Jestem starszą osobą, która od dziecka cierpi na nerwicę natręctw (jednym z objawów tej nerwicy jest też skrupulanctwo). Chodzę na psychoterapię, ale niektóre rzeczy bardzo, bardzo potrzebuję omówić z jakimś księdzem (autorytetem moralnym).
Mam wielkie problemy na punkcie odpowiedzialności - bezpieczeństwa innych ludzi
W dzieciństwie musiałam się zajmować młodszym rodzeństwem, więc musiałam być bardzo odpowiedzialna. Boję się, że czegoś nie dopilnuję i innym stanie się krzywda.
Pierwsza sprawa dotyczy naderwanych lub uschniętych gałęzi na drzewach, które przy wichurze mogą spaść na ziemię, i często tak jest, że spadają. Mogą one uderzyć jakiegoś człowieka. Często widząc taką gałąź dzwonię do Straży Miejskiej lub do Działu Awaryjnego Spółdzielni Mieszkaniowej.
Problem jest taki, że tych gałęzi widzę bardzo, bardzo dużo (czasami kilka w jeden dzień). Nawet patyk wydaje mi się zagrożeniem np. dla dziecka. Niektóre z tych gałęzi są w miejscu mało uczęszczanym (nie nad chodnikiem), ale i tak się martwię.
To dzwonienie do służb porządkowych nakręca mi spiralę lęku i poczucia winy, jeśli nie zrobię tego natychmiast. No i jak zacznę wydzwaniać, to zaraz widzę następne i następne gałęzie, które trzeba by zgłaszać.
Może też w końcu dojść do tego, że te służby przestaną mnie słuchać, i później jak byłoby coś naprawdę poważnego, nic nie wskóram.
Kiedyś spowiednik mi powiedział, że przecież i tak nie jestem w stanie wszystkiemu zapobiec, żebym się nie wracała, żeby coś sprawdzić, czy poprawić.
Moja siostra powiedziała mi też, że od zieleni są odpowiednie służby, i żebym się drzewami w ogóle nie zajmowała.
Co Ksiądz o tym myśli? Chciałabym się tym nie zajmować, nie wydzwaniać do tych służb (to pogarsza mój stan), ale czy to nie będzie czymś złym?
Druga sprawa dotyczy śmieci. Mieszkam w mieście, ale mam działkę 10a na wsi. Kupiona kilka lat temu. Problem jest taki, że bardzo często na tej działce przypadkowo wykopuję jakieś stare śmieci, po poprzednim właścicielu. Najbardziej stresują mnie zakopane w ziemi butelki, niektóre są zakręcone, i wewnątrz jest jakiś płyn. Butelki są szklane, a niektóre plastikowe. Zbieram to wszystko, sortuję, i te rzeczy z tymi potencjalnie niebezpiecznymi płynami mam zamiar dostarczyć osobno do PSZOK.
Wyobraziłam sobie, że nie wiadomo ile tego jest, i czy tylko w tej części działki. Ja po tym chodzę, czasami ktoś mi kosi trawę cięższym sprzętem. Mogą takie butelki z płynami się rozerwać (jeśli takie jeszcze są w ziemi), i może się to dostać do wód gruntowych.
Niektórzy ludzie do tej pory używają studni (mimo, że są tam wodociągi), więc wyobraziłam sobie najgorsze rzeczy.
Nie wiem co robić, przecież muszę jakoś używać/uprawiać tę działkę, nie mogę po niej fruwać.
Moja siostra, gdy dowiedziała się o śmieciach na mojej działce, powiedziała mi, żebym się nie przejmowała, bo i tak nie wiadomo po czym chodzę, jeżdżę, gdziekolwiek się ruszę. Mówiła, że ci którzy pracują na koparkach wykopują różności z ziemi (z dawnych czasów), w różnych miejscach.
Czy jest to dobre rozwiązanie - nie martwić się, chodzić, kosić trawę, nawet cięższym sprzętem, a jeśli przypadkowo coś mi się wykopie, to znów oddam to do odpowiednich śmieci do PSZOK?
Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę Księdza o odpowiedź.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Dwa pytania dotyczące odpowiedzialności
Regulamin forum
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Jesteś tylko odpowiedzialna za to, co znajduje się na Twoim terenie czyli np. Twojej działce, ogródku itp. Przyjmij, ze tak po prostu jest a wtedy nie będziesz miała problemu z natręctwami.linux11 pisze: 11 sie 2025, 18:51 Moja siostra powiedziała mi też, że od zieleni są odpowiednie służby, i żebym się drzewami w ogóle nie zajmowała.
Co Ksiądz o tym myśli? Chciałabym się tym nie zajmować, nie wydzwaniać do tych służb (to pogarsza mój stan), ale czy to nie będzie czymś złym?
To jest bardzo dobre rozwiązanie, nie możesz wszystkiego przewidzieć. Różne rzeczy leżą w ziemi bo były na jakimś terenie remonty, może wysypisko śmieci, zdarza się ze na terenach obecnie zamieszkałych były cmentarze.linux11 pisze: 11 sie 2025, 18:51 Czy jest to dobre rozwiązanie - nie martwić się, chodzić, kosić trawę, nawet cięższym sprzętem, a jeśli przypadkowo coś mi się wykopie, to znów oddam to do odpowiednich śmieci do PSZOK?
Nie jesteś w stanie przewidzieć co tam w ziemi jeszcze leży.
Zachęcam do dalszego korzystania z psychoterapii i pozdrawiam
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
@linux11 dodam od siebie, ze Twoja siostra ma zdrowy osąd i możesz jej zaufać, polegać na jej ocenie. Oczywiście nie pytaj w każdej rozterce, bo ja zamęczysz, ale gdy będziesz miała kolejny problem to na pewno u siostry otrzymasz zdroworozsądkową odpowiedź.
Gdy czytałam twój post to poczułam jakie to może być meczące dla ciebie widzieć te wszystkie suche gałęzie i martwić się o innych. Ale wtedy pomyśl sobie, ze Ty nie musisz ratować wszystkich od wszystkiego, że to zadanie zupełnie cię przerasta i nie jest na twoje możliwości, dlatego cierpisz... Zostaw Bogu opiekę nad ludźmi, On ma większe możliwości, On jest Wszechmocny i albo uchroni , albo przemieni zło w dobro, On sobie poradzi z każdą sytuacją. Zostaw Bogu dbanie o świat i ludzi.
Gdy tak zrobisz to powinnaś poczuć ulgę, odpuścić i poczuć ulgę, tego ci serdecznie życzę.
Gdy czytałam twój post to poczułam jakie to może być meczące dla ciebie widzieć te wszystkie suche gałęzie i martwić się o innych. Ale wtedy pomyśl sobie, ze Ty nie musisz ratować wszystkich od wszystkiego, że to zadanie zupełnie cię przerasta i nie jest na twoje możliwości, dlatego cierpisz... Zostaw Bogu opiekę nad ludźmi, On ma większe możliwości, On jest Wszechmocny i albo uchroni , albo przemieni zło w dobro, On sobie poradzi z każdą sytuacją. Zostaw Bogu dbanie o świat i ludzi.
Gdy tak zrobisz to powinnaś poczuć ulgę, odpuścić i poczuć ulgę, tego ci serdecznie życzę.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
