Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Ślub w innym wyznaniu a rozwód

Tu możesz zadać nurtujące Cię pytania księdzu, który postara się rozwiać Twoje wątpliwości.
Regulamin forum
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
Rdnad
Posty: 1
Rejestracja: 22 lip 2026, 16:56

Post

Witam!
Mam taką sytuację i potrzebuję pomocy w ocenie i ewentualnym pokierowaniu co i jak.

5 lat temu wzięłam ślub po niecałych 2 latach związku. Chciałam tradycyjny ślub rzymskokatolicki na co nie godził się mój -wtedy- narzeczony. Uparł się, że nie będzie bral ślubu w kościele (jako budynku), że nie będzie szedł do żadnej spowiedzi itp. nie miał też bierzmowania i uparł się, że go nie przyjmie. Koniec końców znaleźliśmy "kompromis" - firmę która organizuje śluby w plenerze, ale okazało się, że w obrządku polskokatolickim. My tylko zapłaciliśmy daną kwotę, podpisaliśmy umowę i oni wszystko już zrobili - ale nie dostaliśmy żadnej dyspensy ani nic od naszego biskupa, nic takiego nie kazali załatwić. To wszystko było dziwne i czułam się, że formalnie trochę jakby udawane, ale byłam wtedy zakochana i myślałam że tak będzie dobrze - proszę nie oceniajcie mnie za to, że się na to zgodziłam, miałam dobre intencję, byłam też młodsza i dużo mniej asertywna.

Niestety później było bardzo źle, stosowana była wobec mnie przemoc psychiczna (jestem już 5 rok w terapii i na lekach przeciwlękowych). Ale już poza innymi kwestiami skupię się tutaj na kwestiach dotyczących wiary.

1. Mąż określił że jest ateista, a nawet kilka osób z jego rodziny poddało się apostazji. Było to krótko po ślubie, ale nie wiem dokładnie ile, przez co poczułam się trochę oszukana w tym wszystkim, bo stwierdził, że od zawsze na takie poglądy, a ta część kościelna ślubu to była żebym mu dała spokoj i nie jęczała. Co za tym idzie - zarzekał się, że ewentualne dzieci nie będą ochrzczone bo on się nie zgadza i nie zgodzi (ostatecznie dzieci na szczęście nie mamy).

2. Ośmieszał moją rodzinę za to, że chodzą do kościoła, albo że obchodzimy święta w obrządku katolickim (np. gdy włączane były kolędy słyszeliśmy tylko "ja pier... I widzieliśmy przewracanie oczami). Moja mama, która prowadzi różne spotkania i koła przy kościele była nazywana przez niego wariatką.

3. Ja byłam karana za każde wyjście do kościoła - albo wyzwiskami, albo jego znikaniem z domu na jakiś czas, mówieniem, że mu wstyd za mnie itp. Ba! Nawet wypominał mi i się naśmiewał, że w liceum byłam na pielgrzymce Częstochowskiej. Rozstaliśmy się oficjalnie i ostatecznie w połowie stycznia, a pamiętam jak przed tym w grudniu szłam na pasterkę i usłyszałam, że jak pójdę do tego Kościoła to mogę już nie wracać i że on się musi wstydzić . Stałam na pasterce z rodzicami płacząc. Później nie odzywał się do mnie aż do Sylwestra.

Koniec końców przestałam się łudzić, że będzie dobrze i doszło na szczęście do rozwodu, jesteśmy już 2,5 roku po rozstaniu i 1,5 roku po rozwodzie cywilnym.
Nie mamy żadnego kontaktu, dlatego że na każdy kontakt niestety reagowałam atakami paniki. Nawet sprawy rozwodowe załatwiał radca prawny, bo niestety nie byłam w stanie. Także nie mam jego aktualnego nr telefonu, adresu ani nic z tych rzeczy. Nic nas nie łączy - mieliśmy intercyzę z jego inicjatywy, mieszkaliśmy w moim mieszkaniu, kupionym przed ślubem, także nie ma już absolutnie nic materialnego co powodowałoby jakiś kontakt. W gruncie rzeczy od dnia rozwodu nie widziałam go ani razu. Bardzo odżyłam i czuję się znowu sobą.

Na początku o tym nie myślałam, bo czułam tylko ulgę, ale uświadomiłam sobie, że bardzo chciałabym ostatecznie ułożyć sobie życie tak po ludzku, chciałabym wziąć kiedyś prawdziwy ślub, a nie taki "udawany" I jednostronny, mieć ochrzczone dzieci, spędzać normalnie święta. Ale nie wiem jak to wygląda od strony kościoła. Czy ten ślub w kościele polskokatolickim i rzymskokatolickim może zostać uznany za nieważny w kontekście tych wydarzeń? I jeżeli jest taka szansa to jak się tym zająć?

Dziękuję za wszelką pomoc.
Ostatnio zmieniony 22 lip 2026, 17:16 przez Rdnad, łącznie zmieniany 5 razy.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10172
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

Odpowiem, bo obecnie kapłan jest na urlopie. Jestem teologiem, z tego co opisałaś, to prawdopodobnie ten ślub jest nieważnie zawarty, ale aby to stwierdzić trzeba by udać się do Sądu biskupiego w twojej diecezji. Na początku skonsultowałabym się z prawnikiem kanonistą, albo właśnie wnioskowała w Sądzie o sprawdzenie ważności tego ślubu. Po takim badaniu kanonicznym i wyroku Sądu będziesz wiedziała na czym stoisz jako katoliczka.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 982
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 338
Płeć:

Post

Twój ślub jest nieważny z braku formy.
W dużym skrócie, żeby ślub był ważny musi odbyć się w kościele lub kaplicy należących do konkretnej parafii katolickiej.
Asystować przy ślubie może tylko ksiądz katolicki, chyba ze narzeczeni dostaną dyspensę od formy i wtedy duchowny innego wyznania może taki związek pobłogosławić w kościele należącym do tego wyznania.
Z tego co piszesz dochodzi tu sprawa pewnego przymusu, presji psychicznej, braku wolnej decyzji co również czyni takie małżeństwo nieważnym.
Rdnad pisze: 22 lip 2026, 17:10 Czy ten ślub w kościele polskokatolickim i rzymskokatolickim może zostać uznany za nieważny w kontekście tych wydarzeń?
Z tego co piszesz wynika, ze nie jest to ślub ważny.
Rdnad pisze: 22 lip 2026, 17:10 I jeżeli jest taka szansa to jak się tym zająć?
W zależności od tego w jakiej diecezji mieszkasz, poszukaj kontaktu do sądu biskupiego, zadzwoń i umów się na rozmowę.
W tym dziale na pytania odpowiada ksiądz, w razie jego nieobecności odpowiada moderator(ka)!
Jak ktoś chce dyskutować może założyć nowy temat w odpowiednim dziale, niektóre posty przeniosłem do innego działu z takim samym tytułem.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11