Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Wątek Koss

Tu zamieść temat, jeśli nie wiesz, gdzie pasuje.
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Witam..
czuję że jestem w miejscu "duchowego zawieszenia", trudno mi iść na Mszę czy się modlić więc na razie z tego chcę zrezygnować. Kto wie może w tej ciszy właśnie znajdę coś nowego. To tylko takie powiedziałabym zawieszenie wiary. Wierzę że Bóg ze mnie nie zrezygnuje, że nie znika gdy milczę. Dobrego dnia.

Dodano po 22 minutach 5 sekundach:
Dodam, że wierzę że ten czas pozwoli mi na nowo zbliżyć się do Boga. Bo w tej chwili Msza czy modlitwa, byłaby dla mnie tylko obowiązkiem.
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@Koss a czy przyjaciółce/rodzicom/komuś bliskiemu tez byś tak powiedziała? oddalę się na dystans, aby się bardziej do ciebie zbliżyć... czy to ma sens?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Aloes
Posty: 2496
Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 197
Podziękowano: 621

Post

Koss pisze: 03 cze 2025, 13:31 Masz rację.
Było kilka a nawet więcej sytuacji z których Jezus mnie uratował. Będąc nastolatką topiłam się na basenie, a niedawno w marcu zatrułam się w domu czadem, kilka razy straciłam przytomność. Jakimś cudem zadzwoniłam na pogotowie i wzięli mnie na ostry dyżur gdzie do 3 w nocy byłam pod tlenem.
Mam za co dziękować więc nie wiem skąd we mnie ta złość nieraz, smutek, rozpacz...
Ale generalnie wiara malo ma wspólnego z łatwym czy przyjemnym życiem i uzdrowieniami.
Pan Bóg wszystkich świętych doswiadczal trudnami i chorobami nie mówiąc że Sam umarł na Krzyżu.
Celm życia jest zbawienie a nie beztroskie życie czy uzdrowienia.
Zresztą czasem ludzie modlą sie uzdrowienia a zpomna iść do lekarza.. czy też cokolwiek zrobic samemu co jednak zmieniło by ich życie.
Pan Bóg to nie automat z cudami który wszytko z anas zrobii
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Aloes pisze: 04 cze 2025, 8:57
Koss pisze: 03 cze 2025, 13:31 Masz rację.
Było kilka a nawet więcej sytuacji z których Jezus mnie uratował. Będąc nastolatką topiłam się na basenie, a niedawno w marcu zatrułam się w domu czadem, kilka razy straciłam przytomność. Jakimś cudem zadzwoniłam na pogotowie i wzięli mnie na ostry dyżur gdzie do 3 w nocy byłam pod tlenem.
Mam za co dziękować więc nie wiem skąd we mnie ta złość nieraz, smutek, rozpacz...
Ale generalnie wiara malo ma wspólnego z łatwym czy przyjemnym życiem i uzdrowieniami.
Pan Bóg wszystkich świętych doswiadczal trudnami i chorobami nie mówiąc że Sam umarł na Krzyżu.
Celm życia jest zbawienie a nie beztroskie życie czy uzdrowienia.
Zresztą czasem ludzie modlą sie uzdrowienia a zpomna iść do lekarza.. czy też cokolwiek zrobic samemu co jednak zmieniło by ich życie.
Pan Bóg to nie automat z cudami który wszytko z anas zrobii
Ja chodzę do lekarzy, biorę leki na różne choroby. I nie pragnę przyjemnego życia ani całkowitego uzdrowienia ale myślałam że skoro inni zostają uzdrowieni to i mi mógłby Bóg zabrać którąś z moich chorób albo przynajmniej troszkę ulżyć.
Ostatnio zmieniony 04 cze 2025, 13:36 przez Koss, łącznie zmieniany 2 razy.
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

To całkowicie naturalne pragnienie @Koss
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Bardzo fajnie napisał ks. Mateusz Szerszeń Michalita o kryzysie wiary.
Po pierwsze, penitent nie powinien rezygnować z przyjmowania sakramentów, chodzenia do kościoła i kierownictwa duchowego. Zły duch chce, abyśmy się odizolowali i odłączyli od wspólnoty Kościoła. Bóg stworzył nas, abyśmy wspólnie słuchali słowa Bożego nawet w największych przeciwnościach. Kryzys wiary stanie się trudniejszy do pokonania, jeśli penitent przestanie chodzić do kościoła i porzuci sakramenty oraz praktyki religijne. Poczucie samotności i odrzucenia, unikanie spowiedzi i brak karmienia się Pismem Świętym będzie napędzać kryzys, zamiast przynosić jego rozwiązanie.
Ktoś, kto przeżywa kryzys wiary, może pomyśleć, że przerwa od modlitwy ma sens.
https://michalici.pl/blog/kryzys-wiary- ... e-duchowym
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

No widzisz, szukasz i znajdujesz potwierdzenie że pomysł z odstawieniem praktyk nie ma sensu.
Wczoraj słuchałam Historii Potłuczonych u O. Szustaka, bardzo ci polecam ta serię. Słuchałam historii kapłana który większość swojej posługi nie słyszał Boga w sercu, bardzo się z tym zmagał, miał kryzysy, ale trwał i w końcu przyszła zmiana. A Matka Teresa z Kalkuty? Mówiła że jej noc ciemna trwała 50 lat, posucha duchowa i milczenie Boga.
W życiu duchowym zawsze przyjdzie taka próba. I warto ja przetrwać.

Z innej strony, jeśli to nie tyle milczenie Boga co my nie dostrzegamy Jego działania...
Wczoraj miałam bardzo trudne dla mnie doświadczenie. I zasypiając miałam wiele myśli, jedna z nich było opowiedzieć to Tobie @Koss , co czynię, bo słucham swoich intuicji.
Byłam na działce sama. Miałam świetny humor , bo kupiłam 7 nowych kwitnących krzaków, piękne odmiany krzewuszki, sprzątałam kawałek działki, który leżał odłogiem i z efektów byłam dumna. Ciężko pracowałam w upale, ale serce rosło. I około 15: 20 po Godzinie Miłosierdzia z Łagiewnik, chciałam już wracać, bo wieczorem miałam jeszcze pracować on line. Wsiadłam do auta, chwile stałam, bo pisałam sms do córek. Ale gdy ruszyłam, to Auto mi się podniosło i usłyszałam pisk psa.... spał pod autem jakiś piesek... widziałam go kilka godzin wcześniej na wsi na drodze... a potem nie... a on spał mi pod autem i ani drgnął przez ponad 4-5 h. Czego oczywiście nie wiedziałam, potem łączyłam różne kropki.
Doświadczyłam bardzo twardego lądowania, gdy sobie uświadomiłam, ze przejechałam psa.
Wyszłam z auta i sparaliżował mnie lęk (mam nerwicę lękową), mimo że mam własnego psa, to boję się obcych psów, a już cierpiącego psa bardzo. Chciałam uciekać (mechanizm obronny), uniknąć problemu, zapaść się, cofnąć czas, cokolwiek aby nie być w tej sytuacji. Wiedziałam ze trzeba psu pomóc, ale nie mogłam się do niego zbliżyć.
Zaczęłam dzwonić do pobliskiego miasta do weterynarzy czy przyjadą do tego pieska, ale zawsze słyszałam proszę samej go przywieźć.
I nagle na tym moim odludziu dwie kobiety szły na spacer. Już nie byłam sama! Potem przed snem zrozumiałam, jakim cudem to było ze one tam przyszły właśnie w tym momencie, bo tam naprawdę nikt nie chodzi, to jest poza wsią.
Niewiele mi pomogły prawdę mówiąc, ale były i nie byłam sama. W końcu przypomniały że obok jest budowa i mężczyźni i poprosiłam aby któryś mi włożył psa do auta. Czyli pokonał to czego nie byłam w stanie ja.
Jeden Pan to zrobił i pojechałam do miasta. Czyli kolejny cud, że facet który ocenił, że już niewiele pieskowi potrzeba aby skończył żywota, jednak mi pomógł.
Byłam cała roztrzęsiona, płakałam, a miałam pojechać do miasta które słabo znałam. Ale udało mi się w drodze uspokoić i znaleźć weta. Było miejsce do zaparkowania tuż przed drzwiami przychodni, co wieczorem uznałam za trzeci cud, bo ta ulica była pełna zaparkowanych aut, jeden za drugim.
Wyszedł lekarz i zobaczył psa, uznał że żywotny i chciał mnie odesłać do innej przychodni bo mają umowe na leczenie powypadkowe z gminy, moja bezradność sięgała już zenitu. A piesek leżał taki rozbrajający, ruszać się nie mógł ale wpatrywał się w nas czarnymi oczkami. W końcu jednak lekarz stwierdził że widać serce wali jak oszalałe, może to zawał u psa, czy coś, bo nie powiedział i zdecydował się go uśpić.
Chwilę później pies spał, a lekarz zajął się operacją kota... a ja siedziałam ledwie żywa z nerwów w poczekalni...
Po pół godzinie ktoś sobie o mnie przypomniał, że czekam, zapłaciłam za uśpienie i mogłam odjechać.
Potem był jeszcze jeden cud, w tym samym czasie mi i recepcjonistce przypomniało się ze pies był zabrany na takiej czarnej macie, kiedy wróciłam po nią do przychodni, Pani juz ją trzymała w rękach.
Miałam ulgę, ze pies juz przeze mnie nie cierpi, ale do domu miałam jeszcze spory kawałek drogi...a cała się trzęsłam...
Jak mam tak dużo emocji to musze o nich rozmawiać, a jak przeanalizowałam komu mogłabym o tym opowiedzieć to wyszło że nikogo nie powinnam martwić (mąż zza oceanem, córki bardzo wrażliwe) ... chwile pisałam z Dominikiem, ale to nie przyniosło ulgi...
Wpisałam w GPS adres domowy i zaczęłam wracać, no i wtedy przyszło mi do głowy, ze jedzenie mnie uspokaja... więc zatrzymałam się w restauracji na obiad... nie wiedziałam czy będę w stanie jeść, ale warto spróbować.
I wtedy zadzwonił sąsiad z działki, chciał pożyczyć coś od nas... przyjaźnimy się, i opowiedziałam mu historię... zrozumiał.. opowiedział swoja podobną, znał to paskudne uczucie .. w końcu poczułam prawdziwą ulgę, że zachowałam się jak należy... to że ten sąsiad zadzwonił właśnie wtedy kiedy ja potrzebowałam rozmowy to kolejny mały cud.
Nie wspominając że bezpiecznie wróciłam do domu, cała i zdrowa, nikogo więcej nie potrącając (uwaga czarny humor).
Wieczorem jednak opowiedziałam to córce i ona mnie wysłuchała i zrozumiała, przytuliła. a nawet zaproponowała żebyśmy spały razem.
I kiedy analizowałam to przed snem, to wychodziło na to, ze pojawiali się ludzie kiedy mieli się pojawić, pomagali, towarzyszyli kiedy to było potrzebne. Nie wydarzyło się nic nadprzyrodzonego, a jednak pełno cudownych okoliczności.
I jestem za to wdzięczna Bogu!!
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Cieszę się że dałaś sobie radę w tej całej sytuacji i masz oparcie w bliskich👍🏼
.................
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Witam was 🩵

Zeszły tydzień był bardzo ciężki dla mnie. Płacz, rozpacz, pustak, smutek, i zły próbował mi wmówić że jestem z tym wszystkim sama, że "gdzie jest twój Bóg"??
Fatalnie się czułam. Wczoraj wieczorem była na żywo w necie msza, uwielbienie i modlitwa o uzdrowienie. Pomyślałam że obejrzę i tak nie mam nic innego do roboty bo to już było wieczorem. No i znów Jezus sprawił że wróciłam. Że to wszystko było kłamstwem, że Jezus był przy mnie w tym ciężkim tygodniu. Dziś już byłam w spowiedzi i na Mszy. Znów chce się żyć... :ymdaydream:

Dodano po 27 sekundach:
Pustka*
.................
Awatar użytkownika
bramin
Ksiądz
Posty: 966
Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 92
Podziękowano: 332
Płeć:

Post

Każdy z nas w mniejszym m lub większym stopniu przezywa różne duchowe kryzysy, czasy pustki czy pustyni.
Trzeba przyjąć ze tak jest i ten trudny czas przetrwać.
Doświadczenie wiary, doświadczenie Boga w swoim życiu to nie tylko "hosanna" i latające aniołki.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Uwielbiajmy Go 💜💜💜💕💕

.................
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Nie wiem czy na forum jest wątek gdzie można dziękować Panu Bogu za różne łaski którymi nas obdarza :-?
Chciałam się podzielić małym świadectwem i podziękować Panu Bogu 🤍
Wczoraj bardzo bolało mnie kolano, modliłam się, oddając ten ból Jezusowi. Od wczoraj ból ustąpił i dziś nadal go nie czuję.
Jestem bardzo wdzięczna za tę ulgę i za pokój w sercu 🙏 (mam zawansowane zwyrodnienia i w przyszłości niewykluczona operacja). Dodam że ból trwał od miesiąca.
Ostatnio zmieniony 29 gru 2025, 21:34 przez Koss, łącznie zmieniany 1 raz.
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Ciesze się razem z Tobą, że ból ustąpił.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Dobry Boże, zawierzam Tobie cały nadchodzący rok, ludzi których spotkam, wszystkie relacje, moje zdrowie, moich bliskich...💜
.................
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Witam po dłuższej mojej przerwie na forum. Jestem po ośmiomiesięcznej psychoterapii która wiele mi uświadomiła ale też wiele pracy mnie czeka jeszcze więc od czerwca będziemy kontynuować (na Nfz).

Mam 43 lata i przez większość czasu żyłam w wewnętrznym więzieniu, które dopiero teraz jak już pisałam dzięki terapii ale i wartościowym treściom (m.in. Państwa Gajdów na YouTube czy ich stronie) zaczynam powoli rozumieć.
Moje dzieciństwo upłynęło w domu bez miłości, naznaczonym alkoholem i awanturami. Do dziś mam przed oczami obraz siebie jako małej dziewczynki, która namalowała na kartce serce i słowo „Miłość”, a w odpowiedzi usłyszała od mamy, że ta „wybije mi miłość z głowy”. To chyba było poczucie, że pragnienie bliskości jest czymś niewłaściwym, towarzyszyło mi przez dekady.
Przez lata żyłam w paraliżującym lęku, bo nawet niewinne gesty wobec byłego narzeczonego wywoływały we mnie paniczny lęk i wstyd, który natychmiast gnał mnie do konfesjonału, natomiast jako 17-latka zostałam zaprowadzona przez mamę na wizytę kontrolną wizytą u ginekologa, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że sferę ciała otacza jedynie brud i grzech. (Miałam wtedy chłopaka z którym nic mnie nie łączylo ale mama pewnie uważała inaczej).
Zawsze wierzyłam, że na miłość Boga muszę „zasłużyć”. Odmawiałam niezliczone modlitwy, litanie i koronki.. Podświadomie utożsamiałam Boga z surowym rodzicem, którego trzeba się bać i któremu nigdy nie da się dogodzić. I to samo powiedziała mi pani psycholog, że przeniosłam strach przez rodzicami na Pana Boga. Owszem, starałam sobie powtarzać że Jezus jest Miłosierny, słuchałam różnych katolickich treści s. Gaudi z Blisko Rahamim czy o. Szustaka ale nie wiele to pomogło.Dziś jestem w miejscu, gdzie mam już tego wszystkiego świadomość i czeka mnie ciężka praca nad "odczarowaniem" obrazu Boga, który został zniekształcony przez trudną relację z rodzicami. Psycholodzy często mówią, że nasz pierwszy obraz Boga jest kalką obrazu ojca lub matki. 43 lata budowania murów nie znikną w jeden dzień, ale każda sesja terapii i każda szczera myśl być może przybliżą mnie do tej prawdziwej Miłości...
No i najtrudniejszy dla mnie temat czyli bliskość damsko-męska. Nie zależy mi na poznaniu mężczyzny ale na naprawie myślenia o seksualności, ona ma na celu odzyskanie mojej wewnętrznej wolności.
Państwo Gajdowie świetnie tłumaczą, że dojrzała religijność nie polega na tłumieniu seksualności, ale na jej integracji. Bóg stworzył nas jako istoty cielesne. Zbliżenie w relacji opartej na miłości i szacunku nie jest "brudne" ale to dar.
.................
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Byłam dziś w spowiedzi, powiedziałam grzechy z lat młodzieńczych. Pamiętam Magnolio że kiedyś pisałaś na forum, że jeśli nie miałam świadomości grzechu ciężkiego to nie muszę się z tego spowiadać ale to mi tak bardzo nie dawało wciąż spokoju, tak mnie to bardzo męczyło, więc musiałam się z tego wyspowiadać. I teraz mogę powiedzieć że odzyskałam spokój. Ksiądz powiedział że mam już do tego nie wracać, że rozgrzesza mnie w Imię Jezusa. Teraz czuję Ulgę. Od kilku miesięcy rozważałam czy iść z tym do spowiedzi, nie szłam, i czułam że zatajam te grzechy dawne.
Jestem spokojna, czuję radość. ❤️❤️❤️❤️❤️❤️
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Obyś już do nich nie wracała, bo ich juz nie ma... utonęły w Bożym miłosierdziu. Przyjmij to do serca.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Hej, muszę się komuś wyżalić. Nawet nie wiem jak zacząć bo chodzi o moją mamę, nie chcę nic złego na nią napisać bo nie o to chodzi. Po raz kolejny dziś doprowadziła mnie do płaczu, czasem niestety to się zdarza. To że nigdy nie dostałam wsparcia od mamy bo zawsze słyszałam że Nie dam sobie rady to jedno i się chyba już przyzwyczaiłam.. ale dziś rozmawiałyśmy o jednej dziewczynie bo się nawróciła, ja powiedziałam że super itp a potem dodałam że jutro idę na poranną Mszę bo zazwyczaj w soboty rano chodzę na Mszę i mama naskoczyła na mnie, że "chodze do tego Kościoła a mam tyyyle grzechów i po co w ogóle tam idę",🙄🤨
ja na to że przecież nie jestem święta, że do Kościoła nie chodzi się dlatego że jest się kryształowym i bezbłędnym. Że po to idę na Eucharystię by Jezus mnie uleczył, a do Spowiedzi by zabrał moje grzechy, ale mama nerwowo reaguje na takie tłumaczenie. I ja niestety ale ja też zareagowałam nerwowo i powiedziałam "a ty wcale nie chodzisz do spowiedzi" 🤦‍♂️wynikało to z ogromnego poczucia niesprawiedliwości i braku wsparcia. Bo czy to nie jest tak, że gdy ktoś nas nie wspiera na co dzień a nagle stawia się w roli sędziego naszego sumienia to naturalną reakcją jest chęć obrony i wytknięcia tego samego? Oczywiście zaraz pożałowałam swoich słów.
Z tego wszystkiego czuję się złą córką lub nawet hipokrytką. :(
.................
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

A jak byś się czuła gdybyś wcale się nie broniła?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Koss
Posty: 474
Rejestracja: 25 sie 2023, 21:53
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 245
Podziękowano: 224
Płeć:

Post

Wydaje mi się że gdybym wcale się nie broniła, ten ból uderzyłby we mnie, czyli czułabym na samą siebie złość, frustrację że nie stanęłam w swojej obronie.
.................