Prawdziwie, dogłębnie wybaczyłem i pojednałem sie z moim Bratem....
Dla mnie nie ma większej nagrody, benefitów i zaszczytów. To najpiękniejsze co mogło mnie teraz spotkać...
Jako, że nie było mnie z Wami blisko pół roku...to pózniej postaram się opisać a tym samym podzielić się z Wami moimi codziennościami... A one bywały bardzo, bardzo różne, jeżeli chodzi o ten aspekt ziemski...Nie było jednakże ani chwili zwątpienia ani krzty...odejścia od Boga. Wręcz przeciwnie... Dużym problemem było nakarmienie coraz liczniejszej kolonii czworonożnych przyjaciół. Ja przyjmowałem to z ufnością (wobec mojej fizyczności)
Nie skarżę się - wręcz przeciwnie. Nie ma chwili, abym nie dziękował za to Bogu.
Świadkiem mojej drogi jest chociażby Skaza - Jacenty, którego poznałem na tym Forum....
Któremu bardzo dziękuję za wsparcie. Prawdziwy Brat w wierze.
Przekaz na dzisiaj jest wszystkim znany;
Zło dobrem zwyciężaj.
Zrozumialem, przetrawiłem i stało się wewnątrz mnie.
Niewiele możemy uczynić z tym złem zewnętrznym. jak się da to pięknie.
Ja pokonałem i pokonuję cały czas zło, które jest we mnie..
Pokonuję dobrem, które jest we mnie, które nagromadziło się i często nie miało ujścia...
Wyobrażacie sobie jak facet mający blisko dwa metry wzrostu stał się (i staje w dalszym ciągu mały), jeszcze mniejszy...?
tak to ja...
A domyślacie się jaką daje mi to siłę?...
Olbrzymią.
Następnym razem opowiem wam jak stałem się...Krucyfariuszem Krzyża
Dodatek o miłości jako ilustracja
Bracie Skazo - Jacenty wiesz że kiedy nauczysz się tańczyć podczas ulewy, to w pelnym słońcu - po prostu- będziesz wirował w tańcu.
.
