Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Zbawienie- czym jest i dlaczego Jezus musiał cierpieć?
-
Jockey
- Posty: 330
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
A jakie to ma znaczenie?
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Pojawia się pytanie, czy musiał? (to, co napiszę, będzie nieco kontrowersyjne, "głośno myślę").
Jezus oddał dla nas życie. Ale "oddanie życia" może znaczyć różne rzeczy.
Na przykład św. Matka Teresa oddała swoje życie biednym w Kalkucie - ale nie została zabita.
Małżonkowie oddają sobie wzajemnie swoje życie - i nie ma w tym tragizmu (przynajmniej we normalnych sytuacjach).
Św.Maksymilian Kolbe z kolei oddał swoje życie i został zamordowany.
Święta Maria Goretti została zaatakowana przez sąsiada, który chciał ją zgwałcić. Skończyło się na 14 pchnięciach nożem. Oddała życie za swoją czystość.
Jezus Chrystus po Zmartwychwstaniu nieustannie ofiarowuje się Ojcu w Niebie, w "Świątyni Niebieskiej". Ale nie umiera. Ani tam, ani - wbrew twierdzeniom entuzjastów - na ołtarzu w parafialnym kościele)
Ofiara to niekoniecznie strata. Ofiara to akt łączności.
Jeśli ofiarowujesz się w środowisku złych ludzi, możesz doznać krzywdy, a nawet stracić życie.
Jeśli w dobrym środowisku - niekoniecznie.
Wcale nie jestem pewien, czy Odkupienie nie nastąpiłoby,gdyby Chrystusa nie zabito.
Bo clou tej Ofiary było posłuszeństwo, a nie morderstwo.
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Ale jak pogodzić twoją tezę z zapowiedziami ze Starego Testamentu?
Chrześcijaństwo widzi zapowiedzi zmartwychwstania w kilku tekstach:
Psalm 16,10
„Nie zostawisz mojej duszy w Szeolu ani nie dasz swemu Świętemu ulec skażeniu.”
→ interpretowane jako zapowiedź, że Mesjasz nie pozostanie w grobie.
Izajasz 53 (Sługa Jahwe)
Opis cierpiącego sługi, który umiera za grzechy innych, a potem „ujrzy światło” i „przedłuży swe dni”
→ chrześcijanie widzą tu sugestię życia po śmierci.
Psalm 22
Opis cierpienia sprawiedliwego (z detalami podobnymi do ukrzyżowania), zakończony ocaleniem
→ interpretowany jako przejście od śmierci do życia.
Jonasz 2 (znak Jonasza)
Jonasz trzy dni w brzuchu ryby
→ w Nowym Testamencie Jezus sam odnosi to do swojego zmartwychwstania.
Chrześcijaństwo widzi zapowiedzi zmartwychwstania w kilku tekstach:
Psalm 16,10
„Nie zostawisz mojej duszy w Szeolu ani nie dasz swemu Świętemu ulec skażeniu.”
→ interpretowane jako zapowiedź, że Mesjasz nie pozostanie w grobie.
Izajasz 53 (Sługa Jahwe)
Opis cierpiącego sługi, który umiera za grzechy innych, a potem „ujrzy światło” i „przedłuży swe dni”
→ chrześcijanie widzą tu sugestię życia po śmierci.
Psalm 22
Opis cierpienia sprawiedliwego (z detalami podobnymi do ukrzyżowania), zakończony ocaleniem
→ interpretowany jako przejście od śmierci do życia.
Jonasz 2 (znak Jonasza)
Jonasz trzy dni w brzuchu ryby
→ w Nowym Testamencie Jezus sam odnosi to do swojego zmartwychwstania.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Myślę, że nie ma sprzeczności. Proroctwa Starego Testamentu odnosiły się do tego, co się stanie - i tak się stało.
Natomiast tu mówimy o tym, co się musiało stać - na czym polegało zbawienie.
Oczywiście, mogę się mylić - ale myślę, że istotą zbawienia jest zadośćuczynienie Ojcu - jednak nie w sensie potocznym ("skoro był grzech, ktoś musi za to umrzeć - nawet nieważne, czy winny czy nie - by >>sprawiedliwość Ojca<< była zaspokojona") lecz w sensie dosłownym ("musi być uczynione to, co powinno się uczynić - a więc przeżyć życie całkowicie zgodnie z wolą Bożą. Niezależnie od okoliczności i zagrożeń być posłusznym Bogu").
Ja mam zawsze przy tego rodzaju temacie w pamięci "Abrahama targ z Bogiem o Sodomę":
"Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem.
Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi?
Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają?
O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?
Pan odpowiedział: Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich.
Rzekł znowu Abraham: Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem.
Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto? Pan rzekł: Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu.
Abraham znów odezwał się tymi słowami: A może znalazłoby się tam czterdziestu? Pan rzekł: Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu.
Wtedy Abraham powiedział: Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu? A na to Pan: Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu.
Rzekł Abraham: Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu? Pan odpowiedział: Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu.
Na to Abraham: Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu? Odpowiedział Pan: Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu.
Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie."(Rdz 18,22-33)
Według mnie, w Chrystusie Bóg kontynuuje ten "targ" dla całego Wszechświata. Tyle, że już nie żąda piędziesięciu, czterdziestu pięciu, czterdziestu, trzydziestu, dwudziestu czy nawet dziesięciu. "Obniża stawkę" do JEDNEGO.
Do Jezusa Chrystusa.
Warto wspomnieć, że I Tysiąclecie bardziej podkreślało zbawienie przez Wcielenie, niż przez Śmierć.
Natomiast tu mówimy o tym, co się musiało stać - na czym polegało zbawienie.
Oczywiście, mogę się mylić - ale myślę, że istotą zbawienia jest zadośćuczynienie Ojcu - jednak nie w sensie potocznym ("skoro był grzech, ktoś musi za to umrzeć - nawet nieważne, czy winny czy nie - by >>sprawiedliwość Ojca<< była zaspokojona") lecz w sensie dosłownym ("musi być uczynione to, co powinno się uczynić - a więc przeżyć życie całkowicie zgodnie z wolą Bożą. Niezależnie od okoliczności i zagrożeń być posłusznym Bogu").
Ja mam zawsze przy tego rodzaju temacie w pamięci "Abrahama targ z Bogiem o Sodomę":
"Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem.
Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi?
Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają?
O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?
Pan odpowiedział: Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich.
Rzekł znowu Abraham: Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem.
Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto? Pan rzekł: Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu.
Abraham znów odezwał się tymi słowami: A może znalazłoby się tam czterdziestu? Pan rzekł: Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu.
Wtedy Abraham powiedział: Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu? A na to Pan: Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu.
Rzekł Abraham: Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu? Pan odpowiedział: Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu.
Na to Abraham: Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu? Odpowiedział Pan: Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu.
Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie."(Rdz 18,22-33)
Według mnie, w Chrystusie Bóg kontynuuje ten "targ" dla całego Wszechświata. Tyle, że już nie żąda piędziesięciu, czterdziestu pięciu, czterdziestu, trzydziestu, dwudziestu czy nawet dziesięciu. "Obniża stawkę" do JEDNEGO.
Do Jezusa Chrystusa.
Warto wspomnieć, że I Tysiąclecie bardziej podkreślało zbawienie przez Wcielenie, niż przez Śmierć.
Ostatnio zmieniony 20 kwie 2026, 10:54 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Jockey
- Posty: 330
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
To musiał to takie "musiał" powinno być. Wiadomo, że On chciał nas wykupić. Ale właśnie w tym kontekście pytam dlaczego "musiał" umrzeć. W końcu jak to u Izajasza. Mówię o fragmencie z 53 rozdziału Pieśń Sługi Jahwe.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Ale ja pytam, czy musiał cierpieć by nas zbawić - a nie czy "musiał" cierpieć ponieważ proroctwo tam mówiło (z natury rzeczy proroctwo, mimo, że następuje wcześniej, nie jest przyczyną, tylko skutkiem tego, co prorokuje).
-
Jockey
- Posty: 330
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
A co powiesz na porównania z barankiem paschalnym ze święta Paschy? Jest odwołanie do krwi baranka.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Owszem, bo Bóg wiedział, że tak się stanie. Ale ofiara w ujęciu chrześcijańskim to nie jest stracenie czegoś czy poświęcenie. Zauważ, że składamy ofiarę pokarmową (Msza Święta).
Niemal we wszystkich światowych właściwym centrum kultu jest ofiara. To ostatnie pojęcie obrosło jednak mnóstwem nieporozumień. Powszechnie przyjmuje się, że ofiara ma coś wspólnego z niszczeniem. [...] W tym miejscu jednak trzeba od razu zapytać o to, jaką właściwie radość Bóg miałby czerpać ze zniszczenia. Czy wskutek zniszczenia On coś zyskuje? Często powiada się, że w zniszczeniu kryje się akt uznania zwierzchności Boga nad wszystkimi rzeczami. Ale czy taki formalny akt może rzeczywiście służyć chwale Bożej? Z pewnością nie. Prawdziwe przekazanie Bogu rzeczywistości musi wyglądać zupełnie inaczej. Musi ono polegać, jak sądzą Ojcowie Kościoła odwołujący się do myślenia biblijnego, na zjednoczeniu człowieka i stworzenia z Bogiem. Zjednoczenie z Bogiem nie ma nic wspólnego ze zniszczeniem bądź niebytem, lecz związane jest z pewnym sposobem bycia. Oznacza ono porzucenie sytuacji oddzielenia, pozornej autonomii, bycia tylko dla siebie i w sobie. Oznacza ono ową “utratę siebie”, która jest jedynym sposobem “zachowania siebie”. Dlatego św. Augustyn mógł powiedzieć, że prawdziwą ofiarą jest civitas Dei, to znaczy ludzkość, która stała się miłością, która przebóstwia stworzenie i która jest oddaniem Bogu wszechświata na własność. Bóg będący wszystkim we wszystkich – oto cel świata, istota “ofiary” i kultu./J.Ratzinger „Duch liturgii”/
Niemal we wszystkich światowych właściwym centrum kultu jest ofiara. To ostatnie pojęcie obrosło jednak mnóstwem nieporozumień. Powszechnie przyjmuje się, że ofiara ma coś wspólnego z niszczeniem. [...] W tym miejscu jednak trzeba od razu zapytać o to, jaką właściwie radość Bóg miałby czerpać ze zniszczenia. Czy wskutek zniszczenia On coś zyskuje? Często powiada się, że w zniszczeniu kryje się akt uznania zwierzchności Boga nad wszystkimi rzeczami. Ale czy taki formalny akt może rzeczywiście służyć chwale Bożej? Z pewnością nie. Prawdziwe przekazanie Bogu rzeczywistości musi wyglądać zupełnie inaczej. Musi ono polegać, jak sądzą Ojcowie Kościoła odwołujący się do myślenia biblijnego, na zjednoczeniu człowieka i stworzenia z Bogiem. Zjednoczenie z Bogiem nie ma nic wspólnego ze zniszczeniem bądź niebytem, lecz związane jest z pewnym sposobem bycia. Oznacza ono porzucenie sytuacji oddzielenia, pozornej autonomii, bycia tylko dla siebie i w sobie. Oznacza ono ową “utratę siebie”, która jest jedynym sposobem “zachowania siebie”. Dlatego św. Augustyn mógł powiedzieć, że prawdziwą ofiarą jest civitas Dei, to znaczy ludzkość, która stała się miłością, która przebóstwia stworzenie i która jest oddaniem Bogu wszechświata na własność. Bóg będący wszystkim we wszystkich – oto cel świata, istota “ofiary” i kultu./J.Ratzinger „Duch liturgii”/
