Niebiesky pisze: 29 gru 2025, 9:18
Myślałem, że skoro ktoś modli się za zmarłego to po to, żeby jak najszybciej przeszedł z czyśćca do nieba. A skoro "jak najszybciej", to czyściec nie może być poza czasem i nie ma tu znaczenia czy to miejsce czy proces.
Dlaczego? Modlimy się dlatego, by ulżyć cierpieniu Przemiany. Nie wysilajmy się, by wyobrazić sobie jak to wygląda - jest to równie beznadziejne, jak próby przedstawienia sobie, jak wygląda Niebo.
Jeśli rację mają Ci, którzy mówią o momentalności Czyśćca, , możemy tę sprawę opisać jeszcze inaczej; w chwili naszej śmierci Bóg przyjmuje nas do wspólnoty z sobą (Nieba). Jeśli nie jesteśmy dostatecznie do Niego podobni, następuje błyskawiczne, momentalne
upodobnienie (uwolnienie od doczesnych przywiązań). Wielkość wstrząsu, szoku odpowiada rozbieżności pomiędzy tym kim jesteśmy, a tym kim mogliśmy się stać i kim się właśnie - wchodząc do Nieba - stajemy. Być może to właśnie miał na myśli apostoł Paweł pisząc o zbawieniu „jakby przez ogień” (1 Kor 3,15).
Ale to spekulacje, nic pewnego nie wiemy.
Dużo w świadomości wiernych namieszały sformułowania odwołujące się do czasu (np. „uzyskać 30 dni odpustu”).
To nieporozumienie.
Określenia te nie odnoszą się do „czasu przebywania w Czyśćcu”. W minionych wiekach, kiedy pokuta zadawana przy spowiedzi była nieporównanie surowsza, pomocą dla spowiedników były „katalogi grzechów”. Określały one ile dni pokuty „należy” się za konkretny grzech.
Podobnie wszelkie czyny pokutne (np. pielgrzymkę) przeliczano na „standardowe” dni pokutne. Odpust np. „30 dni” nie oznaczał „30 dni krócej w Czyśćcu” tylko odpust cząstkowy równoważny niegdysiejszej 30 dniowej pokucie.
Sama idea odpustów wywodzi się właśnie z pokuty zadawanej podczas spowiedzi.
Odpust pierwotnie oznaczał złagodzenie lub zwolnienie od „należnej” za dany grzech pokuty.
Tak można wszystko wytłumaczyć, tylko co z tego, skoro nie da się tego po ludzku zrozumieć.
Jak wielu rzeczy w wierze, które przekraczają nasze rozumienie.
Tylko... po co?
Ja czytam na przykład, że
"Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują."(1Kor 2,9) i doprawdy nie muszę wiedzieć "jak to jest w Niebie" (poza tym że będzie niewyobrażalnie wręcz w porządku

)
W takim razie można też stwierdzić, że Sąd Ostateczny też już się odbył dla zmarłych, a dla żywych nastąpi.
Nie widzę takiego wynikania.
Oba wydarzenia są w czasie, a nie poza czasem, tylko że jedno było a drugie będzie.
Wątpię w tę tezę.
Dusze piekielne też cierpią całą wieczność, czyli w czasie a nie poza czasem.
Czas to element czasoprzestrzeni. Wartość fizyczna. Bóg też jest wieczny, a nie trwa w czasie... Z drugiej strony w Niebie (i, niestety, piekle) będą nie tylko dusze.
Mówimy tak, jak mówimy, bo nie jesteśmy w stanie - jak sam zauważyłeś - zrozumieć czegoś, co wykracza poza nasze doświadczenia (wyobraź sobie istnienie poza czasem - nie masz na to żadnych szans). Wyobrażamy sobie Niebo, Piekło, Sąd , Czyściec przez analogie. Ale te analogie są zapewne dalekie od rzeczywistości.