Aloes pisze: 31 paź 2025, 11:25
"OK, skoro tak stawiasz sprawę - w samą istotę sakramentu wpisane jest powoływanie do życia dzieci.
W pewnym sensie unikanie tego jest sytuacją nadzwyczajną. Nic dziwnego, że wiąże się z pewnym dyskomfortem."
Pewnym dyskomfortem to dość śmieszne. Pan Bog daje popęd mezcyznie duży i samo trzymanie sie 1 kobiety jest duzym wysilkiem bo jest to wbrew naturze ktora meska natura by chciala.
Popęd seksualny jest znacznie silniejszy w wieku, w którym mało kto z mężczyzn ma żonę. Czy też będziesz postulował pozwolenie, "bo popęd", bo "przesadny rygoryzm"?
A Potem bach Koscioł jeszcze skrajnie ogranicza współzycie w małzenstwie.[/quote]Podaj mi nakaz Kościoła, który ograniczałby współżycie w małżeństwie.
Wolno Ci współżyć ile razy zechcesz i kiedy zechcesz. Tyle, że musisz przyjąć tego konsekwencje (np. dziecko) - zupełnie identycznie, jak w przypadku innych działań (np. wolno Ci chodzić po ulicy bez ubrania - ale nie możesz się żalić, że dostaniesz kataru.
Ludzie sa poprostu slabi.
I grzeszni. Zatem należy powiedzieć "wszyscy jesteśmy słabi, więc grzeszmy" (nie tylko w sprawie antykoncepcji - także w sprawie seksu przed i poza małżeńskiego - nie mówiąc już o innych grzechach z Dekalogu.
Najlepiej wprwadzac przesadny rygoryzm i dziwic sid ze ludzie nie daja rady.
Są tacy, co "nie dają rady" (czytaj: pozwalają sobie) i są tacy, co "dają radę".
Nawiasem mówiąc: wiele zależy od nastawienia. Jeśli od początku sprawy są jasne, że czekamy do ślubu to jest duża szansa na powodzenie. Jeśli ma się właściwy stosunek do małżeństwa, to "trzymanie się jednej kobiety" nie jest wcale trudne.
Zauważyłem jedno: jeśli młody mężczyzna wstydzi się (jak to jest ostatnio w modzie) ze jest "prawiczkiem" - nie dotrwa w czystości.
Jeśli jest z tego dumny - prawie na pewno mu się uda.
Trzeba mieć jaja - nie tylko do seksu.
Dodano po 4 minutach 13 sekundach:
Magnolia pisze: 31 paź 2025, 11:29
To że Bóg nie chce byśmy byli niewolnikami żądzy albo posługiwali się rozumem i odpowiedzialnością to dla ciebie jest ograniczenie?
[
IMHO trafiłaś w sedno. To, czy zachowanie zasad moralnych jest "za trudne" zależy od aksjologii. Od tego, jak postrzegamy całość człowieka a także jak patrzymy na małżeństwo. Czy mamy go za wspaniałą wspólnotę, czy też za dolegliwość "trzymania się 1 kobiety".
Magnolia pisze:Nauczanie papieża Franciszka często podkreślało że zasady moralne sa ogólne a każdy ma swoje sumienie i w nim powinien rozeznawać swoją sytuację.
I żyć w zgodzie z sumieniem.
Sumienie jednak musi byc kształtowane przez to, czego naucza Kościół.
Może bowiem być błędne.