Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Proszę o pomoc

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
Leolena
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2024, 18:49
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Witam serdecznie wszystkich tutaj zgromadzonych 🙋🏼‍♀️ na wstępie chciałabym się przywitać i powiedzieć że bardzo się cieszę że znalazłam to forum i mam nadzieję że wyniosę z niego coś dobrego i co sprawi że poczuje się trochę lepiej ☺️Ja przychodzę trochę z tematem trudnym przynajmniej dla mnie. Może na wstępie powiem że jestem osobą która ma nerwice i zaburzenia lękowe. Bardzo często zdarzają mi się gorsze chwile właśnie tak jak teraz gdzie nakręcam swoje lęki i chciałabym aby ktos pomógł mi w ocenie mojego zachowania bądź grzechu. Chodzi o to że jestem narzeczona i w przyszłym roku planujemy ślub i ja bardzo chciałam tego ślubu i wgl może nawet trochę wymuszałam tą decyzję ale narzeczony sam za jakiś czas stwierdził i zaproponował żeby szukać terminu i ja oczywiście zaczęłam szukać dowiadywać się i w końcu udało mi się znaleźć termin a wtedy trzeba było w miarę szybko podjąć decyzję to było w tamtym roku na przełomie grudzień/styczen. Głupio mi było i wahałam się bo jednak nie byliśmy zaręczeni ale tak bardzo tego chciałam i myślę że on też bo jednak gdyby nie chciał to by tego nie mówił i jednak zarezerwowaliśmy salę. Powiedzieliśmy o tym tylko bliskim. Później za dwa dni po tym Ja wymyśliłam wyjazd do Zakopanego; miałam w planach zacząć nową pracę i później ciężko by było gdzieś pojechać na weekend ale też dlatego że chciałam go popchać do tej decyzji że może mi się zaręczy chciałam mu stworzyć warunki i jednoczenie bardzo tego oczekiwałam a z drugiej strony nie wierzyłam w to że się wydarzy aż w końcu się to tam wydarzyło i zaręczył się. Tylko ja zrobiłam coś złego bo widziałam że on chciał to chyba inaczej zrobić a zrobił troszkę inaczej i zaproponowałam mu że po prostu powiem jak ktoś będzie pytał że oświadczył mi się w Zakopanem ale inaczej w sensie w inny sposób niż to zrobił. I tak powiedziałam tym którzy pytali. I stąd moje straszne poczucie winy które teraz przyszło przez nasilenie nerwicy. Byłam oczywiście po tym wydarzeniu u spowiedzi i mówiłam że kłamałam ale nie wiem czy miałam wtedy na myśli tą sytuację… czy wtedy wgl myślałam o tym ze z tego chce się spowiadać. Tak jakbym wtedy skłamała bo nagle nie wiem zaćmiło mnie i zdawało mi się że dobrze robię albo nie robię dobrze albo co gorsza myślałam że Pan Bóg i tak mi wybaczy to kłamstwo. Nie wiem sama co wtedy myślałam ale wiem że nic mnie nie usprawiedliwia…Wiem że koloryzowanie jest złe i wiem że źle postąpiłam ale nie wiem co mam teraz robić czy iść do spowiedzi i jeszcze raz powiedzieć grzechy czy uwierzyć w dobroć Pana i nie analizować. Też jeśli chodzi o wybór sali tylko bliscy wiedzą że zarezerwowaliśmy ją kilka dni wcześniej przed zaręczynami a reszta osób raczej myśli i tak chyba powiedziałam kilku osobom że po zaręczynach. I to też kłamstwo wiem o tym ale nie chcieliśmy przed zaręczynami rozgłaszać że już szukamy a później było po prostu głupio się przyznać i wstyd co wiem że też jest złe… bardzo tego żałuję i nie wiem czemu o tym wcześniej nie pomyślałam. I też powiedziałam bliskim żeby nie rozgłaszali tego że zarezerwowaliśmy wczesniej, chociaż tutaj myślę że już nikt nie będzie poruszał tego tematu aczkolwiek i tak czuję się źle że tak się nie ładnie w tym zachowałam wszystkim 😢
Tak samo mam problem z oceną grzechów, nie wiem co jest ciężkim co lekkim i jak to rozpatrywać w kategorii. Przeglądam teraz internet i czytam nie które rzeczy które są grzechami a ja nawet nie wiedziałam i chyba nie zdawałam sobie sprawy że one są nimi i dalej nie wiem i nie jestem pewna i nie wiem czy mam mówić o nich i rozgrzebywać przeszłość? Dodam że mam duży z tym problem z myślami natrętnymi wracającymi do mnie na różne tematy nie tylko religijne. Jednak tym razem bardzo uderzyło mnie w stronę wiary i religijności.
Tak samo miałam przypadek że już kilka lat temu poszłam do spowiedzi i ze wstydu i lęku zataiłam grzech to ogólnie była sytuacja ciężka bo zmarła nagle bardzo bliska mi osoba i wtedy szybko i bardzo się zestresowałam i nie powiedziałam. Przyjęłam komunię ale kilka dni i nie dało mi to spokoju, poszłam do księdza wyspowiadałam się i powiedziałam mu że nie wyznałam tego grzechu tylko teraz nie pamiętam czy powiedziałam księdzu że ze wstydu czy nie powiedziałam czy specjalnie zataiłam czy po prostu że nie powiedziałam czy jak ;( i nakręca to we mnie kolejny lęk bo nie mogę sobie przypomnieć. Pytałam nawet na takim czacie duchowym i tam kazano mi dać sobie spokój i nie rozgrzebywać tego i zawierzyć to Panu jednak ja dalej szukam odpowiedzi i może w końcu zaznań wewnętrznego spokoju jeśli tutaj zapytam jeszcze raz?
Wiem że bardzo długie wypracowanie ale o tym co mnie męczy mogłabym pisać jeszcze godzinami. Wiem że potrzebuje stałego spowiednika ale troszkę ciężko z tym u mnie będzie.
Dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź i pozdrawiam Was wszystkich serdecznie 😍
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

@Leolena piszesz: Pytałam nawet na takim czacie duchowym i tam kazano mi dać sobie spokój i nie rozgrzebywać tego i zawierzyć to Panu jednak ja dalej szukam odpowiedzi i może w końcu zaznań wewnętrznego spokoju jeśli tutaj zapytam jeszcze raz?

Spokój ducha zyskasz jedynie wtedy jak sama go sobie przyznasz, po tym jak usłyszałaś dobrą radę duchową aby dać sobie spokój i nie wracać do przeszłości.
Nie zaznasz spokoju, jeśli wciąż będziesz pytać obcych osób.
Masz żyć według swojego sumienia a nie wg czyjegoś sumienia.

Wyszukaj na forum wątek viewtopic.php?p=63#p63 i zastosuj się do wskazówek.
One naprawdę pomagają.

I jedna bardzo ważna rzecz: każde rozgrzeszenie usuwa wszystko co miałaś na sumieniu, wychodzisz czysta jak łza, a twoje grzechy toną w Oceanie Miłosierdzia. I tylko na tym się skup, na Bożym Miłosierdziu.

I koniecznie podejmij terapię swojej nerwicy, są nawet leki na natręctwa i bardzo dobrze pomagają, przepisuje je psychiatra, bo problem jest w psychice i emocjach - to najlepiej leczy się terapią i farmakologią.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Leolena
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2024, 18:49
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Na wstępie bardzo dziękuję Ci za szybką odpowiedź. Właśnie czytam skrupulantyzm i widzę bardzo dużo podobnych zachowań do siebie. Chodzi o to że nie byłam pewna tego bo czy jak chodziłam na religię w szkole czy ogólnie byłam uczona że dopóki nie powiem dokładnie i nie przyznam grzechu albo powiem go nie tak jak trzeba bądź będę za bardzo kombinować z nerwów i źle powiem to to będzie mi nie odpuszczone… w takim żyłam przeświadczeniu że tak jest. A jeszcze naczytałam się grzechów przeciwko Duchowi świętemu więc wgl jestem trochę wystraszona bo jednak jeśli dalej będę musiała kłamać w tej sprawie kiedyś to jest to czysta hipokryzja z mojej strony ;( i przez to się karze i oceniam mianem złego człowieka a przecież Pan Bóg kocha również grzeszników i im wybacza wiedząc że i tak popełnia błędy.. ale będę się starać oczywiście zawierzyć wszystko Panu w modlitwie 🙏🏻
Dziękuję z całego serca i proszę o modlitwę w tej intencji aby nerwica minela a razem z nią wszystkie wątpliwości 🙏🏻
Na terapię chciałam chodzić ale w moim mieście ciężko o kogoś kto zrozumie i nie wystraszy na samym starcie. Leki zażywałam ale ze względu że i tak jest dużo lepiej niż kilka lat temu to zrezygnowałam i staram się działać bez bo ja muszę zmienić myślenie i zaufać i pokochać siebie a leki tego nie zmienią tylko uspokoją.
Dziękuję raz jeszcze 🩷
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

Mamy już teraz możliwość korzystania z terapii on line i wtedy odległość nie ma znaczenia. Wystarczy poszukać specjalisty z katolickim światopoglądem np tu: https://fideratio.pl

Grzech przeciwko Duchowi św dotyczy zatwardziałości serca i obojętności na natchnienia Ducha św do nawrócenia, czyli dotyczy ludzi którzy nie chodzą do spowiedzi bo ani nie uznają swoich grzechów, ani za nie nie żałują, ani nie chcą się nawrócić.
Domyślam się ze Ciebie to nie dotyczy.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
ImmortalXD
Posty: 431
Rejestracja: 30 sie 2024, 9:25
Podziękował/a: 84
Podziękowano: 56
Płeć:

Post

Leolena pisze: 06 lis 2024, 20:48 jestem trochę wystraszona bo jednak jeśli dalej będę musiała kłamać w tej sprawie kiedyś to jest to czysta hipokryzja z mojej strony
Nie musisz kłamać i nie powinnaś. Jak temat czy to zaręczyn, czy rezerwowania sali się pojawi, powiedz prawdę. Nawet jeżeli ktoś będzie pamiętał, że mówiłaś wcześniej coś innego, to przyznaj się, że podkoloryzowałaś pewne fakty. Wstyd do kraść jak mawiała moja świętej pamięci babcia. Ja bym do tego dorzucił jeszcze sprzedawanie ciała na ulicy i w internecie. Przyznanie się do błędu czy kłamstwa nie jest powodem do wstydu. Powiem więcej, to oznaka dojrzałości i szczerości. Myślę, że Twoi znajomi tak właśnie to odbiorą gdyby doszło do sytuacji, w której musiała byś naprostować to co lekko zamieszałaś ;-). Może wtedy sama poczujesz ulgę i nie będzie Ciebie to dręczyć w przyszłości. Prawda Cię wyzwoli, jak to ktoś ładnie kiedyś powiedział.

Ale nie martw się tym bo to są takie szczegóły które są ważne dla Ciebie i narzeczonego. Reszcie nic to w życiu nie zmienia, więc mogą za jakiś czas już nie pamiętać i nawet nie pytać.
Leolena pisze: 06 lis 2024, 20:48 Dziękuję z całego serca i proszę o modlitwę w tej intencji aby nerwica minela a razem z nią wszystkie wątpliwości
Załatwione ;-)
Leolena pisze: 06 lis 2024, 20:04 jestem narzeczona i w przyszłym roku planujemy ślub
Wszystkiego dobrego dla Was i powodzonka w nowym etapie życia.
Ostatnio zmieniony 06 lis 2024, 23:25 przez ImmortalXD, łącznie zmieniany 1 raz.
Leolena
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2024, 18:49
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Dziękuję po stokroć za Wasze odpowiedzi! Będę się starać myśleć tak jak mi radzicie i nie roztrząsać tego chociaż nie będę ukrywać że narazie wciąż mnie to przeraża że będę musiała kiedyś to naprostować i sam fakt czucia się że żyje z tym że kogoś okłamałam ( z tego co się dowiedziałam, mam potrzebę mówienia wszystkim i naprostowywania ze względu na właśnie lęki i brak dobrego radzenia sobie ze złymi emocjami )chociaż teoretycznie wiem że są rzeczy gorsze i że naprawdę tego żałuję że nie myślałam o tym wtedy wcześniej tylko tak mnie podkusiło ;(

Jeszcze raz dziękuję za Wszystko i życzę miłego pełnego Łask Bożych dnia 🙏🏻😍
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

@Leolena osobiście uważam, że kwestie jak przebiegały zaręczyny czy kiedy wynajęliście salę przed czy po to są kwestie prywatne z których nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Ujawniać kłamstwo trzeba by jeśli ono przyczyniło się do czyjejś krzywdy. Zrobiłaś komuś krzywdę opowiadając taką wersję wydarzeń?
Wydaje mi się, że nie chodzi w tej sytuacji o ujawnianie że się kłamało... niepotrzebne upokorzenie samego siebie...
Tylko chodzi o refleksję ze źle się czujesz z kłamstwem na sumieniu i aby podjąć postanowienie na przyszłość o mówieniu prawdy, a unikaniu kłamstwa.
A i tak należy rozróżniać co jest moją prywatną sprawa a co nie. Do czego dopuszczam innych, a do czego nie.

A skoro już masz świadomość, ze to lęki pchają cię do naprostowywania to na pewno podejmij decyzję aby nie naprostowywać - dlaczego? bo masz dążyć do rozumowego podejmowania działań i decyzji a nie działania pod wpływem lęku. Lęk cię zniewala, a Jezus pragnie Twojej wolności.
Ga 5, 1 Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Leolena
Posty: 4
Rejestracja: 06 lis 2024, 18:49
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Magnolia pisze: 07 lis 2024, 9:17 @Leolena osobiście uważam, że kwestie jak przebiegały zaręczyny czy kiedy wynajęliście salę przed czy po to są kwestie prywatne z których nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Ujawniać kłamstwo trzeba by jeśli ono przyczyniło się do czyjejś krzywdy. Zrobiłaś komuś krzywdę opowiadając taką wersję wydarzeń?
Wydaje mi się, że nie chodzi w tej sytuacji o ujawnianie że się kłamało... niepotrzebne upokorzenie samego siebie...
Tylko chodzi o refleksję ze źle się czujesz z kłamstwem na sumieniu i aby podjąć postanowienie na przyszłość o mówieniu prawdy, a unikaniu kłamstwa.
A i tak należy rozróżniać co jest moją prywatną sprawa a co nie. Do czego dopuszczam innych, a do czego nie.




A skoro już masz świadomość, ze to lęki pchają cię do naprostowywania to na pewno podejmij decyzję aby nie naprostowywać - dlaczego? bo masz dążyć do rozumowego podejmowania działań i decyzji a nie działania pod wpływem lęku. Lęk cię zniewala, a Jezus pragnie Twojej wolności.
Ga 5, 1 Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!
No ja w sumie też tak myślę że to raczej sprawa prywatna i nikogo tym nie skrzywdziłam ale przez lęki i ciągłe analizy wszystko mi się miesza.
Czyli jeśli kogoś nie skrzywdziłam a skłamałam lub podkoloryzowałam coś w blachej sprawie to nie muszę tego naprostowywac? Bo teraz to nie wiem sama czy do tej pory cały czas źle się spowiadałam bo zawsze mówiłam ogólnikowo że powiedzmy: kłamałam bądź oszukiwałam a nie opisywałam danych sytuacji?
Ale dziękuję za odpowiedź bardzo mnie ona podnosiła na duchu i trochę pokazała jak spojrzeć na życie aby być szczęśliwszym ;)

Tak, postanowiłam sobie że będę z tym się mierzyć ile tylko będę mogła i na ile dam radę. Lżej mi gdy widzę że nie jestem aż takim złym człowiekiem i nie będę potępiona bo przecież Pan Jezus ukochał Grzeszników nawet tych którzy wracają do niego z tymi samymi grzechami prawda?
Ostatnio zmieniony 07 lis 2024, 16:52 przez Leolena, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

Tak, Jezus kocha grzeszników, właśnie do grzeszników przyszedł mówić im o miłości, takiej bez końca i niepojętej.

Na przeszłość już nie masz wpływu, przyszłości jeszcze nie znasz - masz tu i teraz. na tym się skup.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)