Magnolia pisze: 18 kwie 2020, 12:21
Widzę u siebie takie charyzmaty:
dar rozeznawania (jesli chodzi o to jak komuś pomóc, jaką decyzję podjąć, mam bardzo rozwiniętą intuicję, odkąd dostałam ten dar wiem jak pomagać ludziom rozmową, czasem wiem co ktoś powinien usłyszeć - nagle i z przynagleniem)
dar współczucia i miłosierdzia (niesienie pociechy ludziom),
charyzmat wstawiennictwa i postu (ja mam pewność, inni w to trochę wątpią, ale wymodliłam juz kilka rzeczy dla innych, wymodliłam uleczenie kolana znajomej, miała badania że ma zerwane ścięgna a podczas operacji okazało się ze wszystko jest w porządku, a ja wtedy pościłam i modliłam się za nią, wymodliłam wyciszenie się szalejącej bakterii u syna mojej przyjaciółki, zwykle atakowała ta bakteria kilka razy w roku i doprowadzała do zagrożenia życia, bo chłopak ma niewydolność nerki - od dwóch lat jest spokój; wiele takich drobniejszych znaków).
Jednoznacznie kojarzę otrzymanie tych charyzmatów z Wigilią Zesłania Ducha św kilka lat temu, zorganizowanej przez nasza Odnowe w parafii. Po dwóch miesiącach od Wylania poczułam wiele darów i od tamtej pory słudze tym na forum i w poradni.
Nie miałam tych darów wcześniej, na pewno nie w tej postaci i natężeniu.
Musielibyście najpierw zrozumieć w jakim momencie życia je dostałam, pół roku po nawróceniu, po 20 latach nie uprawiania teologii, po wielu latach życia w grzechu, po przejściu kilku lat zaburzeń pamięci - moja pamięć wyglądała jak sito i nagle znalazłam forum w necie (inne) i miałam wiele do napisania, a to co potrzebowałam komuś wyjaśnić z teologii nagle było jakby oświecone promieniem światła, wielokrotnie czułam jak sama się nawracam pod wpływem tego co komuś pisałam, szczególnie gdy przeczytałam to po jakimś czasie, trudno mi było uwierzyć że ja to napisałam.
I jak widziałam że "tak to działa" - ta współpraca z Duchem św. i Jego łaską to moją codzienną modlitwa siadając do komputera były słowa: oddaję Ci moje palce, chce być narzędziem w Twoich rekach... i pisałam, co przychodziło.
Z tamtego forum jednak wyleciałam... znaczy się stanowczo nie było nam po drodze... odbierano mnie na tyle fałszywie, że musiałam odejść. W zasadzie z jednego forum wyszłam i znalazłam to następnego tygodnia. I tu siedzę od 2,5 roku.
A najzabawniejsze jest w tym wszystkim to że to ja się najbardziej rozwijam będąc na forum, wiele razy czułam się jakbym była na studiach, bo taką dawkę wiedzy tu zbieramy. A dopiero po dwóch latach niejako przygotowań, dostałam pracę w poradni i tam tez udaje mi się współpracować z łaską pomagając małżeństwom w kryzysie.
Widzę jak Bóg mnie przygotowuje do niektórych zadań powoli i krok po kroku i dostaję kolejne wyzwania jak już jestem do nich gotowa.
To wszystko piszę na Chwałę Pana, aby dać świadectwo że Bóg działa codziennie i że jest blisko.
Wprawdzie nie chodzę na spotkania Odnowy u mnie w parafii, bo zdecydowałam się na formację w Domowym Kościele, to jednak bywam kilka razy w roku na Uwielbieniach. A moje nawrócenie swój kulminacyjny punkt miało w czasie modlitwy 5 kluczy Lozano, która modliłam się w domu, sama, będąc na skraju wyczerpania z powodu cierpienia psychicznego.
A jak jeszcze ktoś do tego poskłada, że ja z nerwicą lękową pocieszam innych, wspieram i podnoszę na duchu w czasach gdy każdy ma problem z lękiem, stresem, poczuciem zagrożenia - to zobaczy jak "wielkie rzeczy Bóg mi uczynił"
No to : Chwała Panu!