Grzechy główne
KKK 1866 Wady można porządkować według cnót, którym się przeciwstawiają, jak również zestawiać je z grzechami głównymi, wyróżnionymi przez doświadczenie chrześcijańskie za św. Janem Kasjanem i św. Grzegorzem Wielkim (Św. Grzegorz Wielki, Moralia in Job, 31, 45: PL 76, 621 A). Nazywa się je "głównymi", ponieważ powodują inne grzechy i inne wady. Są nimi: pycha, chciwość, zazdrość, gniew, nieczystość, łakomstwo, lenistwo lub znużenie duchowe.
Przede wszystkim trzeba zauważyć, że wszystkie wymienione grzechy mają uzasadnienie biblijne. Nie są jednak nigdzie zgrupowane razem. Nawet Jezus, gdy wymieniał „nieczystości ludzkiego serca”, wspomniał tylko o rozwiązłości, chciwości, zazdrości i pysze (Mk 7, 21-22). Szersze katalogi grzechów opracował święty Paweł (np. Rz 1, 28-31; Ga 5, 19-21; 1 Kor 6, 9-10). W liście do Rzymian oparł się na symbolice 3×7, która oznacza idealną pełnię. Siedem grzechów głównych byłoby więc odzwierciedleniem „pełni grzechu”. Na jej antypodach leży siedem cnót, a także siedem darów Ducha Świętego czy siedem próśb z modlitwy Ojcze nasz.
Siedmiocyfrowy podział grzechów kształtował się w tradycji Kościoła stopniowo. Na Wschodzie zainicjował go w IV wieku Ewagriusz z Pontu, który jednakże wyliczał osiem „złych myśli” (lub „duchów zła”): obżarstwo, nieczystość, chciwość, gniew, smutek, acedia, próżność, pycha. Współczesną listę zawdzięczamy szczególnie Janowi Kasjanowi i Grzegorzowi Wielkiemu, który wyodrębnił pychę, jako źródło wszelkiego zła, połączył smutek z lenistwem i dodał zazdrość. Uzasadniając swój wybór św. Grzegorz stwierdził, że grzechy te są źródłem innych większych grzechów i wad. Z kolei św. Tomasz z Akwinu porównywał je do strategii dowódców, którzy kierują innymi pozostałymi wadami.
Siedem grzechów głównych obejmuje całą złożoność natury ludzkiej w aspekcie moralnym i psychologicznym. Miejsce naczelne zajmuje pycha. Ojcowie Kościoła uważają ją za „królową wad” i podkreślają, że każdy grzech kryje w sobie jej pierwiastek. Waga pychy polega na tym, że deformuje, zniekształca i narusza wszelkie relacje – z Bogiem, innymi i sobą. Stanowi brak akceptacji siebie, swego życia i miejsca w świecie. Jest przeciwieństwem życia w prawdzie, czyli pokory, a w najgłębszej istocie – miłości.
Listę grzechów głównych kończy z kolei lenistwo. W tradycji Kościoła, zwłaszcza wschodniej używany jest termin acedia. Ewagriusz z Pontu nazywa ją „osłabieniem duszy” i „demonem pory południowej”: Demon acedii, nazywany także demonem południa, jest najuciążliwszy spośród wszystkich demonów. Nachodzi mnicha około godziny czwartej i osacza jego duszę aż do godziny ósmej. Ewagriusz w humorystyczny sposób opisuje mnicha ulęgającego acedii w czasie lektury duchowej: Opanowany przez acedię przy czytaniu wciąż ziewa i łatwo wpada w senność. Pociera oczy i przeciąga się, to znów odwracając oczy od księgi, spogląda na ścianę, znowu obraca się i czyta nieco, i kartkując – bada dokładnie końcówki wypowiedzi. Liczy kartki i ustala listę rozdziałów, gani pismo i zdobienie. Wreszcie zamyka księgę, kładzie pod głowę i wpada w sen niezbyt głęboki, ponieważ głód w końcu budzi jego duszę i ulega ona swoim własnym troskom.
Acedia w skutkach przypomina depresję. Mimo pozorów „soft”, łagodności spokoju, jest wadą straszliwą, tłumiącą chęć życia: kiedy opanuje człowieka, każda sprawa wydaje się niewiarygodnie trudna do wykonania, ponieważ czujemy się przygaszeni, odczuwamy pustkę, jesteśmy pozbawieni energii albo też przeciwnie, uważamy, że to niemożliwe, by się zatrzymać, pozostać w ciszy, bez działania i myślenia, jakbyśmy czuli jakiś wewnętrzny niepokojący płomień, przed którym nie ma ucieczki (G. Cucci). Mimo tych podobieństw istnieje różnica. Można jej doświadczać również w nastroju euforycznym; człowiek czuje się wówczas psychologicznie zdolny i pobudzony do działania, pracy, ale blokuje go „paraliż duchowy”, niemożność wyjścia z koncentracji na sobie i swoich problemach. Acedia nie jest tylko wadą mnichów. U „ludzi świeckich” występuje równie często, chociaż przybiera inne formy. Charakteryzuje się większymi skrajnościami. Z jednej strony hiperaktywnością, a z drugiej nudą, pustką, wewnętrznym niepokojem, skłonnością do depresji. Nasila się szczególnie u osób egocentrycznych i pysznych: Człowiek cierpiący na acedię jest głęboko egoistyczny, adoruje samego siebie, jest samotny i niestały, ponieważ niezdolny jest do poświęcenia się dla tego, co kocha. Jest już martwy (G. Cucci).
Pozostałe grzechy główne są równie poważne. Chciwość dotyczy braku harmonii i wewnętrznej równowagi. Jest szukaniem stabilności w oparciu o dobra ziemskie. Nieczystość w najgłębszym rozumieniu biblijnym polega na idolatrii. Człowiek zdradza prawdziwego Boga i „cudzołoży”, czci swoim sercem różnych współczesnych idoli i bożków. Grzechy seksualne, które często bywają utożsamiane z nieczystością są konsekwencją owej idolatrii. Zazdrość i zawiść stanowią defekt miłości: nieuporządkowana miłość własna doprowadza do zaburzenia poczucia własnej wartości, ciągłego porównywania się do innych, negatywnego bilansu i zawistnej reakcji. Zawistny człowiek nie kocha siebie, chociaż wyszedł od miłości własnej. To, co posiada, nie zadowala go ani nie uszczęśliwia. Śmiertelność tego grzechu oznacza, że stan ten nie pozwala mu godnie żyć (J. Petry Mroczkowska). Pułapką zmysłowości jest z kolei nienasycenie. Im więcej człowiek używa, tym więcej chce, a im więcej chce, tym większej doświadcza pustki i nienasycenia. Podobnie jak w miłości. Im bardziej kocha, tym bardziej pragnie i pożąda, a równocześnie doświadcza ograniczeń i braku zaspokojenia. Przeczuwa, że miłość zmysłowa nie zaspokoi pragnienia nieskończoności i miłości absolutnej, której źródłem jest jedynie Bóg. W rozumieniu gniewu jako wady głównej istnieje wiele nieporozumień. Z jednej strony każdy emocjonalny objaw gniewu uważany jest za sprzeczny z Ewangelią i bywa tłumiony. W efekcie tworzy się mit człowieka idealnego, łagodnego, pozbawionego jakiejkolwiek negatywnej reakcji. Z drugiej strony podkreśla się prawo człowieka do bardzo modnej dziś asertywności, która nadmiernie akcentuje prawo człowieka do szczęścia, niestety, często kosztem innych. By właściwie „wykorzystać” energie gniewu trzeba wpierw posiąść umiejętność nazywania, porządkowania i właściwego kierowania uczuć.
Należy również pamiętać, że cnoty i wady są wzajemnie ze sobą splecione, nie da się ich w sposób łatwy wyizolować i nie podlegają szybkim zmianom. Nie można również w życiu wszystkiego zmieniać. Trzeba zgodzić się na swoją ciemną stronę, zaakceptować własną słabość i grzeszność. Taka akceptacja nie rodzi fałszywego poczucia winy, ale raczej postawę wdzięczności i świadomość, ze Bóg nas kocha i zbawia pomimo największych grzechów, błędów i wad.
https://jezuici.pl/2021/12/siedem-grzechow-glownych/
Grzechy główne są przeciwieństwem cnót głównych
1. Pycha -Pokora
2. Chciwość -Hojność
3. Nieczystość - Czystość
4. Zazdrość - Miłość
5. Nieumiarkowanie - Umiarkowanie
6. Gniew - Cierpliwość
7. Lenistwo - Gorliwość i pracowitość
"Szczepionki" na te grzechy:
Pycha - Skromność, nie być egoistą, dzielenie się, nie myśleć tylko o sobie, nie uważać się za "pępek świata"
Chciwość - Zrozumieć sytuację, dzielić się, myśleć i troszczyć się o innych
Nieczystość - Unikać myśli, rozmów, nie oglądać obrazków i brzydkich filmów, troszczyć się o czyste serce
Zazdrość - Nie zazdrościć, cieszyć się szczęściem innych, myśleć dobrze o innych
Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - Robić postanowienia, dzielić się, pościć, jeść umiarkowanie
Gniew - Nie wchodzić w konflikty, modlić się za innych, być życzliwym, wyjaśnić sprawę, przebaczyć
Lenistwo - Pomagać innym, wygospodarować sobie czas, być aktywnym i pracować dla innych, w pracy nie myśleć o niepotrzebnych sprawach
Modlitwa o czyste serce:
Panie Jezu spraw byśmy nie byli leniwi, zawsze mieli czyste myśli i czyste serca, byśmy się nie uważali za najlepszych. Panie Jezu, gdy popełnimy jakiś błąd i zgrzeszymy, wybacz nam to. Dziękujemy Ci, że ustanowiłeś sakrament spowiedzi, w którym wybaczasz nam wszystkie nasze grzechy.
https://tysiacleciedolne.pl/siedem-grze ... ,i217.html
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Grzechy główne
-
leitz88
- Posty: 2
- Rejestracja: 09 lut 2023, 14:11
- Wyznanie: katolicyzm
- Płeć:
Najczęściej najwięcej pychy mają ci, co tak często I ochoczo zarzucają ją innym.
-
piotruniog
- Posty: 13
- Rejestracja: 19 sty 2025, 13:41
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 2
Mówimy o złym duchu, który podsuwa nam różnego rodzaju złe myśli. Ale naszły mnie pewne wątpliwości co do tego kto lub co może być tego przyczyną ...
Nie raz czytając komentarze biblijne pada stwierdzenie, że w tamtych czasach nie znano przyczyn wielu chorób (zwłaszcza psychicznych), dlatego ludzie myśleli, że to działanie szatana. Cóż. Tak zapewne było. Ostatnio także rozpatrując zagadnienia takich pojęć jak człowiek, dusza, zauważyłem że mamy tendencje bardzo dużo mówić o duchowych kwestiach człowieka (przy czym wcale nie tak łatwo stwierdzić czym konkretnie jest dusza), a tak mało mówimy o fizjologii. A przecież jesteśmy w tym względzie nierozdzielni. Nawet słuchając pewnego duchownego mówił, że w seminarium jest wiele zajęć na temat duchowości, ale prawie w ogóle o cielesności. Bujamy więc chyba trochę w obłokach. Stąd także naszło mnie takie spostrzeżenie, a może trochę wątpliwości, że wielokrotnie (bo nie mówię, że w ogóle), ale to nie działania demona lecz niedomagania ludzkie - schorzenia, niedobory w organizmie sprawiają określone stany (w tym acedii), nie zaś szatański atak. Braki witamin, zaburzenia hormonalne, cukru, itp., to wszystko ma kolosalny wpływ na nasze zachowanie. Mózg jest najbardziej skomplikowanym narządem i wciąż najbardziej nieznanym. Co myślicie na ten temat bo mnie trochę to niepokoi. Bardzo mnie karmi duchowość monastyczna, ale zwyczajnie pojawiły się we mnie takie pytania i trochę jestem rozbity. Serdecznie pozdrawiam !
Nie raz czytając komentarze biblijne pada stwierdzenie, że w tamtych czasach nie znano przyczyn wielu chorób (zwłaszcza psychicznych), dlatego ludzie myśleli, że to działanie szatana. Cóż. Tak zapewne było. Ostatnio także rozpatrując zagadnienia takich pojęć jak człowiek, dusza, zauważyłem że mamy tendencje bardzo dużo mówić o duchowych kwestiach człowieka (przy czym wcale nie tak łatwo stwierdzić czym konkretnie jest dusza), a tak mało mówimy o fizjologii. A przecież jesteśmy w tym względzie nierozdzielni. Nawet słuchając pewnego duchownego mówił, że w seminarium jest wiele zajęć na temat duchowości, ale prawie w ogóle o cielesności. Bujamy więc chyba trochę w obłokach. Stąd także naszło mnie takie spostrzeżenie, a może trochę wątpliwości, że wielokrotnie (bo nie mówię, że w ogóle), ale to nie działania demona lecz niedomagania ludzkie - schorzenia, niedobory w organizmie sprawiają określone stany (w tym acedii), nie zaś szatański atak. Braki witamin, zaburzenia hormonalne, cukru, itp., to wszystko ma kolosalny wpływ na nasze zachowanie. Mózg jest najbardziej skomplikowanym narządem i wciąż najbardziej nieznanym. Co myślicie na ten temat bo mnie trochę to niepokoi. Bardzo mnie karmi duchowość monastyczna, ale zwyczajnie pojawiły się we mnie takie pytania i trochę jestem rozbity. Serdecznie pozdrawiam !
-
Koss
- Posty: 474
- Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 245
- Podziękowano: 224
- Płeć:
Niestety chyba mam problem z tym grzechem lenistwa, ponieważ często odczuwam zniechęcenie do modlitwy... tak jak we wspomnianym wyżej fragmencie przez Magnolię:
"Opanowany przez acedię przy czytaniu wciąż ziewa i łatwo wpada w senność. Pociera oczy i przeciąga się, to znów odwracając oczy od księgi, spogląda na ścianę, znowu obraca się i czyta nieco, i kartkując – bada dokładnie końcówki wypowiedzi. Liczy kartki i ustala listę rozdziałów, gani pismo i zdobienie. Wreszcie zamyka księgę, kładzie pod głowę i wpada w sen niezbyt głęboki, ponieważ głód w końcu budzi jego duszę i ulega ona swoim własnym troskom."
Ja też podczas modlitwy zaczynam ziewać, mam myśli co jutro załatwić, co zjeść na kolację...itp ale staram się nie poddawać, przyprowadzić się do porządku.
"Opanowany przez acedię przy czytaniu wciąż ziewa i łatwo wpada w senność. Pociera oczy i przeciąga się, to znów odwracając oczy od księgi, spogląda na ścianę, znowu obraca się i czyta nieco, i kartkując – bada dokładnie końcówki wypowiedzi. Liczy kartki i ustala listę rozdziałów, gani pismo i zdobienie. Wreszcie zamyka księgę, kładzie pod głowę i wpada w sen niezbyt głęboki, ponieważ głód w końcu budzi jego duszę i ulega ona swoim własnym troskom."
Ja też podczas modlitwy zaczynam ziewać, mam myśli co jutro załatwić, co zjeść na kolację...itp ale staram się nie poddawać, przyprowadzić się do porządku.
Ostatnio zmieniony 02 kwie 2025, 21:42 przez Koss, łącznie zmieniany 1 raz.
.................
-
Magnolia
- Posty: 10171
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
@piotruniog myślę że masz wiele racji, że zanim określimy coś szatańskim atakiem to trzeba przyjrzeć się czego nasze ciało potrzebuje, albo jakie ma choroby, albo jaki styl życia prowadzimy - co wszystko wpływa na życie duchowe jakie mamy. Mamy w mózgu to, czym się karmimy- obrazy, filmy, tik toki - to do nas wraca, kiedy chcemy się modlić.
@Koss a może nie tyle szukaj u siebie grzechu, tylko zobacz jak dużo masz na głowie i że ta głowa cały czas nad obowiązkami pracuje. Może w takim razie wieczór nie jest twoją pora na modlitwę, może inna pora dnia, kiedy nie planujesz następnego dnia.. Albo po prostu modlisz się ledwie po odłożeniu komórki i ciągle pojawiają się obrazy, które widziałaś... to co opisujesz to rozproszenia, każdy je ma, święci również je mieli. A to ze przywołujesz się do porządku i starasz się jednak skupić to element walki duchowej. Tak to widzę. Chodzi mimo wszystko by trwać na modlitwie, poświęcić ten czas Bogu, nawet jeśli to są pojedyncze myśli skierowane ku Bogu, rozproszone innymi myślami.
@Koss a może nie tyle szukaj u siebie grzechu, tylko zobacz jak dużo masz na głowie i że ta głowa cały czas nad obowiązkami pracuje. Może w takim razie wieczór nie jest twoją pora na modlitwę, może inna pora dnia, kiedy nie planujesz następnego dnia.. Albo po prostu modlisz się ledwie po odłożeniu komórki i ciągle pojawiają się obrazy, które widziałaś... to co opisujesz to rozproszenia, każdy je ma, święci również je mieli. A to ze przywołujesz się do porządku i starasz się jednak skupić to element walki duchowej. Tak to widzę. Chodzi mimo wszystko by trwać na modlitwie, poświęcić ten czas Bogu, nawet jeśli to są pojedyncze myśli skierowane ku Bogu, rozproszone innymi myślami.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
