W diecezji wrocławskiej właśnie zakończył się Synod Archidiecezji Wrocławskiej. Komunia - formacja - misja.
Właśnie arcybiskup podpisał dokument końcowy. Jak myślicie. Może to mieć wpływ na rozwój Kościoła w diecezji?
I czy w ogóle takie synody mają sens? https://synodwroclaw.pl/dokument-koncowy/
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Synodalnność w diecezjach
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Z tego co wiem, mieszkasz na terenie diecezji, więc może mógłbyś sie podzielić swoimi spostrzeżeniami, obserwacjami, wiedzą na temat synodu.
Dużo papieru zużyto na te synodalne dokumenty.
Jestem ciekaw jak wygląda to z Twojej perspektywy.
Napisz w paru słowach, punktach co nowego miałby wnieść ten synod, czy jest cos co rzuca wszystkich na kolana, jakaś rewolucja w diecezji, cos przełomowego, czy w perspektywie są jakieś reformy, wizje itp.?
Pamiętam jak dużo mówiło się o synodalności w Polsce, miały być jakieś grupy, dyskusje, w paru parafiach zapytałem o to jak byłem na urlopie w Polsce i nikt nic o tym nie wiedział
Myślę, ze mają, pod warunkiem, ze ten kto zwołuje synod ma charyzmę, jakąś wizję, ideę, konkretne propozycje, nie boi się zmian, nie boi się krytyki.
Rzuciłem okiem na te dokumenty, dużo tam kościelnej nowomowy, za dużo ogólników, za dużo tematów.
Moim zdaniem jak się mówi o wszystkim to mówi się o niczym.
No i jak zwykle w polskiej rzeczywistości za dużo klerykalizacji a za mało udziału w życiu Kościoła i jego strukturach "normalnych" ludzi.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Jockey
- Posty: 329
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
Podzielę się. Brałem udział w zespole synodalnym. Dość ciekawe przeżycie. Ale myśmy badali i rozważali sprawę parafii.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Wybaczcie, jeśli będę za ostry i napiszę kontrowersyjnie. Mogę się mylić, to są moje refleksje - z uczestnictwa w synodzie, ale i z przemyśleń na temat jego kształtu.
Teraz trochę o tekście końcowym (bo to jest ważne... choć chyba się mało przytacza). Tekstu synodu https://www.synod.va/content/dam/synod/ ... Report.pdf
Poniżej moje SUBIEKTYWNE refleksje na temat dokumentu:
Rzeczy, którym trudno nie przyklasnąć
(Pomijam oczywistości, jak nawoływanie do równouprawnienia kobiet na świecie)
Pozytywne, ale chyba niepełne
Kontrowersyjne, ale mnie cieszy
Rzeczy budzące zaniepokojenie
... to przede wszystkim zapisy sugerujące postulaty włączenia ogólnego szaleństwa pseudoekologicznego i klimatycznego w misję Kościoła.
Oczywiście to nieprawda: Kościół ma wiele zadań, wśród których nie wolno pomijać duszpasterstwa, w tym sprawowania Wieczerzy Pańskiej.
To bardzo niebezpieczne stwierdzenie, sugestia jest subtelna, jej szkodliwość jest subtelna i trudna do wytłumaczenia przeciętnemu wiernemu.
Rzeczy, w których Kościół powinien wyrazić stanowisko, pozostawione bez niego
Ogólne wrażenie
- Synod był reklamowany jako "danie głosu świeckim" a w praktyce miał z tym daniem głosu (moim zdaniem) tyle, ile w PRL-owskim sejmie było "głosu klasy robotniczej" (najpierw "mówimy wszyscy" a potem wprowadzeni zostają i tak "ludzie wybrani" - bynajmniej nie przez świeckich.
Ja nie jestem specjalnie mocnym zwolennikiem decyzyjności świeckich w Kościele, ale skoro sie mówi... Jak śpiewał Młynarski o nie pasującym puzzle "Albo dajcie nowe klocki, albo zmieńcie ten obrazek".
. - niepokoi mnie, że dokumenty watykańskie coraz częściej składają się z dwu części (tu wtrącenie: za papieża Leona wyraźnie się poprawiło, pisałem to o dokumentach poprzedniego papieża):
- część ogólnie słusznych twierdzeń, nie wnoszących nic nowego (od nich dokument synodalny też nie jest wolny
- z niewielkich wtrętów, które mają zmieniać naszą perspektywę i - moim zdaniem - są faktycznie niebezpieczne (przykładem jest tu Amoris laetitia, gdzie jest grubo ponad 300 artykułów (przepraszam) grafomanii, ogólnie znanych prawd, które niczego nie wnoszą i jeden czy dwa niebezpieczne artykuły, które pogłębiają chaos moralny w sprawie małżeństwa.
- jestem zaniepokojony tym, iż ta synodalna forma - bynajmniej, wbrew deklaracjom - nie "słuchająca Ludu Bożego" może być wykorzystana do wprowadzania czegokolwiek (pod hasłem "głos Ludu Bożego to głos Ducha Świętego"). A zwłaszcza tym, że wydaje się coraz bardziej lansowana koncepcja, że ów "Lud" (synod) może wprowadzić dowolne zmiany (niekoniecznie zgodne z Depozytem Wiary).
. - niepokoi mnie też abdykacja Pasterzy z prowadzenia Kościoła na rzecz gremiów o niejasnym składzie i sposobie wyłaniania.
. - niepokoi mnie to, że powyższe działania pogłębiają chaos (zarówno doktrynalny, jak i wskazań moralnych) - tak jakbyśmy nie żyli w dobie, w której "wszystkiemu, co jeszcze stoi nie wydmuchuje się z kości szpiku", w której panuje kompletny chaos moralny i pogłębia się relatywizacja wszystkich prawd.
- synodalność to piękne hasło, ale:
- uważam, że to, co zostało zrobione niewiele ma z "synodalnością" wspólnego. Uważając, że to mój obowiązek, uczestniczyłem w spotkaniach na poziomie parafii. Myślę nawet, że co nieco proboszcz na nic skorzystał. I... to tyle.
Może jestem pesymistą, ale myślę, że nic, literalnie NIC z tych naszych obrad nie przedostało się wyżej
. - podobnie jeśli idzie o przedstawicielstwo: tyle było gadania o tym, że oddaje się głos świeckim, a nie wiadomo na jakiej zasadzie (za to wiadomo przez kogo: przez hierarchię) zostali wybrani przedstawiciele na synod diecezjalny, na poziom krajowy i wreszcie do Rzymu.
Ja rozumiem, że to jeszcze nie etap, na którym to Rada Parafialna będzie zatrudniac proboszczy i księzy (z głosem veta dla biskupa - jestem za tym rozwiązaniem!), ale chyba naturalne jest oczekiwanie, że przedstawicieli świeckich powinni wybrać świeccy?
. - reasumując: uważam że "oddano głos świeckim", ci sobie pogadali i na tym realna rola świeckich i ich gadania się skończyła...
- uważam, że to, co zostało zrobione niewiele ma z "synodalnością" wspólnego. Uważając, że to mój obowiązek, uczestniczyłem w spotkaniach na poziomie parafii. Myślę nawet, że co nieco proboszcz na nic skorzystał. I... to tyle.
- mamy POTĘŻNY deficyt REALNEGO głosu świeckich w Kościele: i to trzeba zmienić, a nie wchodzić zaraz na poziom robienia synodu (zwłaszcza, że jak widać nie było żadnego pomysłu, by był realny udział świeckich).
Czy to w ogóle możliwe, przy milionach wiernych? Nie wiem, ale na pewno to co zrobiono, nie miało wiele wspólnego z tym udziałem...
. - uderza brak reprezentowania na synodzie środowisk bardziej tradycyjnych (nie mówiąc już o tradycjonalistach - wiecie, że to nie moja bajka, ale to duża i ważne grupa). Może jestem niesprawiedliwy, ale ja widzę w tym trochę zgromadzenie bardzo specyficznych środowisk z Kościoła. Umożliwił to mechanizm wyboru, o którym pisałem wyżej.
. - Cieszę się, że ktoś sobie przypomniał o synodalności po dwu tysiącleciach, ale zrobienie z tego pojęcia jakiegoś hasła, odmienianego na wszelkie sposoby niczym "socjalizm" za PRL, mającego być panaceum na wszystko, to jakaś groteska.
Nagle wszystko stało się "synodalne" - obawiam się, że podobnie jak hasło "soborowości" po SVII będzie usprawiedliwiało każde możliwe działania.
. - sam sposób prowadzenia obrad (bez polemiki, tylko każdy wypowiada co chce i co mu się wydaje, bez żadnej realnej krytyki - a potem nagle z tego "dokument końcowy") budzi poważne wątpliwości.
Teraz trochę o tekście końcowym (bo to jest ważne... choć chyba się mało przytacza). Tekstu synodu https://www.synod.va/content/dam/synod/ ... Report.pdf
Poniżej moje SUBIEKTYWNE refleksje na temat dokumentu:
Rzeczy, którym trudno nie przyklasnąć
(Pomijam oczywistości, jak nawoływanie do równouprawnienia kobiet na świecie)
Z punktu widzenia teologii pastoralnej ważne jest prowadzenie dalszych badań nad sposobem, w jaki logika katechumenalna może oświetlać inne ścieżki duszpasterskie, takie jak przygotowanie do małżeństwa, towarzyszenie w wyborze zaangażowania zawodowego i społecznego lub sama formacja do posługi święceń, w którą musi być zaangażowana cała wspólnota kościelna.
Drugi krok odnosi się do wskazywanej przez wielu potrzeby uczynienia języka liturgicznego bardziej dostępnym dla wiernych i bardziej osadzonym w różnorodności kultur. Nie kwestionując ciągłości tradycji i potrzeby formacji liturgicznej, wzywa się do zastanowienia się nad tą kwestią i przypisania większej odpowiedzialności konferencjom biskupów, zgodnie z motu proprio Magnum principium.
Kościół musi być uczciwy w badaniu, w jaki sposób respektuje wymagania sprawiedliwości wobec osób pracujących instytucjach z nim związanych, aby dawać świadectwo swojej spójności i integralności.
Wśród zagadnień do zbadania wskazano na możliwe pomieszanie przesłania Ewangelii z kulturą ewangelizatora.
Konieczne jest odnowienie uważności na kwestię języka, jakiego używamy, aby przemawiać do umysłów i serc ludzi w wielu różnych kontekstach, w sposób przystępny i piękny.
O aktywnych świeckich:Sakramenty inicjacji chrześcijańskiej powierzają wszystkim uczniom Jezusa odpowiedzialność za misję Kościoła. Świeccy i świeckie, konsekrowani i konsekrowane oraz wyświęceni szafarze mają równą godność. Obdarzeni różnymi charyzmatami i powołaniami oraz pełniący różne role i funkcje, wszyscy są wezwani i karmieni przez Ducha Świętego, aby tworzyć jedno ciało w Chrystusie.
Ich wkład jest niezbędny dla misji Kościoła, dlatego należy zadbać o zdobywanie niezbędnych kompetencji.
W niektórych sytuacjach może się zdarzyć, że świeccy zostaną wezwani do uzupełnienia braku kapłanów, z ryzykiem, że ich apostolat o charakterze świeckim zostanie umniejszony. W innych kontekstach może się zdarzyć, że księża robią wszystko, a charyzmaty i posługi świeckich są ignorowane lub niedostatecznie wykorzystywane. Istnieje również niebezpieczeństwo, wyrażone przez wielu uczestników Zgromadzenia, „klerykalizacji” świeckich, tworząc rodzaj świeckiej elity, która przyczynia się do utrwalania nierówności i podziałów w Ludzie Bożym.
Szczególnie ucieszyło mnie to:w praktyce duszpasterskiej, na poziomie parafialnym, diecezjalnym, a ostatnio nawet powszechnym, coraz częściej powierza się świeckim zadania i posługi w Kościele. Refleksja teologiczna i przepisy kanoniczne muszą być uzgodnione z tymi ważnymi przemianami i dążyć do unikania dualizmów, które mogłyby podważać percepcję jedności misji Kościoła.
…choć nie powinniśmy ograniczać tego problemu wyłącznie do kobiet. W ogóle pracownicy kościelni często są traktowani niewłaściwie (co prawda ten problem chyba podjęto w innym miejscu)Należy zająć się i rozwiązać przypadki dyskryminacji w zatrudnieniu i nierówności wynagrodzeń wewnątrz Kościoła, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet konsekrowanych, które zbyt często są uważane za tanią siłę roboczą.
Pozytywne, ale chyba niepełne
To wszystko prawda, ale w moim odczuciu niepotrzebnie – zgodnie z aktualną modą – ograniczono ten problem do kobiet. Istotą problemu nie jest „maskulinizm” tylko klerykalizm, który dotyka wszystkich wiernych.Wiele kobiet wyraziło głęboką wdzięczność za pracę księży i biskupów, ale mówiło też o Kościele, który rani. Klerykalizm, maskulinizm i niewłaściwe wykorzystywanie autorytetu nadal szpecą oblicze Kościoła i niszczą komunię. Głębokie duchowe nawrócenie jest potrzebne jako podstawa wszelkich zmian strukturalnych. Nadużycia seksualne, władzy i ekonomiczne nadal wymagają sprawiedliwości, uzdrowienia i pojednania. Pytamy, w jaki sposób Kościół może stać się przestrzenią zdolną do ochrony wszystkich.
Kontrowersyjne, ale mnie cieszy
Dostrzega się potrzebę większej kreatywności w ustanawianiu posług zgodnie z potrzebami Kościołów lokalnych, ze szczególnym zaangażowaniem ludzi młodych. Można pomyśleć o dalszym rozszerzeniu zadań ustanowionej posługi lektora, które już dziś nie ograniczają się do roli pełnionej podczas liturgii. W ten sposób można by stworzyć prawdziwą posługę Słowa Bożego, która w odpowiednich kontekstach mogłaby obejmować także głoszenie kazań. Należy również zbadać możliwość ustanowienia posługi, która byłaby udzielana małżeństwom zaangażowanym we wspieranie życia rodzinnego i towarzyszenie osobom przygotowującym się do sakramentu małżeństwa.
Rzeczy budzące zaniepokojenie
... to przede wszystkim zapisy sugerujące postulaty włączenia ogólnego szaleństwa pseudoekologicznego i klimatycznego w misję Kościoła.
Stawanie ramię w ramię z ubogimi oznacza również włączanie się wraz z nimi w troskę o nasz wspólny dom: krzyk ziemi i krzyk ubogich to ten sam krzyk. Brak reakcji sprawia, że kryzys ekologiczny, a w szczególności zmiany klimatyczne, stają się zagrożeniem dla przetrwania ludzkości, jak podkreślono w adhortacji apostolskiej Laudate Deum, opublikowanej przez papieża Franciszka z okazji rozpoczęcia prac Zgromadzenia Synodalnego. Kościoły krajów najbardziej narażonych na konsekwencje zmian klimatycznych są świadome pilnej potrzeby zmiany obranego kierunku, co stanowi ich wkład w drogę innych Kościołów naszej planety.
Niepokoić może włączanie w tekst religijny aktualnie modnych trendów i wypowiadanie się synodu na tematy, w których kompetencja tego gremium jest co najmniej dyskusyjna.Biblijne i teologiczne podstawy ekologii integralnej powinny być wyraźniej i staranniej zespolone z nauczaniem, liturgią i praktykami Kościoła.
Pozornie piękne stwierdzenie, niestety jednak prezentujące stanowisko redukcjonistyczne znane nam z narracji protestanckich ruchów ewangelizacyjnych (przejmowanej niestety często przez naszych ewangelizatorów) zgodnej ze sloganem „Ewangelizacja nie jest najważniejszym zadaniem Koscioła: jest Jego JEDYNYM zadaniem”.Zamiast mówić, że Kościół ma misję, potwierdźmy, że Kościół jest misją. „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Kościół otrzymuje od Chrystusa, Wysłannika Ojca, swoją własną misję. Wspierany i prowadzony przez Ducha Świętego, głosi i daje świadectwo Ewangelii tym, którzy jej nie znają lub nie przyjmują, z tą preferencyjną opcją na rzecz ubogich, która jest zakorzeniona w misji Jezusa. W ten sposób przyczynia się do nadejścia Królestwa Bożego, którego „jest zalążkiem i początkiem” (por. LG 5).
Oczywiście to nieprawda: Kościół ma wiele zadań, wśród których nie wolno pomijać duszpasterstwa, w tym sprawowania Wieczerzy Pańskiej.
To bardzo niebezpieczne stwierdzenie, sugestia jest subtelna, jej szkodliwość jest subtelna i trudna do wytłumaczenia przeciętnemu wiernemu.
Rzeczy, w których Kościół powinien wyrazić stanowisko, pozostawione bez niego
Niepokoi pozostawienie w tekście synodalnym fałszywej informacji o rzekomej „praktyce pierwotnego Kościoła” bez wytłumaczenia, czym się wówczas różnił „diakonat” kobiet od diakonatu jaki rozumiemy od II wiekuWyrażono różne stanowiska dotyczące dostępu kobiet do posługi diakonatu. Niektórzy uważają, że taki krok byłby nie do przyjęcia, ponieważ byłby niezgodny z Tradycją. Dla innych jednak przyznanie kobietom dostępu do diakonatu przywróciłoby praktykę pierwotnego Kościoła. Jeszcze inni dostrzegają w tym kroku właściwą i konieczną odpowiedź na znaki czasu, wierną Tradycji i zdolną do znalezienia echa w sercach wielu, którzy szukają odnowionej witalności i energii w Kościele. Niektórzy wyrażają obawę, że prośba ta jest wyrazem niebezpiecznego zamieszania antropologicznego, przez przyjęcie którego Kościół dostosowałby się do ducha czasu
Ogólne wrażenie
- Uderza ciągłe powoływanie się na "synodalność" niby na zaklęcie i odmienianie tego słowa przez wszystkie przypadki. Najwyraźniej stało się to hasłem dyżurnym.
Wszystko jest "synodalne" - sorry, ale to razi. Takie słowo-wytrych, mechanizm znany nam z - przepraszam za skojarzenie - retoryki czasów słusznie minionych w Polsce (też znajdowano takie słowa albo hasła i potem wszystko podciągano pod to).
Tak jakby Katolickie Kościoły Wschodnie nie miały do zaproponowania wielu myśli teologicznych, rozumienia zbawienia, teologii małżeństwa itd - a najważniejsze było to nowe słowo-wytrych "synodalność".Należy dalej badać wkład, jaki doświadczenie Katolickich Kościołów Wschodnich może wnieść w rozumienie i praktykę synodalności.
. - Mam wątpliwości, na ile etykietka "synodalności" odpowiada treści.
Jak to, o czym mówiliśmy na spotkaniach synodalnych w parafii niby przełożyło się na ten tekst synodalny?
W jaki sposób delegowaliśmy rzekomo naszych przedstawicieli, skoro na każdym poziomie synodu ich wyborem zajmowała się hierarchia i to raczej wysokiego szczebla?
(UWAGA: Ja nie wiem, czy bym chciał takich wyborów i "demokracji" w Kościele: ale jeśli tak nie jest, to przynajmniej nie czarujmy się, że tak jest).
Zresztą, sposób prowadzenia "obrad" (osobne stoliki, niemożność polemiki) też był co najmniej, delikatnie mówiąc, dziwaczny.)
. - Poza wszystkim wrażenie takie, jakie odniosłem z Amoris Laetitia: przegadane, dużo oczywistości, za długie. Dokument znacznie by zyskał na zwięzłości.
Ostatnio zmieniony 03 cze 2026, 12:05 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 2 razy.
-
Jockey
- Posty: 329
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
Moje doświadczenia są inne niż @Marek Piotrowski
U mnie w parafii był zespół, który się zawiązał po ogłoszeniach parafialnych. Chętni przyszli. I sami się organizowaliśmy, mieliśmy swoja grupę na WhatsApp. Spotkania były bardzo owocne. Ksiądz nie wtrącał się w to o czym mówiliśmy.
Każdy z nas składał formularz zapisu do grupy synodalnej. Sami wybraliśmy osobę reprezentującą w diecezji oraz w dekanacie. Wśród osób tych była wybierana osoba reprezentująca dekanat.
Trochę więcej napiszę po 10.06 bo teraz trochę czasu mało.
U mnie w parafii był zespół, który się zawiązał po ogłoszeniach parafialnych. Chętni przyszli. I sami się organizowaliśmy, mieliśmy swoja grupę na WhatsApp. Spotkania były bardzo owocne. Ksiądz nie wtrącał się w to o czym mówiliśmy.
Każdy z nas składał formularz zapisu do grupy synodalnej. Sami wybraliśmy osobę reprezentującą w diecezji oraz w dekanacie. Wśród osób tych była wybierana osoba reprezentująca dekanat.
Trochę więcej napiszę po 10.06 bo teraz trochę czasu mało.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Myślę, że na potrzeby dyskusji należałoby dokonać rozróżnienia między synodem archidiecezji wrocławskiej a dyskusją w na temat synodalności w polskich diecezjach.
.
.
Dzięki temu jak jako ksiądz wiem co w trawie piszczy, czego ludzie potrzebują, co jest ważne w tej konkretnej wspólnocie.
To takie moje refleksje. Odniosłem się tylko do niektórych spraw ale materiał do dyskusji jest ogromny.
Trochę mnie tym zdaniem rozbawiłeś choć sprawa jest poważna.Marek Piotrowski pisze: 03 cze 2026, 8:31 Ja też brałem i, szczerze mówiąc, odniosłem wrażenie, że trochę czuję się niekomfortowo, bo wyglądało to na coś w rodzaju mistyfikacji.
Nie tylko ja to tak odebrałem. To kompletny banał z tym "daniem głosu". Przepraszam ale jako były psiarz kojarzy mi się to z tresurą psa "daj głos". Pies da głos a pancio czy pancia zadecydują co pies ma dalej robićMarek Piotrowski pisze: 03 cze 2026, 12:05 Synod był reklamowany jako "danie głosu świeckim" a w praktyce miał z tym daniem głosu (moim zdaniem) tyle, ile w PRL-owskim sejmie było "głosu klasy robotniczej" (najpierw "mówimy wszyscy" a potem wprowadzeni zostają i tak "ludzie wybrani" - bynajmniej nie przez świeckich.
Jeśli się nie wtrącał i nie narzucał swojego zdania to w porządku, ale jeśli to robił aby mieć święty spokój i nie brał udziału w waszych dyskusjach to cos jest nie tak.Jockey pisze: 03 cze 2026, 17:50 Spotkania były bardzo owocne. Ksiądz nie wtrącał się w to o czym mówiliśmy.
Najważniejsze, ze cos takiego się odbyło, papier wszystko przyjął i sprawa załatwionaMarek Piotrowski pisze: 03 cze 2026, 12:05 Może jestem pesymistą, ale myślę, że nic, literalnie NIC z tych naszych obrad nie przedostało się wyżej
Tak jest w we wspólnotach protestanckich, w Kościele katolickim według KPK proboszcza mianuje biskup.Marek Piotrowski pisze: 03 cze 2026, 12:05 Ja rozumiem, że to jeszcze nie etap, na którym to Rada Parafialna będzie zatrudniac proboszczy i księzy (z głosem veta dla biskupa - jestem za tym rozwiązaniem!), ale chyba naturalne jest oczekiwanie, że przedstawicieli świeckich powinni wybrać świeccy?
Haha, Marku, odkryłeś Amerykę. Oczywiście masz rację. To jest podstawa, baza aby cos w Kościele zmienić.Marek Piotrowski pisze: 03 cze 2026, 12:05 mamy POTĘŻNY deficyt REALNEGO głosu świeckich w Kościele: i to trzeba zmienić, a nie wchodzić zaraz na poziom robienia synodu
Jest to jak najbardziej możliwe i jest praktykowane już w wielu krajach, gdzie przewodniczącym rady parafialnej jest człowiek świecki. On przygotowuje spotkania rady parafialnej i on te spotkania prowadzi i moderuje.
Dzięki temu jak jako ksiądz wiem co w trawie piszczy, czego ludzie potrzebują, co jest ważne w tej konkretnej wspólnocie.
To takie moje refleksje. Odniosłem się tylko do niektórych spraw ale materiał do dyskusji jest ogromny.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Jockey
- Posty: 329
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
@bramin na większości spotkań ksiądz był. Nie chodził tylko na spotkania jak były w okresie kolędowym. Wiadomo sztywny grafik. Dawał pole. Jego sugestie były proste. Jeśli się świeccy nie będą chcieli zaangażować to wszelkie ustalenia nic nie zmienią. To wierni muszą chcieć. I ja się z tym zgadzam. Nasz proboszcz jest otwarty na różne oddolne inicjatywy. Ale stawia warunek że po miesiącu nie zostawia go samego z tą inicjatywą. Uważam że to uczciwe stawianie sprawy.
Odnośnie spotkań to w zespole była - w zasadzie jeszcze jest chociaż synod się zakończył to jeszcze przed nami parę akcji parafialnych między innymi dzień jedności. - przekrojowa całej parafii. Były osoby z różnych duchowości. Począwszy od róż różańcowych a skończywszy na charyzmatykach czy osobach zaangażowanych w harcerstwo. Tak niejako przy okazji doszło do fajnej integracji parafii. Troszeczkę bardziej się poznaliśmy i udało się zrobić kilka wspólnych akcji.
A przed nami wprowadzenie w parafii pewnych naszym zdaniem dobrych rozwiązań które wcześniej przeanalizowaliśmy w czasie spotkań synodalnych a które synod zatwierdził. Oczywiście rękoma abp.
Odnośnie spotkań to w zespole była - w zasadzie jeszcze jest chociaż synod się zakończył to jeszcze przed nami parę akcji parafialnych między innymi dzień jedności. - przekrojowa całej parafii. Były osoby z różnych duchowości. Począwszy od róż różańcowych a skończywszy na charyzmatykach czy osobach zaangażowanych w harcerstwo. Tak niejako przy okazji doszło do fajnej integracji parafii. Troszeczkę bardziej się poznaliśmy i udało się zrobić kilka wspólnych akcji.
A przed nami wprowadzenie w parafii pewnych naszym zdaniem dobrych rozwiązań które wcześniej przeanalizowaliśmy w czasie spotkań synodalnych a które synod zatwierdził. Oczywiście rękoma abp.
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
W wielu przypadkach świeccy chcą sie angażować ale jeśli ksiądz jest omnibusem, na wszystkim się zna, o wszystkim decyduje to można co roku organizować synody, różne dyskusje i to wszystko będzie psu na budę.Jockey pisze: 06 cze 2026, 9:33 Jeśli się świeccy nie będą chcieli zaangażować to wszelkie ustalenia nic nie zmienią.
Zgoda ale ksiądz powinien tych ludzi motywować, zachęcać i w wielu sprawach zaufać, nie traktować ludzi jak dzieci specjalnej troski.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Obawiam się, że nasz proboszcz w praktyce nie miał żadnego wpływu na to, czy nasz głos przedostanie się wyżej.
Owszem, wiele się mówi o promocji świeckich, że mają głos, mają być aktywni itd. Ale w praktyce...
Opowiem Wam anegdotę z moich doświadczeń - kiedy napisałem pierwszą książkę ("Dlaczego ufam Kościołowi?") poszedłem do mojej diecezji (jeszcze za poprzedniego ordynariusza...) aby przeszła kontrolę cenzora kościelnego (nie chciałem wprowadzać nikogo w błąd).
Znalazłem się przed obliczem "księdza do specjalnych pouczeń", zaufanego biskupa.
I wiecie co? Nie tylko nie skierował książki do recenzji, ale nawet jej nie otworzył!
Powiedział mi tylko "Duchowni już wszystko co trzeba napisali, nie trzeba, by zajmowali się tym świeccy".

Ostatecznie przeprowadziłem imprimatur przez wydawnictwo, ale muszę przyznać, że - wtedy, teraz mam już dużo więcej doświadczeń - to mną wstrząsnęło.
Owszem, wiele się mówi o promocji świeckich, że mają głos, mają być aktywni itd. Ale w praktyce...
Opowiem Wam anegdotę z moich doświadczeń - kiedy napisałem pierwszą książkę ("Dlaczego ufam Kościołowi?") poszedłem do mojej diecezji (jeszcze za poprzedniego ordynariusza...) aby przeszła kontrolę cenzora kościelnego (nie chciałem wprowadzać nikogo w błąd).
Znalazłem się przed obliczem "księdza do specjalnych pouczeń", zaufanego biskupa.
I wiecie co? Nie tylko nie skierował książki do recenzji, ale nawet jej nie otworzył!
Powiedział mi tylko "Duchowni już wszystko co trzeba napisali, nie trzeba, by zajmowali się tym świeccy".
Ostatecznie przeprowadziłem imprimatur przez wydawnictwo, ale muszę przyznać, że - wtedy, teraz mam już dużo więcej doświadczeń - to mną wstrząsnęło.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Najważniejsze, ze sobie pogadaliście na tych spotkaniach.Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 21:37 Obawiam się, że nasz proboszcz w praktyce nie miał żadnego wpływu na to, czy nasz głos przedostanie się wyżej.
Ja rozumiem tego księdza i nawet go podziwiam. On był bardzo empatyczny, nie chciał żeby świeccy trudzili sie tym z czym meczą się księża.Marek Piotrowski pisze: 07 cze 2026, 21:37 Powiedział mi tylko "Duchowni już wszystko co trzeba napisali, nie trzeba, by zajmowali się tym świeccy".
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Jockey
- Posty: 329
- Rejestracja: 05 mar 2025, 11:37
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 44
- Podziękowano: 73
- Płeć:
Właśnie abp Józef Kupny powołał zespół do wdrożenia postanowień synodu. W zespole jest trochę konsekrowanych osób i trochę świeckich. Tam są przedstawiciele różnych środowisk zaczynając od charyzmatyków a skończywszy na osobach związanych z tradycyjnym podejściem do duchowości (nie chodzi mi o tzw. tradycjonalistów).
Ps 23,1-3 Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę.
