Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Czy palenie marihuany to grzech?

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
Lampion
Posty: 21
Rejestracja: 05 mar 2023, 15:23
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 5
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

Bo niby alkohol, który też jest jakąś formą narkotyku, powszechnie zalegalizowany w Polsce, powodujący agresję i znaczne szkody w organizmie jest ok, ale już marihuana jest zła(nie słyszałem nigdy, żeby ktoś kogoś pobił po ziole). I tak się zastanawiam, dlaczego niby palenie marihuany jest grzechem ciężkim(a jak wiemy, za takie coś grozi wieczne potępienie), natomiast picie alkoholu(w umiarkowanych ilościach, nie mówię tu o upijaniu się) jest moralnie okej. Ja właśnie chcę przestać całkowicie pić alkohol(mimo, że go sporadycznie pije) i przerzucić się na blanty z tego względu, że zdrowotnie są one lepsze, no ale skoro to grzech, to nie wypada. Ale dlaczego? Czy Kościół oficjalnie wypowiedział się na temat marihuany, że jest to grzech ciężki, narkotyk, coś moralnie złego?
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Katechizm (KKK 2291) mówi:
Używanie narkotyków powodujące poważne szkody zdrowotne i życiowe jest ciężkim wykroczeniem.

https://www.kerygma.pl/katechizm-kkk/kk ... -2288-2301

Kościół traktuje narkotyki jako moralnie niedopuszczalne, ponieważ ich istotą jest wprowadzenie się w stan odurzenia.

I tu jest zasadnicza różnica miedzy alkoholem a narkotykami:
-Alkohol może być używany bez odurzenia.
-Marihuana jest używana właśnie po to, by zmienić stan świadomości.

W klasycznej teologii moralnej:
Celowe pozbawianie się pełni rozumu bez poważnej przyczyny jest materią ciężką.
Rozum jest darem Boga. Mamy nim kierować swoim życiem.
Dobrowolne „wyłączenie” go dla przyjemności – to moralny problem.

Kościół patrzy szerzej:
-Czy to pomaga mi wzrastać w cnocie?
-Czy to wzmacnia moją wolność?
-Czy to pogłębia relację z Bogiem?
-Czy to osłabia moją czujność duchową?

Duchowo:
Święci mówili jasno — człowiek powinien być trzeźwy i czuwający.
„Czuwajcie i módlcie się.”
„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie!” (1 P 5,8)
Trzeźwość w chrześcijaństwie ma wymiar duchowy, nie tylko fizyczny.
Głębsza odpowiedź duchowa:
Chrześcijaństwo nie polega na pytaniu „Co jest dozwolone?”ale raczej „Co mnie prowadzi do świętości?”
Świętość to jasny umysł, wolne serce, panowanie nad sobą, wewnętrzna radość (niezależna od substancji)
Jeśli coś staje się „potrzebne do relaksu” — to już zaczyna dotykać wolności (niezależnie czy to alkohol czy narkotyk).

Jeśli alkohol ci nie służy i pragniesz z niego zrezygnować to dobra decyzja. Ale zamiana alkoholu na marihuanę to zamiana jednej przyjemności na inną, argument zdrowotny nie jest tu argumentem moralnym.

Pytania, które warto sobie zadać (szczerze przed Bogiem):
- Dlaczego potrzebuję czegoś, co zmienia mój stan świadomości?
- Czego próbuję w ten sposób uniknąć?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Lampion
Posty: 21
Rejestracja: 05 mar 2023, 15:23
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 5
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 12 lut 2026, 9:19 Katechizm (KKK 2291) mówi:
Używanie narkotyków powodujące poważne szkody zdrowotne i życiowe jest ciężkim wykroczeniem.

https://www.kerygma.pl/katechizm-kkk/kk ... -2288-2301

Kościół traktuje narkotyki jako moralnie niedopuszczalne, ponieważ ich istotą jest wprowadzenie się w stan odurzenia.

I tu jest zasadnicza różnica miedzy alkoholem a narkotykami:
-Alkohol może być używany bez odurzenia.
-Marihuana jest używana właśnie po to, by zmienić stan świadomości.

W klasycznej teologii moralnej:
Celowe pozbawianie się pełni rozumu bez poważnej przyczyny jest materią ciężką.
Rozum jest darem Boga. Mamy nim kierować swoim życiem.
Dobrowolne „wyłączenie” go dla przyjemności – to moralny problem.

Kościół patrzy szerzej:
-Czy to pomaga mi wzrastać w cnocie?
-Czy to wzmacnia moją wolność?
-Czy to pogłębia relację z Bogiem?
-Czy to osłabia moją czujność duchową?

Duchowo:
Święci mówili jasno — człowiek powinien być trzeźwy i czuwający.
„Czuwajcie i módlcie się.”
„Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie!” (1 P 5,8)
Trzeźwość w chrześcijaństwie ma wymiar duchowy, nie tylko fizyczny.
Głębsza odpowiedź duchowa:
Chrześcijaństwo nie polega na pytaniu „Co jest dozwolone?”ale raczej „Co mnie prowadzi do świętości?”
Świętość to jasny umysł, wolne serce, panowanie nad sobą, wewnętrzna radość (niezależna od substancji)
Jeśli coś staje się „potrzebne do relaksu” — to już zaczyna dotykać wolności (niezależnie czy to alkohol czy narkotyk).

Jeśli alkohol ci nie służy i pragniesz z niego zrezygnować to dobra decyzja. Ale zamiana alkoholu na marihuanę to zamiana jednej przyjemności na inną, argument zdrowotny nie jest tu argumentem moralnym.

Pytania, które warto sobie zadać (szczerze przed Bogiem):
- Dlaczego potrzebuję czegoś, co zmienia mój stan świadomości?
- Czego próbuję w ten sposób uniknąć?
Hm, no a czy taka wódka 40% czysta nie służy również do odurzenia/do wejścia w stan nietrzeźwości? Bo dla smaku raczej się jej nie spożywa, co innego piwo/wino, a sama w sobie nie jest zabroniona.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Tu nie chodzi o stężenie alkoholu, tylko o intencję picia. Piwem czy winem tez można się upić, gdy ktoś po to pije. Spirytus 100% często mamy w domu bo służy odkażaniu czy konserwacji np jakichś ekstraktów zdrowotnych.
Wobec alkoholu i jego używania tak samo Kościół patrzy szerzej:
-Czy to pomaga mi wzrastać w cnocie?
-Czy to wzmacnia moją wolność?
-Czy to pogłębia relację z Bogiem?
-Czy to osłabia moją czujność duchową?

W czasie pandemii mieliśmy przy sobie spirytus 80 % w różnych formach do odkażania.
Podkreślam nie chodzi o procenty tylko po co używamy.
Spożywanie aby się odurzyć jest grzechem.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 12 lut 2026, 9:42 Spożywanie aby się odurzyć jest grzechem.
Nie, żebym bronił jakiegoś stanowiska, ale zainteresowało mnie to stwierdzenie: czy na pewno jest prawdziwe?
Może zacznijmy od tego - co rozumiemy przez "odurzenie". No bo jeśli utratę przytomności albo kompletne zamroczenie z, za przeproszeniem, niekontrolowanym rzyganiem wokół (jeszcze raz przepraszam za dosadność), to niewątpliwie prawda.
Ale jeśli pijemy np. na przyjęciu ku rozweseleniu, to chyba nie...
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

A rozweselenie to już odurzenie?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Właśnie dlatego pytam - co rozumiemy pod tym pojęciem.
Bo odurzeniem niekiedy nazywa się stan lekkiego "rauszu", w którym nic złego się nie dzieje.
Lukasz
Posty: 12
Rejestracja: 24 cze 2025, 7:59
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

A do takiego "lekkiego rauszu" można się doprowadzić i marihuaną (kwestia dawki) i pewnie innymi środkami też, więc wracamy do pytania z pierwszego wpisu w tym temacie: dlaczego alkohol czasem OK, a marihuana zawsze zła? KKK wygląda w tym temacie na tak samo arbitralny jak polskie prawo.
Awatar użytkownika
NeoArt
Posty: 38
Rejestracja: 01 lut 2026, 0:01
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 8
Podziękowano: 15
Płeć:

Post

Chłopie, NIE PCHAJ SIĘ W TO!!!
(nie słyszałem nigdy, żeby ktoś kogoś pobił po ziole)
Standardowy argument tych co palą. A ja Ci powiem, że znam dziesiątki osób które po upiciu się są potulne jak baranki. Powiem więcej, w całym moim życiu nie byłem świadkiem sytuacji, że KTOKOLWIEK pobił kogoś po alkoholu. Zrozum mnie dobrze - nie twierdzę że takie sytuacje nie mają miejsca, po prostu NIGDY nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Więc, idąc Twoim tokiem myślenia, również mogę stwierdzić że po alko nie jest się agresywnym.
Natomiast słyszałem też mnóstwo razy, że ktoś coś zrobił po użyciu środków psychoaktywnych. Nie mówili jakich środków, może THC..? I Ty też tego nie wiesz.

Teraz skończmy z gdybaniem. Wiem, niestety ze swojego doświadczenia (uprzedzę błędne wnioskowanie - to NIE ja paliłem), jak koszmarne mogą być skutki palenia marihuany. Jak ona uzależnia. I przede wszystkim jak naprawdę potrafi zaburzać funkcjonowanie psychiczne. I co człowiek jest w stanie po tym zrobić. I jak długo trwa po tym cholerstwie leczenie.
Zanim, przyjacielu, napiszesz mi cokolwiek w odpowiedzi na powyższe, udaj się proszę na jakikolwiek oddział psychiatryczny jakiegokolwiek szpitala. Albo porozmawiaj z jakimś psychiatrą. Zobacz sam jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie jak jest przedstawiane. To co Ty po tym czujesz nie oddaje tego jak ona działa na Ciebie, bo ona właśnie zaburza samoświadomość. I nie powtarzaj proszę bredni z neta, że ona to taka "peace" i że nikt po tym nikogo nie pobił. A odsyłam Cię do psychiatrów dlatego, że to są NAPRAWDĘ specjaliści i przekażą Ci po prostu twarde dane, a nie pierdoły z neta. Mnie tez w końcu nie musisz wierzyć.

A teraz przejdźmy do kwestii duchowych ;)
no ale skoro to grzech, to nie wypada
Co nie wypada, jak nie wypada..? Ty nie chcesz grzeszyć bo nie wypada?? To kogo się boisz, księdza? Boga? A co ma ksiądz do Ciebie? Przecież to właściwie człowiek jak każdy inny, co on ma do Twojego grzeszenia?
Bóg? Uwierz mi, choć nie wiem jak ciężko byś zgrzeszył, NIE JESTEŚ W STANIE dotknąć Boga. Bóg jest ponad wszystko. I to baaaaaaardzo ponad :D
Więc jak to jest z tym grzechem? Ano tak, że grzech dotyczy Ciebie! (no, nie tylko, twoich bliskich też, ale to tak na marginesie). Obrazując to, wyobraź sobie że walisz się po palcach młotkiem. Kogo boli - tych co stoją z boku, czy Ciebie..?
To tak ogólnie jeżeli chodzi o grzech.
Tu nie chodzi o stężenie alkoholu, tylko o intencję picia.
Rozszerzyłbym to jeszcze - Tu nie chodzi o stężenie, tylko o intencję odurzania. Tu nie chodzi o rodzaj substancji. Bo czy to będzie alkohol, THC czy wydzielina z amazońskiej żaby, liczy się po co to się robi. Ale przyznam, granica jest bardzo rozmyta i cienka. Wydaje mi się, że chodzi o to, żeby to odurzanie nie stało się celem samym w sobie. Bo wówczas to zupełnie odwraca naszą uwagę od Pana Boga. I to jest istota grzechu właśnie.
dlaczego alkohol czasem OK, a marihuana zawsze zła
Tu odsyłam Cię do mojej pierwszej części odpowiedzi. Zauważ jedną rzecz - alkoholicy to właściwie ludzie nieco starsi. Trzeba dość długo się "starać" żeby choroba powstała.
I zobacz w jakim wieku są ludzie którzy mają problemy po marihuanie. Pomyśl sam i wyciągnij wnioski.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Żeby było jasne - NIE pisałem o marihuanie (nigdy nie próbowałem, więc nie czuję się kompetentny).

Moje pytanie wynikło z tego, że mam wrażenie, że w środowiskach wierzących demonizujemy np. alkohol.
Oczywiście, ma to swoje podstawy w tym, że nadużywanie alkoholu jest niestety nagminne (choć Polska wbrew pozorom wcale nie jest tu liderem), że zniszczył on wielu wartościowych ludzi wraz z ich rodzinami.
Wiemy też, że co 8 palący umiera na raka płuc.

Stąd nasz dystans do tych spraw - i słusznie, jeśli idzie o nadużywanie, jest on obecny także w Piśmie Świętym:
"U kogo Ach, u kogo Biada, u kogo swary, u kogo żale, u kogo rany bez powodu, u kogo oczy są mętne?
U przesiadujących przy winie, u chodzących próbować mieszanego wina.
Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo płynie [do gardła],
bo w końcu ukąsi niby wąż, jak żmija jad swój wypuści"
(Prz 23,29-32)

"Biada tym, którzy rychło wstając rano, szukają sycery, zostają do późna w noc, [bo] wino ich rozgrzewa.
Nic, tylko harfy i cytry, bębny i flety, i wino na ich ucztach. O dzieło Pana nie dbają ani nie baczą na czyny rąk Jego."
(Iz 5,11-12)

"Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i śmiałkami w mieszaniu sycery."(Iz 5,22)

"Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana.
I nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem,"
(Ef 5,17-18)

"ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego."(1Kor 6,10)

"Wystarczy bowiem, że w minionym czasie spełnialiście wolę pogan i postępowaliście w rozwiązłościach, żądzach, nadużywaniu wina, obżarstwie, pijaństwie i w niegodziwym bałwochwalstwie.
Temu też się dziwią, że wy nie płyniecie razem z nimi w tym samym nurcie rozpusty, i źle o was mówią."
(1Ptr 4,3-4)


Jednak nie oznacza to, że wino jest czymś złym. A także - z odpowiednim umiarem i w odpowiednich warunkach, w gronie spotkania:

"Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb
i wino, co rozwesela serce ludzkie, oliwę, co rozpogadza twarze, i chleb, co krzepi ludzkie serce.
Drzewa Pana mają wody do syta, cedry Libanu, które zasadził."
(Ps 104,14-16)

Nawet gdy mowa o przyjęciu urządzanym przez Mądrość, czytamy:
"Mądrość zbudowała sobie dom, wyciosała siedem kolumn,
nabiła swych zwierząt, namieszała wina i zastawiła stół.
Służące odesłała i woła na wyżynnych miejscach miasta:
Prostaczek niech tutaj przyjdzie! Do tego, komu brak rozumu, mówiła:
Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam."
(Prz 9,1-5)
Ostatnio zmieniony 13 lut 2026, 9:12 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 2 razy.
Lampion
Posty: 21
Rejestracja: 05 mar 2023, 15:23
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 5
Podziękowano: 1
Płeć:

Post

NeoArt pisze: 12 lut 2026, 23:13 Chłopie, NIE PCHAJ SIĘ W TO!!!
(nie słyszałem nigdy, żeby ktoś kogoś pobił po ziole)
Standardowy argument tych co palą. A ja Ci powiem, że znam dziesiątki osób które po upiciu się są potulne jak baranki. Powiem więcej, w całym moim życiu nie byłem świadkiem sytuacji, że KTOKOLWIEK pobił kogoś po alkoholu. Zrozum mnie dobrze - nie twierdzę że takie sytuacje nie mają miejsca, po prostu NIGDY nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Więc, idąc Twoim tokiem myślenia, również mogę stwierdzić że po alko nie jest się agresywnym.
Natomiast słyszałem też mnóstwo razy, że ktoś coś zrobił po użyciu środków psychoaktywnych. Nie mówili jakich środków, może THC..? I Ty też tego nie wiesz.

Teraz skończmy z gdybaniem. Wiem, niestety ze swojego doświadczenia (uprzedzę błędne wnioskowanie - to NIE ja paliłem), jak koszmarne mogą być skutki palenia marihuany. Jak ona uzależnia. I przede wszystkim jak naprawdę potrafi zaburzać funkcjonowanie psychiczne. I co człowiek jest w stanie po tym zrobić. I jak długo trwa po tym cholerstwie leczenie.
Zanim, przyjacielu, napiszesz mi cokolwiek w odpowiedzi na powyższe, udaj się proszę na jakikolwiek oddział psychiatryczny jakiegokolwiek szpitala. Albo porozmawiaj z jakimś psychiatrą. Zobacz sam jak to NAPRAWDĘ wygląda, a nie jak jest przedstawiane. To co Ty po tym czujesz nie oddaje tego jak ona działa na Ciebie, bo ona właśnie zaburza samoświadomość. I nie powtarzaj proszę bredni z neta, że ona to taka "peace" i że nikt po tym nikogo nie pobił. A odsyłam Cię do psychiatrów dlatego, że to są NAPRAWDĘ specjaliści i przekażą Ci po prostu twarde dane, a nie pierdoły z neta. Mnie tez w końcu nie musisz wierzyć.

A teraz przejdźmy do kwestii duchowych ;)
no ale skoro to grzech, to nie wypada
Co nie wypada, jak nie wypada..? Ty nie chcesz grzeszyć bo nie wypada?? To kogo się boisz, księdza? Boga? A co ma ksiądz do Ciebie? Przecież to właściwie człowiek jak każdy inny, co on ma do Twojego grzeszenia?
Bóg? Uwierz mi, choć nie wiem jak ciężko byś zgrzeszył, NIE JESTEŚ W STANIE dotknąć Boga. Bóg jest ponad wszystko. I to baaaaaaardzo ponad :D
Więc jak to jest z tym grzechem? Ano tak, że grzech dotyczy Ciebie! (no, nie tylko, twoich bliskich też, ale to tak na marginesie). Obrazując to, wyobraź sobie że walisz się po palcach młotkiem. Kogo boli - tych co stoją z boku, czy Ciebie..?
To tak ogólnie jeżeli chodzi o grzech.
Tu nie chodzi o stężenie alkoholu, tylko o intencję picia.
Rozszerzyłbym to jeszcze - Tu nie chodzi o stężenie, tylko o intencję odurzania. Tu nie chodzi o rodzaj substancji. Bo czy to będzie alkohol, THC czy wydzielina z amazońskiej żaby, liczy się po co to się robi. Ale przyznam, granica jest bardzo rozmyta i cienka. Wydaje mi się, że chodzi o to, żeby to odurzanie nie stało się celem samym w sobie. Bo wówczas to zupełnie odwraca naszą uwagę od Pana Boga. I to jest istota grzechu właśnie.
dlaczego alkohol czasem OK, a marihuana zawsze zła
Tu odsyłam Cię do mojej pierwszej części odpowiedzi. Zauważ jedną rzecz - alkoholicy to właściwie ludzie nieco starsi. Trzeba dość długo się "starać" żeby choroba powstała.
I zobacz w jakim wieku są ludzie którzy mają problemy po marihuanie. Pomyśl sam i wyciągnij wnioski.
Mówisz o rażących skutkach THC, które są prawdziwe i słusznie. Ale przecież dokładnie tak samo możemy powiedzieć o alkoholu. A nawet gorzej. Alkoholicy często wyglądają jak wrak człowieka(od zewnątrz, jak i prawdopodobnie od wewnątrz). Obie substancje służą do lekkiego ,,odurzenia"(tak jak wcześniej wspominałem, kto pije wódkę czystą 40% dla smaku? Raczej stosuje się ją do rozweselenia). Ale to jak z tego korzystamy, czy mamy umiar chyba jest tu najważniejsze, prawda? Tak więc jaka jest różnica między THC, a alkoholem, powiedzmy w umiarkowanych ilościach? Mimo, że obie substancje nie są zdrowe, to wciąż marihuana wypada lepiej od alkoholu.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Rozumiem, że jesteś tak przekonany do swojej racji, że niezależnie co napiszemy ty wiesz swoje... więc po co pytasz?
Ja widziałam skutki takiego podejścia i rozmawiałam z rodzicami, których syn palił marihuanę dla rozrywki... nie tylko ogromnie cierpieli, byli rozbici, wydawali ogromne sumy na leczenie, ale znaleźli syna na torach czekającego na pociąg, aby zakończyć życie... tak mu było "dobrze" z tym paleniem,
Więc mam prośbę, zanim zaczniesz odwiedź ośrodek leczenia z uzależnienia narkotyków, jest ich pełno, zobacz nałogowców, którzy dali się nabrać na to jak rozluźniające działanie ma THC i jak jest przyjemnie i pogadaj z nimi jaki ponoszą koszt życiowy i zdrowotny. I zastanów się czy na pewno chcesz ryzykować.

Bo może problem który chcesz w ten sposób rozwiązać da się rozwiązać rozmową z psychologiem i nie będziesz musiał sięgać po używki.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Cóż, a jednak jeśli ktoś wszedł w świat narkotyków, to statystycznie najczęściej pierwszym krokiem była marihuana. Oczywiście, związek nie jest tak prosty, jakby się wydawało - w końcu większość użytkowników marihuany nigdy nie sięga po "twarde" narkotyki (sięga 44,7% - dużo, czy mało? Zależy jak spojrzeć) https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25168081/

Niebezpieczeństwo marihuany tkwi w duzej mierze właśnie w pozornej "niewinności", która usypia czujność.

Mam do Ciebie, @NeoArt pytanie: jakie są KORZYŚCI z palenia marihuany, które równoważą te zagrożenia (zarówno uzależniające, jak i normalne zdrowotne?)
Awatar użytkownika
NeoArt
Posty: 38
Rejestracja: 01 lut 2026, 0:01
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 8
Podziękowano: 15
Płeć:

Post

Marku, nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, mam jedynie swoje doświadczenia, ale postaram się odpowiedzieć.

Skoro pytanie o korzyści, to trzeba wspomnieć o marihuanie medycznej.
Może ona być rzeczywiście przepisywana przez lekarzy, ale używa się jej po pierwsze gdy inne "standardowe" leki nie działają, po drugie - dawkowana jest ściśle według wskazań lekarza. Głównie chodzi o bilans strat i korzyści (podobnie jak w przypadku silnych leków opioidowych przeciwbólowych czy uspokajających). Mówimy tutaj o bólach onkologicznych, przewlekłych, padaczce lekoodpornej czy innych tego kalibru schorzeniach.

Ale jeszcze raz zaznaczam że chodzi tutaj o marihuanę medyczną, która jest czysta mikrobiologicznie, posiada konkretnie ustalony skład (THC/CBD), no i przede wszystkim nie ma "polepszaczy" dodawanych żeby zwiększyć wagę lub sztucznych kannabinoidów, co może być właśnie skrajnie niebezpieczne. No i jest dawkowana przez specjalistę który dba o to, żeby wyciągnąć jak najwięcej prozdrowotnych korzyści, jednocześnie nie powodując efektu "haju" ani uzależnienia. Dodać również należy, że medyczna marihuana w postaci suszu nie jest przeznaczona do palenia, tylko do waporyzacji. Są również olejki stosowane podjęzykowo.

Natomiast jeżeli chodzi o palenie marihuany "z ulicy" - tutaj nie ma ŻADNYCH korzyści.
Przede wszystkim jest ona palona wyłącznie w celu odurzenia, czyli wywołania efektu psychotycznego, co bardzo często prowadzi do uzależnienia i jest prostą drogą do sięgnięcia po twardsze substancje. Zresztą palacze wcale nie muszą sięgać po inne narkotyki żeby po "maryśce" doświadczać epizodów psychozy, czy wręcz wywołać schizofrenię. Możliwe, że te negatywne skutki są wywoływane przez właśnie wspomniane wcześniej dodatki. Po prostu NIGDY się nie wie, co się pali.

Reasumując, palenie marihuany "ulicowej" ZAWSZE wiąże się z ryzykiem, a więc NIGDY nie jest bezpieczne. Więc nie można tu mówić o JAKICHKOLWIEK korzyściach.
Natomiast podnoszony przez zwolenników palenia (w tym oczywiście Lampiona) temat prozdrowotnych właściwości zioła, dotyczy tylko i wyłącznie zastosowań medycznych, gdzie jest precyzyjnie znany skład i dawkowanie ustalone indywidualnie przez specjalistę.
Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 2439
Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 650
Podziękowano: 1777
Płeć:

Post

Z medyczną marihuaną bierze się CBD, który zmniejsza działanie psychoaktywne THC do poziomu, że nie ma haju.

Marihuana, konopie to też jej odmiany. Rekreacyjna ma dawać dobry haj, CBD w niej jest niepożądane.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

No tak, ja w ogóle nie myślałem (a więc i nie pisałem) o marihuanie medycznej, bo to się rozumie samo z siebie, że niektóre leki mają działania uboczne (w końcu morfinę też się stosuje...).

Inna rzecz, że było trochę dziwne (a nawet dla mnie trochę zabawne), jak pewne środowiska (bynajmniej nie medyczne) strasznie się w pewnym momencie zaangażowały w dopuszczenie marihuany medycznej - jakoś nie widziałem podobnych kampanii i równej gorliwości odnośnie dopuszczenia innych specyfików medycznych ;)