Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Skąd brać siły do trwania w Łasce uświęcającej?

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
mpaw
Posty: 11
Rejestracja: 20 cze 2026, 19:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Dzień dobry.

Mam takie pytanie. Skąd brać siły do trwania w Łasce uświęcającej? Mam takie doświadczenie, że trudno z tym, wiem że to moja wina jednak nie mam żadnego prawdziwego bliskiego przyjaciela ani przyjaciółki. Mam wielu znajomych, z czasów kiedy trwałem w Łasce i wiem że pewnie by mi pomogli ale to dla mnie krępujące. Moja mama jest już mocno starszą osobą, ja sam nie mam magazynu duchowego, z którego mógłbym coś wybierać na ciężkie dni. Znalazłem kilka dni temu ciekawy kanał na YouTube (Grota Horebu)

http://www.youtube.com/@grotahorebu

Jak otrząsnąć się po złym życiu. W zasadzie nie krzywdzę swoimi grzechami nikogo poza Bogiem i samym sobą. Ew. krzywdzę tych, których mógłbym poznać, gdybym był moralnie dyspozycyjny i gdyby łaska była we mnie.

Jest to dla mnie trudny temat. Księża w konfesjonale po mnie jadą. Często zmieniam kościół w którym się spowiadam w nadziei że trafię na jakąś nieprzemocową naukę. :(

Dziękuję
Staszek

Post

Rzeczywiscie trudno w dzisiejszych czasach o dobra nauke wyjasniania szczegolow Wiary, ktore mogly by naprowadzic na wlasciwa droge i pomogly na niej wytrwac.
Nawet wielu ksiezy tego nie potrafi.
Najczesciej jest to tlumaczenie jak przyslowiowej "krowie na granicy", slowami czy formulkami ktorych wielu ludzi i tak nie rozumie, albo zawieraja logiczna sprzecznosc.
A dusze ktore potrzebuja i szukaja pomocy sa traktowane jak nieuki, dlatego ze czegos nie rozumieja.
A tlumaczenie- wyjasnianie polega glownie na poznaniu czlowieka, jego duszy a tym samym poznaniu- znalezieniu drogi poprzez ktora mozemy danej osobie wyjasnic to co potrzebuje zrozumiec.
Najlepiej jakbys znalazl ksiedza przewodnika duchowego, ktory by cie poprowadzil i przeprowadzil przez trudny okres wyjscia z grzechow.
A sam puki co postaraj sie przemyslec swoje postepowania tak by, jak to sie potocznie mowi " po nitce do klebka" znalesc przyczyne- przyczyny prowadzace do grzechow ktore cie mecza.
mpaw
Posty: 11
Rejestracja: 20 cze 2026, 19:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Staszek pisze: Najczesciej jest to tlumaczenie jak przyslowiowej "krowie na granicy", slowami czy formulkami ktorych wielu ludzi i tak nie rozumie, albo zawieraja logiczna sprzecznosc.
Spotykam się z podobną praktyką, z tym niuansem, że mówią mi truizmy podniesionym tonem. Ostatnio ksiądz krzyczał na mnie że igram z diabłem, i że tego będę jeszcze żałować. Że to droga do nikąd.

Jakbym tego nie nie wiedział. Zadałem mu kilka pytań, jak trwać w łasce jednak skupił się na krzyczeniu w związku z grzechami i ostatecznie dał mi rozgrzeszenie bez pozwolenia wyznania mi reszty grzechów.

Ja wiem, to moja wina bo nie szukam kapłana ani drogi powrotnej na własną rękę. Jeżeli mogę się usprawiedliwić to trochę pod wpływem ludzi z którymi pracowałem przez ostatnie 4 lata, nie radziłem sobie w pracy i mój intelekt był w tyle i zacząłem sięgać po pomoc w zły sposób. Jak to mówią, tonący brzytwy się chwyta. Chciałem wielokrotnie rezygnować, ale szef mnie przekonywał żebym został, że robię błąd. Itp. gdybym go nie posłuchał wszystko pewnie inaczej by się potoczyło :(
Ostatnio zmieniony 04 lip 2026, 13:52 przez mpaw, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Nie gniewaj się, ale trudno się wypowiedzieć nie wiedząc dokładnie co tam zaszło i co mówiliście. Nie, nie chcę wiedzieć - po prostu piszę, dlaczego nie zajmę stanowiska.
Jeśli jest problem, zmień spowiednika i tyle. Ale też pomyśl, bo skoro kilku spowiedników powiedziało to samo niezależnie od siebie, to może coś jest w tym, co mówią. Nie traktuj tego jako "przemocowe" tylko weź poważnie pod uwagę.
mpaw
Posty: 11
Rejestracja: 20 cze 2026, 19:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

Spoko dziękuję za odpowiedź. Jak wiem że mój grzech powtarza się od kilku lat i że jest ciężki. Nie proszę o kontakt do terapeuty.

Chodzi mi o pytanie z tematu. Czy żeby trwać w łasce trzeba mieć na początku stalowe nerwy? Czy chodzi o dar od Pana Boga z którym wytrwanie bez ciężkiego grzechu będzie łatwiejsze? A może o to, by wydać grubą kasę i zabezpieczyć wszystkie telefony przed okazjami do grzechu? A może wszystko na raz? :(
Awatar użytkownika
KrzM
Posty: 45
Rejestracja: 31 maja 2024, 11:15
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 9
Płeć:

Post

Módl się, unikaj okazji do grzechu, zaangażuj się w jakieś konkretne dobro - to tak ogólnie. Poświęć też czas na poznanie siebie, swoich reakcji, potrzeb. Zastanów się, jak możesz je realizować w moralny sposób. Także spróbuj ocenić swój własny charakter moralny - swoje mocne i słabe strony, co jest u źródła twoich problemów.

Spróbuj też wziąć odpowiedzialność za swoje postępowanie. Szukanie usprawiedliwienia w czynnikach zewnętrznych jest na dłuższą metę niekorzystne, choć na chwilę może dać wytchnienie.

Co do przemocowych nauk, czasem się zdarzają. Sam doświadczyłem niejednokrotnie. Ale! - gdy teraz sięgam do nich pamięcią, to stwierdzam, że była w nich prawda, czasem ciężka do przyjęcia, uderzająca w ego, nieprzyjemna, ale prawda.

Podam jeden przykład. Usłyszałem kiedyś, że "jak się tyka gówna, to się śmierdzi, i ty właśnie taplasz się w grzechu jak w gównie". Zszokowało mnie to, pomyślałem sobie - takie słownictwo w konfesjonale? Co to za porównanie? Poczułem się źle potraktowany, bez zrozumienia, bez delikatności, a przecież tak się staram... Dziś widzę, że miał rację.
Staszek

Post

Istotne nie jest powiedzenie prawdy jakkolwiek, tylko powiedzenie jej tak by dotarla i byla zrozumiala na dana chwile, czas, a nie po latach kiedy ktos inny ja wyjasnil w zrozumialy sposob.
Na tym polega dobre nauczanie, bo formulki prawdy kazdy moze klepac na codzien a i tak beda niezrozumiane.
To tak jakbym komus wkolko klepal prawa fizyczne, a nie wyjasnial na czym doglebnie polegaja i z czego wynikaja. Powtarzanie wzoru reakcji chemicznej bez jej wyjasniania co jest co i jak dziala, komus kto nie rozumie chemii jest bezsensowne.
Formulki, wzory itp. to jedynie skrotowy sposob zapamietania tego co sie juz rozumie, a nie sposob nauki.
Na forach i w sieci jest mase takich nawracaczy ktorzy sami niewiele rozumieja z tych formulek, ale powtarzaja je niemal non stp kazdemu, myslac ze nauczaja, lub nawracaja kogos.
Ostatnio zmieniony 04 lip 2026, 14:51 przez Staszek, łącznie zmieniany 2 razy.
mpaw
Posty: 11
Rejestracja: 20 cze 2026, 19:57
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1
Płeć:

Post

KrzM pisze: Poświęć też czas na poznanie siebie, swoich reakcji, potrzeb. Zastanów się, jak możesz je realizować w moralny sposób. Także spróbuj ocenić swój własny charakter moralny - swoje mocne i słabe strony, co jest u źródła twoich problemów.

Spróbuj też wziąć odpowiedzialność za swoje postępowanie. Szukanie usprawiedliwienia w czynnikach zewnętrznych jest na dłuższą metę niekorzystne, choć na chwilę może dać wytchnienie.
Dziękuję, spróbuję to przeżuć. Odpiszę tu za kilka dni. Dziękuję.
Staszek

Post

Dosc dobrze dziala tu metoda porownania i eliminacji, bo czasem przyczyna moze byc inna przyczyna ktora ta pierwsza bezposrednia powoduje.
W ten sposob po nitce do klebka mozna te przyczyny posortowac, a najczesciej prowadzi to do sporej zmiany sposobu i stylu zycia, co wlasnie mozna czesto zauwazyc u osob nawroconych, bo nawrocenie powoduje ze innaczej wszystko postrzegamy.
Ostatnio zmieniony 04 lip 2026, 15:02 przez Staszek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

mpaw pisze: 04 lip 2026, 14:04 Czy żeby trwać w łasce trzeba mieć na początku stalowe nerwy? Czy chodzi o dar od Pana Boga z którym wytrwanie bez ciężkiego grzechu będzie łatwiejsze? A może o to, by wydać grubą kasę i zabezpieczyć wszystkie telefony przed okazjami do grzechu? A może wszystko na raz? :(
Prawda jest taka, że póki życia, będziemy upadali.
Trzeba się starać, ale ważne też, by nie popadać w samooskarżanie się.
My upadamy, Bóg wybacza - tak to działa.
Po raz kolejny cytuję ten fragment św. Pawła - najpierw można odnieść wrażenie, że lamentuje:
"Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu.
Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę to właśnie czynię.
Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre.
A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.
Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie.
Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę.
Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.
A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.
Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym.
W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.
Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci?"
(Rz 7,14-24)

I nagle Paweł stwierdza:
"Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu."(Rz 7,25)