Słuchając głosów jakie dochodzą z szeroko rozumianego obozu "lefebrystów", już widać, że ekskomunika działa niczym miecz obosieczny. Chodzi mi o świeckich, którzy są niejako medialną twarzą Bractwa. Mamy tutaj z jednej strony p. Dawida Mysiora, który publicznie zadeklarował, że schizmatyckiego towarzystwa nie opuści, a z drugiej strony jest głos p. Anny Mandreli, która naprawdę wzięła sobie do serca sentencję św. Ambrożego: "Ubi Petrus, ibi Ecclesia".
Poniżej jej wczorajsze słowa:
Kary nałożone na FSSPX nie są takie same jak w 1988 roku. Do 2 lipca 2026 r. broniłam FSSPX przed zarzutem schizmy i miałam rację. Nigdy wcześniej schizma FSSPX nie była ogłoszona formalnie, a ci którzy tak mówili siali oszczerstwa. Właśnie dlatego, że spędziłam dużo czasu na obronie FSSPX przed zarzutem formalnej schizmy, argumentując chociażby, że nikt oficjalnie księży nie uznał za schizmatyków i nie ma żadnej formuły powrotu do Kościoła, gdy zobaczyłam dokumenty z 2 lipca zrozumiałam, że od tego momentu schizma FSSPX jest formalnym faktem a nie tylko ostrzeżeniem. Prawo nie działa wstecz, więc chodzi teraz o to, co robimy po 2 lipca, a nie o to co robiliśmy wcześniej.
Księża bractwa mówią, że to niesprawiedliwe i nieważne, ale w przypadku orzeczenia formalnej schizmy decyzja należy do Rzymu, a nie do naszego prywatnego osądu. To, że pod dekretem nie podpisał się sam papież a kard. Fernandez oznacza, że księżą FSSPX mają 10 dni na złożenie odwołania od tej decyzji - dobrze by to zrobili. Jeśli rekurs jest uznany za poważny, samo jego wniesienie może wywołać skutek zawieszający – tj. czasowe wstrzymanie pełnego wykonania kary aż do rozstrzygnięcia.
Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa i nie możemy go naprawić wypadając z niego, nawet jeśli kary są niesprawiedliwe, nawet jeśli w Kościele panuje kryzys, nawet jeśli "całuśny" Fernandez jest kardynałem, a zwolennicy Mszy Trydenckiej są na marginesie. Abp. Lefebvre pisał: "pomimo ran zadawanych Kościołowi, pomimo prześladowania, którego doznajemy nawet ze strony władz Kościoła, nie porzucajmy Kościoła. Spoczywa na nas obowiązek przyjęcia najbardziej odpowiedniej postawy, aby nie zbłądzić i nie wzbudzać sobie uczuć i skłonności, które szybko sprawiłyby, iż znaleźliśmy się poza Kościołem". Założyciel FSSPX potrafił działać tak by nie doprowadzić swojej organizacji do formalnej schizmy mimo jego osobistych kar. Do tej pory bractwo znajdowało się w obrębie Kościoła choć w nieuregulowanej prawnie sytuacji - wielu wiernych mogło znaleźć tam Mszę Wszechczasów, wspaniałe rekolekcje, nauki, księża bractwa nie zawiedli w czasie gdy inne Kościoły się pozamykały. Znam wspaniałe siostry zakonne związane z bractwem, księży, kleryków. Dla wielu ludzi obecna sytuacja to konflikt tragiczny. Nie jest to czas przekrzykiwania się w mediach społecznościowych i obwiniania wszystkich dookoła, ale jest to czas modlitwy i rozeznania sytuacji. Sytuacja może zostać załagodzona i dojdzie chociaż do minimum porozumienie, a może się pogłębić - polaryzacja wiernych w Internecie na pewno tu nie pomaga. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Radość ze schizmy zarówno zwolenników jak i krytyków FSSPX pokazuje, że rzeczywiście mamy kryzys Kościoła i zrozumienia czym jest Mistyczne Ciało Chrystusa. Jak pisał Pius XII: ,,znajdą się w groźnym w skutki błędzie ci, którzy mniemają, iż mogą obrać sobie Chrystusa za głowę Kościoła bez wiernego przylgnięcia do jego Zastępcy na ziemi. Gdy się bowiem usunie tę widzialną Głowę i gdy się rozerwie widzialne węzły jedności, mistyczne Ciało Zbawiciela staje się tak zaciemnione i tak zniekształcone, iż staje się już niedostrzegalne i niemożliwe do odszukania dla tych, którzy poszukują portu zbawienia wiecznego".
To wszystko jest dla mnie bardzo bolesne i nikogo tu nie oskarżam bo nie znamy wszystkich szczegółów tej sytuacji. Nie jestem w stanie nagrać w najbliższym tygodniu programu na kanał. Nie chciałam nic pisać w tym temacie, ale ponieważ promowałam FSSPX i ludzie, którzy mnie śledzą będą chcieli poznać moją opinię, muszę Wam napisać byście rozważyli teraz słowa Tolkiena, który cierpiał po reformach posoborowych, a jednak pisał:
„Myślę, że pozostało modlić się za Kościół, za Chrystusowego wikariusza i za nas samych, a tymczasem praktykować cnotę lojalności, która dopiero staje się cnotą, kiedy człowiek znajduje się pod presją, by ją porzucić...Mnie osobiście przekonuje prymat św. Piotra, a gdy patrzę na otaczający mnie świat nie wydaje mi się aby istniały jakieś poważniejsze wątpliwości który Kościół jest prawdziwy”.
Komentarze pod tym wpisem są wyłączone gdyż nie powstał on po to, by prowokować kolejną dyskusję.
21:53 · 6 lip 2026
https://x.com/AnnaMandrela/status/20742 ... TihcAVgeaw