Nazywam się Steven i jestem tu nowy na forum. Nie wiem, czy to najlepsze miejsce na taką dyskusję, ale mam nadzieję, że się poznamy. Jestem wdowcem i straciłem żonę w wypadku samochodowym. Oboje pobraliśmy się w kościele katolickim, ale nie byliśmy regularnymi chrzestnymi. Właściwie moja zmarła żona nie była gotowa na zaangażowanie się w życie kościoła. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, ale krótko mówiąc, po wielu latach starań w końcu zostaliśmy pobłogosławieni dzieckiem. Niestety, nie została zbyt długo, aby się nim opiekować, co zasmuciło mnie i sprawiło, że poczułem się zagubiony w kwestii natury Boga. Jaki sens miałoby danie nam dziecka, gdyby nie ona, która mogłaby się nim zaopiekować? W każdym razie bycie samotnym ojcem siedmioletniego dziecka nie jest łatwym zadaniem, ale każda chwila jest cenna i nie zamieniłbym jej na nic innego.
Widzisz, teraz czuję się o wiele lepiej i coraz bardziej skłaniam się ku powrotowi do praktyk religijnych, co sprawia, że zastanawiam się, czy źle robię, nie pozwalając mojemu dziecku poznać Boga w jego wczesnym wieku poprzez chrzest niemowlęcy, czy też postąpiłam właściwie. Teraz pytam, czy dobrze zrobiłam, pozwalając mu osiągnąć pełnoletność i samodzielnie podjąć decyzję, czy też zaczęłam przygotowywać się do chrztu?
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Czy jest grzechem, jeśli pozwolisz swojemu dziecku dorosnąć zanim podejmiesz decyzję, czy chce zostać ochrzczone, czy ni
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
To niedobra decyzja.
To tak, jakbyś miał piękne mieszkanie, ale kazał dziecku mieszkać w komórce aż do pełnoletności.
Chrzest jest bowiem ważny nie tylko w kontekście przyszłego zbawienia, ale życia w wierze dziś.
Myślę że wielu współczesnych zwolenników chrztu dorosłych zdziwią dyskusje wczesnego chrześcijaństwa, których świadectwem jest bardzo wymowny tekst który pozostał po synodzie w Kartaginie w roku 253, na skutek interwencji bpa Fido, który domagał się chrztu dzieci dopiero w 8 dniu! Św. Cyprian komunikuje mu synodalną decyzję 66 zgromadzonych biskupów:
„Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub trzecim dniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno.
Nasz synod był co do tego całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Bożego i łaski (...)
Cóż bowiem brakuje temu, co raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? (...)
Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. (...)”(„List” 64:2)
Szerzej zapraszam tu, od strony 17
pozdrawiam serdecznie
Marek
To tak, jakbyś miał piękne mieszkanie, ale kazał dziecku mieszkać w komórce aż do pełnoletności.
Chrzest jest bowiem ważny nie tylko w kontekście przyszłego zbawienia, ale życia w wierze dziś.
Myślę że wielu współczesnych zwolenników chrztu dorosłych zdziwią dyskusje wczesnego chrześcijaństwa, których świadectwem jest bardzo wymowny tekst który pozostał po synodzie w Kartaginie w roku 253, na skutek interwencji bpa Fido, który domagał się chrztu dzieci dopiero w 8 dniu! Św. Cyprian komunikuje mu synodalną decyzję 66 zgromadzonych biskupów:
„Co się tyczy chrztu dzieci, to powiedziałeś, że w drugim lub trzecim dniu chrzcić ich nie należy i że trzeba uwzględnić dawne prawo obrzezania i dlatego przed ósmym dniem chrzcić i uświęcać się nie powinno.
Nasz synod był co do tego całkowicie innego zdania. Na twój pogląd nikt się nie zgodził, lecz raczej wszyscy sądziliśmy, że żadnemu urodzonemu dziecku nie można odmawiać miłosierdzia Bożego i łaski (...)
Cóż bowiem brakuje temu, co raz w łonie matki został utworzony rękami Boga? (...)
Wszyscy wreszcie, czy to dzieci, czy dorośli w darach Bożych mają równy udział. (...)”(„List” 64:2)
Szerzej zapraszam tu, od strony 17
pozdrawiam serdecznie
Marek
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Myślę, ze nie w kategoriach grzechu bym na to patrzyła. Raczej tego czy to korzystne czy nie dla zbawienia dziecka.
Bo Jeśli ktoś kocha dziecko, to pragnie dla niego jak najlepiej, czyli pragnie dobra. Dobrem Najwyższym jest zbawienie. W rozumieniu katolika, pragnąć dobra dla ukochanej/ukochanego to pragnąć zbawienia.
Bo Jeśli ktoś kocha dziecko, to pragnie dla niego jak najlepiej, czyli pragnie dobra. Dobrem Najwyższym jest zbawienie. W rozumieniu katolika, pragnąć dobra dla ukochanej/ukochanego to pragnąć zbawienia.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
stevenW66
- Posty: 6
- Rejestracja: 01 lut 2026, 23:36
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 2
- Podziękowano: 1
- Płeć:
Marek Piotrowski pisze: 03 lut 2026, 16:14 To niedobra decyzja.
To tak, jakbyś miał piękne mieszkanie, ale kazał dziecku mieszkać w komórce aż do pełnoletności.
Chrzest jest bowiem ważny nie tylko w kontekście przyszłego zbawienia, ale życia w wierze dziś.
Bardzo doceniam sposób, w jaki się wyraziłeś, i myślę, że w interesie naszego zbawienia leży, abyśmy mogli mówić sobie nawzajem prawdę, która czasami może nam nie odpowiadać. Doceniam Cię i wyrażam zrozumienie w związku z Twoją wcześniejszą prywatną wiadomością, ale niestety nie znam jeszcze forum, więc nie wiem, jak odpisać prywatnie.
Myślę, że rozważę chrzest mojego dziecka, w końcu nic nie traci.
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Dzięki!
Właśnie się zorientowałem, ze napisałem;
Właśnie się zorientowałem, ze napisałem;
a miało byćSzerzej zapraszam tu, od strony 17
Szerzej zapraszam tu https://analizy.biz/marek1962/chrzest.pdf , od strony 17
