uzna”, że jest do niej gotowy. Chrześcijaństwo powiedziałoby ostrożniej: uczucia rzeczywiście dojrzewają swoim rytmem, ale człowiek może wcześniej otworzyć się na łaskę i zacząć postępować zgodnie z miłością. Nierzadko właśnie taka wierna postawa z czasem przemienia także serce. Nie zawsze, nie od razu, ale często.

Dlatego Jezus nie mówi tylko: „czekaj, aż będziesz gotowy kochać”. Zaprasza do wejścia na drogę, na której łaska stopniowo przemienia człowieka. To nie jest magia ani zaprzeczenie ludzkiej natury. To przekonanie, że natura nie ma nad człowiekiem ostatniego słowa.

I jeszcze jedna uwaga. Piszesz: „A jeśli przemiana serca zawodzi?”. Z perspektywy chrześcijańskiej odpowiedź brzmi: czasem rzeczywiście zawodzi – albo przynajmniej wydaje się bardzo powolna. Świętość nie polega na tym, że człowiek przestaje zmagać się z własną naturą, lecz że pomimo tych zmagań nie rezygnuje z podążania za dobrem. Bóg nie obiecuje, że każda walka zakończy się szybkim sukcesem. Obiecuje natomiast swoją łaskę i to, że żadna szczera próba pójścia za Nim nie jest daremna.

Właśnie dlatego chrześcijaństwo jest religią nadziei. Gdyby człowiek był jedynie wypadkową biologii, psychologii i ewolucji, wówczas rzeczywiście moglibyśmy jedynie opisywać jego ograniczenia.

Ewangelia głosi coś więcej: że natura jest realna, ale nie jest ostatecznym horyzontem człowieka. Człowiek został stworzony na obraz Boga i jest zdolny – dzięki współpracy z Jego łaską – przekraczać to, do czego skłaniają go same instynkty.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)