Po prostu infiltracja była bardzo silna, to było świadome działanie.
Wolałbym, żeby odnosić się do konkretów, które w tych artykułach zacytowałem, a nie sprowadzać dyskusję do analiz personalnych dlaczego to zrobiłem (zaskakująco częsta "metoda polemiczna" różnych przedstawicieli ruchów, nawiasem mówiąc).
Ja się po prostu, Magnolio, nie zajmuję wspólnotami, które nie mają takich problemów - bo ktoś, kto jest ortodoksyjny jest siłą rzeczy poza zakresem zainteresowań osoby zajmującej sie apologetyką.
Zupełnie tak samo, jak p.Andyszczak czy Bednarski polemizują ze Świadkami Jehowy, a nie z ludźmi wyznającymi naukę Koscioła.
Wielki entuzjasta Ruchu Światło Życie i jego historyk, Dariusz Cupiał w swojej pracy „Na drodze ewangelizacji i ekumenii. Ruch Światło-Życie w służbie jedności chrześcijan” (nie wiadomo dlaczego uważając zjawisko za pozytywne) tak podsumował te czasy „Elementy doktryny protestanckiej przestały być widziane jako rzeczywistość zewnętrzna, obca, lecz jako skarby tak samo drogie i potrzebne katolikom, jak i protestantom”.
Oaza była jednym z dwu rezerwuarów, przez które zaimplementowany został w naszym kraju ruch charyzmatyczny.
Trzeba podkreślić, że ks. Blachnicki nie rozpoczął swego dzieła od współpracy z Campus Crusade for Christ – organizował on rekolekcje już w latach pięćdziesiątych. Problem rozpoczął się w 1976 roku, kiedy to działacz CCC, Amerykanin polskiego pochodzenia, Joe Łosiak, sprowadził do Polski – za zgodą ks. Blachnickiego – grupę aktywistów tego protestanckiego ruchu. Początkowo dzielili się oni doświadczeniami z grupą animatorów, jednak wkrótce udało im się przekonać władze Ruchu do wprowadzenia kerygmatu na modłę protestancką – tzw. czterech praw Nowego Życia. Wówczas także rozpoczęła się działalność CCC w Polsce pod nazwą Ruch Agape. Animatorzy tego ruchu jeździli po całej Polsce i „szkolili” animatorów oazowych. Nic dziwnego, że udało im się przekonać do wprowadzenia do programu RŚŻ własnych elementów.
Organizacja ta prezentowała się jako „chrześcijańska organizacja skupiająca katolików i protestantów”, jednak po jakimś czasie częściowo porzuciła tę zasłonę, rejestrując się jako odrębny związek wyznaniowy.
takie kwestie jak na przykład Nowe Narodzenie, odpuszczenie grzechów, kontrowersja katolicko-luterańska w sprawie tego, czy grzech jedynie narusza naturę ludzką czy też powoduje całkowite odgrodzenie człowieka od Boga zostały przedstawione w materiałach oazowych w sposób w dużej mierze zniekształcony perspektywą protestancką.
Kiedy ksiądz Franciszek Blachnicki implementował w Polsce formy (ale niestety także częściowo treści ) ewangelickiej organizacji Campus Crusade for Christ (znanej potem w Polskiej odmianie jako Ruch Nowego Życia ), widziano w Oazie przede wszystkim sposób na zapobieżenie sekularyzacji młodzieży. Tymczasem Ruch Światło-Życie ukształtował całe pokolenie młodych ludzi, ewangelizując ich według materiałów o treści w dużej mierze zapożyczonej z materiałów niekatolickich
Osobom, które mają powyższe rozważania za "spiskową wersję" polecam gorąco poczytanie wspomnień Joe Łosiaka (był on tym protestantem, który zainicjował współpracę ruchu oazowego z Campus Crusade for Christ). Patrząc wstecz, daje wyraz satysfakcji z efektów swojej pracy (którą Łosiak ma oczywiście za pomazaną przez Boga):
Joe Łosiak pisze:„Każdy ewangelikalny kościół w Polsce ma wśród swoich wiernych byłych członków oazy. To się nie dokonało dzięki ludzkim zamysłom. Ważne było głoszenie Ewangelii tylko z tą motywacją, aby prowadzić ludzi do zbawienia [rozumianego tu oczywiście jako osobiste przyjęcie Chrystusa jako Pana i Zbawiciela]. [Wśród byłych oazowiczów] Wielu jest pastorów, ich żon, liderów diakonii ewangelikalnych, są nawet całe zbory, które wystąpiły jawnie ze względu na świadectwo mocy Ewangelii , a nie dzięki celnym argumentom sprytnych czy doskonale wyszkolonych mówców.
(...)Otrzymujemy wiele zaproszeń od katolików, którzy są spragnieni prawdy i mają dosyć obojętności swego Kościoła w stosunku do biblijnego chrześcijaństwa”
(...) „Profesor Blachnicki pozwolił następnie Campus Crusade przejąć nauczanie we wszystkich obozach na następne dwa lata. (…) Blachnicki zmarł w Niemczech w 1987 roku. Jednak z tego wspaniałego momentu pozostało wiele owoców. Tworzyli się pasterze, przywódcy posługi, świeccy, a nawet całe kościoły biblijne.”
Joe Łosiak bez żenady oświadcza, jaki był cel "pomocy":
„Duch Święty wykorzystał ten zespół, aby szeroko otworzyć drzwi do największego katolickiego ruchu młodzieżowego w Europie."
Warto porównać powyższe z oficjalnymi deklaracjami Ruchu Nowego Życia (kilkukrotnie zmieniającej nazwę organizacji, która w sposób praktyczny realizowała ową protestancką „współpracę” z katolikami). Na stronie swojej Biblijnej Szkoły Agape Ruch ten przedstawiał się następująco:
Deklaracje RNŻ pisze:„Jesteśmy głęboko przekonani, że prozelityzm, przejawiający się w tzw. werbunku, jest sprzeczny z duchem prawdziwego ekumenizmu i dlatego zdecydowanie odcinamy się od prób odciągania kogokolwiek od jego Kościoła Macierzystego. Prozelityzm, zamiast prowadzić do prawdziwego zjednoczenia wszystkich uczniów Jezusa Chrystusa, jedynie pogłębia podziały.”
Śmiałe słowa jak na organizację, której wyniki działalności są już dziś dobrze znane. Aż trudno uwierzyć, że udało im się na co najmniej 5 lat uzyskać tak znaczący wpływ na program Oazowy.
W latach 80-tych XX wieku, w wyniku podejmowania nieuzgodnionych akcji ewangelizacyjnych przez Ruch Agape , a może także pewnej refleksji nad owocami współpracy, Ruch Światło- Życie zerwał kooperację.
To, że nie daliśmy się dalej zwodzić i pozwalać na wprowadzanie do programu oazy protestanckich treści, zostało przyjęte z dużym rozczarowaniem, a nawet wysnuto „teorię spiskową” – tak owe wydarzenia opisywane są przez CCC dziś:
„Blachnicki został usunięty z Polski, a kardynał Wojtyła był teraz papieżem. Potem ruch biblijny w Polsce był systematycznie zamykany, teraz nie przez komunistów, ale przez niektórych mężczyzn w czarnych szatach, począwszy od wczesnych lat 80. W kościele doszło do bitwy, która wciąż trwa do dziś.”
=====================================================
Natknąłem się ostatnio na dość stary tekst pewnego baptysty, który dobrze zreferował to, co się wkrótce miało stac. Najpierw K.Bednarczyk opisuje dotyczczasowe (w stosunku do momentu napisania) próby nawracania katolików, diagnozując nieskuteczność metody:
K.Bednarczyk pisze:W przeszłości wzajemne stosunki pomiędzy katolikami a chrześcijaństwem ewangelicznym dały się określić tylko jednym mianem: wojna. (…) baptyści i inne wyznania tego typu całą energię kierowały na „głoszenie Ewangelii” katolikom, co w praktyce oznaczało oderwanie od Kościoła Katolickiego i przyłączenie do jednego ze swych zborów…
Jednak ów baptysta miał lepszy pomysł, a w dodatku z zewnątrz wyglądający na działanie pozytywne, którego prozelityzmu "wspomagani" katolicy tak od razu nie dostrzegą (oczywiście nie wyraża tego explicite, ale słowa wg mnie są jasne):
(…) jeśli wierzący potrafią cieszyć się z postępów rozwoju duchowego w innych kościołach, to kto wie, czy nie narodzi się w kręgach baptystycznych nowa koncepcja: Dopomożenia kościołowi rzymsko-katolickiemu do odnowy wewnętrznej przez powrót do źródeł (…)
Powstaje jeszcze pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć, czy wróciwszy do źródeł Objawienia kościół pozostanie Rzymsko-Katolicki?”
Przy pomocy tych pięknych słówek p.Bednarczyk opisuje zmianę taktyki prozelickiej; nie jest to już dążenie do oderwania ludzi z Kościoła, lecz do takiego ich uformowania, by przemieniali Kościół katolicki na protestancką modłę.
I to się niestety stało (i dzieje się dalej)
dokładnie tak, jak opisał p. Bednarczyk: o ile w latach 90-tych i pierwszych latach XXI wieku wielu indywidualnych wiernych i całe wspólnoty (zwłaszcza z charyzmatycznej odmiany Ruchu Światło – Życie) przechodziły na protestantyzm, to w ostatnich latach trend jest całkiem inny; wprowadza się nauczanie baptystyczne, zielonoświątkowe i „wolnokościelne” do wspólnot katolickich. Zatrważająca jest ewolucja szczególnie wspólnot charyzmatycznych; ponieważ zmiana nie idzie już nawet w tradycyjnych kierunkach „protestanckich”, ale w kierunku największych dziwactw typu Torono Blessing.