Magnolia pisze: 09 lis 2025, 10:59
Ja jestem ciekawa jak udzieliła ci się ta duchowa głębia tych mnichów czy klasztorów?
@Krajnold powiesz nam coś więcej o duchowych twoich przeżyciach tej pielgrzymki?
na Athos czas się po prostu zatrzymał. To, co tam się dzieje od tysiąca lat, trwa dalej w niemal niezmienionej formie. Oddanie mnichów tradycji, ich spokój i skupienie to coś, czego trochę brakuje mi w polskim Kościele.
Momentami czułem się, jakbym cofał się w czasie, a z każdym kolejnym krokiem coś popychało mnie do przodu. Dodało mi to wiary — nie tylko w Boga, ale też w siebie.
Spotykani po drodze ludzie, a szczególnie mnisi wędrujący tego dnia w górę, byli jak aniołowie stróżowie. Kiedy widzieli, że ledwo idę, zawsze znaleźli sposób, żeby dodać otuchy.
Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, gdy na ostatnich metrach przed szczytem zabrakło mi wody — i nagle pojawił się mnich wracający z góry z butelką w ręku. Jakby pojawił się dokładnie wtedy, kiedy był najbardziej potrzebny. (Swoją drogą – podziwiam ich kondycję!)
I może najlepszym dowodem na to, że ta duchowa głębia naprawdę mi się udzieliła, jest sam fakt, że pojawiłem się tutaj, na tym forum. Jeszcze przed wyjazdem moja wiara była mocno nadszarpnięta — a dziś czuję, że coś się we mnie odrodziło.
Szczerze mógłbym tu opowiadać godzinami o tym co mnie tam spotkało, ile dobroci i ilu wspaniałych ludzi w tym mnichów spotkałem ( np jakaś grupa z kościoła prawosławnego z Mołdawii, z którymi wymienialiśmy się prowiantem i byli zaskoczeni, że ktoś z Polski się tam pojawił
i taka ciekawostka, według TVP2 w którymś z klasztorów jest mnich Polak. Nie miałem okazji niestety spędzić za dużo czasu w klasztorach.
Dodano po 13 minutach :
Marek Piotrowski pisze: 09 lis 2025, 11:03
A ja mam głupie pytanie (wybaczcie, że takie płaskie, ale od jakiegoś czasu kombinuję nad tą - zupełnie nieważną - kwestią i mi się nie składa). Otóż ponoć na cały teren "święty" półwyspu Chalcydyckiego (ten "palec" Athos) nie tylko nie mają wstępu kobiety, ale także nie hoduje się zwierząt płci żeńskiej (taka pozostałość z dawnych czasów).
Tylko... że mi to zupełnie nie gra z tym, że przecież są sery z tego terenu.
Jak to się dzieje? Czy może wiadomosci o nie wpuszczaniu zwierząt płci żeńskiej to ściema?
Chyba nie jest to ściema, ten temat przewijał mi się niemal w każdej rozmowie z ludźmi tam spotykanymi, jak tylko było jakieś zwierzę w pobliżu. W tym koty, których tam sporo. Sam słyszałem historię, że dopuszczane są kotki bo dobrze łapią myszy po czym jeden z mnichów oburzony dość kategorycznie zdementował tą plotkę....chociaż nie mam stu procentowej gwarancji... trudno powiedzieć, ale chętnie to potwierdzę przy następnej wizycie
Miałem za to okazje zjeść obiad wraz z mnichami w klasztorze Agia Anna i oprócz chleba, oliwek i jakiś past z nie do końca znanych mi warzyw oraz zupy (chyba z fasolą) nie było nic innego. Totalnie skromne jedzenie.
Natomiast z mojej obserwacji wynika, że te czasy kiedy musieli być samowystarczalni minęły. Z Ouranopolii mnóstwo towaru trafia do klasztorów każdego dnia promami. Oczywiście produkują mnóstwo oliwy, mają swoje małe pola uprawne i zachowali gdzieś tą tradycję ale gdzieś ta ,,komercja" też się wkrada.
Mają nawet swoje sklepiki małe z ręcznie robionymi rzeczami lub oliwą bo wbrew pozorom dość sporo prawosławnych wiernych wciąż się tam pojawia, szczególnie z samego miasteczka Ouranopolii, które niemalże żyje dzięki Republice Mnichów i wszystko tam kręci się wkoło tego.
Te sery są raczej produkowane poza terenami Athosu. Niektórzy Mnisi dość często opuszczają Athos. Nawet w drodze na Athos czy wracając na promie 90% to byli Mnisi.
Dodano po 6 minutach 41 sekundach:
Magnolia pisze: 09 lis 2025, 11:10
Osobiście mnie również pożera ciekawość na temat odżywiania na takiej wyspie. jakoś pól to ja tam nie widziałam... no coś musza jeść ci mnisi, a szczególnie wysoko mieszkają... gdyby tak wszystko przywozić to kto to wnosi tak wysoko... niby była tam jakaś karawana z osłami, no ale mimo wszystko to nie zaspokoi potrzeb ludzkiego organizmu, jeśli z lądu dostarczą mąkę, kasze itd a co z warzywami? Mięsko jak rozumiem hodują, ale skoro zabijają i jedzą musza dbać o równowagę stada, no barany i byki mleka nie dadzą na sery i rozmnażanie.
Od strony brzegu nie dużo widać. Mają mnóstwo pól do uprawy, na prawdę świetnie rozwinęli ten aspekt. Co do mięsa to szczerze nie wiem, bo go tam nie widziałem, ale pozostałe produkty to faktycznie dużo dostarczane z zewnątrz. Tam normalnie kwitnął i kwitnie handel i to nie jest tak, ze kompletnie się odcięli. Budują chyba tylko taki obraz, choć na prawdę będąc tam można odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał.
Trochę żałuję, że w filmie więcej o tym nie opowiadałem, ale celem był bardziej szczyt niż same klasztory. Mam nadzieję będę mógł tam jeszcze wrócić jak tylko uzbieram jakiekolwiek fundusze, wtedy z miłą chęcią nagrałbym więcej informacji o ich życiu i tradycjach.
Więc jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do wspólnego wyjazdu
