Szczęść Boże,
chciałbym zadać następujące pytanie bo szukam już jakiejś furtki pomocy. Zacznę od tego, że od lat jestem skrupulantem i nawet to doprowadziło do swego rodzaju nerwicy (a może to nerwica wpłynęła na skrupulanctwo), oczywiście nie jest to diagnoza medyczna ale tyle lat już z tym żyję i czytam, że w zasadzie ciągle natrafiam na to samo. Spowiednikom w konfesjonale też mówię, że jestem skrupulantem wyprzedzając ich diagnozę bo ostatnio mi ksiądz nawet powiedział, że "właśnie miałem to powiedzieć". Jakoś sobie z tym radzę, choć nie jest łatwo.
Mój problem jednak pojawił się w poniedziałek i tu już sobie nie potrafię wcale poradzić bo nie wiem, czy nie jest w drugą stronę: czy nie zbagatelizuję tego grzechu (?). Przez Triduum Paschalne i Święta mimo różnych potknięć jakoś udawało mi się, wierząc że Eucharystia i spowiedź powszechna łagodzą lekkie grzechy, przystępować do Komunii. Nawet się ucieszyłem, że może w Oktawie uda się być na tygodniu na mszy i przyjmować Komunię, i pojawiła się sytuacja w Poniedziałek Wielkanocny.
Przyjąłem Komunię, była oczywiście po niej modlitwa dziękczynna, oczywiście ogłoszenia, błogosławieństwo, chwila upłynęła na dojście do auta, jakaś podróż około 3-4 minut. Podczas drogi rozmawiałem z siostrą i zauważyłem, że coś poleciało z ust, jakby okruszek nawilżony śliną (a może ślina), bałem się że to Komunia ale rozmawiałem dalej. I znowu coś poleciało (mogła być ślina, a może nie) i rozmawiałem dalej. Zacząłem się zastanawiać, czy to nie Komunia (po jej przyjęciu przykleiła się do podniebienia, nigdy Komunii nie gryzę tylko pozwalam jej się rozpuścić). Czy to nie grzech? Czy to profanacja? Gdybym przestał rozmawiać po tym pierwszym razie to pewnie nie byłoby mowy o czymkolwiek bo żeby grzech był to musi być świadomość (tym bardziej ciężki), sytuacja za chwilę się powtórzyła i to mimo myśli pewnej, którą zbagatelizowałem. Martwię się, bo kocham Jezusa, bo przecież i skrupuły biorą się, że źle pojętej to źle pojętej ale jednak, miłości do Niego (by dobrze wyznać grzechy choć wiadomo, że to chorobowe kochanie). Ale co, jeśli to była chwila słabości, pokusa, lekkomyślność i jednak Go nie uszanowałem w tej jednej chwili mimo ogólnej postawy miłości?
Z jednej strony mam ochotę "odpuścić" bo nie było chęci profanacji, tak jak zaznaczyłem: te 10-15 minut to napewno minęło od czasu Komunii do incydentu, nie mam pewności że to mogłaby być Komunia. pojawia się myśl, że "a co jeśli to był fragment Hostii?", a co z tą myślą, że to mogła być Komunia a ja gadałem dalej i tak porzuciłem tę myśl? A może trza było sprawdzić w aucie czym był ten okruszek (ewentualnie ślina?). Nie wiem totalnie, co czynić. Proszę o pomoc, może o sugestię, albo chociaż o modlitwę ze wsparciem. Przedwczoraj awaryjnie nie poszedłem na mszę, wczoraj też. Nie jestem pewny a nie chcę uprawiać świętokradztwa.
Na forum jest sekcja o skrupułach i skrupulantyzmie, zacząłem ją czytać, jest tam dużo wątków i trochę sobie dawkuję.
Ośmielam się napisać ponieważ wszelkie sytuacje czy coś było grzechem czy nie udaje mi się rozwiązać, nie muszę pisać w sieci pytań (wiem, że wielu skrupulantów tak pisze, choć nie ukrywam że na podstawie udzielanych im odpowiedzi sam się mogłem kształtować w tej materii, jak z tych skrupułów wychodzić). Tutaj jednak czuję się bezsilny i bezradny. Gdyby nie był to tak trudny problem dla mnie, nie pisałbym. Czasem czuję się winny lub jakoś oskarżony o to, że jestem skrupulantem, a to choroba, a ja naprawdę nad tym pracuję od lat i widzę postępy. I normalnie nie zadręczam ludzi podobnymi pytaniami, ale teraz "wymiękam". Czasem pojawia się jednak taki incydent, jak ten, że nie potrafię. Dziękuję za każde ewentualne słowo i za empatię.
Z Panem Bogiem, dziękuję.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Obecność Jezusa po przyjęciu Komunii a skrupuły
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Odpuść analizowanie tego, to jedyne zdrowe wyjście. Gdy przychodzi taka myśl to nie skupiaj się na niej ale świadomie skup się nad czymś innym.
Skupiając się na analizowaniu dajesz mózgowi sygnał ze to ważny temat. i dlatego wraca.
A mózg powinien dostać informację, że ciebie to analizowanie nie interesuje.
Czyli że interesuje cię cos całkiem innego.
Ciesze się, ze "jakoś " sobie radzisz. Ale jednak to jest nerwica, czyli wymaga leczenia w terapii, bo dzięki pracy nad lękami, które wywołują natręctwa można się od choroby uwolnić. Czyż nie byłoby wspaniale uwolnić się od analizowania wszystkiego?
Nie można zgrzeszyć przypadkiem. Grzech to świadomy wybór zła.
Skupiając się na analizowaniu dajesz mózgowi sygnał ze to ważny temat. i dlatego wraca.
A mózg powinien dostać informację, że ciebie to analizowanie nie interesuje.
Czyli że interesuje cię cos całkiem innego.
Ciesze się, ze "jakoś " sobie radzisz. Ale jednak to jest nerwica, czyli wymaga leczenia w terapii, bo dzięki pracy nad lękami, które wywołują natręctwa można się od choroby uwolnić. Czyż nie byłoby wspaniale uwolnić się od analizowania wszystkiego?
Nie można zgrzeszyć przypadkiem. Grzech to świadomy wybór zła.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Lupus
- Posty: 3
- Rejestracja: 08 kwie 2026, 23:09
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3
- Płeć:
Dziękuję za odpowiedź, to prawda: impuls myślowy sprawia, że mózg zaczyna intensywniej myśleć, do tego dochodzą emocje jak u mnie: 4 dni myślenia o tym. Tylko że całość podbiło to, że tu powaga winy wydaje się dosyć duża: "sprofanowanie", jakaś nieostrożność wobec Komunii. Przy mniejszej "wadze" potrafię sobie już radzić, ale tu powaga mnie przerosła.
Dziękuję za tę odpowiedź. Nieświadomie nie można zgrzeszyć, i to że coś mogło polecieć nie napawało mnie takim lękiem jak to, że mimo takiego podejrzenia że to mogła być Komunia, mówiłem dalej i sytuacja się powtórzyła (choć równie dobrze to mogła być ślina podczas mówienia). Nawet gdybym udał się do spowiedzi to nawet nie wiedziałbym jak ten "grzech" nazwać
Wierzę (choć skrupuły są innego zdania
że po tych 10-15 minutach to Komunii w jamie ustnej już nie ma.
Bardzo dziękuję za odpowiedź, planuję przeanalizować wątek o skrupułach i dalej przystępować do Komunii ze spokojnym sumieniem o ten incydent. Obiecuję modlitwę jako podziękowanie
I ufam miłosierdziu Pana 
Dziękuję za tę odpowiedź. Nieświadomie nie można zgrzeszyć, i to że coś mogło polecieć nie napawało mnie takim lękiem jak to, że mimo takiego podejrzenia że to mogła być Komunia, mówiłem dalej i sytuacja się powtórzyła (choć równie dobrze to mogła być ślina podczas mówienia). Nawet gdybym udał się do spowiedzi to nawet nie wiedziałbym jak ten "grzech" nazwać
Bardzo dziękuję za odpowiedź, planuję przeanalizować wątek o skrupułach i dalej przystępować do Komunii ze spokojnym sumieniem o ten incydent. Obiecuję modlitwę jako podziękowanie
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
To że nie można znaleźć nazwy na grzech też jest podpowiedzią że to nic ważnego... grzechy ciężkie są jasno nazwane: cudzołóstwo, kradzież, morderstwo...
Profanacją nazwałabym celowe wyjęcie komunii z ust aby ją np podeptać. (były takie przypadki stąd taki przykład).
Zgadzam się ze Hostia rozpuszcza się w ustach bardzo szybko i pewnie w całości ją połykasz, skoro nie gryziesz, więc nie ma okruszków w ustach.
Profanacją nazwałabym celowe wyjęcie komunii z ust aby ją np podeptać. (były takie przypadki stąd taki przykład).
Zgadzam się ze Hostia rozpuszcza się w ustach bardzo szybko i pewnie w całości ją połykasz, skoro nie gryziesz, więc nie ma okruszków w ustach.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Po pierwsze: raczej wątpliwe jest, by to były fragmenty Hostii
Po drugie, może przyda się tu do rozważań deklaracja "O partykułach eucharystycznych" wydana przez Świętą Kongregację Nauki Wiary 2 maja 1972 roku. Co prawda skupia się ona na nieco innych rzeczach, ale może sie przydadzą niektóre fragmenty przez analogię.
Przy czym autorzy nie idą w żaden margines - zaznaczają:
„Nie można się zgodzić na "teorie, według których nie należy się przejmować postaciami eucharystycznymi, jakie mogłyby pozostać na korporale, patenie, cyborium lub na palcach celebransa w formie partykuł"
Dla nas ważne chyba jest stwierdzenie:
„Te partykuły, które oderwały się od Hostii po konsekracji, szczególnie w czasie łamania chleba, należy uznać za konsekrowane, o ile postacie te można uznać za będące kawałkami chleba.".
Powołano się tu na św.Tomasza z Akwinu:
"(…) gdyby zmiana akcydensów była połączona z rozkładem substancji chleba i wina, Ciało i Krew Chrystusa w tym sakramencie się nie ostoi. Dotyczy to zarówno zmiany jakościowej (...), jak i zmiany ilościowej, przy takim rozproszkowaniu chleba, bądź też rozlaniu wina, że już nie istnieją ich postacie." (S. Theol., 3a P., Q. 77, art. 4).
Wynika z tego, iż "Obecność ta trwa tak długo, jak długo partykuły zachowują, z punktu widzenia zarówno cech, jak i wymiarów, wygląd chleba."
Dalej czytamy:
"Ważne jest, aby znak chleba był prawdziwy, nie tylko pod względem fizycznym lub chemicznym, w autentyczności wewnętrznej, ale także widzialnej, dostrzegalnej" (...). Partykuły, które oderwały się od konsekrowanej Hostii, muszą nadal wyglądać jak chleb, w przeciwnym razie nie będą już znakiem i nie mogą dłużej stanowić fundamentu obecności Ciała Chrystusa. Dotyczy to nie tylko partykuł niewidocznych gołym okiem, ale także partykuł tak małych, że nie wyglądają już jak chleb."
Autorzy dokumentu zaznaczają jednak:
"Nie jest możliwe dokładne określenie, od jakiej wielkości możemy i powinniśmy uważać je za postacie sakramentalne. Dlatego w praktyce należy sumiennie przestrzegać rubryk Mszału, ustanowionych dla zachowania w pełni czci należnej Sakramentowi Ciała i Krwi Chrystusa."
oraz ponownie Autorzy zaznaczają „(…)bez możliwości, rzecz jasna, ustalenia, od jakiej wielkości mogą i powinny być traktowane jeszcze jako partykuły konsekrowane".
Tekst Deklaracji jest dostępny tu https://liturgista.pl/?page=liturgy_nor ... -C-KNW-DPE
Po drugie, może przyda się tu do rozważań deklaracja "O partykułach eucharystycznych" wydana przez Świętą Kongregację Nauki Wiary 2 maja 1972 roku. Co prawda skupia się ona na nieco innych rzeczach, ale może sie przydadzą niektóre fragmenty przez analogię.
Przy czym autorzy nie idą w żaden margines - zaznaczają:
„Nie można się zgodzić na "teorie, według których nie należy się przejmować postaciami eucharystycznymi, jakie mogłyby pozostać na korporale, patenie, cyborium lub na palcach celebransa w formie partykuł"
Dla nas ważne chyba jest stwierdzenie:
„Te partykuły, które oderwały się od Hostii po konsekracji, szczególnie w czasie łamania chleba, należy uznać za konsekrowane, o ile postacie te można uznać za będące kawałkami chleba.".
Powołano się tu na św.Tomasza z Akwinu:
"(…) gdyby zmiana akcydensów była połączona z rozkładem substancji chleba i wina, Ciało i Krew Chrystusa w tym sakramencie się nie ostoi. Dotyczy to zarówno zmiany jakościowej (...), jak i zmiany ilościowej, przy takim rozproszkowaniu chleba, bądź też rozlaniu wina, że już nie istnieją ich postacie." (S. Theol., 3a P., Q. 77, art. 4).
Wynika z tego, iż "Obecność ta trwa tak długo, jak długo partykuły zachowują, z punktu widzenia zarówno cech, jak i wymiarów, wygląd chleba."
Dalej czytamy:
"Ważne jest, aby znak chleba był prawdziwy, nie tylko pod względem fizycznym lub chemicznym, w autentyczności wewnętrznej, ale także widzialnej, dostrzegalnej" (...). Partykuły, które oderwały się od konsekrowanej Hostii, muszą nadal wyglądać jak chleb, w przeciwnym razie nie będą już znakiem i nie mogą dłużej stanowić fundamentu obecności Ciała Chrystusa. Dotyczy to nie tylko partykuł niewidocznych gołym okiem, ale także partykuł tak małych, że nie wyglądają już jak chleb."
Autorzy dokumentu zaznaczają jednak:
"Nie jest możliwe dokładne określenie, od jakiej wielkości możemy i powinniśmy uważać je za postacie sakramentalne. Dlatego w praktyce należy sumiennie przestrzegać rubryk Mszału, ustanowionych dla zachowania w pełni czci należnej Sakramentowi Ciała i Krwi Chrystusa."
oraz ponownie Autorzy zaznaczają „(…)bez możliwości, rzecz jasna, ustalenia, od jakiej wielkości mogą i powinny być traktowane jeszcze jako partykuły konsekrowane".
Tekst Deklaracji jest dostępny tu https://liturgista.pl/?page=liturgy_nor ... -C-KNW-DPE
-
Lupus
- Posty: 3
- Rejestracja: 08 kwie 2026, 23:09
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3
- Płeć:
@Magnolia @Marek Piotrowski Bardzo dziekuję za pomoc, za po prostu pocieszenie duchowe i duchowe wsparcie. Mam wrażenie, że to doświadczenie było mi potrzebne bym lepiej zrozumiał tajemnicę Eucharystii i tę ludzką niegodność wobec Ciała i Krwi, a jednocześnie Boże Miłosierdzie które mówi, że choć nie jesteśmy godni to jednak zaproszeni na Ucztę. Widzę jak Pan w tym okresie uzdrawia te moje skrupuły bo na wiele rzeczy potrafię znaleźć racjonalne rozwiązanie i widzę, że to jakiś zestaw prywatnych "zasad" w głowie a nie reguł religijnych, które mój mózg przetwarza jako grzechy (nie wiem, czy potrafiłem to precyzyjnie wyrazić - ten skrót myślowy
) A ta jedna sytuacja nie dawała mi spokoju. Bardzo dziękuję jeszcze raz, niech Pan Bóg błogosławi 
