Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Jak być bardziej otwartym emocjonalnie?

Tu zamieść temat, jeśli nie wiesz, gdzie pasuje.
Kaja
Posty: 94
Rejestracja: 10 mar 2022, 11:55
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 21

Post

Hej
Za bardzo nie wiem gdzie wrzucić ten post, bo chyba nie mieści się on za bardzo w kategorie duchowe, ale może ktoś był w podobnej sytuacji i ma jakieś rady jak można to zwalczyć. Otóż chodzi o to, że jestem bardzo zamknięta osobą jeśli chodzi o trudne emocje. Nigdy nie mówię nikomu o moich problemach, że np. Jestem smutna albo mam jakieś zmartwienia. Wolę to sama jakoś przetrawić i w miarę szybko sama z tego stanu wyjść. Tak samo np. Nigdy nie płakałam przy kimś, zawsze trzymam się dopóki nie wejde np. Do łazienki i nie będę sama z tymi emocjami. Niedawno uświadomiłam sobie jak złe jest takie zamknięcie, ponieważ uniemożliwia mi to pogłębienie jakiejkolwiek relacji np. z przyjaciółką. Gdy ona przechodzila przez trudny czas (miała depresję ) ja nie umiałam jej pomóc, jakkolwiek pocieszyć czy dać jakąś radę. Po prostu nie wiedziałam jak się zachować, gdy np. Ona płakała czy zwierzała mi się z problemów. Zawsze mówiłam że wszystko będzie dobrze itp, takie banały lub szukałam jakiegoś racjonalnego rozwiązania, co z biegiem czasu ona oceniła że było to denerwujące. Albo jak miała jakieś ataki lęku to mówiłam jej że nie ma powodów do bania się. Niedawno usłyszałam że nie wolno takich rzeczy mówić do osób chorych psychicznie bo to jeszcze bardziej obciąża tę osobę. I już rece mi opadły bo totalnie nie wiem jak inaczej mogę kogoś wesprzeć gdy jest smutny. Sama zaczęłam czuć się źle z tym bo pomyślałam od razu że jak mam zbudować taka relacje np. Małżeńska gdy nie będę umiała tej drugiej osoby wesprzeć nawet slowem. Przyznam, że mi zazwyczaj rozmowa pomoga gdy jestem smutna ale tylko rozmowa z moją mama, nawet nie wiem dlaczego akurat z nią. Może dlatego że tylko jej się tak zwierzam, bo np. Przy znajomych czy przyjaciołach nie okazuje tego że coś u mnie nie gra. Czy ktoś wie jak można wypracować w sobie empatię i większą otwartość emocjonalna? Albo chociaż wie skąd takie zamknięcie w sobie może się brać ?
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2498
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Nie pogłębisz z nikim relacji jeśli wkolo będziesz gadać komuś o problemach i smutkach
Ludzie tego nie lubią. Mówienie o przemyśleniach odczuciach dzielenie sie przezyciami to zeddcydownaie nie narzekactwo czy obarczanie kogoś swoimi wrzodami a raczej coś pozytywnego. Stany emocjonalne mamy różne. Jak sama zauważasz szybko się zmieniają i mijają.

Nie dziwi że nie umiałaś komuś pomco w depresji czy uleczyc ze stanow o nie od tego jesteś.
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2023, 19:15 przez Aloes, łącznie zmieniany 2 razy.
Kaja
Posty: 94
Rejestracja: 10 mar 2022, 11:55
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 44
Podziękowano: 21

Post

Też wychodzę z takiego założenia że opowiadanie o problemach odpycha ludzi bo mnie samą to odpycha, więc sama tego nie robię. No ale co w przypadku np. Gdy mojemu przyjacielowi umrze ktoś bliski i on jest w żałobie? Wtedy gdy przyjdzie do mnie pogadać i się wyżalić to nie mogę nazwać tego narzekactwem. A ja nie wiedziałabym za bardzo jak mogę go wesprzeć czy mu pomóc. Chodzi mi o bardziej poważne problemy niż np. Jakieś problemy w pracy czy coś takiego.
Skaza

Post

Wydaje mi się, że by nabrać więcej empatii trzeba właśnie więcej z innymi osobami rozmawiać na takie poważniejsze tematy. Wtedy z czasem człowiek tego się uczy, jak się zachować co powiedzieć w danej sytuacji itd. Często nie trzeba wiele mówić gdy ktoś jest smutny z naszych bliskich lub coś przeżywa ciężkiego. Warto wysłuchać, przytulić i potrzymać za rękę to daje drugiej stronie zazwyczaj dużo więcej otuchy niż ogrom słów. Wiem po samym sobie, że wiele razy potrzebowałem by ktoś po prostu był blisko w trudnych momentach.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

Kaju, każdy ma jakąś konstrukcje psychiczną i nie można z nią walczyć, raczej trzeba się zaakceptować.
Ty nie mówisz o emocjach, ja mówię do do wielu osób... pomiędzy nami jest wiele różnych osobowości pośrednich... więc dopóki chcesz ze sobą walczyć, to jedyne co osiągniesz to poczucie nieszczęścia.
Najpierw poznanie siebie, potem akceptacja siebie takim jakim się jest, potem dopiero zobaczenie czy dana postawa jest dla mnie korzystna czy nie, co mogę zmienić swoimi decyzjami, aby było lepiej, zdrowiej, bardziej mi ze sobą dobrze.

Jeśli dostrzegasz że twoje zamknięcie w sobie, nie jest zdrowe, to pozwól sobie na zwierzenie się przyjaciółce. Choćby z czegoś drobnego i banalnego, ale co jest jakąś małą tajemnicą. Zobacz jak to jest trochę się odkryć, trochę zaryzykować zaufanie.

Co do tego jak pomagać innym osobom, gdy się zwierzają... zwykle najlepiej jest zachowywać się tak, jak sami byśmy chcieli być w takiej sytuacji potraktowani....
Np gdy komuś ktoś bliski umrze... to nie ma potrzeby zadawać zbyt wielu pytań, a już na pewno nie o szczegóły śmierci... za to warto posiedzieć, potrzymać za rękę, zapytać co możesz dla tej osoby zrobić? Czasem boi się coś załatwić sama, a musi... może zaproponować swoje towarzystwo, albo radę delikatnie wypowiedzianą.

Gdy ktoś cierpi , nie chce słuchać banałów, ale chce usłyszeć że nie jest sam z tym problemem, że może na ciebie liczyć, że będziesz mu towarzyszyć....

Miałam kilka razy w życiu sytuacje naprawdę trudne u lekarzy (zabiegi różne) i jedyne o czym marzyłam to trzymać kogoś za rękę i zdarzało mi się o to prosić pielęgniarkę, choćby na minutę, wiedziałam ze ona ma swoją pracę do wykonania, ale ta ręka trzymająca mnie dawała prawdziwe wsparcie.
Ludzkie gesty oto co potrzebujemy w trudnych chwilach.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)