Magnolia, jeśli to czytasz, to proszę zostaw tą moją odpowiedź w niezmienionym kształcie, nawet jeśli w dwóch może momentach robię te niechciane przez Ciebie wycieczki polityczne. Ksiądz mnie bardzo dotknął i chcę się obronić tak jak ja uważam to za stosowne. Z góry dziękuję i przepraszam.
bramin pisze: 18 cze 2025, 9:38 Nie odpowiadasz bo nie masz argumentów.
No i ksiądz mnie sprowokował. Najbardziej tym zdaniem, bo pewnie inaczej bym już machnął ręką. Ale lećmy z tym.
Ksiądz chyba się dużo szabelkował w tych internetowych dysputach. Widać, że wie co robi. Ma to swoją nazwę - galop Gisha czy też jakaś wariacja na ten temat. Jest to bardzo tani chwyt erystyczny i manipulacyjny. Polegający właśnie na tym, żeby zalać adwersarza jak największą ilością pytań, wątków, przetrzebić jego choćby najkrótszy komentarz i stworzyć z niego kilka odnóg by jak najbardziej utrudnić rozmówcy ustosunkowanie się do wszystkiego i w idealnym scenariuszu - całkowicie zniechęcić do odpowiedzi, która wymagałaby dużych nakładów czasu i zaangażowania. By na końcu obwieścić triumf, bo "zabrakło argumentów". Ciekawostka dla zainteresowanych: nazwa się wzięła się od popularnego chyba w latach 80-tych kreacjonisty, który stosował takie metody do walki z teorią ewolucji. Szczególnie w debacie telewizyjnej, gdzie liczy się czas, szybka reakcja, łatwo stworzyć sobie tym przewagę w oczach postronnego widza. I chyba nie muszę mówić, że nie jest to najbardziej moralny sposób prowadzenia rozmowy. I bijąc się w pierś - wiem, że niniejszym popełniam ten sam grzech. Ale ksiądz na mnie to wymusił.
Nie mam osobistego urazu ale uważam ze komunizm nie został rozliczony i niestety nadal w kręgach niektórych intelektualistów lewicowe poglądy cieszą się wielka popularnością
Ksiądz nie czuję jakiegoś zgrzytu ciągle próbując stawiać znak równości między komunistą i lewicowcem, jakby to były jakieś synonimy? Sugerując mi chyba z sześć razy, że opowiadając się po stronie lewicy, mam jakiś choćby najmniejszy problem z rozliczeniem komunistów? Ksiądz rozumie, że współcześnie lewica może oznaczać po prostu osoby, które chcą sprawiedliwości społecznej, praw pracowniczych i opieki nad słabszymi — czyli, o dziwo, coś bardzo bliskiego Ewangelii. Że lewica to bardzo szerokie pojęcie – są socjaldemokraci, są zieloni, są osoby zaangażowane w prawa pracownicze, albo w politykę mieszkaniową, chrześcijańska lewica też istnieje, która właśnie w dużej mierze wyrasta z Ewangelii i myśli społecznej Kościoła. Dobrze by było, aby ksiądz widział tę subtelną różnicę między tym a czymś co było totalitarnym, opresyjnym, antyludzkim systemem. Podkreślam to, chociaż nie myślałem, że kiedykolwiek będę musiał, ale skoro ksiądz ma problemy z rozróżnieniem, to zaznaczmy te oczywistości.
Złośliwy chochlik drzemiący we mnie by chciał zauważyć, że cechy dawnych komunistów przejęły dzisiaj partie prawicowe. Putin w Rosji, do której tęsknym okiem spozierają niektórzy polscy prawicowcy z pewnym politykiem spod znaku gaśnicy na czele. Silne państwo z silnym wodzem, który po swojej stronie ma Kościół, kultywujący swoje tradycje, przeciwny wobec LGBT i wszelkich innych "wykolejeńców" - brzmi jak ideał prawicy.Tak samo Orban na Węgrzech, gdzie niedawno zakazano marszów równości. Rumunia, gdzie skrajnie prawicowy, prorosyjski, sympatyzujący z faszystowskimi ideami kandydat niespodziewanie wygrał dzięki wspieranemu przez Rosję systemowi manipulacji i dezinformacji. W Niemczech za prawicę robi AfD, która zbytnio się nie kryje ze swoim nazistowskim obliczem, negując lub relatywizując Holokaust. Ale w temacie Niemiec pewnie ksiądz ma więcej do powiedzenia.
Trump w USA nie wygląda zbytnio na ideał cnót konserwatysty, ale może tylko ja nie dostrzegam jego zalet.
U nas 8-letnie rządy niby prawicowej partii też chyba nie były takimi, z których chrześcijanin mógłby być dumny, szczególnie na obszarach wspólnych z komunistami. Wśród rozliczeń, mam nadzieję, że nie zabraknie rozliczenia z przeszłością Stanisława "Daj ciumka" Piotrowicza.
Ale przerzucanie tego na lewicę w ogóle jest czymś podłym i karygodnym.
Podłymi karygodnym jest brak rozliczeń wielu zbrodni i udawanie ze nic się nie stało. To uwłacza pamięci tych ofiar.
Istnienie jednej, wielkiej podłości (mówię o braku rozliczeń - jakby ks. miał wątpliwości) nie niweluje istnienia innej, mniejszej. Obie podłości, wraz z wieloma innymi, mogą żyć w jednym zbiorze. Tego rodzaju dziecinne odbijanie piłeczki to też jakaś podłość.
Gratuluję, przy okazji pogadaj z Jezusem o tych sprawach, on mówi ze "prawda was wyzwoli" i sam nazwał się Prawdą.
Ksiądz znowu to robi. To jakiś behawioryzm, odruch pawłowa? Widzi ksiądz "ekscytację", że ktoś drogą lewicy dotarł do źródła z którego czerpie wiarę i musi "odgryźć" się jakimś chamskim grypsem? Może niech ksiądz pomówi z Nim o swoim gniewie i znieważaniu bliźniego wyimaginowanymi oskarżeniami o sympatyzowanie z komunizmem. Dla mnie to zniewaga.
(Dopisane po czasie) Dzisiaj się tego dowiedziałem: ksiądz jest osiołkiem. Tak pisze ks. Pawlukiewicz. Ksiądz wiezie na sobie Pana Jezusa z przesłaniem Ewangelii i ksiądz wręcz nie ma prawa mieć żadnych uprzedzeń, żywić w sobie niechęć, nienawiść do kogokolwiek choćby ten ktoś pluł na księdza. Bo jeżeli ksiądz pluje na mnie (tak to odebrałem) choć nawet najmniejszym stopniu nie uraziłem księdza, to jak ksiądz traktuje tych, którzy faktycznie czymś go obrażają? Czy ksiądz zdaje sobie sprawę z powagi własnej posługi i odpowiedzialności z tym związanej? To przeczytałem w książce o księdzu Janie Zieja (Ziei?), że Ewangelia jest bezkompromisowa. To mnie mocno uderzyło wtedy.
Z moich obserwacji i z badan socjologicznych, psychiatrycznych itp. (ale z tych sprzed 20 lat bo teraz takie badania to tabu) itp
Jest tu tyle nieścisłości, że aż nie wiem od czego zacząć. Po 1: księdza obserwacje - delikatnie mówiąc - nie są obiektywne, przez co całkowicie dyskwalifikujące. Po 2: poproszę o te badania. To zbyt poważny temat, żebyśmy podpierali się nauką bez dowodów. 3: ja nawet ufam, że takie badania mogą być. Ale: jedna rzecz to znać badania, druga to umieć je interpretować, a nie widzieć w nich to, co ksiądz chce widzieć.. Ale do tego jeszcze wrócimy. 4. Sugerowanie, że teraz takie badania to tabu to manipulowanie, odwoływanie się do teorii spisku i po prostu kłamstwo. Nauka się staje coraz lepsza, wynika to z wielu czynników. Ryzyko tendencyjności badań może istnieć, ale przejrzystość, mnogość tych badań mocno minimalizuje to ryzyko. Ciężko to porównać z czasami, kiedy przeprowadzano badania by za wszelką cenę dowieść korelacji homoseksualizmu z pedofilią. By wierzyć że elektrowstrząsy mogą leczyć z homoseksualizmu. Albo że uprawianie sportu przez kobiety źle wpływa na ich jajniki. Tak, kiedyś istniały takie badania.
wynika, ze osoby LGBT są na swoim punkcie zafiksowane, każde niewinne pytanie, jakaś wątpliwość, dyskusja a nie daj Boze krytyka, jest odczytywana jako atak i mowa nienawiści.
I tu wracamy do punktu 3. Nie wątpię, że tak może być. Ksiądz to tak przedstawia, jakby rzeczywiście to było takie niewinne i te osoby były przewrażliwione. Ale nie wiemy jak u księdza wygląda ta dyskusja, czemu i jak wyrażana jest ta "wątpliwość", jak wygląda krytyka i czemu ma służyć?
Osoby LGBT są narażone na częstą dyskryminację, stygmatyzację i przemoc słowną.
W takich warunkach nawet niewinne pytania mogą być odczytywane jako wrogie, jeśli wypływają z kontekstu pogardy lub oceniania.
To nie "zafiksowanie”, tylko naturalna reakcja obronna mniejszości żyjącej w nieprzyjaznym otoczeniu.
Psychologia i socjologia coraz lepiej opisują mechanizmy stresu mniejszościowego, tożsamości społecznej i reakcji na mikroagresje. Mówią jasno: osoby LGBT nie są bardziej nadwrażliwe z natury, tylko częściej stawiane w sytuacjach, gdzie ich tożsamość jest podważana lub kwestionowana.
Jeżeli ksiądz młodej, niewinnej osobie zadaje pytanie: "czy na pewno jesteś homoseksualny, może tylko ci się wydaje, może ktoś ci to wmówił, a gdzie to usłyszałeś" i myśli, że to jest normalna dyskusja, niewinne pytania, to polecam edukację z zakresu psychologii. W posłudze duszpasterskiej jest ona bardzo ważna.
Może inne badania:
Według meta-analizy z 2024 r.
Przegląd 48 badań obejmujących ponad 4,6 mln osób LGBTIQ, 32,2?% uczestników zmagało się z epizodem dużej depresji (MDD)
„Depression and Anxiety Among Sexual Minorities…” (USA, NHIS 2024):
Około połowa osób homoseksualnych/biseksualnych miała symptomy: 49% – depresji, 44?% – lękowych
Przegląd 19 badań z 10 500 młodych osób w czasie pandemii (meta-analiza 2023), Pubmed:
61,8% – depresja, 55,4% – lęk znacznego stopnia, 50,9% – myśli samobójcze, 20% – próby samobójcze.
Trevor Project (2024, 18 000 przebadanej młodzieży): 53% – objawy depresji, 66% – objawy lęku, 39% – myśli samobójcze, 12% – próby samobójcze.
Ale to są tylko liczby. Można się łatwo od nich zdystansować. Ale za tymi liczbami stoją prawdziwi ludzie. Dominik z Bieżunia, Kacper z Gorczyna (pamiętam jak w liście do matki nazwał siebie "zerem"), Milo Mazurkiewicz, Zuzia z Kozienic i inni. To tylko głośniejsze przypadki samobójstw dzieci prześladowanych ze względu na swoją "inność". Oczywiście każda historia była trochę inna, zawiniło wiele osób, ksiądz z Albertusem do tego grona mogą sobie nawet wrzucić "zwodzącą ideologię", ale piszę o nich, bo ciekaw jestem, czy ksiądz uważa, że mógłby im pomóc, gdyby wcześniej zadawał im te swoje "niewinne" pytania, zaczynał z nimi "dyskutować", albo - nie daj Boże - "krytykować"? Czy może ksiądz dorzuciłby swój mały kamyczek do ich "ukamienowania"?
Zupełnym przypadkiem - serio - ale kto wie, może to też jakiś znak, wyświetlił mi się wpis młodej dziewczyny, która wczoraj napisała na "X":
"w gimnazjum, gdy nauczyciele dowiedzieli się że zachorowałam na depresje, nasz ksiądz zaczepiał mnie i śmieszkował ze mną i na lekcjach i na przerwach, a raz nachylił się i tak randomowo powiedział "cieszę się że tu jesteś". mam już 22 lata i nadal o tym myślę".
Kto wie - może ten ksiądz uratował jej życie. Nie dyskutował, nie krytykował, nie indoktrynował, wykazał się chrystusową postawą. Dalej jeszcze napisała, że żałuje że pamięta tylko imię księdza, bo chciałaby mu podziękować. Ksiądz jest "rybakiem ludzi", więc musi mieć swoje sieci rozłożone i w ciągłej gotowości. Ale bycie rybakiem wymaga cierpliwości. Czasami mijają lata od rozłożenia sieci. I wierzę, że po latach ta konkretna dziewczyna będzie wyłowiona. Takie do przemyślenia dla księdza - czy na pewno potrafi "łowić".
Ksiądz ciągle żyje w swojej ciasnej bańce, do której docierają informacje przefiltrowane przez sita pod księdza dostosowanych algorytmów. Mówiąc prościej: nawet żyjąc na "zachodzie", ksiądz czerpie wiedzę, uczy się społeczności LGBT głównie dzięki styczności z ludźmi którzy nie wnoszą nic nowego, ale potwierdzają już znany księdzu obraz. Dzięki temu, że ksiądz na portalach społecznościowych ma takich a nie innych znajomych; obserwuje, przegląda takie a nie inne strony, profile - to wszystko prowadzi do umacniania już wcześniej wykrystalizowanej tezy. Żeby zrozumieć drugą stronę, trzeba wyjść z tej bańki - dosłownie jak i mentalnie. Nawet jeśli ksiądz spotka się z niechęcią, lekceważeniem, to nie może opaść na wygodne posłanie lenistwa, gdzie uznajemy że nasza rola się zakończyła, bo stawką jest zbawienie a każda dusza waży tyle samo. „Oto stoję u drzwi i kołaczę..." Ksiądz nie może przestawać kołatać. Miłosierdzie to miłość o nieustępliwej cierpliwość - cytat, nie wiem czyj.
Nie wiem jaką reputacją tutaj się cieszy pan Tomasz Terlikowski. Pamiętam go z dawnych czasów, kiedy w moich "kręgach" budził nieco śmieszność. Teraz jest dla mnie wzorem tytanicznej pracy wewnętrznej i pokory, by przyznać przed samym sobą, że się myliłem, a strona z którą się kłóciłem, chciała dobrze. Pan Tomasz swoją przemianę zawdzięcza właśnie wyjściu ze swojej bańki bo spotkał się z ofiarami systemu i po prostu - z żywym człowiekiem, jego traumą i bólem, który urosły do rozmiarów, że przestały się mieścić w szufladach jego konformizmu.
Znam ludzi, którzy aż do przesady są tolerancyjni i wielu z nich mówi mi ze to już sie przejadło
Cudowny argument anegdotyczny, posiadający zerową wartość merytoryczną, ale pewnie oddziaływający na ludzi. Ksiądz chyba ma doświadczenie w takich dyskusjach, bo powiela te same schematy, których przerabiałem całe multum. Proszę powiedzieć, zwykle się sprawdzają?
Albertus pisze o tym wyraźnie i ja go wyżej zacytowałem.
Ksiądz dobrze przeanalizuje tamtą dyskusję i dokładnie mi wyłoży, w którym momencie ja mówię coś niezgodnego z duchem Ewangelii.
To samo było w Polsce, może na palcach jednej ręki można policzyć komunistycznych zbrodniarzy, których udało się skazać na symboliczne kary a dzisiejsza lewica, spadkobierczyni komunistów nie piśnie o tym ani słowa i uważa sprawę za zamkniętą.
Wracamy do komunizmu. Kto konkretnie ma odpowiadać za zbrodnie komunistów? Czy ja mam to robić, chociaż w swoim życiu równie często głosowałem na prawicę jak na lewicę? Wszyscy wyborcy lewicy kolektywnie? Jacyś politycy lewicy? Mieliśmy 8 lat pełnej, absolutnej władzy zapewne w mniemaniu księdza - bardzo "antykomunistycznej", prawicowej partii. Jaki był tego efekt? Jakaś śmieszna ustawa dezubekizacyjna. Ksiądz myśli że tylko prawica ma moralne prawo do pamięci ofiar? To jest porażka wszystkich Polaków, że większość zbrodniarzy zdążyła odejść z tego świata zanim doczekała się wyroku.
Rozumiem, fascynuje Cię Jezus z karabinem i teologia wyzwolenia.
Brawo. Tutaj ksiądz osiągnął opus magnum swojej manipulacji. Jeżeli za prawdę weźmiemy powiedzenie, że "słowa ranią jak kule", to ksiądz ma w rękach kałasznikow.
zajmij się swoimi pieniędzmi a nie cudzymi
Księdza rozumowanie jest na poziomie początkującego zwolennika Korwina.
Proszę takie słowa powiedzieć dzieciom, które cierpią na rdzeniowy zanik mięśni, na białaczkę, mukowiscydozę, cukrzycę typu 1, które urodziły się z głęboką wadą słuchu i potrzebują implantów ślimakowych – ok. 100–200 tys. zł za zestaw z operacją i inne choroby, z którymi rodzą się dzieci. To są koszty liczone w milionach. Wiele dzieci by zmarło. I nie, odpowiedzią nie jest prywatyzacja służby zdrowia, bo nawet większa konkurencyjność na rynku nie sprawi, że prywatne ubezpieczenia będą pokrywać takie koszty żeby im się to potem zgadzało w tabelkach Excelu. A prywatne firmy przede wszystkim myślą o zysku.
Poza tym państwo utrzymuje też domu opieki, domy dziecka, rodziny zastępcze, szkoły publiczne, w tym katolickie, szkoły specjalne, pomaga niepełnosprawnym. Niech ksiądz im wszystkim powie, żeby przestali żerować na państwie, ale wzięli się za pracę.
Ja nawet rozumiem punkt widzenia takiego kapitalisty. Jest w tym jakaś moralna uczciwość. Niedawno głośno było o dziewczynie ze stwardnieniem rozsianym, która opowiadała że musi przyjmować lek za 6 tysięcy złotych. W komentarzach wysyp zwolenników pewnego polityka spod znaku hulajnogi, którzy pytali czemu oni mają fundować jej ten lek? To jej problem. I ten punkt widzenia jest nawet zrozumiały. Ale jak ktoś posiada wrażliwość uformowaną przez Ewangelię, to ciężko mi sobie wyobrazić jak mógł ją czytać, żeby zaimplementowały się w nim takie poglądy.
„Nie sposób aprobować systemu, który stawia zysk ponad godność osoby ludzkiej.” - Jan Paweł II.
Jakie inne logiczne konsekwencje takiego myślenia znamy? Fundusz kościelny sprzeczny z duchem kapitalizmu, w rozumieniu rozdzielenia sfery publicznej i prywatnej, będzie musiał prędzej czy później zostać zlikwidowany. Wybacz, Magnolia za ten cytat, ale nawet ten polityk od hulajnogi się z tym zgadza:
„Nie powinno się likwidować funduszu, jeśli rachunki nie zostały jeszcze wyrównane. Ale gdy zostaną, to nie widzę podstaw do funkcjonowania funduszu. Jestem przeciwnikiem tego, by państwo dotowało Kościół.”
Sam ów polityk jest zwolennikiem chociażby sprywatyzowania służby zdrowia. Ostatnio przez internet przemknął taki news, który obrazowałby realia takiego systemu. UOKiK ma się przyjrzeć jednej z dużych sieci prywatnych przychodni, która zapisała w regulaminie możliwość wypowiedzenia umowy osobom powyżej 70. roku życia. To wzbudziło ciekawość czy gdyby nie było publicznej służby zdrowia, to czy prywatnym klinikom opłacałoby się podpisywać umowy z starszymi, chorymi ludźmi? No ale ksiądz przynajmniej by nie czuł, że ktoś dysponuje jego pieniędzmi.
Gospodarka kapitalistyczna niemal za każdym razem powiększa nierówności między obywatelami i jeszcze bardziej zamyka biednych ludzi w tym kręgu biedy. Czasami niektórzy wbrew przeciwnościom losu, dzięki talentowi, pracy i uporowi, udaje się osiągnąć wielki sukces i wtedy tacy kapitaliści wskazują na nich i mówią: patrzcie! wszystko można osiągnąć ciężką pracą. A ci, którzy zderzyli się ze ścianą, ci mniej zdolni, którzy mieli ciężkie uwarunkowanie społeczne? Można wskazać na nich i powiedzieć, że byli zbyt leniwi i każdy jest kowalem własnego losu. Jest to w jakimś stopniu uczciwe podejście, ale niech ksiądz sam sobie odpowie czy zgodne z duchem Ewangelii. Mógłbym tu wkleić co najmniej kilka stosownych cytatów Jezusa, ale chyba księdz je dobrze zna.
Pozostając jeszcze tak na czasie, mogę zacytować informację sprzed paru dni. Z szacunków Kongresowego Biura Budżetu USA wynika, że w efekcie ustawy Trumpa „najbardziej straci 10% najbiedniejszych Amerykanów a najbardziej zyska 10% najbogatszych Amerykanów”. W raporcie CBO wskazano np., że w 2027 roku najbiedniejsze gospodarstwa mogły stracić nawet 0,5% dochodu, podczas gdy najbogatszy 1% – zyskać średnio 2-3%. Bo tak to zawsze wygląda.
Kwestia Trumpa i "pro life". To jest taka ciekawa zagwozdka moralna. Bo w ramach tego prawicowego myślenia o gospodarce, Trump uciął finansowanie dla wielu organizacji i fundacji z całego świata. Tak, wiem, co ksiądz powie - niektóre były "lewackie", wydawały pieniądze na jakieś absurdalne cele. Rozumiem. Ale wspierało też dużo pożytecznych akcji w Afryce. Np. program walki z AIDS, który w ciągu lat uratował 25 milionów ludzi. Teraz widzę, że przywrócił finansowanie, ale "tymczasowo", więc czas pokaże. Wcześniej w każdym razie czytałem o wyliczeniach, że odcięcie finansowania dla tych organizacji przełoży się na ok 200 tysięcy dodatkowych śmierci rocznie. Uff, długi temat do dywagacji, mógłbym jeszcze sporo wątków z tego zrobić, ale zostawmy to.
Zaznaczam, bo ksiądz może mieć pokusę by w ten sposób zmanipulować: krytyka kapitalizmu nie jest deklaracją poparcia komunizmu. Widzi ksiądz, ja muszę takie oczywiste rzeczy pisać widząc, że do czego ksiądz jest zdolny.
Wspólnota w Jerozolimie źle zrozumiała słowa Jezusa i szybko splajtowała, św. Paweł musiał robić zrzutki i nieźle musiał się nagimnastykować aby zmobilizować inne wspólnoty aby dały one parę groszy.
Czy to jest oficjalne zdanie Kościoła katolickiego? Bo sam dopiero teraz głębiej się tym zainteresowałem i widzę, że takie stanowisko mają protestanci, ale katolicy inaczej na to patrzą.
Księdza słowa z tego co czytam, jest bardzo daleko idącą własną interpretacją, bowiem Biblia tego nie sugeruje. Idea wspólnoty była zgodna z nauczaniem Jezusa o ubóstwie, dzieleniu się, miłosierdziu i miłości bliźniego. To nie była pomyłka, lecz wybór stylu życia zgodny z Ewangelią. „Pierwsi chrześcijanie nie wprowadzili komunizmu, ale żyli duchem miłości i wzajemnej troski, w sposób radykalny. Ten przykład nie był nakazem, ale świadectwem” - Benedykt XVI
Problemy finansowe, z tego co czytam, to też bardziej złożona sprawa niż sprowadzanie tego do fiaska idei wspólnoty dzielącej się wszystkim, bo to też była kwestia innych czynników, m.in. prześladowań, kryzysów lokalnych i marginalizacji chrześcijan w społeczeństwie żydowskim.
O tak, to burzenie jej dobrze szło a jak ktoś sie sprzeciwiał to szedł do piachu lub do dołu z wapnem. Kilkadziesiąt o ile nie kilkaset milionów ofiar komunizmu.
Ktoś złośliwy mógłby na to odpowiedzieć, że Kościół tak samo ma swoje ofiary bardzo błędnie rozumianej idei. Krucjaty, inkwizycja, palenie na stosie każdego kto ośmielił się myśleć inaczej, wszystkie skandale jak ten z Bostonu, siostry magdalenki itp. Czy ja muszę te dwa brzemienia nosić na swoich barkach? Te ofiary i komunizmu i Kościoła, bo jestem lewicowym katolikiem?
Fakty są inne. Zapoznaj sie w jaki sposób zniesiono niewolnictwo.
W XIX wieku za zniesienie niewolnictwa w największym stopniu odpowiadały środowiska, które dziś nazwalibyśmy lewicowymi – to znaczy te, które walczyły o równość, godność osoby ludzkiej i sprawiedliwość społeczną. Temu się nie da zaprzeczyć. Ruchy abolicjonistyczne były często powiązane z liberalizmem, chrześcijańskim humanizmem, a później także z wczesnym socjalizmem. To one głosiły, że nikt nie ma prawa posiadać drugiego człowieka, niezależnie od koloru skóry czy statusu społecznego.
Wiadomym jest, że podziały polityczne w XIX wieku nie odpowiadały w pełni dzisiejszym pojęciom „lewicy” i „prawicy”, ale w ujęciu wartości i postaw — to właśnie ruchy bardziej progresywne i egalitarne (czyli raczej kojarzone z dzisiejsza lewicą) były siłą napędową emancypacji.
Chyba, że ksiądz tu chciał nawiązać do Francji. Tam już na pewno nie kłóciłby się, że to lewica dała wolność niewolnikom.
aborcja w praktyce do 9 miesiąca ciąży
Wykorzystywanie tej tragedii w jakiejś głupiej internetowej dyskusji, tylko po to by pokazać swoją rację, to też mało chwalebny ruch.
czytaj: wprowadzenie cenzury
Chciałem tu tylko podkreślić pewną ironię. Bo w krótkim czasie zostałem zablokowany przez dwóch księży. I bynajmniej nie dlatego, że obrażałem kogoś, mogę udostępnić mój profil i wszystkie moje komentarze jakby ksiądz w to wątpił. Po prostu polemizowałem i krytykowałem niektóre ich wypowiedzi. Ale ci księża wyraźnie eliminują tych którzy im nie przytakują. Ale oni pewnie też wierzą w ideały wolności słowa.
A odnosząc się konkretniej do tematu, to sprawa jest naprawdę bardzo złożona i sam mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony mamy potężne zagrożenie w postaci manipulowania wyborami - co pokazały wybory w Rumunii i nawet ten casus pewnego polskiego polityka spod znaku tęczy i wafelków prince polo. A będzie duuuuuużo gorzej. Technologia AI całkowicie odmienia zasady gry. Już teraz można tworzyć hiper realistyczne zdjęcia, nagrania wideo, które mogą oczach zwyczajnego użytkownika internetu wyglądać jak prawdziwe. To co można na takich nagraniach pokazać to już pozostawiam wyobraźni księdza. Potrzeba narzędzi, żeby temu przeciwdziałać. Z drugiej strony sam sie boję tego co może się stać gdy takie narzędzia wpadną w niepowołane ręce. Już teraz widzimy przecież jak władza może wykorzystywać telewizję publiczną.
Ale poza tym to tak: nie mam nic przeciwko wprowadzeniu dodatkowych przepisów, które walczą z nienawiścią w stosunku chociażby do LGBT. Przypominam: już w tej chwili polskie prawo ma specjalny przepis wyróżniający obrażanie uczuć religijnych.
Kończąc wreszcie, od razu zaznaczam, że to była moja ostatnia odpowiedź do księdza. Więc ksiądz jak już zdobędzie się na ten masochistyczny wysiłek by znowu podziobać "mnie" na fragmenty i dodać milion uwag do każdego, jak już zdąży mnie ponownie obrazić, wyzwać od komunistów, próbować wpłynąć na moją osobistą relację z Jezusem, to w duchu może ksiądz się obwołać zwycięzcą, bo ja na pewno nie będę już miał żadnych argumentów. Także tak. Pisanie tego rozłożyłem na dwa dni, nie będę kłamał, motywowało mnie w sporej mierze moje ego napędzane przez złość, którą mam w sobie - ale niech ksiądz nie raduje się w swej pysze, to nie złość na księdza, ale taka którą mam w sobie od jakiegoś czasu i ksiądz jedynie dodał paliwa do niej. Ale... Mogę też uczciwie powiedzieć, że jakaś część we mnie też chciała, żeby może coś z tego potoku słów zostało w księdzu. Może jeden fragment, jedno zdanie stanie się u księdza jakimś przyczynkiem do refleksji, która kiedyś wyda dobre owoce. W końcu zawsze można być lepszym a osiadanie na mądrości którą już mamy, nie jest postawą budującą. Ja - co oczywiste - jestem daleki od ideału. I nawet ten wątek doskonale to obrazuje. Ale ja dopiero nawracam swoje serce, wracam cały czas z długiej podróży do domu mego Ojca. Uwielbiam przypowieść o synu marnotrawnym. Można z niej tyle wyciągnąć i utożsamić się z na tyle sposobów, że zawsze będę chciał poznawać czyjąś wersję, refleksję, homilię. Chętnie bym kiedyś posłuchał księdza interpretacji.
Pozdrawiam, Szczęść Boże.